Forum Lagata.pl: Cierpienie - Forum Lagata.pl

Skocz do zawartości

  • (3 stron)
  • +
  • 1
  • 2
  • 3
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Cierpienie

#41 Użytkownik nie jest zalogowany   Prince 

  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa LokalnyCieć
  • Postów 10322
  • Rejestracja Wed, 13 Jun 07
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 19 July 2008 - 15:07

CYTAT(Odin @ 19.07.2008, 9:45) <{POST_SNAPBACK}>
Rozrysowałem sobie to na zbiorach smile.gif Teraz ma to wiecej sensu kiedy zastosowales kwantyfikatory. Zatem można zapytać czy istnieje takie dobro/wartosc, które nie przynosi korzyści (nie każde B/A jest C) ?

Wedlug mnie istnieje i jest nim Piekno.

W sensie logicznym oznaczałoby to sprzeczność i to wlasnie mialem na mysli mowiac, ze nie rozróżniasz apriorycznosci od aposteriorycznosci, ponieważ ja mowie w tym pierwszym sensie. Nie wykluczam, ze post factum mozna amputowac wszystkie lechtaczki kobietom na korzysc Twojej tezy. Mowie natomiast, ze apriori nie potrzebny bylby penis bez pochwy (lepiej pasuje do penisa niz lechtaczka w sensie komplementarności).

Na mandali, np. jing/jang rozrysowuje się to jako dwa dopełniające się bieguny, jeśli wykluczysz jeden biegun nie ma sensu mówić o drugim. Jeśli pozbędziesz się konca odcinka, nie ma sensu mowic od drugim koncu odcinka, bo to już nie jest odcinek. Sa to rozważania logiczne, dotyczące konieczności istnienia czego, dla możliwości czegos innego.

Mam nadzieje, ze rozjaśniło Ci się to troche teraz.

A co do praktyczności tych rozważań. Wyobraz sobie swiat bez cierpienia i zrozumiesz, ze jest ono konieczne (w sensie logicznym), dla możliwości istnienia dobra.

Zaczynasz wtedy rozumiec, co jest niesamowitym odkryciem, ze jeśli pozbędziesz się jednego z tych biegunów otrzymasz, nie biegun przeciwny lecz cos trzeciego, co istnieje poza dobrem i zlem (te bowiem nie mogą istniec bez siebie).

Praktycznie pozwala nam to zrozumiec, ze aby osiągnąć wiekszą ilość dobra nie można pozbywac się zla. Nie można bezkarnie ekloatowac zloz naturalnych, ponieważ prędzej czy pozniej one się skoncza lub doprowadzi to zniszczenia klimatu. Im bardziej jesteśmy szczeliwi, tym wiecej zla to produkuje gdzie indziej.

Kapitalizm nie może istniec w zgodzie z socjalizmem. Potrzebni sa ludzie ubodzy żeby byli ludzie bogaci. Trzeba pracowac zeby jesc, umrzec zeby zyc.

Bardzo ładnie narysowane! smile.gif

Ostatnia moja wypowiedź ma sensu tyle co i poprzednia, gdyż żadna z wymienionych nie zawiera bezsensu (skupiając się na stronie semantycznej Twojej wypowiedzi, a nie filozoficznej poszczególnych słów).. sens jest mi bliski na co dzień i od święta smile.gif

Przy okazji muszę Cię pochwalić, gdyż Twoja wypowiedź w zestawieniu z wcześniejszą wyraźnie zyskała na logice, którą to cnotę słusznie sobie chwalisz, a którą chwilowo zatraciłeś mnie właśnie zarzucając jej brak (czy też zmianę zdania, która nie zaistniała).

Przechodząc do tematu - piękno moim zdaniem właśnie przynosi korzyść, a są nią pozytywne doznania odbiorcy piękna.
Tyle.

Nie ma żadnej sprzeczności w tym, że przy pierwotnym braku łechtaczki samic określonego gatunku penis byłby nadal penisem i spełniałby swoją rolę. Jednocześnie nie posiadałby narządu homologicznego w obrębie ciała samic i to cała różnica.

Odcinek bez dwóch końców nie byłby odcinkiem, gdyż odcinek z samej definicji posiada dwa końce, tak samo jak np. kwadrat cztery równe boki (ale już cierpienie kogokolwiek nie jest mu potrzebne do szczęścia, gdyż szczęście nie zwiera elementów cierpienia tak jak odcinek końce).

Również żeby jeść nie jest potrzebna praca, chyba że na myśli masz pracę mięśni żwaczy, albo rąk podczas podnoszenia pokarmu.

Jest dla mnie przez cały czas jasne, że w świetle rozważań teoretycznych każde zjawisko posiada odpowiednik przeciwstawny, co nie oznacza, że z praktycznego punktu widzenia (zdroworozsądkowego, życiowego i na co dzień) zjawiska patologiczne są korzystne (np. bicie ludzi w parkach).

Wyobrażam sobie świat, na którym nie ma morderstw, chorób i katastrof, a mieszkańcy są dla siebie życzliwi i wspierają siebie nawzajem. Czy taki świat posiadałby dobra mniej niż obecny..?
Pytanie retoryczne.

Użytkownik Prince edytował ten post 19 July 2008 - 16:34


#42 Użytkownik nie jest zalogowany   Odin 

  • Zostaję
  • PipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 45
  • Rejestracja Wed, 09 Jul 08

Napisano 20 July 2008 - 15:29

CYTAT(Prince @ Wczoraj, 15:07)
Przechodząc do tematu - piękno moim zdaniem właśnie przynosi korzyść, a są nią pozytywne doznania odbiorcy piękna.


Czyli nie każde piękno jest wartością, ponieważ nie każde piękno przynosi korzyść. Piękno samo w sobie zatem nie jest wartością. Ponieważ posiada wartość ze względu na coś innego, a dokładnie ze względu na dwa kryteria, jakimi są: dobro i korzyść. Co do tego drugiego wszystko jest jasne. Coś posiada wartość jeśli przynosi nam jakąś korzyć (nie będę się rozwijał nad pobocznymi aspektami tej myśli). Do sedna.

Jak do tej pory wyrażasz stanowisko subiektywne co do statusu wartości.

Pytanie zatem jaką rolę odgrywa w nim dobro. Osobiście nie wiem, co to jest dobro smile.gif Zawsze miałem problem z definiowaniem tak ostatecznych i pierwotnych pojęć/idei. Ponieważ jest to jednak zasadnicze kryterium w Twoim pojmowaniu wartości byłbym wdzięczny za wyjaśnienie.

Dlaczego coś uważamy za dobre? Czym jest dobro?

Na razie niczego nie będę Ci imputował smile.gif

CYTAT(Prince @ Wczoraj, 15:07)
Odcinek bez dwóch końców nie byłby odcinkiem, gdyż odcinek z samej definicji posiada dwa końce, tak samo jak np. kwadrat cztery równe boki (ale już cierpienie kogokolwiek nie jest mu potrzebne do szczęścia, gdyż szczęście nie zwiera elementów cierpienia tak jak odcinek końce).


"Szczęście nie zwiera elementów cierpienia tak jak odcinek końce". Czyli odcinek jednak nie zawiera końców. Widzę, że przeszedłeś samego siebie smile.gif

CYTAT(Prince @ Wczoraj, 15:07)
Jest dla mnie przez cały czas jasne, że w świetle rozważań teoretycznych każde zjawisko posiada odpowiednik przeciwstawny, co nie oznacza, że z praktycznego punktu widzenia zjawiska patologiczne są korzystne.


Nareszcie coś zauważyłeś. Moje wypowiedzi dotyczyły logiki, a więc tego co jest przed doświadczeniem. Dotyczył "koniecznych warunków możliwości czegoś". Bez jednego końca odcinka nie ma drugiego końca odcinka, ponieważ nie ma odcinka.

CYTAT(Prince @ Wczoraj, 15:07)
Wyobrażam sobie świat, na którym nie ma morderstw, chorób i katastrof, a mieszkańcy są dla siebie życzliwi i wspierają siebie nawzajem. Czy taki świat posiadałby dobra mniej niż obecny..?


Lecz zło nie znika w tym świecie. Ulega sublimacji jest zastąpione przez coś innego.

Miałem na myśli pracę w szerszym globalnym sensie. Nie bądźmy krótkowzroczni, nawet jeśli nie widzimy biedy za oknem, to nie znaczy, ze ona nie istnieje. Tworzy ją system, w którym żyjemy. Żeby coś zjeść musisz zapracować na to jedzenie, ewentualnie zapracowali na to Twoi rodzice/przodkowie albo ukradli ludziom biednym.

Współcześnie kapitalizm żeby zmniejszyć koszty produkcji przenosi fabryki gdzie koszty są najmniejsze. Dlatego wszystko co dzisiaj kupujesz jest Made in Chine.

Wyobraź sobie natomiast socjalizm, gdzie wszyscy mają po równo. Czyim kosztem miałby on istnieć? Technologii? Technologia też wymaga energii/eksploatacji, itd.

Poza tym okazuje się, że świat, w którym wszyscy są równie, nie ma rywalizacji, nie jest światem inżynierów, tylko światem masowej konsumpcji. W jednym z krajów skandynawskich powstała nawet taka partia, która głosi, że obywatele nie muszą pracować, ponieważ mogą żyć z zasiłku. Stać na to bowiem budżet Państwa.

Użytkownik Odin edytował ten post 20 July 2008 - 15:38


#43 Użytkownik nie jest zalogowany   Prince 

  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa LokalnyCieć
  • Postów 10322
  • Rejestracja Wed, 13 Jun 07
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 20 July 2008 - 16:58

CYTAT(Odin)
"Szczęście nie zwiera elementów cierpienia tak jak odcinek końce". Czyli odcinek jednak nie zawiera końców. Widzę, że przeszedłeś samego siebie smile.gif

Nigdzie się nie ruszałem smile.gif
Pozostałem na miejscu stwierdzając, że szczęście nie zawiera elementów cierpienia, tak jak odcinek (zawiera) końce.
Chcąc napisać, że odcinek ich nie zawiera, należałoby użyć dopełniacza, czyli formy końców.

Jak widzisz w dyskusjach światopoglądowych bardziej istotna od filozofii jest biegła znajomość języka polskiego i umiejętność odmiany słów przez przypadki (na początek polecam słownik).

Nie podejmę się definiowania pojęcia dobro, również nie wyjaśnię czym jest kolor zielony.. zresztą zdrowi widomi nie potrzebują wyjaśnień..

Tak, wyrażam stanowisko subiektywne co do statusu wartości, gdyż nie interesuje mnie filozofia, ale życie codzienne. Tym samym bezwartościowe jest dla mnie to, co nie przynosi żadnych korzyści, a w dodatku szkodzi (cierpienie np.).

Piękno ma dla mnie wartość, gdyż przynosi korzyść, tak samo jak np. z ziarna kiełkuje roślina.. stwierdzenie nr 2 jest jak najbardziej poprawne (w znaczeniu ogólnym), co nie znaczy, że z każdego ziarna cały czas kiełkuje roślina (tak samo jak nie każde piękno w danym momencie przynosi korzyść, albo przyniesie ją w ogóle).

Niczego nie zrozumiałem nareszcie, gdyż rozumiem przez cały czas, że odnosimy się do dwóch różnych płaszczyzn - filozoficznej ( pewne założenia, teorie nie mogą podlegać dyskusji w sensie takim, że istnieją i opisują pewne aspekty na swój własny sposób ), oraz powszechnej, która ocenia zjawiska przez pryzmat realnego życia.

Żeby jeść wcale nie trzeba pracować, ani nikt nie musi na to pracować - wyobraź sobie wyspę, na której dzienny plon drzew owocowych zaspokaja 10-krotność potrzeb konsumpcyjnych jej mieszkańców.
Sytuacje iluzoryczna, ale hipotetycznie możliwa.

Poza tym chciałem Ci uzmysłowić, że jak np. ktoś zrezygnuje z bicia ludzi w parku, to zło nigdzie nie wysublimuje, tylko nie zaistnieje.. chyba że za zło uznasz utratę rozrywki przez bijącego.. nie krępuj się D.gif

Otóż świat jak najbardziej mógłby być lepszy, a także mógłby być gorszy (gdyby np. wszyscy jego mieszkańcy uznali, że cierpienie posiada wartość, gdyż dzięki niemu powstaje radość, więc z czystym sumieniem mogą mordować staruszki po parkach i zabierać im renty).

Rozważania nad ustrojami poszczególnych państw to już naprawdę przesada, załóż stosowny temat - może znajdziesz chętnych.

Użytkownik Prince edytował ten post 21 July 2008 - 12:46


#44 Użytkownik nie jest zalogowany   Odin 

  • Zostaję
  • PipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 45
  • Rejestracja Wed, 09 Jul 08

Napisano 25 July 2008 - 03:08

CYTAT
Pozostałem na miejscu stwierdzając, że szczęście nie zawiera elementów cierpienia, tak jak odcinek (zawiera) końce.
Chcąc napisać, że odcinek ich nie zawiera, należałoby użyć dopełniacza, czyli formy końców.

Jak widzisz w dyskusjach światopoglądowych bardziej istotna od filozofii jest biegła znajomość języka polskiego i umiejętność odmiany słów przez przypadki (na początek polecam słownik).


Myślałem, że to był jednak błąd w pisowni, jeśli ma być to porównanie (matematyki/logiki do dziedziny praktycznej), w takim razie popełniasz błąd, o którym piszę już po raz czwarty. Sfera teoretyczna (a priori) jest podstawą dla sfery praktycznej (a posteriori). Matematyka ma swoje praktyczne zastosowanie, jednak praktyka nie kształtuje praw matematyki. Relacja ta jest jednostronna (przynajmniej w czasie linearnym tak się nam wydaje). Zatem zestawienie obu tych sfer jest uzasadnione.

Po prostu teoria przekłada się na praktykę. Dlaczego praktyka nie kształtuje teorii: ponieważ cokolwiek byś zrobił nie jesteś wstanie zmienić tego, że 2+1=3.

Być może moje rozważania są zbyt trudne i prawdopodobnie jeszcze dziesięć razy napiszę to samo zanim załapiesz. Mam nadzieję, że starczy mi cierpliwości.

CYTAT
Nie podejmę się definiowania pojęcia dobro, również nie wyjaśnię czym jest kolor zielony.. zresztą zdrowi widomi nie potrzebują wyjaśnień..


Fizycy pytają czym jest kolor, a wydawali mi się normalnie jeszcze za nim to przeczytałem. Znów sprawdzają się słowa Nietzschego, że nie wszyscy mają odwagę pytać, bo obawiają się, że odpowiedź spojrzy w nich smile.gif

CYTAT
Piękno ma dla mnie wartość, gdyż przynosi korzyść, tak samo jak np. z ziarna kiełkuje roślina.. stwierdzenie nr 2 jest jak najbardziej poprawne (w znaczeniu ogólnym), co nie znaczy, że z każdego ziarna cały czas kiełkuje roślina (tak samo jak nie każde piękno w danym momencie przynosi korzyść, albo przyniesie ją w ogóle).


Używasz słowa w ogóle w znaczeniu, choćby raz. Ja natomiast mówiłem o ogólności w sensie "za każdym razem" (kwantyfikator może być ogólny albo szczegółowy). Zatem w ogóle piękno nie przynosi korzyści albo przynosi?

CYTAT
Niczego nie zrozumiałem nareszcie, gdyż rozumiem przez cały czas, że odnosimy się do dwóch różnych płaszczyzn - filozoficznej ( pewne założenia, teorie nie mogą podlegać dyskusji w sensie takim, że istnieją i opisują pewne aspekty na swój własny sposób ), oraz powszechnej, która ocenia zjawiska przez pryzmat realnego życia.


Raczej filozoficznej, w której jesteśmy świadomi naszych założeń oraz naiwnej, w której nie jesteśmy ich świadomi. Czego przykładem jest określenie "realne życie", jakby filozofia działa się w nierealnym życiu smile.gif, a może nadrealnym, czemu nie irrealnym albo idealnym? smile.gif Jeśli chcesz powiedzieć, że za bardzo teoretyzuje, to zauważ, że ludzie tworząc naiwne pogląd na świat robią to samo, tylko są mniej konsekwentni.

CYTAT
Żeby jeść wcale nie trzeba pracować, ani nikt nie musi na to pracować - wyobraź sobie wyspę, na której dzienny plon drzew owocowych zaspokaja 10-krotność potrzeb konsumpcyjnych jej mieszkańców.
Sytuacje iluzoryczna, ale hipotetycznie możliwa.


Całe pokolenia naukowców pracowały na ten wynalazek smile.gif

CYTAT
Poza tym chciałem Ci uzmysłowić, że jak np. ktoś zrezygnuje z bicia ludzi w parku, to zło nigdzie nie wysublimuje, tylko nie zaistnieje.. chyba że za zło uznasz utratę rozrywki przez bijącego.. nie krępuj się


Jeśli ktoś przestał zachowywać się agresywnie względem innych, to znaczy, że stał się bardziej wymagający wobec siebie smile.gif Ciężka praca popłaca, jak mawia przysłowie.

CYTAT
Otóż świat jak najbardziej mógłby być lepszy, a także mógłby być gorszy (gdyby np. wszyscy jego mieszkańcy uznali, że cierpienie posiada wartość, gdyż dzięki niemu powstaje radość, więc z czystym sumieniem mogą mordować staruszki po parkach i zabierać im renty).


Ludzie często zapominają o cierpieniu innych ludzi, bo uważają, że ono ich nie dotyczy; ponieważ nie pracują na swoje dostatnie życie. Trzeba nauczyć się dostrzegać istotną wagę cierpienia w naszym otoczeniu i umieć sobie z nim radzić, a nie je ignorować. Nie można się go pozbyć, dlatego należy znaleźć dla niego miejsce.

Właśnie zamiast bicia staruszek, skierować tą energię i zmienić coś w sobie, to zaś wymaga pracy i trudu (czyli cierpienia).

Użytkownik Odin edytował ten post 25 July 2008 - 03:17


#45 Użytkownik nie jest zalogowany   Prince 

  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa LokalnyCieć
  • Postów 10322
  • Rejestracja Wed, 13 Jun 07
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 26 July 2008 - 00:03

CYTAT(Odin @ 25.07.2008, 3:08) <{POST_SNAPBACK}>
Myślałem, że to był jednak błąd w pisowni, jeśli ma być to porównanie (matematyki/logiki do dziedziny praktycznej), w takim razie popełniasz błąd, o którym piszę już po raz czwarty. Sfera teoretyczna (a priori) jest podstawą dla sfery praktycznej (a posteriori). Matematyka ma swoje praktyczne zastosowanie, jednak praktyka nie kształtuje praw matematyki. Relacja ta jest jednostronna (przynajmniej w czasie linearnym tak się nam wydaje). Zatem zestawienie obu tych sfer jest uzasadnione.

Po prostu teoria przekłada się na praktykę. Dlaczego praktyka nie kształtuje teorii: ponieważ cokolwiek byś zrobił nie jesteś wstanie zmienić tego, że 2+1=3.

Być może moje rozważania są zbyt trudne i prawdopodobnie jeszcze dziesięć razy napiszę to samo zanim załapiesz. Mam nadzieję, że starczy mi cierpliwości.

Fizycy pytają czym jest kolor, a wydawali mi się normalnie jeszcze za nim to przeczytałem. Znów sprawdzają się słowa Nietzschego, że nie wszyscy mają odwagę pytać, bo obawiają się, że odpowiedź spojrzy w nich smile.gif

Używasz słowa w ogóle w znaczeniu, choćby raz. Ja natomiast mówiłem o ogólności w sensie "za każdym razem" (kwantyfikator może być ogólny albo szczegółowy). Zatem w ogóle piękno nie przynosi korzyści albo przynosi?

Raczej filozoficznej, w której jesteśmy świadomi naszych założeń oraz naiwnej, w której nie jesteśmy ich świadomi. Czego przykładem jest określenie "realne życie", jakby filozofia działa się w nierealnym życiu smile.gif, a może nadrealnym, czemu nie irrealnym albo idealnym? smile.gif Jeśli chcesz powiedzieć, że za bardzo teoretyzuje, to zauważ, że ludzie tworząc naiwne pogląd na świat robią to samo, tylko są mniej konsekwentni.

Całe pokolenia naukowców pracowały na ten wynalazek smile.gif

Jeśli ktoś przestał zachowywać się agresywnie względem innych, to znaczy, że stał się bardziej wymagający wobec siebie smile.gif Ciężka praca popłaca, jak mawia przysłowie.

Ludzie często zapominają o cierpieniu innych ludzi, bo uważają, że ono ich nie dotyczy; ponieważ nie pracują na swoje dostatnie życie. Trzeba nauczyć się dostrzegać istotną wagę cierpienia w naszym otoczeniu i umieć sobie z nim radzić, a nie je ignorować. Nie można się go pozbyć, dlatego należy znaleźć dla niego miejsce.

Właśnie zamiast bicia staruszek, skierować tą energię i zmienić coś w sobie, to zaś wymaga pracy i trudu (czyli cierpienia).

Twoje rozważania faktycznie są najwyraźniej zbyt trudne - szkoda, że dla Ciebie samego.

O ile oczywiste jest, że nie może istnieć odcinek bez końca, gdyż wówczas nie jest odcinkiem, to radość bez cierpienia już może, gdyż nie jest jej elementem cierpienie.
Co tu jest nielogiczne..?

Praktyka nie kształtuje teorii - pełna zgoda. Za to poddaje weryfikacji..

Pytania fizyków o kolory nie są tematem niniejszej dyskusji, technologia produkcji nawozów sztucznych również.. słowa "w ogóle" użyłem w znaczeniu "choćby raz", innego nie przewidują słowniki.
Rozumiem, że Twoim zdaniem językoznawcy popełnili w nich błąd - może ich powinieneś poprawić..?

Wyjaśnię Ci, bo widzę, że zrozumienie sprawiło Ci trudność, co oznacza termin realne życie.. jest to takie istnienie, dla którego bardziej korzystne jest, gdy np. nikt go nie zmasakruje, albo nie dokona na nim gwałtu w parku.
Jest też inna ciekawa teoria - otóż wyobraź sobie, że gdy np. ktoś nie zmoknie w deszczu i nie dostanie z tego powodu zapalenia płuc, to zaistnieje mniej cierpienia, niż gdyby zmókł i dostał zapalenia płuc.. jednocześnie nikt z tego powodu nie ucierpi, cierpienie nie wysublimuje, nie wyparuje, ani nikt się nim nie zarazi.. Mało tego, może nawet zaznać radości, bo zamiast cierpieć w szpitalu pójdzie np. do kina i będzie się dobrze bawił.. interesujące, prawda..? smile.gif

Otóż powyższe zależności są właśnie tymi, których zdrowo myślący ludzie są świadomi.

Są też inne - filozoficzne, których zdrowo myślący ludzie nie używają albo używają wyłącznie będąc ich świadomi, a mniej zdrowo myślący używają pomimo braku zrozumienia. Ostatni przypadek można podciągnąć pod naiwność - naiwną wiarę we własną wiedzę jakbyś się uparł D.gif

Przechodząc do rzeczy, taka właśnie naiwność skutkuje sytuacją, gdy niemożliwe staje się rozsądne uzasadnienie swoich opinii. Ale po kolei:

Praca na jedzenie to wymysł cywilizacji, w teorii i przyrodzie nie jest warunkiem koniecznym.
Chyba że zakładasz, iż małpy odżywiające się wyłącznie owocami pracują na nie na roli. Czy aby żyrafy nie wożą na swych grzbietach pawianów, w zamian za pozwolenie na dostęp do liści..?

W chwili odstąpienia od przestępstw zło się nie pojawia, a nie sublimuje - cieszę się, że przyznałeś mi rację.

Ostatni akapit - absolutna bzdura.
Praca nad sobą nie oznacza cierpienia - teoria, że cierpienie bandyty, który pohamuje się i np. ze strachu przed karą nie wyjmie komuś oczu, jest identyczne jak cierpienie jego niedoszłej ofiary, gdyby się nie pohamował i wyjął jej oczy, to już wymysł z pogranicza szaleństwa.

Zresztą jakiekolwiek hamulce byłyby zbędne, gdyby np. gwałciciele rodzili się z inaczej ukształtowaną sferą mózgu odpowiedzialną za zachowania agresywne i seksualne. W takim świecie przemoc seksualna po prostu by nie istniała i nikt by z jej powodu nie cierpiał (nawet sami gwałciciele pracując nad sobą - biedaczki), przez co byłoby więcej radości i mniej cierpienia.

Nie sposób odmówić słuszności kolejnej dygresji - wrażliwość społeczna powinna być większa, nie pozostajemy na to bez wpływu.

Jak widzisz wszystkie "przypadki praktyczne" obalone.
Na przyszłość proponuję ograniczać wypowiedzi do tez dobrze sobie znanych.. stosowanie założeń filozoficznych bez ich zrozumienia, niejako dla popisu, prowadzi w efekcie do tego, że próby ich przyłożenia do sfery praktyczne kończą się zamotaniem logicznym i powstaniem całkowitych absurdów, czego przykład dałeś.

Najlepiej własne zdanie - konkretny pogląd i posty na temat, bez zbędnych dygresji i motania.

#46 Użytkownik nie jest zalogowany   Odin 

  • Zostaję
  • PipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 45
  • Rejestracja Wed, 09 Jul 08

Napisano 27 July 2008 - 15:04

CYTAT
O ile oczywiste jest, że nie może istnieć odcinek bez końca, gdyż wówczas nie jest odcinkiem, to radość bez cierpienia już może, gdyż nie jest jej elementem cierpienie.
Co tu jest nielogiczne..?


Podzbiór dwa końce odcinka (należą do zbioru) odcinek.
Podzbiór cierpienie i radość (należą do zbioru) świat.

To porównanie jest błędne bo przyporządkowujesz błędne elementy do zbiorów.

Radość nie jest elementem cierpienia, bo nie jest podzbiorem cierpienia tylko czegoś większego (świata, logosu); tym bardziej, że przez cały czas mówię o komplementarności cierpienia i radości jako przeciwieństw, a nie ich podporządkowaniu (co ty mi błędnie imputujesz), tak jak komplementarne są względem siebie para odcinków.

CYTAT
"w ogóle" użyłem w znaczeniu "choćby raz", innego nie przewidują słowniki.


Słownik: w ogóle
1. «ujmując rzecz ogólnie, ogólnie biorąc, podsumowując; w sumie»
W ogóle to miły człowiek.
◊ Jeżeli w ogóle… «jeżeli zdarza się, że…, jeżeli tylko»
Czytał niewiele, jeżeli w ogóle czytał, bo wolał oglądać telewizję.
2. «w zdaniach zaprzeczonych: zupełnie, wcale, ani trochę»
Deszcz w ogóle nie pada.
W ogóle nie mam pieniędzy.

Zatem mamy znaczenia tego słowa - w ogóle (w znaczeniu): w całości, za każdym razem, wszystkie elementy zbioru spełniają tą właściwość ("kwantyfikator ogólny", jak sama nazwa mówi).
-[b]jeśli w ogóle [b](znaczenie którego Ty użyłeś).
-zaprzeczenie (w znaczeniu) nigdy.

CYTAT
Jak widzisz wszystkie "przypadki praktyczne" obalone.
Na przyszłość proponuję ograniczać wypowiedzi do tez dobrze sobie znanych.. stosowanie założeń filozoficznych bez ich zrozumienia, niejako dla popisu, prowadzi w efekcie do tego, że próby ich przyłożenia do sfery praktyczne kończą się zamotaniem logicznym i powstaniem całkowitych absurdów, czego przykład dałeś.


Żaden z tych przykładów nie został obalony. Nie będę odpowiadał na wszystkie, bo to strata czasu, co do małp, to pracuje na nie przyroda, żeby móc wyżywić odpowiednią ilość osobników nadmiar musi wymrzeć (zabijany przez inne organizmy) inaczej będziemy mieli do czynienia z plagą, wyniszczeniem przyrody. W przyrodzie musi istnieć równowaga elementów.

Po drugie nie przyznałeś mi jeszcze racji co do jednostronność wynikania teorii i praktyki (rozważania a priori i a posteriori). Dalsza dyskusja nie będzie miała sensu, jeśli nie pojmiesz podstaw.

Po trzecie nie popisuje się nigdzie, przestałem Cię już uważać za osobę, z którą można rozmawiać na równym poziomie, ponieważ wykazujesz szczególną ignorancję. Chcesz za wszelką cenę coś komuś udowodnić, zresztą wszystkie Twoje dyskusje mniej więcej tak wyglądają. Nie masz żadnej kompetencji, by brać w nich udział. Dlatego starsza się je zbanalizować, bo tylko na poziomie banału masz coś do powiedzenia.

#47 Użytkownik nie jest zalogowany   Prince 

  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa LokalnyCieć
  • Postów 10322
  • Rejestracja Wed, 13 Jun 07
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 28 July 2008 - 01:09

CYTAT(Odin @ 27.07.2008, 15:04) <{POST_SNAPBACK}>
Podzbiór dwa końce odcinka (należą do zbioru) odcinek.
Podzbiór cierpienie i radość (należą do zbioru) świat.

To porównanie jest błędne bo przyporządkowujesz błędne elementy do zbiorów.

Radość nie jest elementem cierpienia, bo nie jest podzbiorem cierpienia tylko czegoś większego (świata, logosu); tym bardziej, że przez cały czas mówię o komplementarności cierpienia i radości jako przeciwieństw, a nie ich podporządkowaniu (co ty mi błędnie imputujesz), tak jak komplementarne są względem siebie para odcinków.


Słownik: w ogóle
1. «ujmując rzecz ogólnie, ogólnie biorąc, podsumowując; w sumie»
W ogóle to miły człowiek.
◊ Jeżeli w ogóle… «jeżeli zdarza się, że…, jeżeli tylko»
Czytał niewiele, jeżeli w ogóle czytał, bo wolał oglądać telewizję.
2. «w zdaniach zaprzeczonych: zupełnie, wcale, ani trochę»
Deszcz w ogóle nie pada.
W ogóle nie mam pieniędzy.

Zatem mamy znaczenia tego słowa - w ogóle (w znaczeniu): w całości, za każdym razem, wszystkie elementy zbioru spełniają tą właściwość ("kwantyfikator ogólny", jak sama nazwa mówi).
-[b]jeśli w ogóle [b](znaczenie którego Ty użyłeś).
-zaprzeczenie (w znaczeniu) nigdy.

Żaden z tych przykładów nie został obalony. Nie będę odpowiadał na wszystkie, bo to strata czasu, co do małp, to pracuje na nie przyroda, żeby móc wyżywić odpowiednią ilość osobników nadmiar musi wymrzeć (zabijany przez inne organizmy) inaczej będziemy mieli do czynienia z plagą, wyniszczeniem przyrody. W przyrodzie musi istnieć równowaga elementów.

Po drugie nie przyznałeś mi jeszcze racji co do jednostronność wynikania teorii i praktyki (rozważania a priori i a posteriori). Dalsza dyskusja nie będzie miała sensu, jeśli nie pojmiesz podstaw.

Po trzecie nie popisuje się nigdzie, przestałem Cię już uważać za osobę, z którą można rozmawiać na równym poziomie, ponieważ wykazujesz szczególną ignorancję. Chcesz za wszelką cenę coś komuś udowodnić, zresztą wszystkie Twoje dyskusje mniej więcej tak wyglądają. Nie masz żadnej kompetencji, by brać w nich udział. Dlatego starsza się je zbanalizować, bo tylko na poziomie banału masz coś do powiedzenia.

Pierwszy akapit - równie rozsądnie brzmiałaby teoria, że do zbioru świat należą gwałty, więc są elementem koniecznym i nie należy z nimi walczyć.
Bzdura.

Słowo "w ogóle" w znaczeniu "choćby raz", albo "podsumowując".. subiektywne pojęcie, może również dotyczyć "choćby raz".. a czy "za każdym razem"..? Tutaj raczej należałoby zapytać "czy ogółem piękno przynosi korzyść?" (istnieją sformułowania "wszyscy w ogóle", albo jako synonim "ogół" - źródło: Słownik poprawnej polszczyzny).
Ale powstrzymam się, pozostając przy zdaniu, że konieczna byłaby konsultacja z językoznawcą. Póki co uznaję swój błąd o tyle, że nie mam pewności.

Twierdziłeś, że każdy musi na jedzenie pracować, ja wykazałem jak głęboko się mylisz.. teraz dokonałeś odkrycia, że praca dotyczy owoców i ziaren, z których wyrastają rośliny..
Litości..

Chętnie wytłumaczę Ci, skoro zwykła przyzwoitość nie podpowiedziała Ci takiego rozwiązania, dlaczego nie odpowiesz na wszystkie przypadki, a odpowiedź dotycząca jedynego z nich jest beznadziejnie bzdurna.
Otóż zabrakło Ci argumentów - te które przywołałeś obaliłem, a na potrzeby dyskusji nie zlazłeś nowych, gdyż sam nie rozumiesz głoszonych przez siebie teorii.
Gdyby było inaczej, nie snułbyś nieuprawnionych konfabulacji na temat mojej historii na forum, tylko przytoczyłbyś konkretny ciąg skutkowo-przyczynowy i tyle.

Dalsza dyskusja istotnie nie ma sensu, ale wyłącznie dlatego, że nie jesteś w stanie odpowiedzieć np. na pytanie, co rzekomo dzieje się z tym złem, jak ktoś nie przemoczy nóg i nie dostanie zapalenia płuc.
Cała reszta przypadków jest analogiczna i sprowadza się do mylności założenia, że zło pozostaje w świecie w równowadze z dobrem i nie da się mu zapobiec.
Twierdzenie, że np. bandyta czy ktokolwiek pracując nad sobą cierpi, to już wymysły z pogranicza troski o zdrowie lansującego taką opinię, stworzone na potrzeby podparcia Twoich błędnych tez.

W kwestii teorii i praktyki przyznałem rację sobie - przy okazji zgodziłem się z Tobą.. zauważyłbyś to, gdybyś czytał ze zrozumieniem tekst.

W dyskusjach zazwyczaj chcę coś udowodnić.. to coś dziwnego..? Za cenę nie wszelką co prawda, ale czasu jaki poświęcam na pisanie postów, albo rozmowę.
Istotnie moja ignorancja zwala na kolana..

Twoja opinia o moich kompetencjach i poziomie wypowiedzi może mnie co najwyżej rozczulić i pozostaje w całości poza zakresem mojego zainteresowania, które to rezerwuję na potrzeby przyswajania treści płynących z bardziej wartych tej fatygi źródeł.
Sam będąc na pułapie racjonalnym (nie banalnym, jak znów mylnie twierdzisz) Tobie pozostawiam ten niebanalnego absurdu, oraz odpowiedź na pytanie, czy nadal zamierzasz wygłaszać teorie o których nie masz pojęcia, czego dowód dałeś próbując ich dowieść w praktyce.

#48 Użytkownik nie jest zalogowany   Kawusia 

  • Trwały
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 189
  • Rejestracja Tue, 23 Nov 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 28 November 2010 - 13:33

Zbigniew Herbert — Pan Cogito (Pan Cogito rozmyśla o cierpieniu)
należy zgodzić się
pochylić łagodnie głowę
nie załamywać rąk
posługiwać się cierpieniem w miarę łagodnie
jak protezą
bez fałszywego wstydu
ale także bez pychy
Serce obawia się cierpień [...] Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia...
— Paulo Coelho
Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem.
— Paulo Coelho
Ludzkie łzy to z jednej strony wyraz ogromu cierpienia, lecz z drugiej także ulga. Razem z łzami wypływa cierpienie, by zrobić miejsce na nową, kolejną falę bólu. Inaczej ból przestałby się w nim mieścić.
— Dorota Terakowska

#49 Użytkownik nie jest zalogowany   myaka 

  • nadmorska diablica
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 2548
  • Rejestracja Sat, 13 Aug 11
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Tam , gdzie diabeł mówi dobranoc.

Napisano 14 January 2012 - 11:51

Wyświetl postUżytkownik Margola dnia 25 June 2008 - 22:56 napisał

No cóż...Żyć=cierpieć!


Wierzę , w to że wszystko dzieje się po coś. Także cierpienie jakie Nas spotyka ma ,jakiś sens.
Dzięki pewnym chwilom zwątpienia, smutku i czasu pełnego łez, jesteśmy w stanie docenić to, koło czego wcześniej przechodziliśmy obojętnie.
Z pewnością Nasze cierpienie ,uwrażliwia, nas na cierpienie innych.
Zauważyłaś, że książka po kilkakrotnym przeczytaniu staje się o wiele grubsza, niż była? Jakby za każdym razem coś zostawało między kartkami: uczucia, myśli, odgłosy, zapachy... A gdy po latach zaczynamy ją kartkować, odnajdujemy w niej nas samych, młodszych, innych...

http://www.karmimypsiaki.pl/home

Opcje tematu:


  • (3 stron)
  • +
  • 1
  • 2
  • 3
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych