wykorzystana kobieta???
#1
Napisano 09 October 2009 - 09:49
Cytuję: Mężczyźni w większości nie cierpią na żadną związkofobię, natomiast często stosują strategię przetrwania, którą nazywam: kryzysowa narzeczona. Zanim na horyzoncie męskiego wzroku pojawi się ONA, panowie zazwyczaj nie czekają na nią w samotności, ale wiążą się przejściowo z kimś, kto umili im czas oczekiwania na kobietę ich życia. Ten ktoś, to właśnie taka kryzysowa narzeczona. Taka partnerka wzbudza naturalnie ich sympatię, lubią z nią pogadać i spędzić trochę wolnego czasu, nie wyłączając oczywiście namiętnego seksu. Kobiety często interpretują to jako rozwijające się uczucie. Niestety jest to na ogół tylko jednostronne, kobiece uczucie. Mężczyźni tak naprawdę nie kochają kryzysowych narzeczonych i związki z nimi kończą się albo w momencie pojawienia się na męskim horyzoncie JEJ, albo w momencie gdy kryzysowa narzeczona za bardzo się zaangażuje. Czy to egoizm? Z punktu widzenia kobiety tak, z męskiego punktu nie. Mężczyzna na ogół nigdy nie mówi kryzysowej narzeczonej o swojej miłości, nie snuje z nią planów na przyszłość, nie uważa więc, że w jakikolwiek sposób zwodzi ją lub okłamuje. Daje jej trochę zainteresowania, trochę seksu, trochę wolnego czasu i oczekuje tylko tego samego. Fifty – fifty. Problem wynika stąd, że to kobieta interpretuje jego zachowania jako przejaw wielkiego uczucia do niej. I również oczekuje tego samego. A poza sympatią i seksem, żadnej wielkiej miłości ze strony mężczyzny nie ma. W takim związku zakochana kobieta po jakimś czasie czuje się wykorzystana – dała wszystko, a otrzymała tylko trochę. Żeby nie usprawiedliwiać żadnej ze stron, dodam, że niektórzy mężczyźni doskonale zdają sobie sprawę z tego, że kobieta się angażuje i nie ma pojęcia o tym, że pełni jedynie przejściową rolę w jego życiu...i z czystym sumieniem z tego korzystają...
Czy zgadzacie się z jej opinią? Czy to tylko oczernianie czy coś w tym może być? Czy ktoś z Was tak postąpił ? A może któraś z Was-Kobiet została w taki sposób potraktowana?
#3
Napisano 17 October 2009 - 18:40
Czy może coś źle zrozumiałam??
Co do tematu - mam wrażenie, że kobiety w dużej mierze są sobie winne. Pod wpływem zakochania i "klapek na oczach" nie są w stanie racjonalnie ocenić sensowności danego związku i brnął w niego jak "żaba w paszczę węża" (kiedyś to usłyszałam i spodobało mi się to określenie
Użytkownik ~Czarna edytował ten post 17 October 2009 - 18:40

Ja kocham Dolcan - i to na życie całe
Ja kocham Dolcan - i nigdy nie przestane
Ja kocham Dolcan - z moich całych sił
Ja kocham Dolcan - dopóki będę żył
___
Yamaha F310
#4
Napisano 26 October 2009 - 11:57
#5
Napisano 26 October 2009 - 12:03

Ja kocham Dolcan - i to na życie całe
Ja kocham Dolcan - i nigdy nie przestane
Ja kocham Dolcan - z moich całych sił
Ja kocham Dolcan - dopóki będę żył
___
Yamaha F310
#6
Napisano 27 October 2009 - 19:33
Niestety święta prawda. Sama tak miała jeszcze niedawno i dopiero teraz z perspektywy czasu widzę jaką byłam idiotką
#7
Napisano 27 October 2009 - 20:08
grunt żeby ich nie powtarzać

Ja kocham Dolcan - i to na życie całe
Ja kocham Dolcan - i nigdy nie przestane
Ja kocham Dolcan - z moich całych sił
Ja kocham Dolcan - dopóki będę żył
___
Yamaha F310
#8
Napisano 27 October 2009 - 20:27
No patrz.. a ja głupi myślałem, że znam rodziców naprawdę
Użytkownik Prince edytował ten post 27 October 2009 - 20:28
Kurt Tucholsky
#9
Napisano 27 October 2009 - 23:58
#10
Napisano 28 October 2009 - 16:03
rzeczywiscie zabrzmialo to troche dwuznacznie, jak teraz czytam to mi sie smiac chce :DDD
Czarna ->
#11
Napisano 28 October 2009 - 20:30
Z wiekiem stopień tego uwarunkowania wzrasta. Obyś nie musiał się modlić o dostąpienie zaszczytu posiadania tych rzeczy, bądź ludzi.

Ja kocham Dolcan - i to na życie całe
Ja kocham Dolcan - i nigdy nie przestane
Ja kocham Dolcan - z moich całych sił
Ja kocham Dolcan - dopóki będę żył
___
Yamaha F310
#12
Napisano 29 October 2009 - 11:59
#13
Napisano 29 October 2009 - 12:25

Ja kocham Dolcan - i to na życie całe
Ja kocham Dolcan - i nigdy nie przestane
Ja kocham Dolcan - z moich całych sił
Ja kocham Dolcan - dopóki będę żył
___
Yamaha F310
#14
Napisano 02 November 2009 - 11:20
Inaczej. np. dla mnie sukces to ciągłe ROZWIJANIE SIĘ, CZYTANIE etc, zdobywanie małych celów itd itp, które są w moim zasięgu. Po prostu to, że się rozwijam zależy ode mnie - a nie na zasadzie, że sukcesem będzie gdy dostaną Tą konkretnie pracę - gdyż to już nie zależy ode mnie. Coś w ten deseń.
Tak samo z imprezowaniem - świetnie się bawię gdy idę na imprezę, a nie gdy idę z tą akurat osobą, czy akurat ta muzyka gra, czy akurat tyle kobiet chce poznać
#15
Napisano 01 December 2009 - 15:19
#16
Napisano 01 December 2009 - 16:54
Najgorsze jest popadanie w rutynę, bo szybko sie można na tym przejechać
#17
Napisano 05 May 2010 - 17:56
A tak! rutyna może zabić każdy związek, dlatego należy pielęgnować swoj związek, chuchać i dmuchać żeby ogień nie wygasł
#18
Napisano 07 May 2010 - 08:57
#19
Napisano 07 May 2010 - 09:09
Oszustów na tym świecie nie brakuje, dlatego najlepiej omijać facetów i traktowac ich jak powietrze.
#20
Napisano 07 May 2010 - 10:03
Tak tak święta racja , dodam że wszystkich oprócz mnie

Logowanie
Rejestracja
Pomoc

















