CYTAT
Polscy trenerzy mają już serdecznie dosyć Leo Beenhakkera na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski. Dziennik "Polska" dowiedział się z wiarygodnego źródła, że Wydział Szkolenia PZPN, któremu przewodniczy Władysław Jerzy Engel, planuje zmusić Holendra do podania się do dymisji. Kandydatem na miejsce Leo jest popierany przez Wydział Szkolenia Henryk Kasperczak.
Już pod koniec 2002 r., gdy z prowadzenia kadry zrezygnował Zbigniew Boniek, władze PZPN zastanawiały się nad powierzeniem mu tej funkcji. Nazwisko Kasperczaka było także wymieniane po mundialu 2006.
- Za dwa tygodnie będę coś więcej wiedział na ten temat - mówi "Polsce" Kasperczak. - Na razie nie chcę się wypowiadać w tej kwestii. Beehnakker, który pojawi się w Polsce jutro, przyjedzie tylko na półtora dnia. Już w czwartek, natychmiast po zebraniu zarządu PZPN, ma znowu wylecieć do Belgii, gdzie ma swój dom. Polskę ponownie opuści na 3-4 dni, aby potem podobno wrócić do nas na dłużej. Podobno, bo nie wiemy, jak potoczą się obrady zarządu.
Decydujący dla Wydziału Szkolenia ma być raport z Euro. Jeśli Beenhakker nie przedstawi go w środę, sprawa będzie łatwa do rozwiązania: Holender nie wywiąże się z obowiązków i będzie to podstawa do zerwania kontraktu. Innym pretekstem będzie niewystarczające wyjaśnienie w raporcie przyczyn porażki i nieprzyznanie się do winy za klęskę na Euro. Jeśli to nie doprowadzi Leo do dymisji, Wydział Szkolenia będzie chciał zmusić go do rezygnacji, narzucając mu wyłącznie polski sztab szkoleniowy. Chodzi o to, by Leo sam podał się do dymisji. PZPN nie zamierza bowiem płacić ogromnego odszkodowania (1,2 mln dol.) za zerwanie umowy.
Polska Gazeta KrakowskaJuż pod koniec 2002 r., gdy z prowadzenia kadry zrezygnował Zbigniew Boniek, władze PZPN zastanawiały się nad powierzeniem mu tej funkcji. Nazwisko Kasperczaka było także wymieniane po mundialu 2006.
- Za dwa tygodnie będę coś więcej wiedział na ten temat - mówi "Polsce" Kasperczak. - Na razie nie chcę się wypowiadać w tej kwestii. Beehnakker, który pojawi się w Polsce jutro, przyjedzie tylko na półtora dnia. Już w czwartek, natychmiast po zebraniu zarządu PZPN, ma znowu wylecieć do Belgii, gdzie ma swój dom. Polskę ponownie opuści na 3-4 dni, aby potem podobno wrócić do nas na dłużej. Podobno, bo nie wiemy, jak potoczą się obrady zarządu.
Decydujący dla Wydziału Szkolenia ma być raport z Euro. Jeśli Beenhakker nie przedstawi go w środę, sprawa będzie łatwa do rozwiązania: Holender nie wywiąże się z obowiązków i będzie to podstawa do zerwania kontraktu. Innym pretekstem będzie niewystarczające wyjaśnienie w raporcie przyczyn porażki i nieprzyznanie się do winy za klęskę na Euro. Jeśli to nie doprowadzi Leo do dymisji, Wydział Szkolenia będzie chciał zmusić go do rezygnacji, narzucając mu wyłącznie polski sztab szkoleniowy. Chodzi o to, by Leo sam podał się do dymisji. PZPN nie zamierza bowiem płacić ogromnego odszkodowania (1,2 mln dol.) za zerwanie umowy.
Rozpacz - szukają za wszelką haka na Beenhakkera, bo nie chcą płacić odszkodowania. Może lepiej żeby sam zrezygnował, jak ma mu od teraz PZPN kłody co krok pod nogi rzucać.
Jak dla mnie to nie wina Beenhakkera że co lepszy zawodnik z Polski to woli dla Niemców grać
Przyjdzie nawet Kasperczak i co? On też nie jest cudotwórcą...
W 100-letniej historii reprezentacji Niemiec było 10 selekcjonerów - efekt 3x mistrz świata, 3x mistrz Europy. W Zachodnich klubach jeden trenera nie zwalnia się po dwóch porażkach z rzędu, tak jak to ma miejsce w Polsce.
A PZPN to już sam nie wie jak się bardziej pognębić - najpierw obiecują potem kombinują...

Logowanie
Rejestracja
Pomoc















