Wedlug mnie istnieje i jest nim Piekno.
W sensie logicznym oznaczałoby to sprzeczność i to wlasnie mialem na mysli mowiac, ze nie rozróżniasz apriorycznosci od aposteriorycznosci, ponieważ ja mowie w tym pierwszym sensie. Nie wykluczam, ze post factum mozna amputowac wszystkie lechtaczki kobietom na korzysc Twojej tezy. Mowie natomiast, ze apriori nie potrzebny bylby penis bez pochwy (lepiej pasuje do penisa niz lechtaczka w sensie komplementarności).
Na mandali, np. jing/jang rozrysowuje się to jako dwa dopełniające się bieguny, jeśli wykluczysz jeden biegun nie ma sensu mówić o drugim. Jeśli pozbędziesz się konca odcinka, nie ma sensu mowic od drugim koncu odcinka, bo to już nie jest odcinek. Sa to rozważania logiczne, dotyczące konieczności istnienia czego, dla możliwości czegos innego.
Mam nadzieje, ze rozjaśniło Ci się to troche teraz.
A co do praktyczności tych rozważań. Wyobraz sobie swiat bez cierpienia i zrozumiesz, ze jest ono konieczne (w sensie logicznym), dla możliwości istnienia dobra.
Zaczynasz wtedy rozumiec, co jest niesamowitym odkryciem, ze jeśli pozbędziesz się jednego z tych biegunów otrzymasz, nie biegun przeciwny lecz cos trzeciego, co istnieje poza dobrem i zlem (te bowiem nie mogą istniec bez siebie).
Praktycznie pozwala nam to zrozumiec, ze aby osiągnąć wiekszą ilość dobra nie można pozbywac się zla. Nie można bezkarnie ekloatowac zloz naturalnych, ponieważ prędzej czy pozniej one się skoncza lub doprowadzi to zniszczenia klimatu. Im bardziej jesteśmy szczeliwi, tym wiecej zla to produkuje gdzie indziej.
Kapitalizm nie może istniec w zgodzie z socjalizmem. Potrzebni sa ludzie ubodzy żeby byli ludzie bogaci. Trzeba pracowac zeby jesc, umrzec zeby zyc.
Bardzo ładnie narysowane!
Ostatnia moja wypowiedź ma sensu tyle co i poprzednia, gdyż żadna z wymienionych nie zawiera bezsensu (skupiając się na stronie semantycznej Twojej wypowiedzi, a nie filozoficznej poszczególnych słów).. sens jest mi bliski na co dzień i od święta
Przy okazji muszę Cię pochwalić, gdyż Twoja wypowiedź w zestawieniu z wcześniejszą wyraźnie zyskała na logice, którą to cnotę słusznie sobie chwalisz, a którą chwilowo zatraciłeś mnie właśnie zarzucając jej brak (czy też zmianę zdania, która nie zaistniała).
Przechodząc do tematu - piękno moim zdaniem właśnie przynosi korzyść, a są nią pozytywne doznania odbiorcy piękna.
Tyle.
Nie ma żadnej sprzeczności w tym, że przy pierwotnym braku łechtaczki samic określonego gatunku penis byłby nadal penisem i spełniałby swoją rolę. Jednocześnie nie posiadałby narządu homologicznego w obrębie ciała samic i to cała różnica.
Odcinek bez dwóch końców nie byłby odcinkiem, gdyż odcinek z samej definicji posiada dwa końce, tak samo jak np. kwadrat cztery równe boki (ale już cierpienie kogokolwiek nie jest mu potrzebne do szczęścia, gdyż szczęście nie zwiera elementów cierpienia tak jak odcinek końce).
Również żeby jeść nie jest potrzebna praca, chyba że na myśli masz pracę mięśni żwaczy, albo rąk podczas podnoszenia pokarmu.
Jest dla mnie przez cały czas jasne, że w świetle rozważań teoretycznych każde zjawisko posiada odpowiednik przeciwstawny, co nie oznacza, że z praktycznego punktu widzenia (zdroworozsądkowego, życiowego i na co dzień) zjawiska patologiczne są korzystne (np. bicie ludzi w parkach).
Wyobrażam sobie świat, na którym nie ma morderstw, chorób i katastrof, a mieszkańcy są dla siebie życzliwi i wspierają siebie nawzajem. Czy taki świat posiadałby dobra mniej niż obecny..?
Pytanie retoryczne.
Użytkownik Prince edytował ten post 19 July 2008 - 16:34

Logowanie
Rejestracja
Pomoc














