Forum Lagata.pl: ZADUMANKI - Forum Lagata.pl

Skocz do zawartości

  • (5 stron)
  • +
  • « Pierwsza
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

ZADUMANKI

#61 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 09 October 2011 - 16:08

Słońce i wiatr

Dołączona grafika

Pewnego razu wiatr spierał się ze słońcem, które z nich jest silniejsze. Umęczone słońce w końcu zaproponowało: widzisz tego wędrowca w dole - ten z nas, który pierwszy zdejmie jego płaszcz, ten będzie silniejszy. He, to pestka, powiedział pyszny wiatr i zaczął wiać z całych sił. Lecz czy mocniej wiał, tym bardziej wędrowiec zaciskał na sobie płaszcz. Potem zza chmur wyszło słońce i jego promienie ogrzały ziemię. Utrudzony wędrowiec przystanął i sam zdjął z siebie płaszcz.

#62 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 October 2011 - 16:57

Bajka o kulkach na patyku

Mistrz Chuang podróżował z jednym ze swoich uczniów. Pewnego dnia odwiedzili sławną szkołę szermierzy. Ludzie ci ćwiczyli się w sztuce miecza osiągając zadziwiające rezultaty. Wielu jednak w czasie ćwiczeń odnosiło rany i ciała ich pokryte były bliznami.
- Po co doskonalicie sztukę miecza? - zapytał mistrz Chuang jednego z ćwiczących.
- By osiągnąć doskonałość - odpowiedział zapytany.
- A gdy już osiągniecie mistrzostwo we władaniu mieczem?
- To idziemy na wojnę.
- I tam możecie zginąć?
- Taki jest los szermierza.
- Widzisz - powiedział do swojego ucznia mistrz Chuang - ci ludzie ciężko pracują, doskonaląc swoją sztukę, po to, by zginąć.
Następnego dnia wędrowcy spotkali dziwnego człowieka, który stał przy drodze trzymając trzy kulki na patyku.
- Co robisz? - zapytał mistrz.
- Ćwiczę się w utrzymywaniu kulek na patyku.
- No i?
- Umiem już utrzymać na patyku trzy kulki, a czwarta jeszcze mi spada, ale i tę umiejętność opanuję.
Po jakimś czasie mistrz Chuang zwrócił się do ucznia:
- Pamiętasz tego człowieka trzymającego kulki na patyku? On też osiąga mistrzostwo, tak jak ci szermierze, ale jego umiejętność jest nieprzydatna na wojnie, więc on przeżyje.
- Jak myślisz - kontynuował mistrz - które drzewo będzie żyło dłużej, proste czy krzywe?
- Krzywe - powiedział po namyśle uczeń - bo proste zetną na deski.
- Więc żyj jak krzywe drzewo.

_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#63 Użytkownik nie jest zalogowany   semi33 

  • Przetrwały
  • PipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 554
  • Rejestracja Sun, 14 Aug 11
  • Płeć:Nie powiem

Napisano 30 October 2011 - 22:43

PIÓRA NA WIETRZE



Pewien człowiek chodził po mieście i oczerniał mieszkającego tam mędrca.
Po jakimś czasie ów złośliwy plotkarz zdał sobie sprawę, że źle postępował.
Poszedł więc do mędrca z prośbą o wybaczeniei zobowiązał się zrobić wszystko, by naprawić krzywdę.
Mędrzec miał jedno życzenie: polecił plotkarzowi wziąć poduszkę wypełnioną pierzem, rozciąć ją i rozrzucić pióra na wietrze.
Choć winowajca był zaskoczony, postąpił zgodnie z poleceniem, a następnie powrócił do mędrca i zapytał:
"czy teraz mi wybaczysz?"
"najpierw idź i pozbieraj wszystkie pióra"- odparł mędrzec.
"ale jak mam to zrobić? Wiatr już je rozwiał".
"Otóż zło, które wyrządziłeś tymi słowami, również trudno naprawić jak zebrać te pióra"
W TYM ŻYCIU KAŻDY MUSI JEŚĆ, STRZYC SIĘ I UMIERAĆ;
SĄ WIĘC 3 GWARANTOWANE ROBOTY: KUCHARZ, FRYZJER I GRABARZ.

Majętności bogatego to jego silny gród i w jego wyobraźni są jak mur obronny. (Przysłów 18:11)

widocznie bardzo wielu ludzi ma dzisiaj wybitnie płytką wyobraźnię...

#64 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 30 October 2011 - 23:48

OSTATNIE MIEJSCE

Dołączona grafika


Piekło było już prawie całkiem zapełnione,
a przed jego bramą oczekiwało jeszcze na wejście wiele osób.
Diabeł nie miał innego rozwiązania sytuacji
jak tylko zablokować drzwi przed nowymi kandydatami.
- Pozostało tylko jedno miejsce, i jak się rozumie, może je zając tylko ktoś z was,
kto był największym grzesznikiem, powiedział.
- Czy jest wśród zgromadzonych jakiś zawodowy morderca?, zapytał.
Ale nie słysząc pozytywnej odpowiedzi, zmuszony był przystąpić do egzaminowania
wszystkich stojących w kolejce grzeszników.
W pewnym momencie swój wzrok skierował na jednego z nich,
który umknął wcześniej jego uwadze.
- A ty, co zrobiłeś?, zapytał go.
- Nic. Jestem uczciwym człowiekiem a znalazłem się tutaj jedynie przez przypadek.
- Niemożliwe. Musiałeś jednak coś zawinić.
- Tak. To prawda, powiedział zmartwiony człowiek
- starałem się być zawsze jak najdalej od grzechu.
Widziałem jak jedni krzywdzili drugich ale sam nie brałem w tym udziału.
Widziałem dzieci umierające z głodu i sprzedawane
a najsłabsze z nich traktowano jak śmieci.
Byłem świadkiem, jak ludzie czynili sobie wzajemne świństwa i oskarżali się.
Jedynie ja wolny byłem od pokus i nic nie czyniłem. Nigdy.
- Naprawdę nigdy?, zapytał z niedowierzaniem diabeł
- Czy to rzeczywiście prawda, że widziałeś to wszystko na swoje własne oczy?.
- Jak najbardziej!.
- I naprawdę nic nie zrobiłeś, powtórzył jeszcze raz diabeł.
- Absolutnie nic!. Diabeł zaśmiał się ze zdziwienia:
- Wejdź, mój przyjacielu. Ostatnie wolne miejsce należy do ciebie!.
Pewien święty, przechodząc kiedyś przez miasto,
spotkał dziewczynkę w podartym ubranku, która prosiła o jałmużnę.
Zwrócił się wtedy do Boga: - Panie, dlaczego pozwalasz na coś takiego?
Proszę Cię, zrób coś.
Wieczorem w dzienniku telewizyjnym zobaczył mordujących się ludzi,
oczy konających dzieci i ich biedne wycieńczone ciała.
I znów zwrócił się do Boga: - Panie, zobacz ile biedy. Zrób coś!.
Nocą, święty człowiek usłyszał głos Pana, który mówił:
- Zrobiłem już coś: stworzyłem ciebie!

#65 Użytkownik nie jest zalogowany   Soldier 

  • Antyteista
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 2461
  • Rejestracja Sun, 22 May 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska katolska

Napisano 30 October 2011 - 23:49

Jak wiadomo nikt nie jest idealny.
Idealni ludzie byli by denerwujący.
Ale czy aby na pewno nikt nie jest idealny?
Każdy ma wady. Gdyby ich nie było, nie dążylibyśmy do niczego. Życie było by bardziej bezcelowe niż jest, bardziej nudne.A tak dążymy do poprawienia tego co jest wadliwe i mamy zajęcie, więc idealność=posiadanie i naprawianie wad.

Czyli wychodzi na to, że idealność jest przereklamowana, skoro jesteśmy wszyscy idealni.
Czytasz biblię, wierzysz w Boga. Czytasz Harrego Pottera, wierzysz w ogry ?

#66 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 30 October 2011 - 23:56

PUSTYNNA DROGA

Dołączona grafika

Szedł przez pustynię człowiek. Przy nodze biegł wierny od zawsze pies, za uzdę prowadził konia którego kochał od dziecka. szedł, szedł, marząc o spotkaniu źródła, ale tego nie było. Przemawiał do swojego psa-przyjaciela: szukaj piesku, szukaj, może znajdziesz wodę. Ale pies, ledwie dysząc tylko kręcił się wokół jego nóg. Spragniony koń ciężko dyszał i człowiek nie miał sumienia wsiąść mu na grzbiet, mimo, że sam z trudem robił każdy kolejny krok. Słońce prażyło niemiłosiernie. nagle człowiek dostrzegł bramę, za którą wydawało mu się, że widzi oazę. Podszedł do bramy i zapytał stojące4go tam człowieka: cóż to za miejsce? Możemy wejść i napić się wody?
To raj - odrzekł napotkany. Możesz wejść, ale zwierzęta zostają. W raju nie przyjmujemy zwierząt.
Człowiek spojrzał na psa i konia - swoich jedynych przyjaciół i pomyślał, że nie zostawi ich samych na pastwę śmierci z pragnienia pod bramą oazy. Poszli więc dalej we trójkę.
Po godzinie wyczerpującego marszu pojawiła się następna brama, za którą widać było drzewa i strumienie. Człowiek Podszedł do bramy i zapytał stojącego tam człowieka: cóż to za miejsce? Możemy wejść i napić się wody?
To raj - odrzekł napotkany. Zapraszam, wchodźcie wszyscy...
Jak to raj? Godzinę temu także mijaliśmy bramę i powiedziano mi, że to też raj. Ale żeby tam wejść musiałbym zostawić mojego psa -przyjaciela i konia którego chowałem od źrebaka i który nieraz uratował mi skórę. Są dwa raje? - zapytał wędrowiec
Ależ skąd - odparł strażnik przy bramie. Raj jest tutaj. Tam było piekło. Tak naprawdę, to przy tamtej bramie robią nam przysługę, bowiem do naszego - prawdziwego raju nie dociera nikt, kto gotów jest w biedzie zostawić swoich przyjaciół...

#67 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 November 2011 - 23:11

KTO WIĘCEJ ZNACZY ?

Dołączona grafika

Żył sobie kiedyś bardzo dobry i pobożny bramin, który utrzymywał się jedynie z ofiar składanych przez jego wiernych. Pewnego dnia pomyślał sobie: - Pójdę prosić o jałmuznę, przebrany za trędowatego.

Przepasał sobie biodra jakąś szmatą, tak jak czynią to paria, najubozsi ludzie w Indiach.

Tego dnia nikt mu się nie ukłonił na ulicy ani też nikt nie dał mu zadnej jałmużny.

Poszedł najpierw na targ, potem do świątyni, ale nikt nie odezwał się do niego ani jednym słowem.

Następnego dnia bramin ubrał się w sposób, w jaki ubierają się ludzie z jego kasty: zarzucił na siebie biały strój, jedwabny turban i bogato wyszywany żakiet. Ludzie znowu go pozdrawiali i dawali pieniądze dla niego i na światynię.

Kiedy powrócił do domu, zdjął z siebie swoje szaty, ułożył je na krześle i głęboko się pokłonił. Potem powiedział: - Ach! Jakie wy musicie być szczęśliwe, moje ubrania! Jakie szczęśliwe! To co szanuje się na ziemi, to właśnie ubrania, a nie ludzkie istoty, które się tylko w nie odziewają.

Bruno Ferrero

Użytkownik magia edytował ten post 04 November 2011 - 23:15


#68 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 04 November 2011 - 23:43

TRZEJ SYNOWIE

Dołączona grafika

Trzy kobiety szły do studni, aby zaczerpnąć z niej wody. Na kamiennej ławce, w pobliżu fontanny, siedział starszy człowiek i przysłuchiwał się ich rozmowom. Każda z kobiet wychwalała swego syna.
"Mój syn", mówiła pierwsza, "jest tak zwinny i bystry, że nikt nie jest w stanie mu dorównać".

"Mój syn", mówiła druga, "śpiewa jak słowik". Nie ma nikogo na świecie, kto mógłby się poszczycić tak pięknym głosem, jak on".

"A ty, co powiesz o swoim synu?", zapytały trzecią kobietę, która nic nie mówiła.

"Sama nie wiem, czy mogę powiedzieć coś niezwykłego o moim dziecku", odpowiedziała tamta. "Jest dobrym chłopcem, tak jak wielu innych. Nie robi jednak nic specjalnego...". ,P> Kiedy dzbany były już pełne, kobiety skierowały się w stronę domów. Podążył za nimi również starzec. Naczynia były ciężkie i ramiona kobiet uginały się się od wysiłku.

W pewnym momencie zatrzymały się, aby móc troszkę odpocząć. Podbiegło do nich wtedy trzech młodzieńców. Pierwszy rozpoczął natychmiast jakieś widowisko: oparł dłonie na ziemi i zaczął wywijać koziołki, wierzgając nogami w górze, a potem zaczął wykonywać salta. Kobiety przyglądały się mu z zachwytem: "Ach, jaki zręczny!".

Drugi chłopiec zaraz zaintonował jakąś piosenkę. Głos miał tak piękny, jak słowik! Kobiety przysłuchiwały się mu ze wzruszeniem w oczach: "Ach, cóż to za anioł!". Trzeci z chłopców podszedł do matki, zarzucił sobie ciężką amforę na ramiona i zaczął ją dźwigać przy jej boku. Wtedy kobiety zwróciły się do starca: "Co powiesz o naszych synach?".

"O synach?", zawołał ze zdziwieniem starzec. "Widziałem tylko jednego".

#69 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 05 December 2011 - 00:21

BANKNOT

Dołączona grafika


Dobrze znany mówca rozpoczął seminarium trzymając w ręku dwudziestodolarowy banknot. Do dwustu osób na sali skierował pytanie:

- Kto chciałby dostać ten banknot?

Ludzie zaczęli podnosić ręce. Spiker powiedział:

- Mam zamiar dać ten banknot jednemu z was, ale najpierw pozwólcie, że coś zrobię - i zaczął miąć banknot. Pokazał zgnieciony banknot i zapytał:

- Kto w dalszym ciągu to chce?

Ręce znowu się podniosły...

- A gdybym zrobił to? - zapytał mówca.... i rzucił banknot na ziemię. Podeptał go butami i podniósł - był pomięty i brudny....

- A teraz kto chce te pieniądze?

Ręce podniosły się po raz trzeci!!!

- Moi przyjaciele odebraliście bardzo cenną lekcję. Nie ma znaczenia co zrobiłem z tym banknotem, ciągle chcieliście go dostać, ponieważ nie zmniejszyłem jego wartości. To jest wciąż warte 20 $!!!

Wiele razy w życiu jesteśmy powaleni na ziemię, zmięci i rzuceni w błoto przez decyzje, które kiedyś podjęliśmy i okoliczności, które stanęły nam na drodze. Czujemy się przez to mniej wartościowi. Ale to nie ma znaczenia, co się stało i co się jeszcze stanie...

TY nigdy nie stracisz swojej wartości: brudny czy czysty, zmięty czy w dobrej formie, jesteś ciągle bezcenny dla tych, którzy Cię kochają.

Wartość naszego życia nie wynika z tego co robimy, ani nie zależy od tego, kogo znamy, lecz KIM JESTEŚMY!

Jesteś wyjątkowy! Nigdy o tym nie zapomnij...

Użytkownik magia edytował ten post 15 December 2011 - 20:48


#70 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 06 December 2011 - 01:27

Sztuka niewidocznych i nieobecnych

Pan Wang pędził spokojne życie prowadząc mały sklepik w Kantonie. Podobno w młodości ćwiczył w prowincji Yunnan tajemniczą sztukę walki zwaną sztuką niewidocznych i nieobecnych. Pytany na czym ona polega, odpowiadał tylko tajemniczo: działa tam gdzie jej nie ma i tak, że jej nie widać.
Pewnego dnia do sklepu pana Wanga wkroczył jeden z żołnierzy miejscowego gangu i zażądał okupu. Bandyta czuł się bardzo pewnie, bo szef jego gangu był zaprzyjaźniony ze skorumpowanym szefem miejscowej policji.
- Dobrze - powiedział pan Wang - przygotuję ci okup za trzy dni.
- Żebyś tylko nie zapomniał - powiedział bandyta i wychodząc odbił pieczęć gangu na jednej z desek drzwi.
Następnego dnia szefowi policji zginęła bardzo cenna złota pozytywka. Na tylnich kuchennych drzwiach w jego domu znaleziono na jednej z desek pieczęć gangu.
Policja wpadła do siedziby głównego gangstera i aresztowała go oraz wielu żołnierzy gangu. Szef policji postawił ich przed sądem i zażądał scięcia szablą. W tamtym czasie sądy zawsze spełniały życzenia policji.
Bandyta, który odwiedził pana Wanga uniknął aresztowania. Zdezorientowany po wpadce swego bossa i utracie wsparcia skorumpowanej policji nie był już tak pewny siebie. Mimo to zjawił się ponownie w wyznaczonym terminie.
Pan Wang wręczył mu walizeczkę z okupem. Bandyta jednak nie otworzył jej, bo to mógł zrobić tylko szef gangu. Pomyślał, że boss jakoś uniknie śmierci i będzie chciał zobaczyć okup. Wychodząc skaleczył się lekko o gwóźdź wystający z futryny.
Po kilku dniach wykonano wyrok na członkach gangu. Bandyta, który szantażował pana Wanga poczuł się bardzo źle i udał się do lekarza po pomoc. Lekarz stwierdził, że jest on ciężko chory. Na gwoździu, o który skaleczył się wychodząc od pana Wanga musiały być zarazki tężca. Ciężko chory bandyta otworzył w końcu walizeczkę, którą dostał od pana Wanga. Była w niej pozytywka, która zginęła z domu szefa policji.

_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#71 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 15 December 2011 - 19:17

SZCZĘŚCIE JEST JAK MOTYL

Dołączona grafika

Pewnego dnia mały motyl zaczął wykluwać się z kokonu. Mężczyzna usiadł i przyglądał się jak motyl przeciska swoje ciało przez malutki otwór w kokonie. I wtedy motyl zatrzymał się. Tak jakby zaszedł tak daleko jak mógł i dalej już nie miał sił. A może motyl owe siły magicznie gromadził. Zatroskany mężczyzna postanowił mu pomóc: wziął nożyczki i rozciął kokon. Motyl wyszedł dalej bez problemu. Miał za to wątle ciało i bardzo pomarszczone, nierozwinięte skrzydła. Mężczyzna kontynuował obserwacje, ponieważ spodziewał się, że w każdej chwili skrzydła motyla zaczną grubieć, powiększać się, dzięki czemu motyl będzie mógł odlecieć i zacząć żyć. Tak jednak nie stało się! Motyl spędził resztę życia czołgając się po ziemi z mizernym ciałem i pomarszczonymi skrzydłami. Do końca życia nie był w stanie latać. Człowiek w całej swej życzliwości i dobroci nie wiedział, ze walka motyla z kokonem była bodźcem pomagającym płynom ustrojowym z ciała dotrzeć do skrzydeł – umocnic je dzięki czemu motyl był w stanie latać, gdy tylko pokona opór kokonu.

Czasem walka jest tym czego nam w życiu potrzeba. Jeśli los pozwala nam iść przez życie bez jakichkolwiek problemów to może to zrobić z nas słabeuszy. Nie bylibyśmy tak silni jak moglibyśmy. Nie bylibyśmy w stanie wzbijac się ponad nasze niedoskonałości. Prosiłam o siłę … dał mi przeciwności losu, aby zrobić mnie silną. Prosiłam o mądrość … dał mi problemy do rozwiązania. Prosiłam o dobrobyt … dal mi mózg i wolę wyboru. Prosiłam o odwagę … dał mi przeszkody do pokonania. Prosiłam o miłość … dał mi ludzi w kłopocie, aby im pomoc. Prosiłam o przychylność … dał mi okazje do wykazania się. Dostałam nie to co chciałam … Ale dostałam wszystko to czego było mi najwidoczniej trzeba…

Szczęście jest jak motyl, czasem przeleci i zniknie w oddali, a czasem przysiądzie na chwilę, dając nadzieję na lepsze jutro..

Użytkownik magia edytował ten post 15 December 2011 - 19:18


#72 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 15 December 2011 - 19:23

ŻYCIE TO PODRÓŻ POCIĄGIEM

Dołączona grafika

Życie nie jest niczym innym jak podróżą pociągiem: składającą się z wsiadania i wysiadania, naszpikowanym wypadkami, przyjemnymi niespodziankami oraz głębokimi smutkami.

Rodząc się, wsiadamy do pociągu i znajdujemy tam osoby, z którymi myślimy być zawsze podczas naszej podróży: naszych rodziców. Niestety, prawda jest inna. Oni wysiadają na jakiejś stacji pozbawiając nas swojej czułości, przyjaźni i niezastąpionego towarzystwa. Jednak to nie przeszkadza, by wsiadły inne osoby, które staną się dla nas bardzo szczególne.
Przybywają nasi bracia, przyjaciele i cudowne miłości.
Wśród osób, które jadą tym pociągiem, będą takie, które robią sobie zwykłą przejażdżkę, takie, które wywołują w podróży tylko smutek… oraz takie, które krążąc po pociągu będą zawsze gotowe do pomocy potrzebującym.
Wielu wysiadając pozostawi ciągłą tęsknotę… inni przejdą tak niezauważenie, że nie zdamy sobie sprawy, że zwolnili miejsce.

Ciekawe jest, że niektórzy pasażerowie, którzy są przez nas najbardziej ukochani, zajmą miejsca w wagonach najbardziej oddalonych od naszego. Dlatego będziemy musieli przebyć drogę oddzielnie, bez nich. Oczywiście, nic nam nie przeszkadza, by w trakcie podróży porozglądać się – choć z trudnością – po naszym wagonie i dotrzeć do nich… Ale niestety, nie będziemy już mogli usiąść przy ich boku, ponieważ miejsce to będzie już zajęte przez inną osobę.
Nieważne; ta podróż właśnie tak wygląda: pełna wyzwań, marzeń, fantazji, oczekiwań i pożegnań… Ale nigdy powrotów.

A zatem, odbądźmy naszą podróż w możliwie najlepszy sposób. Próbujmy zawierać znajmomości z każdym pasażerem szukając w każdym z nich ich najlepszych cech. Pamiętajmy, że zawsze w jakiejś chwili w podróży oni mogą bełkotać i prawdobodobnie będziemy musieli ich zrozumieć… Ponieważ nam również wiele razy będzie plątać się język i będzie ktoś, kto nas zrozumie.
Wielka tajemnica na końcu polega na tym, że nigdy nie będziemy wiedzieć na jakiej stacji wysiadamy, ani gdzie wysiądą nasi towarzysze, ani nawet ten, który zajmuje miejsce przy naszym boku.
Zastanawiam się, czy kiedy wysiądę z pociągu, poczuję nostalgię… Wierzę, że tak. Oddzielić się od niektórych przyjaciół, z którymi odbywałem podróż będzie bolesne..Pozwolić, by moje dzieci pozostały same, będzie bardzo smutne. Ale chwytam się nadziei, że kiedyś przybędę na stację główną i zobaczę jak przybywają z bagażem, którego nie posiadali przy wsiadaniu.
Uszczęśliwi mnie myśl, że współpracowałem przy tym, by ich bagaż rósł i stawał się bardziej wartościowy.Mój przyjacielu, sprawmy, by nasz pobyt w tym pociągu był spokojny i wart starań.
Róbmy tak, by gdy nadejdzie chwila wysiadania, na naszym pustym miejscu pozostała tęsknota i miłe wspomnienia dla tych, co kontyuują podróż.
Tobie, gdyż jesteś częścią mojego pociągu, życzę... Szczęśliwej podróży!

Użytkownik magia edytował ten post 15 December 2011 - 20:17


#73 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 15 December 2011 - 20:31

PODARUNEK

Dołączona grafika

Mała dziewczynka przygotowywała podarunek.
Owijała pudełko w piękny, kolorowy papier,
zużywając go bardzo dużo i robiąc przesadne kokardy.

"Co robisz !?" skarcił ją ojciec.
"Tak tylko zniszczysz cały twój papier.
Czy wyobrażasz sobie ile to kosztuje?".

Dziewczynka z załzawionymi oczami skryła się w kącie,
mocno przyciskając do serca swoje pudełko.
W wigilijny wieczór,
stąpając lekko jak ptak,
zbliżyła się do taty,
który jeszcze siedział za stołem
i położyła przed nim pakunek w ozdobionym papierze.

"Tatusiu, to dla ciebie" - wyszeptała.
Ojciec zmiękł, bo odczuł, że byl zbyt ostry,
a ona po tym wszystkim przynosi mu podarunek.

Rozwinął powoli tasiemkę,
rozpakował kolorowy, złocisty papier
i powoli otworzył pudełko.
Było puste.
Niespodzianka wydała mu się nie miła
i rozzłościła go ponownie.
Wybuchnął : "Zmarnowałaś tyle papieru i tyle tasiemek,
aby zapakować w nie puste pudełko?".

Duże oczy dziewczynki ponownie wypełniły się łzami :
"Tatusiu, przecież to pudełko nie jest puste.
Wypełniłam je tysiącem pocałunków".

Jest pewien człowiek,
który w pracy, na swoim biurku,
trzyma pudełko po butach.
Wszyscy mówią, że jest puste.
"Nie. Jest wypełnione miłością mojej córki." - odpowiada mężczyzna
- Bruno Ferrero

Użytkownik magia edytował ten post 15 December 2011 - 20:38


#74 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 24 February 2012 - 00:28

KTO MAPRAWDĘ JEST BIEDNY, A KTO BOGATY..

Dołączona grafika

Pewnego dnia bardzo bogaty mężczyzna zabrał swojego syna na wieś, aby pokazać mu jak żyją biedni ludzie. Spędzili dwa dni na farmie ubogich ludzi.
W drodze powrotnej ojciec zapytał syna jak podobała mu się wyprawa.
- była wspaniała odparł syn.
- Czy przygladałes sie dobrze jak zyją biedni ludzie?
- O tak! zauważyłem, ze oni mają cztery psy, a my tylko jednego..
My mamy basen, sięgający połowy naszego ogrodu, a oni maja strumień, którego konca nie widac..
My mamy sztuczne oświetlenie ogrodu, a oni mają gwiazdy..
Nasze patio sięga tylko połowy ogrodu, a oni mają dla siebie cały horyzont..
My mamy służących, a oni służa innym..
Naszej ochronie słuzy wysoki mur, a ich chronią przyjaciele..

Ojciec chłopca przystanął zamyslony i nie mogł wypowiedziec zadnego słowa.

- Dziekuje tato, ze pokazałeś mi jak bardzo jesteśmy ubodzy.

Czy spojrzenie na życie z innej perspektywy nie jest cudowne?

Doceń wszystko co masz, bo zycie jest krótkie, a przyjaciół ma sie niewielu...

Dołączona grafika

Użytkownik magia edytował ten post 24 February 2012 - 00:29


#75 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 February 2012 - 15:26

KROPLA WODY SOGENA

Dołączona grafika

Tekisui Giboku, późniejszy opat Sogendzi, jest znany na zachodzie z opowieści „Kropla Wody Sogena”. Według tej historii Gisan Zenrai Zendzi (nauczyciel Tekisui) miał właśnie wziąć kąpiel, nota bene w tej samej wannie, która jest używana do dziś, ale woda była zbyt gorąca. Zawołał więc swojego asystenta i nakazał mu przynieść wody ze studni przy tylnej bramie klasztoru. Mnich kilkakrotnie przynosił wodę, aż w końcu Gisan Zenrai Zendzi orzekł, że temperatura jest już odpowiednia. Uczeń wylał więc nieopodal resztę wody i postawił wiadro do góry dnem. Widząc to Gisan Zenrai Zendzi wrzasnął:

Głupcze, właśnie wylałeś resztkę wody na ziemię i odwróciłeś kubeł – gdy to robiłeś pomyślałeś, że to tylko resztka wody i bezmyślnie ją wylałeś, czy nie tak? Dlaczego nie zastanowiłeś się nad tym wiedząc, że o tej porze roku nigdy nie ma dość deszczu. Dlaczego nie podlałeś drzewa albo kwiatów? Gdybyś podlał drzewo to woda ta stałaby się życiem tego drzewa, a gdybyś podlał kwiaty to byłaby ona życiem tych kwiatów. Dlaczego żałujesz takiego małego wysiłku?

Tymi ostrymi słowami zrugał ucznia, a kontynuując powiedział:

Nawet w najmniejszej kropli, nieważne jak małej, wielka wartość wody nie zmienia się ani trochę! Jeżeli nie rozumiesz wartości małej kropli wody to nieważne jak ciężko będziesz praktykował i tak nie tchniesz w tę praktykę życia.

Gisan Zenrai Zendzi, który zawsze żył dzięki kilku kroplom deszczówki, widząc jak marnowana jest cenna woda czuł z pewnością jakby jego życie było marnotrawione na jego oczach. Gdy przyjrzymy się tej sytuacji bliżej widać, że jego złość nie była bezsensowna: to jego energia życiowa, jego sposób życia był marnotrawiony na jego oczach.

Dla mnicha była to najbardziej poruszająca nauka, która przeniknęła go do głębi i wzbudziła w nim żywy oddźwięk. Zmienił imię na Tekisui, co oznacza „kropla wody” i kontynuował praktykę. Dlatego też był w stanie urzeczywistnić swoje najgłębsze oświecenie w słowach: „Kropla Wody Sogena”..

#76 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 February 2012 - 16:03

ODWAGA

Dołączona grafika

Do wszystkiego, co czynisz,
potrzeba ci odwagi.
Jakikolwiek kurs obierzesz,
zawsze znajdzie się ktoś,
kto ci powie,
że idziesz w złym kierunku,
Zawsze pojawi się pokusa myślenia,
ze twoi krytycy mają rację.

By nakreślić kurs działania
i zrealizować go do końca,
potrzeba ci odwagi żołnierza.

Również czas pokoju posiada
swe zwycięstwa, ale mogą ich
zakosztować tylko ludzie odważni.
(Ralph Waldo Emerson)

Choć droga jest bez końca, pozornie bez znaczenia.. wiem, że mam powody, by drogi swej nie zmieniać..

#77 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 28 February 2012 - 21:39

Dołączona grafika

Dwóch buddyjskich mnichów, wracając do klasztoru, miało przejść przez rzekę. Prąd jest tam bardzo silny, to kraina wzgórz. Na brzegu czekała młoda, piękna dziewczyna, czekała na kogoś, kto pomógłby jej przejść, bo sama bała się wejść w nurt.

Starszy mnich idzie pierwszy. Dziewczyna prosi go:

- Czy możesz mi pomóc? Przytrzymaj mnie za rękę, ja się boję, prąd jest tak silny, a rzeka pewnie głęboka.

Starszy mnich zamknął oczy i wszedł do rzeki nawet nie odpowiedziawszy tej kobiecie.

Wtedy nadchodzi drugi, młodszy mnich. Dziewczyna boi się, ale nic jej nie pozostaje, słońce zachodzi, nastaje noc. Pyta młodego mnicha:

- Czy mógłbyś przytrzymać moją rękę? Rzeka wydaje się głęboka i ten silny prąd … boję się.

- Jest głęboka, wiem to – odpowiada mnich.

- Przytrzymanie cię nic nie da, wezmę cię na plecy, przeniosę na drugi brzeg.

Gdy dotarli do klasztoru, starszy mnich powiada do młodszego:

- Popełniłeś grzech, opowiem, że nie tylko dotknąłeś kobiety, rozmawiałeś z nią, ale nawet niosłeś ją! Powinieneś zostać wyrzucony z naszej społeczności, nie jesteś wart bycia mnichem.

Młodzieniec tyko roześmiał się i powiada:

- Ja zostawiłem tę dziewczynę trzy mile temu, a ty nadal niesiesz ją w sobie?

Nigdy nie walcz z chciwością, złością, zazdrością czy nienawiścią. Nie można ich zabić, ponieważ, nie można z nimi walczyć. Jedyne co można zrobić, to bycie uważnym: z chwilą, gdy jesteś uważny, one odchodzą. Gdy nastaje światło, ciemność po prostu znika.

#78 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 25 March 2012 - 20:50

PROSIAK

Dołączona grafika

Był sobie prosiak, rył gdzie się dało.
Robił to z werwą, nad podziw śmiało.
Calutki teren przez niego zryty,
wcale nie traci nic z apetytu.

Gdy niecne prosię miarkę przebrało,
za swe uczynki burę dostało.
Wreszcie nerwowo nie mógł wytrzymać:
-Czy tak naprawdę jest ze mnie świnia?

Na mnie już każdy plecy wypina
i mówi: uczy, Marcin – Marcina.
Pewnie u szefa urlop poproszę
i na czas jakiś stąd się wyniosę.

Morał z tej bajki każdy spamięta,
są miłe świnki i złe prosięta.
:prosiak:

#79 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 10 April 2012 - 22:06

Rybak

Dołączona grafika

Pewnego razu łódź przybiła do małej meksykańskiej wioski. Amerykański turysta podziwiając ryby złowione przez meksykańskiego rybaka zapytał ile czasu zajęło mu ich złapanie.
- Niezbyt długo - odpowiedział Meksykanin
- W takim razie dlaczego nie zostałeś na morzu dłużej żeby złapać więcej takich ryb? - zapytał Amerykanin.
Meksykanin wyjaśnił że ta mała ilość spokojnie wystarczy na potrzeby jego i całej jego rodziny.
- A co robisz z resztą wolnego czasu? - zapytał Amerykanin.
- Długo śpię, potem złowię kilka ryb, bawię się ze swoimi dziećmi, spędzam sjestę ze swoją żoną. Wieczorami wychodzę do wioski i spotykam się z moimi przyjaciółmi, wypijamy kilka drinków, gramy na gitarze, śpiewamy piosenki. Żyję pełnym życiem...
Amerykanin przerwał
- Ukończyłem studia MBA na Harvardzie, myślę że mogę Ci pomóc. Powinieneś zacząć łowić ryby dłużej każdego dnia. Możesz zacząć sprzedawać ryby skoro będziesz łowić ich więcej. Mając dodatkowy przychód możesz kupić większą łódź. Za dodatkowe pieniądze, które przyniesie Ci większa łódź możesz kupić drugą łódź i trzecią i tak dalej aż będziesz
miał całą flotę statków. Zamiast sprzedawać swoje ryby pośrednikom będziesz mógł negocjować bezpośrednio z przetwórniami i może nawet otworzysz swoją własną fabrykę. Będziesz mógł wtedy opuścić tą małą wioskę i przeprowadzić
się do Mexico City, Los Angeles albo nawet do Nowego Jorku! Stamtąd będziesz mógł kierować swoimi interesami.
- Ile czasu mi to zajmie? - zapytał Meksykanin.
- Dwadzieścia, może dwadzieścia pięć lat - odpowiedział Amerykanin.
- A co później?
- Później? Wtedy dopiero się zacznie - odpowiedział Amerykanin, uśmiechając się - Kiedy twój biznes będzie naprawdę duży, możesz zacząć sprzedawać akcje i robić miliony!
- Miliony? Naprawdę?... A co potem?
- Potem będziesz mógł przejść na emeryturę, mieszkać w małej wiosce na wybrzeżu, długo spać, bawić się z dziećmi, łowić czasami ryby, spędzać sjestę ze swoją żoną i spędzać wieczory bawiąc się ze swoimi przyjaciółmi...

Pamiętaj dokąd chcesz dojść w swoim życiu, bo może już tam jesteś!

Użytkownik magia edytował ten post 10 April 2012 - 22:17


#80 Użytkownik nie jest zalogowany   Szczypta. 

  • Weteran
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 755
  • Rejestracja Sat, 24 Dec 11
  • Płeć:Nie powiem

Napisano 13 April 2012 - 20:10

Magio, dziękuję Ci za założenie tego tematu...chyba odkryłam go w samą porę...:(

Opcje tematu:


  • (5 stron)
  • +
  • « Pierwsza
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych