Forum Lagata.pl: Poradzcie mi cos . . . - Forum Lagata.pl

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Poradzcie mi cos . . .

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   lagata 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 4958
  • Rejestracja Mon, 08 May 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Wawa

Napisano 24 May 2006 - 20:04

Mam problem. Mam ogromny problem z uczniem w klasie i najgorsze jest to, ze czuje sie glupia i bezradna i zupelnie nie wiem co mam robic.
Chlopiec, nazwijmy go Max, nie mail lekko w zyciu. Gdy byl malutki przeszedl powazna operacje, dlugo lezal w szpitalu. Rodzice rozstali sie i opieke nad Maxem przejela babcia, starsza kobieta borykajaca sie tez ze swoimi problemami. Nie bede sie rozpisywac nad warunkami w jakich zyl Maxio, powiem tylko, ze byly ciezkie.
Gdy przyszedl do szkoly byl najwiekszy i najsilniejszy w klasie (to dosyc korpulentny chlopczyk). Od samego poczatku byly z nim klopoty. Bil inne dzieci, wykorzystywal swoja sile. Tylko, ze to zawsze wychodzilo tak niechcacy . . . Max, gdy sie z nim rozmawia jest uroczym, usmiechnietym, przekochanym dzieciaczkiem, on nie chcial zrobic nikomu krzywdy. Raczej przypominal mi takiego slonika w skladzie porcelany - chce sie bawic grzecznie, ale co sie gdzies odwroci to kogos nadepnie, przewroci, popchnie. . .
Okazalam temu chlopcu tyle serca ile moglam, dzieki temu on obdarzyl mnie ogromnym zaufaniem. Rozmawialam z nim i tlumaczylam jak powienien sie zachowywac w klasie, w jaki sposob znalezc sobie kolegow. Wydawalo mi sie, ze sytuacja troche sie poprawila. Do dzis.
Czterech chlopcow z mojej klasy pobilo Maxia, podobno przewrocil sie i lezal na ziemi, podczas gdy inni go bili i kopali. Gdy to pisze, to az rece mi sie trzesa, bo dzieci w mojej klasie sa bardzo madre i kochane i taka agresja jest u nich niespotykana. Ja wiem, ze Max swoim zachowaniem czesto prowokuje klotnie, ze nie zawsze jest ok wobec innych, ale 4 na jednego ?!
Rozmawialam z nimi cala godzine. Probowalam zrozumiec, wyjasnic . . . zobaczylam tylko czterech wscieklych chlopcow i tyle, moze nie nienawisci, ale wrogosci wobec Maxia. A on siedzial obok i zanosil sie placzem. I samej chce mi sie teraz plakac bo czuje sie taka bezradna. Jutro pojde do pedagoga, moze podpowie mi cos madrego. Jak ratować Maxa, bo w tej chwili jest on calkowicie przez klase odepchniety, nieakceptowany i nielubiany.
Co mam robić?

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   PIOTRGAN 

  • Zostaję
  • PipPip
  • Grupa Przyjezdni
  • Postów 35
  • Rejestracja Sun, 21 May 06
  • Lokalizacja:KOŁOBRZEG

Napisano 25 May 2006 - 14:20

prostej odpowiedzi po przeczytaniu treści, chyba nie znajdę.

Powiedzieli co się konkretnie stało. Ostatnio słyszałem o instytucji Mediatora. Zwaśnieni sami próbują zrozumieć przyczynę i poprawić stosunki między sobą.

Może pedagog, (w końcu po to jest) coś zaproponuje.

Życzę powodzenia.
WITAM :)

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   lagata 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 4958
  • Rejestracja Mon, 08 May 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Wawa

Napisano 25 May 2006 - 15:13

Dzieki Piotr za odpowiedz. tak czekalam, zeby ktos mi cos podpowiedzial. Role mediatora pelnie ja. Rozsadzam wszystkie klotnie, lagodze spory, tlumacze dlaczego jakies zachowanie bylo niewlasciwe... A co do pedagog to nie udalo mi sie jej zlapac dzisiaj, strasznie zapracowana jest kobieta.
Najgorsze jest to, ze widze coraz to nowe przejawy agresji wobec Maxa. Nawet dzis na zastepstwie musialam rozdzielac dwoch bijacych sie chlopcow. Nie wiem co sie z tymi dziecmi dzieje?
(A jutro niestety do pracy sad.gif)

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Eciepecie 

  • Zostaję
  • PipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 56
  • Rejestracja Thu, 11 May 06

Napisano 26 May 2006 - 11:43

Ulala poważny problem. Osoby takie jak max często próbują znaleść jakąś akceptację w grupie. Jest to dla nich o tyle ciężkie ponieważ są inne. GRupy nie kubią innych osób, zazwyczaj takie osoby są odrzucane przez grupę bądż traktowane w taki sposób jaki opisałaś. Max stara się zwrócić na siebię uwagę, chociażby przez wywoływanie kłótni. Jest to ciężki problem ponieważ są to jescze małe dziciaki i ciężko jest im wytłumaczyć że ktoś może inaczej się zachowywać. Myślę że problem po pierwsze powinna rozwiązać jego babcia, a tobie aniu pozostaję rozmawianie z dziećmi i delikatne uzmysłowienie im problemu Maxa. Staraj się w jakiś sposób pomóc zaakceptować grupie sowjego kolegę, a MAxowi mów aby starał się dostować do grupy i żeby szybko się nie zniechęcał jeśli zostanie odrzucony i nie reagował na to agresją. To samo dotyczy się grupy, która nie może w ten sposób go traktować. Może spróbuj chłopców zabrać na jakieś wyjście, znajdż coś co ich zbliży, jakieś zainteresowania, piłka. Najgorsze w tym jest to że MAx jest rzeczywiście wartościowym chłopcem, wrażliwym i mądrym. Wyrażnie odcina się od reszty dzieci. Tyle mogę ci pomóc.
eciepecie rulez

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   lagata 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 4958
  • Rejestracja Mon, 08 May 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Wawa

Napisano 27 May 2006 - 22:01

Dzieki Adamie za rady. Bardzo ciekawy pomysl z tym wyjsciem z chlopcami. Zastanawialam sie w czym Maxio jest dobry i przypomnialam sobie, ze jego konikiem sa samochody, ten maluch wie wiecej o silnikach i rodzajach podwozia niz ja smile.gif Musialabym tylko znalezc jakis sposob zeby Max mogl sie tym pochwalic. Zastanawialam sie, czy w drugiej klasie nie redagowac gazetki, wtedy Max moglby prowadzic rubryke samochodowa smile.gif Zobaczymy.
Co do babci to nie moge na nia liczyc, ona nic nie rozwiaze, jest juz zmeczona i chcialaby odpoczac. Poza tym doszly mnie pogloski od innych kolezanek po fachu, ze kobieta ma swoje problemy, ktore tym bardziej tutaj w niczym nie pomoga.
Ale pomysl na takie meskie wyjscie jest super.
Dzieki jeszcze raz i pozdrawiam smile.gif

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   dinozaur 

  • Przetrwały
  • PipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 417
  • Rejestracja Tue, 30 May 06
  • Lokalizacja:Śląsk

Napisano 30 May 2006 - 23:33

Zacznę od tego, że najbardziej zmartwilo mnie twoje stwierdzenie (Ania ?)
CYTAT
(A jutro niestety do pracy sad.gif )
To by znaczyło, że praca z dziećmi staje się dla Ciebie jakąś uciążliwością. To źle. Praca wychowawcza w szkole (za którą nikt tak naprawdę wam nie płaci), to orka na ugorze i trzeba SOBIE powiedzieć, że idzie się po tym ugorze od sukcesu do porażki, od porażki do sukcesu.

Miałam takiego ucznia w klasie, nazwijmy go Junior R. Mial normalnych rodziców. Tłukł wszystkich dookoła. Klął. Wzywałam rodziców wielokrotnie, żadnego odzewu. Wreszcie zaczepił starszego od siebie, silniejszego i oberwał. Obu wpisałam uwagi do dzienniczka. Następnego dnia z rana pojawił się Senior R.
"Zechce pan usiąść, od dawna..."
"Kto mojemu synowi przyp*ił ?!" Szczęka mi opadła.
"Wzywam państwa od dawna, syn jest agresywny, bije dzieci, wczoraj trafil na starszego".
"A mówiłem ch* żeby odp*ił się od starszych".
Więcej Seniora nie wzywałam.

Pomijając cechy osobowościowe ucznia, mamy w szkole do czynienia z przecięciem kilku różnych linii "wychowawczych" - dom, podwórko, grupa rówieśnicza, Kościół. No i my. Nic dziwnego, że na styku iskrzy. Nie wiem, czego uczysz (i na jakim etapie edukacyjnym), ale wykorzystałabym pracę w grupach. Podłączać Maxa ciągle do innego składu. Pokazać mu, że z grupą można coś zyskać, a grupie, że Max potrafi współpracować (nic nie piszesz o jego zdolnościach - mój Junior był niestety grubo poniżej średniego IQ). I reagować natychmiast u źródeł konfliktu, nie czekac na wybuch. I, co chyba najważniejsze, chwalić go za co się tylko da, pokazywać, że dobre zachowanie jest w cenie. A jeśli chodzi o klasę, widzę to gorzej - dzieci na pewno boją się go i stąd ta agresja. A strach będzie trudno wyeliminowac.

Natomiast nie bój się tego, że dzieciaki czasem trochę się poszarpią czy potłuką. Moim zdaniem to naturalne ujście ich potencjału energii. Gdzieś to muszą wyładować, przecież nie w domu. Kiedy ja byłam dzieckiem... Wyobraźcie sobie, że pamiętam. Tez byłam strasznie ruchliwa i dość trudna wychowawczo (chłopaków tłukłam równo). A wyrosłam na całkiem pacyfistyucznie nastawioną osobe.

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   lagata 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 4958
  • Rejestracja Mon, 08 May 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Wawa

Napisano 31 May 2006 - 17:34

Droga Dino
Praca z dziecmi nie jest dla mnie uciazliwoscia. Napisalam tak wtedy, gdyz nazajutrz byla wizyta papieza w Polsce i w szkole nie odbywaly sie zajecia. Zostalam jednak wyrozniona dyzurem tegoz dnia i dlatego jechalam "niestety" do pracy.
Jezeli chodzi o prace w grupach to wielokrotnie juz tego probowalam. Zazwyczaj musze zwracac uwage dzieciom w grupie Maxa, bo robia glupie miny, sa wobec niego zlosliwe badz wykluczaja go zupelnie z pracy. Max sie stara zeby inne dzieci go lubily i to wlasnie mnie boli. Tak jakby pozostali uczniowie juz go skazali i nie daja mu zadnej szansy. Nie sadze, zeby sie go bali, poprostu otwarcie okazuja mu jak go nie lubia. Max uczy sie w normie. Najlepiej idzie mu liczenie. Jest madrym chlopcem tylko niezdarnym. Tak jak pisalam, staram sie przy kazdej sposobnosci podnosic jego samoocene, chwalic, doceniac wlozona prace i robie to przy pozostalych dzieciach. Niestety nie widze zmian nastawienia do niego.

Jestem nauczycielka ksztalcenia zintegrowanego, ucze pierwsza klase.

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   dinozaur 

  • Przetrwały
  • PipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 417
  • Rejestracja Tue, 30 May 06
  • Lokalizacja:Śląsk

Napisano 31 May 2006 - 21:17

W każdej klasie są takie lokomotywki - dzieciaki, ktore są bardzo otwarte na nauczyciela, chętnie z nim współpracują. Może porozmawiać z nimi poważnie, dla nich będzie to duże wyróżnienie. Poprosić ich o pomoc - żeby spróbowali z Maxem się "zakolegować", pokazać klasie, że to możliwe.
Próbuję po omacku coś poradzić, choć i tak o wszystkim decydują konkretne warunki. Życzę powodzenia.

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   lagata 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 4958
  • Rejestracja Mon, 08 May 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Wawa

Napisano 31 May 2006 - 22:08

Wiem i jestem bardzo wdzieczna za wszystkie rady. D.gif

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Burzus 

  • Przetrwały
  • PipPipPipPipPipPip
  • Grupa Przyjezdni
  • Postów 328
  • Rejestracja Tue, 30 May 06
  • Lokalizacja:TBG

Napisano 03 June 2006 - 22:06

Uwazam, iz chlopcy winni pobicia Maxa nie dzialali pod wplywem czystej agresji, bardziej bylo to ukierunkowane instrumentalizmem, albo byla to proba manipulacji. Moze ich celem bylo spowodowanie upodlenie Maxa. Nie dowiemy sie o co chodzilo, nie znajac opinii obu stron. Rada? Sprobowac pokazac ich niechec do Maxa w zlym swietle, niehumanitarnym i niekolezenskim, pokazac wartosci, a dyskretnie skryc wady Maxa, szablonu postepowania, nie ma, wszystko zalezy od rozwoju sytuacji...

Zycze powodzenia

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   naramsuen 

  • Wtajemniczony
  • PipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 168
  • Rejestracja Thu, 11 Mar 10
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 31 March 2010 - 13:11

Tacy ludzie jak Max, najlepiej sobie potem radzą w życiu.
Znam kogoś, kto był w podobnej sytuacji. Nie miał rodziców, w szkole nie był najlepiej traktowany. Ten sam facet znakomicie radzi sobie w życiu zawodowym, jest zaradny, umie wszystko sam załatwić, naprawić.

Jak widać, postawienie człowieka w sytuacji ekstremalnej, wyzwala w nim niesamowite zdolności.
Dołączona grafika

Uploaded with ImageShack.us

Opcje tematu:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych