Cierpienie
#2
Napisano 29 June 2008 - 16:43
Żyć=cierpieć!
ujęłabym to trochę inaczej żyć=czuć! nie tylko cierpienie , spektrum odczuć jest ogromne a przeżywając wszystkie uczucia i miłości i radości i szczęścia i zwątpienia i.... w jakimś momencie naszego życia przeżywamy też cierpienie i rozpacz i TO JEST WŁAŚNIE ZYCIE!
#3
Napisano 03 July 2008 - 12:30
Ja bym postawiła inne równanie
życie = radość + cierpienie
Bo w życiu spotykają nas także piękne chwile, doznajemy radości nawet z najmniejszych rzeczy.
I to jest właśnie najpiękniejsze, to że można się cieszyć z takich małych drobiazgów.
#4
Napisano 03 July 2008 - 15:26
Uważam, że bez tych gorzkich (czasem bardzo) doświadczeń, człowiek jest "niepełny".
Mimo całego szacunku dla ludzkiej empatii, osobiste doświadczenie jest w tej sprawie nieporównywalne.
#5
Napisano 03 July 2008 - 23:33
Uważam, że bez tych gorzkich (czasem bardzo) doświadczeń, człowiek jest "niepełny".
Mimo całego szacunku dla ludzkiej empatii, osobiste doświadczenie jest w tej sprawie nieporównywalne.
Nie masz wrażenia, że tak postawioną tezę można przyłożyć do każdego aspektu i na tej podstawie udowadniać, że jego pominięcie jest równoznaczne z brakiem osiągnięcia pełności..?
Oczywiście można pogrupować szerokie spektrum aspektów i przypisać poszczególne do ścisłych podgrup typu szczęście, cierpienie, rezygnacja, itp., jednak jest to klasyfikacja dosyć sztuczna i nie zakłada istnienia znacznych różnic w definicjach powyższych pojęć.
Trzymając się postawionej przez Ciebie tezy można równie dobrze orzec, że nie osiągnie pełności ten, kto nigdy nie złamie żebra, bo każde inne cierpienie jest jednak inne od złamania żebra
Mnie tu raczej pachnie próbą dopisania sensu tam, gdzie go nie ma..
Użytkownik Prince edytował ten post 03 July 2008 - 23:35
#6
Napisano 04 July 2008 - 00:08
Oczywiście, wybór - nawet umowny - dwóch przeciwieństw, a następnie przedstawienie jednego jako dopełnienia drugiego jest uniwersalny i stary jak świat.
#7
Napisano 04 July 2008 - 00:24
Oczywiście, wybór - nawet umowny - dwóch przeciwieństw, a następnie przedstawienie jednego jako dopełnienia drugiego jest uniwersalny i stary jak świat.
Może Cię przeceniam, może nie.. a może Ty nie doceniasz siebie (weź to pod uwagę
Nigdzie nie jest powiedziane, że luźna opinia nie może zawierać teorii..
Przeciwieństwa mogą się dopełniać, ale nie muszą.. równie dobrze mogą sobie szkodzić.. np. paląc ognisko raczej nie dopełniasz ognia wodą.. czyż nie..?
Użytkownik Prince edytował ten post 04 July 2008 - 00:32
#8
Napisano 04 July 2008 - 00:53
W takich skrajnych sytuacjach mam jeszcze do dyspozycji poezję.
#10
Napisano 04 July 2008 - 15:19
W drugim, psychicznym znaczeniu tego słowa - rzecz nie jest już taka oczywista. Cierpienie to może mieć różne podłoże. Cierpi przestępca, w którym obudziła się skrucha (spowodowana przebudzeniem sumienia, lękiem przed karą, albo jednym i drugim). Cierpi ofiara, jej bliscy... Cierpią schizofrenicy i ludzie dotknięci depresją. Cierpią rozdzieleni kochankowie, sieroty, wdowy, ludzie po stracie bliskich. Myślę, że nawet wśród tych kilku, przytoczonych przykładów można odnaleźć takie, które budują nasze człowieczeństwo - i dzięki którym stajemy się lepsi.
#11
Napisano 05 July 2008 - 13:37
Żal za grzechy, no tak, w sensie perspektywy poprawy, ale jakiekolwiek inne cierpienie jest potrzebne jak dziura w moście i pełni rolę wyłącznie destrukcyjną.
Cierpiący człowiek dąży do ulżenia w boleści, a budowa jakakolwiek jeżeli ma miejsce (w tym osobowości) zostaje w tych warunkach wstrzymana (o ile nie zburzona, co chyba częstsze).
Użytkownik Prince edytował ten post 05 July 2008 - 13:45
#12
Napisano 05 July 2008 - 14:03
Tam był dość starszy ksiądz który opowiadał,że cierpienie tu na ziemi zostanie nam wynagrodzone w niebie.
Opowiadał też o tym,że płaczemy jak umrze małe dziecko tłumaczył to tak ze Bóg wiedział,że z niego potem może wyrosnąć "niezłe ziółko".
Tak samo ludzie niepełnosprawni płaczemy nad nimi litujemy sie a powinniśmy im zazdrościć bo tym cierpieniem i tym bólem "zaklepują" sobie bardzo dobre miejsce na tamtym świecie.
No to chyba tyle Wam wystarczy jak będziecie chcieli więcej to może napisze
#13
Napisano 05 July 2008 - 16:03
Jakby był ktoś tak miły, bo widać jestem coś nie na czasie.. czy oni tam jeszcze palą za czary..?
Użytkownik Prince edytował ten post 05 July 2008 - 16:10
#14
Napisano 05 July 2008 - 17:18
#15
Napisano 05 July 2008 - 17:32
Hmmm cos tu nie tak to dlaczego tych wszystkich mordercow gwałcicieli i innych niezłych ziółek Bog nie zabrał jako małe dzieci ????????
a chodza po tej ziemi ???
no nie bo nie rozumiem ???
#16
Napisano 05 July 2008 - 20:10
#17
Napisano 06 July 2008 - 00:19
Gdy spotyka cię nieszczęście, kiedy cierpisz, uświadamiasz sobie swoją słabość, kruchość istnienia, pozorność wartości. Pytasz - dlaczego? Dlaczego ja, dlaczego my? Nasze reakcje byłyby nieludzkie, gdybyśmy w takich sytuacjach, jak jakieś nieszczęście, klęska żywiołowa, albo strata kogoś bliskiego - nie cierpieli. Przestępca, albo nałogowiec nie miałby szans na poprawę i wyrwanie się z nałogu, gdyby aż do bólu nie przeżył kalectwa swojego rozdartego sumienia. I takiej szansy nie ma - jeśli tego nie potrafi.
Cierpienie uwrażliwia na cierpienia innych ludzi.
Cierpienie może sprzyjać duchowemu rozwojowi człowieka, jest sygnałem i szansą, aby uniknąć podobnych błędów.
I w tym sensie jest czynnikiem budującym osobowość.
Użytkownik deora edytował ten post 06 July 2008 - 00:20
#18
Napisano 06 July 2008 - 00:58
Cierpienie uwrażliwia na cierpienia innych ludzi.
Cierpienie może sprzyjać duchowemu rozwojowi człowieka, jest sygnałem i szansą, aby uniknąć podobnych błędów.
I w tym sensie jest czynnikiem budującym osobowość.
Żeby poznać swoją słabość nie trzeba cierpieć, do tego wystarcza odrobina wyobraźni. A zbytnie zgłębienie tych braków prędzej wprawi w depresję i zrujnuje psychikę do reszty..
Mówisz - szansa.. ale wyłącznie dla tych, którzy nieszczęścia na siebie sprowadzają sami. I wyłącznie im cierpienie może przynieść potencjalną korzyść. To zresztą żaden rozwój, tylko odruch Pawłowa.. instynktownie unikamy źródła bólu, tyle..
"Uwrażliwienie na cierpienie innych" - każdy dyskomfort uwrażliwia na cierpienie własne, to raz. Poza tym równie dobrze można przyjąć, że produkuje zwyrodniałych sadystów, którzy próbują sobie odbić na bliźnich własne niepowodzenia. A jakby tego było mało, z moich obserwacji wynika, że mechanizm numer dwa jest znacznie bardziej powszechny.
Podsumowując, cierpienie może odstraszać od autodestrukcyjnych działań (przestępstwa, nałogi, etc.), a w pozostałych przypadkach jest zupełnie zbędne i częściej doprowadza do ruiny niż jakiegokolwiek rozwoju.
Użytkownik Prince edytował ten post 06 July 2008 - 00:59
#19
Napisano 06 July 2008 - 01:20
#20
Napisano 06 July 2008 - 10:38
Wyobraźnia może pomóc zdobyć wiedzę. Wiedza natomiast nic konkretnego nie przynosi, jeśli nie ma świadomości. Wyobraź sobie palacza. On WIE, że palenie go zabija, a mimo to nadal pali. Dopiero gdy okazuje się, że ma raka płuc, albo inne świństwo UŚWIADAMIA sobie: "Przecież to mnie zabijało". A przecież całe życie o tym wiedział. Gdyby teraz z tego wyszedł, prawdopodobnie nie tknął by więcej papierosa.
Radość jest płytka. Pozwala nam się cieszyć i wegetować tak z dnia na dzień. Cierpienie jest głębokie i skłania do przemyśleń. Rozwój nieodłącznie związany jest z cierpieniem. Spójrz chociażby na ewolucję. Określone cechy wykształcają się pod wpływem cierpienia, aby kolejne pokolenia nie cierpiały ani nie ginęły.
Patrząc na to z drugiej strony, gdyby cierpienie nie istniało w ogóle, byłoby zbędne, ponieważ i rozwój w celu jego ograniczenia byłby niepotrzebny, więc mogę się z Tobą zgodzić
Slava!

Logowanie
Rejestracja
Pomoc




















