Forum Lagata.pl: ZADUMANKI - Forum Lagata.pl

Skocz do zawartości

  • (5 stron)
  • +
  • 1
  • 2
  • 3
  • Ostatnia »
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

ZADUMANKI

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 10 May 2008 - 20:56

Chciałabym, aby w tym temacie znalazły się opowiadania, historie, wiersze, bajki.. zmuszające czytelnika do zadumy. Jeśli chociaż jedna osoba pod wpływem tych tekstów zastanowi się nad swoim życiem, to uznam, ze warto było założyc ten temat...


PRZYJACIELE

Dołączona grafika

Był sobie pewnego razu chłopiec o złym charakterze. Jego ojciec dal mu woreczek gwoździ i kazał wbijać po jednym w plot okalający ogród za każdym razem, kiedy straci cierpliwość i pokłóci się z kimś.
Pierwszego dnia chłopiec wbił 37 gwoździ. W następnych dniach nauczył się panować nad sobą i liczba wbijanych gwoździ malała z dnia na dzien. Odkrył, ze łatwiej jest panować nad sobą niż wbijać gwoździe. Wreszcie nadszedł dzień, w którym chłopiec nie wbił w plot żadnego gwoździa. Poszedł wiec do ojca i powiedział mu, ze tego dnia nie wbił żadnego gwoździa. Wtedy ojciec kazał mu wyciągać z płotu jeden gwóźdź każdego dnia kiedy nie straci cierpliwości i nie pokłóci się z nikim. Mijały dni i w końcu chłopiec mógł powiedzieć ojcu, ze wyciągnął z płotu wszystkie gwoździe.
Ojciec zaprowadził chłopca do płotu i powiedział: "Synu zachowałeś się dobrze , ale spójrz , ile jest w plocie dziur. Plot nigdy już nie będzie taki, jak dawniej. Kiedy się z kimś kłócisz i mówisz mu cos brzydkiego zostawisz w nim ranę taka jak te.... Możesz wbić człowiekowi nóź, ale rana pozostanie. Nie ważne ile razy będziesz przepraszał, rana pozostanie. Rana słowna boli tak samo , jak fizyczna. Przyjaciele są rzadkimi klejnotami , sprawiają , że się uśmiechasz i dodają ci otuchy. Są gotowi Cię wysłuchać , kiedy tego potrzebujesz , wspierają Cię i otwierają przed tobą swoje serca."

Jeśli możesz , wybacz innym dziury, które zostawili w Twoim płocie...."


WYKŁAD

Dołączona grafika

Profesor filozofii stanął przed swymi studentami i położył przed sobą kilka przedmiotów. Kiedy zaczęły się zajęcia, wziął spory słoi i wypełnił go po brzeg dużymi kamieniami. Potem zapytał studentów, czy ich zdaniem słój jest pełny, oni zaś potwierdzili.
Wtedy profesor wziął pudełko żwiru, wsypał do słoika i lekko potrząsnął. Żwir oczywiście stoczył się w wolną przestrzeń między kamieniami. Profesor ponownie zapytał studentów, czy słoik jest pełny, a oni ze śmiechem przytaknęli.
Profesor wziął pudełko piasku i wsypał go, potrząsając słojem. W ten sposób piasek wypełnił pozostałą jeszcze wolną przestrzeń.
Profesor powiedział:
"Chciałbym, byście wiedzieli, że ten słój jest jak Wasze życie. Kamienie - to ważne rzeczy w życiu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze dzieci, Wasze zdrowie. Gdyby nie było wszystkiego innego, Wasze życie i tak byłoby wypełnione.
Żwir - to inne, mniej ważne rzeczy: Wasze mieszkanie, Wasz dom albo Wasze auto.
Piasek symbolizuje całkiem drobne rzeczy w życiu, w tym Waszą ciężką pracę.
Jeżeli najpierw napełnicie słój piaskiem, nie będzie już miejsca na żwir, a tym bardziej na kamienie. Tak jest też w życiu: Jeśli poświęcicie całą Waszą energię na drobne rzeczy (pracę), nie będziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego dbajcie o rzeczy istotne - poświęcajcie czas Waszym dzieciom i Waszemu partnerowi, dbajcie o zdrowie. Zostanie Wam jeszcze dość czasu na pracę, dom, zabawę itd. Zważajcie przede wszystkim na duże kamienie - one są tym, co się naprawdę liczy. Reszta to piasek...


JAKA JEST MIŁOSC

Dołączona grafika

Przeczytaj uważnie i zastanów się nad tym...
Powiadają, ze pewnego razu spotkały się na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot. Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci, Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało: - Pobawmy się w chowanego! Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi, a Ciekawość, nie mogąc się powstrzymać, spytała z typowym dla siebie zainteresowaniem: - W chowanego? A co to takiego?
- To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym, iż ja zakryje sobie oczy i powolutku zacznę liczyć do miliona. W międzyczasie wy wszyscy dobrze się schowacie, a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć. Ostatnie z was, na którego kryjówkę trafie, zajmie moje miejsce w następnej kolejce.
Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii, Radość podskakiwała tak wesolutko, ze udało się jej przekonać do gry
Wątpliwość, a nawet Apatie, której nigdy niczym nie dało się zainteresować. Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda
wołała się nie chować, w końcu i tak zawsze ja odkrywano. Duma
stwierdziła, ze zabawa jest głupia, ale tak naprawdę w głębi duszy
gryzło ja, iż pomysł wyszedł od kogo innego. Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.
- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.
Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy lepszy
napotkany kamień. Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w
cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o własnych siłach hen! Na sam
szczyt najwyższego drzewa. Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca, gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół:
krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności,
dziupla - w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla
Zmysłowości, powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności.
W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca.
Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniale miejsce: wygodne i
przewiewne, a co najważniejsze - przeznaczone tylko, tylko dla niego.
Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą? Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć wskoczyli w sam środek wulkanu. Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne.
Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy
dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć sobie odpowiedniego miejsca.
W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż i schowała się wśród ich krzaczków.
- Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarsko zabrało się doszukania. Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo. Chwile potem usłyszało Wiarę rozmawiająca w niebie z Panem Bogiem. W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i Pożądania. Następnie, przez przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadziło je do kryjówki Triumfu. Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki, kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os. Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwile nad stawkiem i w ten sposób znalazło Piękność. Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie Wątpliwości, która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony płotu najlepiej się ukryć. W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: Talent wśród świeżych ziół, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóż, już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego.
Do znalezienia pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde
drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik. Patykiem zaczęło odgarniać gałązki... Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu. Stało się prawdziwe nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy. Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki.
I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego, Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.


JAK ZATRZYMAC PRZYJAZN ?


Dołączona grafika


Chlopiec spacerował plażą razem ze swą matką. W pewnej chwili zapytał:
- Mamo, jak można zatrzymać przyjaciela, kiedy w końcu uda się go zdobyć?
Matka zastanowiła się przez chwilę, potem schyliła się i wzięła dwie garście piasku.
Uniosła obie ręce do góry; zacisnęła mocno jedną dłoń: piasek uciekał jej między palcami i im bardziej ściskała pięść, tym szybciej wysypywał się piasek.
Druga dłoń była otwarta: został na niej cały piasek.
Chlopiec patrzył zdziwiony, potem zawołał:
- Rozumiem!


WYPADEK

Dołączona grafika

Pewnego razu chłopak i jego dziewczyna jechali bardzo szybko na motorze.
Dziewczyna bala się i poprosila żeby zwolnil.
Chlopak odpowiedzial nie bój się jest fajna zabawa,tylko przytul mnie bardzo mocno.
- dobrze ale zwolnij i przytuliła go.
- czy mogłabyś ściągnąć mój kask bo mi przeszkadza i założyć sobie?(Dziewczyna zdjeła kask z jego głowy i założyła na swoją)
- a teraz mnie pocałuj i powiedz, że mnie kochasz.
- Kocham Cię i pocałowała go

Następnego dnia w gazecie.
We wczorajszym dwuosobowym wypadku, który wydarzył się w mieście zginęła jedna osoba.
Okazało się, że kierowca motoru w połowie drogi zauważyl,że hamulce nie działają,
a więc dał swój kask dziewczynie i kazał jej założyć powiedzieć, że go kocha.
Chciał poczuć ostatni pocałunek.
Po czym oddał swoje życie dla Niej..


15 OPTYMISTYCZNYCH PRAWD O KTORYCH JESZCZE NIE WIESZ

Dołączona grafika

1. Jest na świecie co najmniej 5 osób, które tak Cię kochaja, że oddałyby życie za Ciebie.
2. Jest na świecie co najmniej 15 osób, które kochają Cię w ten lub inny sposób.
3. Jeśli kiedykolwiek ktoś Cie nienawidził to tylko dlatego, że chciałby być taki jak Ty.
4. To Ty możesz przynieść radość każdemu, nawet temu, kto Cię nie lubi.
5. Każdej nocy jest ktoś kto myśli o Tobie zanim zaśnie.
6. Są tacy, dla których jesteś całym światem.
7. Są tacy, którzy nie mogliby żyć bez Ciebie.
8. Jesteś jedyny i wyjątkowy.
9. Są tacy, którzy Cie kochają, a Ty nawet nie masz pojęcia o ich istnieniu.
10. Kiedy popełniasz pomyłkę zawsze wynika z tego coś dobrego.
11. Jeśli myślisz, że świat się do Ciebie odwrócił plecami, zrób jak on odwróc się do niego plecami.
12. Jeśli sądzisz, że nie masz szans osiągnać to czego chcesz, najprawdopodobniej nie osiagniesz tego, ale jeśli wierzysz w siebie to najprawdopodobniej, wcześniej czy pózniej osiągniesz to.
13. Zawsze pamiętaj komplementy jakie prawią Ci inni, zapomnij o docinkach.
14. Zawsze mów innym co do nich czujesz, bedziesz czuł się lepiej wiedząc, że oni o tym wiedza.
15. Jeśli masz wspaniałych przyjaciól poświeć im czas, żeby wiedzieli jacy są wspaniali.


PRAWDZIWA MIŁOŚĆ


Dołączona grafika

Pewnego wieczoru chłopiec wszedł do kuchni, gdzie jego mama właśnie przygotowywała kolację i wręczył jej zapisaną przez siebie kartkę papieru. Kiedy mama wytarła w fartuch mokre ręce i wzięła kartkę, przeczytała nastepujące słowa:
koszenie trawy 5 zł
sprzątanie mojego pokoju 10 zł
pójście do sklepu za Ciebie 3 zł
pilnowanie braciszka 5 zł
wynoszenie śmieci 2 zł
dobre stopnie 20 zł
zamiatanie i grabienie podwórka 3 zł
Razem: 48 zł

No cóż, matka popatrzyła na stojącego wyczekująco chłopca i mogłabym przysiąc, że przez głowę przemknęły jej liczne wspomnienia.. Nastepnie wzięła pióro i napsiała na drugiej stronie kartki :

Dziewięć miesięcy podczas których nosiałam Cię pod sercem, a Ty rosłeś we mnie - za darmo.
Wszystkie noce, gdy czuwałam przy Tobie, pielęgnowałam i modliłam sie za Ciebie - za darmo.
Wszystkie godziny próby i łzy wylane z Twojego powodu przez wszystkie lata Twojego życia - za darmo.
Wszystkie noce wypełnione lękiem i zmartwienia, których się spodziewałam - za darmo.
Zabawki.. jedzenie.. ubrania.. i nawet podcieranie Ci nosa - za darmo.

A kiedy dodasz to wszystko przekonasz się, że..."Prawidziwa milosc nie kosztuje nic ... "

Kiedy syn przeczytał napisane przez matkę słowa, w jego oczach pojawiły się wielkie łzy. Popatrzył na nią i powiedział 'Mamo, bardzo Cię kocham'.
Potem wziął dlugopis i wielkimi drukowanymi literami dopisał:
ZAPŁACONO...

Użytkownik magia edytował ten post 29 November 2011 - 00:34


#2 Użytkownik nie jest zalogowany   szczęśliwa 

  • Trwały
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 242
  • Rejestracja Sun, 30 Mar 08
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:z Zielonego Stoku

Napisano 10 May 2008 - 22:18

Magia...pewnie,że warto było założyć taki temat!
chciałam tez coś napisać ale nie mogę dzisiaj...tak bardzo wzruszyły mnie słowa zadumanek,że nie jestem w stanie napisać nic więcej
dziękuję_uważam ten temat za doskonały! mellow.gif
" Idź za swoim szczęściem,a Wszechświat otworzy przed Tobą drzwi i tam,gdzie dotąd były tylko ściany" Joseph Campbell

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   marshall 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 2764
  • Rejestracja Mon, 09 Oct 06
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Ruda Śląska

Napisano 10 May 2008 - 23:05

"Wykład" już znałem. Naprawdę mądre i dziękuję, że mi tę historię przypomniałaś smile.gif była mi potrzebna
Podoba mi się też "Jak zatrzymać przyjaźń".
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   szczęśliwa 

  • Trwały
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 242
  • Rejestracja Sun, 30 Mar 08
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:z Zielonego Stoku

Napisano 10 May 2008 - 23:26

CYTAT(marshall)
"Wykład" już znałem. Naprawdę mądre i dziękuję, że mi tę historię przypomniałaś smile.gif była mi potrzebna
Podoba mi się też "Jak zatrzymać przyjaźń".

"Jak zatrzymać przyjaźń" jest najpiękniejsze to prawda! ale wzruszające i godne przemysleń są wszystkie opowiadania.

Użytkownik Prince edytował ten post 10 May 2008 - 23:34

" Idź za swoim szczęściem,a Wszechświat otworzy przed Tobą drzwi i tam,gdzie dotąd były tylko ściany" Joseph Campbell

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Maag 

  • Passant
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1586
  • Rejestracja Tue, 01 Apr 08
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:tuskolandia

Napisano 10 May 2008 - 23:53

Był sobie pewnego razu chłopiec o złym charakterze. Jego ojciec dal mu woreczek gwoździ i sztachety i kazał wbijać po jednej sztachecie, (kiedy straci cierpliwość i pokłóci się z kimś)aby utworzyć plot okalający ogród
Pierwszego dnia chłopiec zbił 37 sztachet. W następnych dniach nauczył się panować nad sobą i liczba zbijanych sztachet malała z dnia na dzien. Odkrył, ze łatwiej jest panować nad sobą niż zbijać sztachety. Wreszcie nadszedł dzień, w którym chłopiec nie musiał już zbijać sztachet,. Poszedł wiec do ojca i powiedział mu, ze płot gotowy. Chłopiec nie kłócił się z nikim bo był odgrodzony od wszystkich przyjaciół płotem i bardzo mu było markotno i smutno.
Wtedy ojciec pozwolił mu wyciągać z płotu po jednej sztachecie każdego dnia. Mijały dni i w końcu chłopiec mógł powiedzieć ojcu, ze cały płot jest rozebrany.
Po tym zdarzeniu chłopak unikał konfliktów i nie był już sam.


Pewnego razu chłopak i jego dziewczyna jechali bardzo szybko na motorze.
Dziewczyna bala się i poprosila żeby zwolnil.
Chlopak posłuchał jej a ona przytuliła się do niego.
W trakcie jazdy zorientował się że hamulce nie działają
Wyhamował motor,wyłączając gaz i redukując biegi
Gdy zsiedli z motoru on powiedział
... a teraz mnie pocałuj i powiedz, że mnie kochasz.
...Kocham Cię i pocalowala go

Następnego dnia w gazecie.
W miejscu gdzie zawsze była kronika kryminalna,było puste miejsce ponieważ nie zdarzył się żaden wypadek.

To moja wersja optymistyczna, bo przecież tak mogło też być.

Użytkownik tata edytował ten post 10 May 2008 - 23:58

LUZIK


#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Prince 

  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa LokalnyCieć
  • Postów 10320
  • Rejestracja Wed, 13 Jun 07
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 11 May 2008 - 01:24

Do zamieszczenia poniższej opowiastki zainspirowała mnie pewna azjatycka przypowieść, którą swego czasu czytałem.. treść zmodyfikowałem na własne potrzeby, forma jest mojego autorstwa..


Orzeł, który był kurą

Za górami za lasami do bajkowego kurnika ktoś podrzucił dla jaj pisklę orła. Orzeł od małego żył wśród kur i czuł się jak kura, a że w kurniku nie było luster (to akurat standard), a do pobliskiego strumienia miejscowy wieśniak spuszczał zawartość szamba (zwierciadło wody zmuliło się w kloaczny syf), pechowiec ów nie miał nawet jak na siebie spojrzeć.

Tak czy siak pewnego razu kontemplując zawartość gleby zadarł orzeł głowę i na niebie ujrzał niezwykłe i zachwycające go zjawisko.. ziorał nieprzytomnie parę sekund, aż otrzeźwiał i w lepszym już stanie zagaił do kwoki obok..
Co to..?
To orły - odrzekła błyskotliwie ona, spoglądając z wyższością na tępego młodzieńca.
Zaje...te - wycedził ledwo młody.
A jasne - poszła ostrzej kwoka - w końcu królowie przestworzy.. nie gap się, bo nie ma na co.. jesteś kurą i jako ptak-nielot masz siedzieć na d... i jeść piasek, czasem wysiadywać jaja..

Takoż skarcony młody orzeł zamilkł i więcej nie patrzył w niebo - jadł posłusznie piasek, łaził tam i z powrotem i czasem wysiadywał jaja, bo nawet jako kogut uchodził za kompletnego nieudacznika, który zamiast piać skrzeczy..

Nie trzeba dodawać, że żył tak jak kura, czuł się jak kura (zresztą niewydarzona) i zdechł tak jak kura.. na koniec go zjadły psy..

Użytkownik Prince edytował ten post 11 May 2008 - 01:57


#7 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 11 May 2008 - 11:54

CYTAT(szczęśliwa @ Wczoraj, 22:18)
Magia...pewnie,że warto było założyć taki temat!
dziękuję_uważam ten temat za doskonały!

CYTAT(marshall @ Wczoraj, 23:05)
Naprawdę mądre i dziękuję, że mi tę historię przypomniałaś była mi potrzebna

Dziekuję Wam za te slowa, sa dni ze i ja bardzo ich potrzebuję...odzyskalam wiarę w to, że jednak warto robić coś dla innych. smile.gif

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   deora 

  • Weteran
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 1443
  • Rejestracja Thu, 20 Dec 07
  • Płeć:Kobieta

Napisano 11 May 2008 - 12:51

Rick Norwood


Omnia triste


Rudolf Kent zapalił cygaro i zaciągnął się nim głęboko, kiedy nagle dym, unoszący się z odrzuconej zapałki, przybrał formę geniusza. Geniusz był mątwowatym małym człowieczkiem odzianym jedynie w turban i przepaskę biodrową. Usiadł po turecku w popielniczce.
- A trzecie życzenie? – spytał.
Rudolf Kent, który widział geniusza po raz pierwszy w życiu, zagryzł cygaro i pochylił się, żeby go lepiej sobie obejrzeć.
- No dobrze dam się nabrać. Dlaczego proponujesz mi trzecie życzenie, skoro nie wyraziłem jeszcze pierwszego?
- Owszem, wyraziłeś, ale oczywiście nie pamiętasz tego. Drugim życzeniem przekreśliłeś skutki pierwszego i wszystko wróciło do stanu, jaki istniał, zanim zaproponowałem ci spełnienie trzech życzeń!
- Innymi słowy mam tylko jedno życzenie. Węszę tu jakieś oszustwo.
- Powinieneś być wdzięczny i za to. Nie zjawiam się każdemu. I pospiesz się. Straciłem już na ciebie dość czasu.
- Nie wierzę w to wszystko – powiedział Rudolf – ale kontynuujemy zabawę. Chcę, żeby szalały za mną kobiety.
Geniusz skinął głową i powstał.
- To zabawne – powiedział – twoje pierwsze życzenie było identyczne...



Treść tego życzenia jest mniej istotna
Myślę, że warto się zastanowić nad swoimi najskrytszymi pragnieniami. Do czego doprowadziłaby ich realizacja...
i jeszcze to:



Franz Kafka


Przed prawem


Przed prawem stoi strażnik. Do strażnika przychodzi człowiek ze wsi i prosi go o wejście do prawa. Strażnik mówi mu jednak, że teraz nie może go wpuścić. Mężczyzna zastanawia się, a potem pyta, czy będzie mógł wejść do prawa później.
- To możliwe - mówi strażnik - ale teraz nie.
Brama do prawa jest jak zawsze otwarta, a strażnik ustępuje na bok, więc człowiek kuca, by przez bramę zajrzeć do środka. Gdy strażnik to spostrzega, śmieje się i mówi:
- Skoro cię tak kusi, spróbuj wejść mimo mego zakazu. Zapamiętaj sobie jednak: jestem potężny. A jestem tylko najniższym strażnikiem. Lecz przed każdą salą stoją strażnicy, jeden potężniejszy od drugiego. Widoku trzeciego strażnika nawet ja nie potrafię już znieść.
Człowiek ze wsi nie spodziewał się takich trudności; przecież prawo powinno być dostępne zawsze i dla każdego, myśli sobie, ale gdy przygląda się dokładniej strażnikowi w futrze, jego wielkiemu spiczastemu nosowi, długiej, cienkiej, czarnej tatarskiej brodzie, postanawia jednak poczekać, aż otrzyma pozwolenie na wejście. Strażnik podaje mu stołek i pozwala mu usiąść z boku tuż koło bramy. Siedzi tam dniami i latami. Podejmuje wiele prób, aby go wpuszczono, i zanudza strażnika swoimi prośbami.
Strażnik urządza czasami drobne przesłuchania, wypytując go o jego ojczyźnie i wielu innych rzeczach, są to jednak pytania zadane mimowolnie, takie jakie stawiają je wielcy panowie, a na koniec wciąż mu mówi, że jeszcze nie może go wpuścić do środka.
Człowiek, który zaopatrzył się na podróż wieloma rzeczami, próbuje przekupić strażnika wszystkim co ma, nawet tym najkosztowniejszym. Ten drugi przyjmuje wprawdzie wszystko, lecz mówi przy tym:
- Biorę to tylko dlatego, abyś miał czyste sumienie i nie myślał, że czegoś zaniedbałeś.
W ciągu tych wielu lat mężczyzna obserwuje osobę strażnika niemal bez przerwy. Zapomina o innych strażnikach, a ten pierwszy wydaje mu się być jedyną przeszkodą, która stanęła mu na drodze do prawa. Przez pierwsze lata w bezwzględny i głośny sposób przeklina los, który mu przypadł w udziale, później, gdy starzeje się, wydaje z siebie tylko mruczenie. Dziecinnieje, i prosi nawet pchły, które zdążył zauważyć podczas wieloletniego studium osoby strażnika, by mu pomogły i przekonały tego ostatniego. W końcu wzrok jego słabnie, i nie wie, czy rzeczywiście robi się ciemniej, czy to tylko złudzenie. Pośród ciemności rozpoznaje jednak blask, który nieprzerwanie wydostaje się z bramy prawa. Życie jego dobiega końca. Przed śmiercią kumulują mu się w głowie wszystkie doświadczenia całego tego czasu, rodząc tym samym jedno pytanie, którego nie zadał dotychczas strażnikowi. Wzywa go kiwnięciem ręki, gdyż nie jest już w stanie podnieść swego zesztywniałego ciała. Strażnik musi się pochylić nisko ku niemu, bowiem różnica ich wzrostu zmieniła się bardzo na niekorzyść człowieka.
- Cóż jeszcze chciałbyś teraz wiedzieć ? - pyta strażnik. - Jesteś nienasycony.
- Wszyscy przecież dążą do prawa - mówi człowiek - jak to jest, że przez te wszystkie lata nikt poza mną nie domagał się wejścia?
Strażnik zauważa, że człowiek stoi u kresu swego życia, i aby dosięgnąć jeszcze jego słabnący słuch, krzyczy do niego:
- Tutaj nikt inny nie miał prawa przejść, bowiem wejście to było przeznaczone tylko dla ciebie. Odchodzę teraz i zamykam je.

Użytkownik deora edytował ten post 11 May 2008 - 16:12


#9 Użytkownik nie jest zalogowany   szczęśliwa 

  • Trwały
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 242
  • Rejestracja Sun, 30 Mar 08
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:z Zielonego Stoku

Napisano 11 May 2008 - 18:27

Bajeczka
Pewna kobieta podlewała rośliny w swoim
ogrodzie,kiedy zobaczyła trzech staruszków,
z wypisanymi na twarzy latami doświadczeń,
którzy stali naprzeciw jej ogrodu.
Ona nie znała ich,więc powiedziała:
-Nie wydaje mi się abym Was znała,ale musicie być
głodni. Wejdźcie proszę do domu i zjedzcie coś.
Oni odpowiedzieli:
-Nie ma w domu męża?
-Nie,nie ma go w domu.
-W takim razie nie możemy wejść
odpowiedzieli.
Przed zmierzchem,kiedy mąż wrócił do
domu, kobieta opowiedziała mu to,
co się zdarzyło.
-A więc skoro wróciłem,zatem poproś ich teraz,
aby weszli.
Kobieta wyszła aby zaprosić trzech mężczyzn do domu.
-Nie możemy wejść wszyscy do domu-
wyjaśnili staruszkowie.
-Dlaczego?-chciała się dowiedzieć kobieta.
Jeden z mężczyzn wskazał na pierwszego ze
swoich przyjaciół i wyjaśnił:
-On ma na imię "Dostatek"
Następnie wskazał drugiego- On ma na imię
"Sukces"a ja mam na imię "Miłość".
Teraz wróć i zdecyduj razem z Twoim mężem,
którego z nas zaprosicie do waszego domu.
Kobieta weszła do domu i opowiedziała
swojemu mężowi wszystko,co powiedzieli
jej trzej mężczyźni. Ten się ucieszył:
-Jak pięknie!!!-Zaprosimy Dostatek,
aby wszedł i wypełnił nasz dom!!!
Jego żona nie zgadzała się i spytała:
-Mój drogi,dlaczego nie mielibyśmy zaprosić Sukcesu?
Ich córka słuchała tej rozmowy i weszła im
w słowo:
-Nie byłoby lepiej,gdybyśmy pozwolili
wejść Miłości? W ten sposób nasza
rodzina byłaby pełna miłości.
-Posłuchajmy rady naszej córki,
powiedział mąż do żony.
-Pójdź i zaproś Miłość,niech będzie
naszym gościem.
Żona wyszła i spytała:
-Który z was to Miłość? Niech wejdzie,
proszę i będzie naszym gościem.
Miłość usiadła na wózku i ruszyła w kierunku
domu.
Także dwaj pozostali podnieśli się i ruszyli
za nią.
Trochę zdziwiona kobieta pyta Dostatek i Sukces:
-Zaprosiłam tylko Miłość, dlaczego idziecie
także wy?
Oni odpowiedzieli razem:
-Jeżeli zaprosiłabyś Dostatek lub
Sukces,pozostali dwaj zostaliby na zewnątrz,
ale zaprosiłaś Miłość,a tam gdzie idzie ona,
idziemy i my.
-Tam gdzie jest Miłość,jest też Dostatek
i Sukces.
" Idź za swoim szczęściem,a Wszechświat otworzy przed Tobą drzwi i tam,gdzie dotąd były tylko ściany" Joseph Campbell

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 11 May 2008 - 21:25

TAJEMNICA SZCZESCIA

Dołączona grafika

Pewien młodzieniec zapytał najmądrzejszego z ludzi o tajemnicę szczęścia. Mędrzec poradził młodzieńcowi by obszedł pałac i powrócił po dwóch godzinach.
Proszę cię jedynie o jedno - powiedział mędrzec, wręczając mu łyżeczkę, na której umieścił dwie krople oliwy. W czasie wędrówki nieś tę łyżeczkę tak, by nie wylała się oliwa. Po dwóch godzinach młodzieniec wrócił i mędrzec zapytał go :
Czy widziałeś wspaniale ogrody? Czy zauważyłeś piękne pergaminy? Młodzieniec ze wstydem wyznał, że nie widział niczego.
Troszczył się jedynie o to, by nie wylać kropel oliwy.
Wróć i spójrz na cuda mego świata -powiedział mędrzec.
Młodzieniec wziął łyżeczkę i znów zaczął wędrówkę, ale tym razem obserwował wszystkie dzieła sztuki. Zobaczył też ogrody, góry i kwiaty.
Powrócił do mędrca i szczegółowo zdał sprawę z tego, co widział.
Gdzie są te dwie krople oliwy, które ci powierzyłem? - spytał mędrzec.
Spojrzawszy na łyżeczkę, chłopak zauważył, że ich nie ma. Oto jedyna rada, jaką mogę ci dać, powiedział mędrzec :
Tajemnica szczęścia tkwi w dostrzeganiu wszystkich cudów świata, przy jednoczesnej dbałości o dwie krople oliwy na łyżeczce...


WIDOK Z OKNA

Dołączona grafika

Było sobie kiedyś dwóch ciężko chorych mężczyzn, którzy dzielili niewielki pokoik w pewnym szpitalu. Pokój naprawdę mały, miał tylko jedno okno.
Jeden z chorych, ten, którego łóżko znajdowało się naprzeciw okna, mógł codziennie po południu - w ramach leczenia - siadać na godzinę w swoim łóżku, co miało pomóc odprowadzić wydzielinę z płuc, czy coś takiego. Drugi mężczyzna musiał niestety cały czas leżeć.
Tak wiec każdego popołudnia pierwszy z chorych siadał wsparty poduszkami
naprzeciw okna i spędzał godzinę, opisując swemu towarzyszowi, co widzi za oknem.
Najwyraźniej okno wychodziło na park. Był tam staw, a w nim kaczki i łabędzie. Dzieci rzucały im kawałki chleba albo puszczały łódki. Pod rozłożystymi koronami drzew spacerowali, trzymając się za ręce, zakochani; były kwiaty i trawniki, na których grywano w softball. A w tle, za drzewami, rozciągał się wspaniały widok na miasto.
Mężczyzna, który nie mógł siadać i oglądać tego wszystkiego, słuchał łapczywie słów współtowarzysza, ciesząc się każdą minutą opowieści.
Dowiadywał się, jak to jakieś dziecko nieomal wpadło do stawu i jak ślicznie wyglądały dziewczęta w letnich sukienkach. Odnosił wrażenie, że dzięki relacjom swego przyjaciela sam widzi dokładnie, co dzieje się za oknem.
Któregoś popołudnia uderzyła go dziwna myśl: dlaczegóż to niby tylko tamten mężczyzna miałby rozkoszować się widokiem z okna? Czy i on nie miał prawa wyjrzeć na zewnątrz? Wstydził się swojej zazdrości, lecz im bardziej starał się o niej zapomnieć, tym większe dręczyło go pragnienie zmiany. Zrobiłby wszystko, byleby wyjrzeć przez to okno!
I oto pewnej nocy, wpatrzony w sufit, usłyszał jak jego współtowarzysz budzi się i kaszląc i dusząc się, rozpaczliwie szuka przycisku, którym mógłby przywołać pielęgniarkę. Nie pomógł mu jednak, obserwował go tylko. Oddech tamtego biedaka wkrótce zamarł. Rano zabrano jego ciało.
Odczekawszy nieco, by nie przekroczyć granic przyzwoitości, mężczyzna poprosił, by przeniesiono go do łóżka naprzeciw okna. Spełniono jego prośbę.
Otulony pościelą, leżąc wygodnie, czekał aż wszyscy wyjdą. Potem podniósł się ciężko na łokciu i zaciskając z bólu zęby, zerknął przez okno.
Za oknem była ściana.
Mężczyzna spytał pielęgniarkę, co kierowało zmarłym żeby opisywać tak wspaniałe rzeczy przez okno. Pielęgniarka powiedziała, że człowiek ten był niewidomy i że nie mogł widzieć nawet ściany i podpowiedziała mu: "może chciał Pana podtrzymać na duchu?"

Jest bardzo łatwo uczynić szczęśliwymi innych, nie ważne jaka jest twoja własna sytuacja...


PERŁA

Dołączona grafika


Pewien człowiek. Zwyczajny. Jak każdy. Nie wyróżniający się z tłumu wyglądem, siłą, ani intelektem. Szary, standardowy obywatel. Ten człowiek... znalazł kiedyś perłę.
Było to o tyle dziwne zjawisko, że nie był wcale poławiaczem, a znalazł ją, przesiewając dłonią w zamyśleniu złocisty piasek nadmorskiej plaży. Należałoby raczej powiedzieć, że to perła znalazła tego człowieka, a właściwie wybrała go sobie na tego, któremu pozwoliła się odnaleźć i w którego ręce się oddała. Dlaczego to zrobiła? Jaki był powód, że akurat tego wybrała? Nie możemy tego wiedzieć, bo czy ktoś rozumie perły?
Możemy jednak stwierdzic jedno: perły bardzo rzadko zmieniają wybór (chyba, że trafią na poławiacza, bo wtedy nie mają wyboru). Ta perła wybrała swojego znalazcę i nie był on poławiaczem, istniało więc duże prawdopodobieństwo, że będzie mogła cieszyc go swym pięknem bardzo długo. Zalśniła delikatnie w słońcu, jakby na próbę, żeby sprawdzić, jakie wywiera wrażenie.
Człowiek był nią zachwycony. Nigdy nie przypuszczał, że bedzie posiadał taki piękny klejnot. Jej opalizująca delikatnie powierzchnia nie przypominała niczego, co widział do tej pory. Jakiś człowiek przechodził nieopodal i zakrzyknął "dzień dobry". Znalazca nie odpowiedział, tylko obrzucił intruza wrogim spojrzeniem. "Na pewno chce mi odebrać moją perłę". Pomyślał, po czym zamknął w dłoni swój klejnot.
Od tej pory żył w ciągłym strachu, że straci to, co tak nieoczekiwanym zrządzeniem losu uzyskał. Czujnie obserwował wszystkich wokoło i kipiał w nim gniew, gdy tylko ktoś spojrzał na jego perłę. Nie chciał dopuścić do tego, by miała jakąkolwiek okazje wybrania sobie innego własciciela. Zajęty odpędzaniem intruzów przestał zwracać uwagę na jej piękno.
Nie zauważył, że stopniowo zaczęła tracić swój blask. Nadal jednak trwała przy nim w nadziei, że wzbudzi w nim zachwyt choć raz jeszcze. Bo perły, jak zapewne wiecie czerpią energię życiową z podziwu, jakim są darzone przez tych, którzy ich piękno potrafią docenić. Nieszczęsna perła, strzeżona dzień i noc przed wzrokiem ciekawskich, a i przez swego znalazcę już niedoceniana, straciła swój blask. Jej powierzchnia zrobiła się matowa, potem ściemniała, aż zaczęły powstawać na niej rysy i pęknięcia.
Wtedy perła z dużym smutkiem i bólem podjęła decyzję, że odejdzie od swego znalazcy. Nie odeszła jednak dlatego, że przestał o nia dbać, lecz dlatego, że nie potrafiła już wzbudzić w nim zachwytu. Bo perła nigdy nie obarczy winą swego znalazcy. One bardzo rzadko zmieniają wybór. Tego dnia perła zagubiła sie tak samo nagle i niespodziewanie, jak kiedyś się znalazła. Po paru godzinach była już z powrotem w słonych głębinach oceanu, gdzie miała szansę odzyskać chociaż część dawnego blasku.
Tymczasem człowiek dopiero teraz zrozumiał swój błąd. Bo dopiero po stracie potrafimy docenić szczęście, które było naszym udziałem. Rozpaczał on długo po zniknięciu perły i choć codziennie chodził nad brzeg morza przesiewać dłonią piasek, to już nigdy jej nie zobaczył. A perły bardzo rzadko zmieniają wybór. Jednej rzeczy, którą zrozumiał uczył od tamtej pory wszystkich swych synów i wnuków, by nie popełnili oni już nigdy tego błedu.

Pamiętaj, gdy odnajdziesz perłę, nie martw się, że inni na nią patrzą. To Ty ją znalazłeś a perły bardzo rzadko zmieniają wybór.
Dbaj o nią, a ona odwdzięczy ci się swoim blaskiem.
Innych zaś podziw dla niej, niech będzie dla ciebie powodem do dumy, której nie zapomnij okazać. Perła, która wie, że jesteś z niej dumny będzie swym blaskiem przyćmiewała brylanty...

Użytkownik magia edytował ten post 29 November 2011 - 00:53


#11 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 13 May 2008 - 20:48

Bardzo dlugo szukalam tej bajki bo wiem, że jest wyjatkowa. Otrzymalam ją kiedyś, w trudnym momencie mojego zycia i bardzo mi pomogla.
Dedykuję ją wszystkim, którym wydaje się, ze nie ma wyjścia z trudnej sytuacji.

BAJKA O OSIOŁKU

Dołączona grafika

Było to daleko stąd, na pewnej farmie. Któregoś dnia osioł farmera wpadł do głębokiej studni. Zwierzę ryczało żałośnie godzinami, podczas gdy farmer zastanawiał się, co zrobić. W końcu farmer zdecydował: zwierzę było stare, a studnię i tak trzeba było zasypać. Nie warto było wyciągać z niej osła. Zwołał wszystkich swoich sąsiadów do pomocy. Wzięli łopaty i zaczęli zasypywać studnię śmieciami i ziemią.

Osioł zorientował się, co się dzieje i zaczął ryczeć przerażony. Nagle, ku zdumieniu wszystkich, uspokoił się. Kilka łopat później farmer zajrzał do studni. Zdumiał się tym, co zobaczył. Za każdym razem, gdy kolejna porcja śmieci spadała na ośli grzbiet, zwierzę robiło coś niesamowitego. Otrząsało się i wspinało ku górze. W miarę, jak sąsiedzi farmera sypali śmieci i ziemię na zwierzę, ono otrzepywało się i wspinało coraz wyżej. Niebawem wszyscy ze zdumieniem zobaczyli, jak osioł przeskakuje krawędź studni i szczęśliwy oddala się truchtem!

Życie będzie zasypywać cię śmieciami, każdym rodzajem brudów. Sposób, aby wydostać się z dołka, to otrząsnąć się i zrobić krok w górę. Każdy z naszych kłopotów to jeden stopień ku wolności...

Użytkownik magia edytował ten post 29 November 2011 - 00:56


#12 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 18 May 2008 - 20:17

SMUTEK

Dołączona grafika

Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka, Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem, a uśmiech na jej
twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej, szczęśliwej dziewczyny.
Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać. Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z
piaskiem. Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała:
"Kim jesteś?"
Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy, a blade wargi wyszeptały: "Ja? ... Nazywają mnie smutkiem."
"Ach! Smutek!", zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego.
"Znasz mnie?", zapytał smutek niedowierzająco.
"Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce.
"Tak sądzisz ...", zdziwił się smutek, "to dlaczego nie uciekasz przede mną. Nie boisz się?"
"A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły? Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka. Ale
powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?"
"Ja ... jestem smutny.", odpowiedział smutek łamiącym się głosem.
Staruszka usiadła obok niego. "Smutny jesteś ...", powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową. "A co Cię tak bardzo zasmuciło?"
Smutek westchnął głęboko. Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać? Ileż razy już o tym marzył. "Ach, ... wiesz ...",
zaczął powoli i z namysłem, "najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi. Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi i towarzyszyć im
przez pewien czas. Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem. Boją się mnie jak morowej zarazy."
I znowu westchnął. "Wiesz ..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić.
Mówią: życie jest wesołe, trzeba się śmiać. A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności.
Mówią: co nie zabije, to wzmocni. I dostają zawału. Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać. I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane.
Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez. Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności."
"Masz rację,", potwierdziła staruszka, "ja też często widuję takich ludzi." Smutek jeszcze bardziej się skurczył. "Przecież ja tylko chcę
pomóc każdemu człowiekowi. Wtedy, gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą. Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może
leczyć swoje rany. Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy. Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany, która co pewien czas się otwiera. A jak to boli! Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany. Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał. Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem. Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia." Smutek zamilkł. Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: najpierw pojedyncze, potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem. Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie. "Płacz, płacz smutku.", wyszeptała czule. "Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił. Ale nie powinieneś już dalej wędrować sam. Będę Ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona."Smutek nagle przestał płakać. Wyprostował się i ze zdumieniem
spojrzał na swoją nową towarzyszkę:"Ale ... ale kim Ty właściwie
jesteś?"
"Ja?", zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak
beztrosko, jak małe dziecko.
JA JESTEM NADZIEJA!

Użytkownik magia edytował ten post 29 November 2011 - 00:58


#13 Użytkownik nie jest zalogowany   Margola 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 1522
  • Rejestracja Sat, 28 Jul 07
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Las Traumas

Napisano 18 May 2008 - 20:26

CYTAT(Prince @ 11.05.2008, 1:24)
zdechł tak jak kura.. na koniec go zjadły psy..
Szkoda, że nie poszedł na rosół.

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   Arachne 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 1530
  • Rejestracja Fri, 05 Oct 07
  • Płeć:Kobieta

Napisano 18 May 2008 - 21:05

Magio, kilka bajek zamieszczonych przez Ciebie już znałam, ale chyba właśnie było mi potrzebne przypomnienie ich sobie. Dziękuję, że je tu zamieściłaś.
"Nie sądź po ustach do uśmiechu skorych,
ze się ból w czyjejś nie zagnieździł duszy;
nie wiesz, jak często nieraz walczyć trzeba
nim się jęk śmiechem zdławi i zagłuszy."


K. Przerwa-Tetmajer

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   Namir 

  • Przetrwały
  • PipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 572
  • Rejestracja Fri, 25 Apr 08
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Z Matrixa

Napisano 18 May 2008 - 22:53

Zacząłem wypisywać tytuły co ciekawszych opowieści, jednak zrezygnowałem. Każdy sam powinien je sobie przemyśleć, więc nie widzę powodu bym miał pisać, które do mnie przemówiły. Dodam tylko kilka swoich (wiem, że sporo, ale i tak starałem się wybrać najważniejsze) i już mnie nie ma wink.gif Pochodzą ze "Śpiewu Ptaka" A. de Mello:

CYTAT
PROFESJONALIŚCI

Moje życie religijne pozostaje całkowicie w rękach
profesjonalistów. Jeśli chcę nauczyć się modlić,
idę do kierownika duchowego; jeśli pragnę odkryć wolę
Bożą w odniesieniu do mnie, udaję się na rekolekcje prowadzone
przez specjalistę; by zrozumieć Biblię, udaję się do moralisty;
a żeby zostały mi przebaczone grzechy, idę do kapłana.


Król jednej z wysp południowego Pacyfiku wydał
bankiet na cześć znanego gościa z Zachodu.

Kiedy nadeszła pora wygłoszenia pochwalnej mowy
na cześć gościa, jego Królewska Mość dalej siedział
na ziemi, podczas gdy zawodowy mówca,
specjalnie w tym celu wybrany, rozpływał się w pochwałach.

Po kunsztownym panegiryku gość podniósł się,
aby powiedzieć kilka słów podziękowania królowi.
Jego Królewska Mość powstrzymał go delikatnie:
- Proszę nie wstawać powiedział - wyznaczyłem pewnego
mówcę, aby mówił za pana.
Na naszej wyspie uważamy, że publiczne przemawianie
nie powinno pozostawać w rękach amatorów.

Pytam się: Czy Bóg nie wolałby, abym był bardziej "amatorem"
w moich kontaktach z Nim?


CYTAT
PRZEZNACZENIE W RZUCIE MONETĄ

Wielki japoński generał Nobunaga postanowił
zaatakować mimo, że miał tylko jednego żołnierza
na dziesięciu nieprzyjaciół. Był pewny zwycięstwa,
ale jego żołnierzy dręczyło wiele wątpliwości.

Kiedy szli do walki zatrzymał się w sanktuarium
sintoickim.
Po modlitwie Nobunaga wyszedł i powiedział:
- Teraz rzucę monetę w powietrze.
Jeśli wyjdzie awers, wygramy; jeśli rewers, zniszczą nas.
Przeznaczenie ukaże nam swoje oblicze. -

Rzucił monetę i wypadł awers.
Żołnierze wpadli w taką ochotę do walki,
że nie mieli żadnych trudności z jej wygraniem.

Następnego dnia adiutant powiedział do Nobunagi:
- Nic nie może zmienić oblicza przeznaczenia.

- Tak jest - odparł Nobunaga, pokazując mu
fałszywą monetę a awarsem po obu stronach.

Siła modlitwy?
Siła przeznaczenia?
Albo moc wiary, że nastąpi to, czego się nie spodziewamy.


CYTAT
OKALECZONY LIS

Bajka arabskiego mistyka Sa'di:

Pewien człowiek przechadzając się po lesie
zobaczył lisa, który stracił nogi i dziwił się,
jak on może żyć. Wtem spostrzegł nadbiegającego
tygrysa ze zdobyczą w zębach.
Tygrys już się był nasycił i zostawił resztę mięsa lisowi.

Następnego dnia Bóg na nowo nakarmił lisa
za pośrednictwem tego samego tygrysa.
Człowiek począł się dziwić ogromnej dobroci Boga
i rzekł do siebie:
- Ja też ułożę się w jakimś kącie ufając w pełni Panu,
a on da mi co potrzeba. -

I tak się zachowywał przez wiele dni,
ale nie zdarzyło się nic i biedaczysko prawie
stał na progu śmierci, kiedy usłyszał głos mówiący:
- O ty, który jesteś na błędnej drodze,
otwórz twe oczy na prawdę!
Idź za przykładem tygrysa, a przestań wreszcie
naśladować biednego okaleczonego lisa.

Na ulicy zobaczyłem dziewczynkę przeklętą i drżącą z zimna
w cienkiej sukience i bez widoków na porządny posiłek.
Zdenerwowałem się i rzekłem do Boga:
- Dlaczego pozwalasz na coś takiego? Dlaczego nie robisz nic,
by to zmienić?

Bóg na razie milczał. Tej samej jednak nocy, niespodziewanie,
odpowiedział mi:
- Ależ oczywiście, że coś zrobiłem. Zrobiłem dla ciebie.


CYTAT
DIOGENES

Filozof Diogenes jadł soczewicę na kolację.
Zobaczył to filozof Arystyp, który żył wygodnie
za cenę pochlebiania królowi.

Arystyp zwrócił się do niego:
- Gdybyś się nauczył być poddanym królowi,
nie musiałbyś jeść tej dziadowskiej soczewicy.

Na to odpowiedział Diogenes:
- Gdybyś ty się był nauczył jeść soczewicę,
nie musiałbyś przypochlebiać się królowi.


CYTAT
SKLEP Z PRAWDA

Nie wierzyłem własnym oczom, kiedy zobaczyłem napis na sklepie:
SKLEP Z PRAWDA
Tu więc sprzedawano prawdę.

Grzeczna ekspedientka zapytała mnie,
jaki rodzaj prawdy chciałbym kupić: prawdę częściową,
czy prawdę pełną. Oczywiście pełną prawdę.
Nie chciałem oszustw, pochwał ani racjonalizacji.
Chciałem, żeby moja prawda była naga, jasna i absolutna.
Ekspedientka zaprowadziła mnie do innej części sklepu,
gdzie sprzedawano pełną prawdę.
Tam sprzedawca spojrzał na mnie współczująco
i wskazał etykietkę z ceną.
- Cena jest bardzo wysoka, proszę pana - powiedział.
- Jaka jest? - zapytałem, zdecydowany nabyć prawdę za każdą cenę.
- Cena polega na tym - mówił, że jeśli pan tę prawdę zabierze,
nie będzie pan miał już wytchnienia do końca życia.

Wyszedłem ze sklepu smutny. Myślałem, że mógłbym kupić
pełną prawdę za niską cenę. Nie jestem jeszcze gotów na Prawdę.
Od czasu do czasu pragnę spokoju i wytchnienia.
Musze jeszcze sam siebie oszukiwać, usprawiedliwieniami
i racjonalizacjami.


CYTAT
ZADOWOLONY RYBAK

Bogaty przemysłowiec z Północy poczuł niesmak widząc
pewnego rybaka z Południa, spokojnie opartego o swoją łódź
i palącego fajkę.

- Dlaczego nie wypłynąłeś łowić? - zapytał przemysłowiec.
- Bo już złowiłem dość na dzisiaj - odpowiedział rybak.
- Dlaczego nie łowisz więcej, niż to konieczne? - nalegał przemysłowiec.
- A cóż bym z tym zrobił? - zapytał rybak.
- Zarobilibyśmy więcej pieniędzy - padło w odpowiedzi. -
Mógłbyś wtedy założyć motor do twojej łodzi,
wypływać na głębsze wody i łowić więcej ryb.
Wtedy też zarobiłbyś dość pieniędzy by kupić sobie nylonową sieć,
dzięki czemu miałbyś jeszcze więcej ryb i więcej pieniędzy.
Szybko zarobiłbyś i na drugą łódź... , i być może na całą flotę.
Byłbyś wtedy bogaty tak jak ja.
- I co bym wtedy robił? - zapytał znowu rybak.
- Mógłbyś wtedy usiąść i cieszyć się z życia -
odpowiedział przemysłowiec.
- A jak myślisz, co ja właściwie w tej chwili robię? -
Zapytał zadowolony rybak...

Właściwsze jest zachowanie stanie zdolności cieszenia się,
niż zarobienie mnóstwa pieniędzy.


CYTAT
JEZUS NA MECZU PIŁKARSKIM

Jezus Chrystus nam powiedział, że nigdy nie był na meczu piłkarskim.
Tak więc razem z przyjaciółmi zabraliśmy go, aby zobaczył choć jeden.
Walka była zacięta między drużyną protestanckich "Uderzeniowców"
i katolickich "Krzyżowców".

Jako pierwsi strzelili "Krzyżowcy". Jezus oklaskiwał entuzjastycznie
i wyrzucił w górę kapelusz. Potem strzelili "Uderzeniowcy" i Jezus znowu
klaskał z entuzjazmem i znowu rzucił w górę kapelusz.

To zdaje się zmieszało pewnego człowieka za nami.
Trącił Jezusa w ramię i zapytał:
- Za którą drużyną pan kibicuje, dobry człowieku?
-Ja? odpowiedział Jezus wyraźnie podniecony meczem -
Nie kibicuję za nikim. Po prostu cieszy mnie gra.

Mężczyzna zwrócił się do swojego sąsiada i mruknął:
- Hm, ateista.

W drodze do domu krótko poinformowaliśmy Jezusa o aktualnej
sytuacji religijnej na świecie.
- Ciekawe co się dzieje z osobami religijnymi na świecie, Panie -
mówiliśmy mu. - Ciągle im się wydaje, że Bóg jest po ich stronie
i że jest przeciwko innym.

Jezus przytaknął:
- Właśnie dlatego nie popieram żadnej religii, tylko ludzi - powiedział. -
Ludzie są ważniejsi do religii. Człowiek jest ważniejszy niż szabat.
- Powinieneś uważać na to co mówisz - ostrzegł go jeden z nas.
- Już raz Cię ukrzyżowali za mówienie podobnych rzeczy, nie pamiętasz?
- Tak - i to właśnie religijni ludzie - odpowiedział Jezus
z ironicznym uśmiechem.


CYTAT
SAMARYTANKA

"Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta.
I mówiła tam ludziom:
>>Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział
wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?<<"
( J 4, 28 - 30 )

Chrześcijanin:
Jaką lekcję otrzymaliśmy od tej kobiety! Nie dała odpowiedzi.
Ograniczyła się do pytania i pozwoliła, aby inni znaleźli
odpowiedź sami. A przecież musiała czuć pokusę dania odpowiedzi,
po tym co usłyszała z jego ust:
"Ja jestem Mesjaszem, który mówię z tobą".


I wielu poszło i stało się uczniami usłuchawszy jej słowa.
I mówili do kobiety:
"Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem
uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest
Zbawicielem świata"
( J 4, 42 )

Chrześcijanin:
Zadowoliłem się wiedzą na Twój temat z drugiej ręki, Panie.
Z Pisma i od świętych, od Papieża i do kaznodziejów.
Chciałbym móc im wszystkim powiedzieć:
"Nie wierzę z powodu tego, co wyście powiedzieli,
ale ponieważ ja sam go słuchałem".

CYTAT
Ja wędruję tylko po ścieżkach
obdarzonych sercem, po ścieżkach,
które mogą mieć serce. Po nich wędruję,
bo przemierzyć je do końca to jedyne wyzwanie
warte podjęcia. Oto którędy wędruję i patrzę,
patrzę z zapartym tchem.
Don Juan



#16 Użytkownik nie jest zalogowany   lagata 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 4958
  • Rejestracja Mon, 08 May 06
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Wawa

Napisano 19 May 2008 - 06:57

A ja opowiadanie "Prawdziwa miłość" przeczytam dzieciakom w Dzień Mamy ...

//- Puchatku...?
- Tak, Prosiaczku?
- Nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za łapkę.
- Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...//

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 19 May 2008 - 20:19

Cytat

Dziękuję, że je tu zamieściłaś

Cytat

A ja opowiadanie "Prawdziwa miłość" przeczytam dzieciakom w Dzień Mamy


To jeszcze jedno piękne opowiadanie dla Wszystkich ktorzy tu przychodzą :)


SZCZENIAKI NA SPRZEDAŻ

Dołączona grafika


Właściciel sklepu przytwierdził nad wejściem tabliczkę z napisem: "Szczeniaki na sprzedaż".
Takie ogłoszenia zazwyczaj przyciągają dzieci, toteż niebawem w sklepie pojawił się mały chłopiec.
- Po ile pan sprzedaje swoje szczeniaki? - zapytał.
- Tak po 30 do 50 dolarów - odparł właściciel.
Chłopczyk sięgnął do kieszeni i wydobył z niej kilka drobnych monet.
- Mam 2 dolary i 37 centów - powiedział. - Czy mógłbym zobaczyć te pieski, proszę pana?
Sprzedawca uśmiechnął się i zagwizdał. Z budy wyszła Lady. Truchtem pobiegła przez sklep,
a za nią potoczyło się pięć malusieńkich, drobniuteńkich kuleczek.
Jedno ze szczeniąt wyraźnie zostawało w tyle. Chłopiec natychmiast wskazał na nie nadążającego
za resztą, kulejącego psiaka i spytał:
- Co mu się stało?
Właściciel wyjaśnił mu, że badał go już weterynarz i okazało się, że psiak ma niewłaściwą budowę biodra.
Zawsze już będzie kulał, na zawsze pozostanie kaleką.
Chłopiec zapalił się natychmiast.
- Właśnie tego szczeniaka chciałbym kupić! - oznajmił.
- Nie, nie. To niemożliwe, byś chciał kupić tego pieska - odparł sprzedawca. - Jeśli naprawdę ci na nim zależy, po prostu ci go dam.
Chłopczyk wyglądał na poważnie zdenerwowanego. Spojrzał właścicielowi prosto w oczy i wskazując palcem, odezwał się:
- Nie chcę, żeby pan mi go dawał. Ten piesek jest wart co do grosza tyle samo co pozostałe szczeniaki i zapłacę za niego całą sumę.
Właściwie, to zapłacę panu teraz tylko 2 dolary i 37 centów, lecz co miesiąc będę przynosił 50 centów, dopóki go nie spłacę.
Sprzedawca zaoponował:
- Ależ ty nie możesz chcieć takiego psa. On nigdy nie będzie mógł biegać, skakać, bawić się z tobą tak, jak inne szczeniaki.
Chłopczyk schylił się i podwinął lewą nogawkę spodni, odsłaniając kaleką nogę, wspieraną dużą metalową klamrą. Spojrzał na właściciela sklepu i odparł cicho:
- Cóż, ja sam dobrze nie biegam, a ten szczeniak potrzebuje kogoś, kto to zrozumie!

Dan Cla

Użytkownik magia edytował ten post 29 November 2011 - 01:04


#18 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 22 May 2008 - 19:34

SERCE Z KAMIENIA

Dołączona grafika


W pewnym dużym, szarym mieście, jakich wiele; nie tak daleko stąd i nie tak dawno temu, żyła sobie dziewczynka. Nie była ani ładna, ani brzydka była po prostu w sam raz. Dziewczynka starała się być pogodna, ale miała niewielu przyjaciół. Potrafiła uśmiechać się do siebie, do innych ludzi, do ponurego nieba, do jasnego słońca, a nawet do kałuż na drodze... Ale dziewczynka była bardzo, bardzo samotna i miała jedno wielkie marzenie...
Marzyła o tym, aby być komuś potrzebna. Chciała usłyszeć, że jest lekiem na całe zło, że gestem dłoni potrafi rozpędzić smutek dnia. Dziewczynka chciała usłyszeć, że jest jak cicha przystań, do której chętnie powraca się po burzach i sztormach na oceanie prozy życia. Pragnęła usłyszeć, że jej słowa dają ciepło, niosą radość, przywracają wiarę w sens życia, naprawiają zło wyrządzone przez innych. Dziewczynka bardzo chciała zasłużyć sobie na zaufanie drugiej osoby.
Tak naprawdę marzyła o cieple, serdeczności i bliskości, o długich spacerach przy blasku księżyca, o trzymaniu za rękę, o skrycie kradzionych pocałunkach. Marzyła o tym, żeby zasypiać przytulona do czyjegoś ramienia i budzić się na tym samym ramieniu, żeby uśmiechnąć się i przytulić na dzień dobry, żeby nie martwić się o dzień następny, bo przy bliskiej osobie każdy dzień będzie inny...
Niestety dziewczynka tego nie potrafiła osiągnąc... MIAŁA BOWIEM SERCE Z KAMIENIA...
Szara proza życia, okrucieństwo świata, nienawiść i zazdrość ludzka, brak tolerancji, znieczulica społeczna, krzywdy wyrządzone przez innych, zawiedziona nadzieja, nadszarpnięte zaufanie, zranione uczucie, ból i cierpienie jakich doświadczyła w życiu zamieniły jej SERCE W KAMIEŃ, bo tylko tak było bezpiecznie...
Pewnego grudniowego dnia dziewczynka stała przy oknie, patrząc jak krople deszczu rozbijały się na szybie okna i pomału spływały smugami na parapet; jak deszcz moczył wszystkie budynki, drzewa i ludzi biegnących w pośpiechu, goniących za złudzeniem; jak na ulicy tworzyły się mniejsze i większe kałuże rozbryzgiwane pod kołami aut. Dziewczynka odwróciła się i powiedziała do siebie: I gdzie to białe Boże Narodzenie? Aleś sobie Boże pogodę wybrał...
Podeszła do rozstawionych na środku pudeł z ozdobami choinkowymi, z rozrzewnieniem spojrzała na choinkę... Lubiła bardzo to robić, ubieranie choinki zawsze sprawiało jej wiele radości. Z uśmiechem wieszała lampki, bombki i łańcuchy. Na koniec wzięła do ręki aniołka. Spojrzała na niego, a z oczu popłynęły jej łzy... Zamknęła oczy i wyszeptała: Pomóż mi proszę... tak bardzo Cię proszę... Trzymając kurczowo figurkę odwróciła się do okna i pozwoliła płynąć łzom... Nagle zauważyła, że krople deszczu zaczęły zamieniać się w płatki śniegu, które wcale nie topiły się na ziemi, powolutku świat dookoła zaczął pokrywać się puchową kołdrą.
Dziewczynka poczuła, że w pokoju jest ktoś jeszcze. Odwróciła się i go zobaczyła. Był piękny, ubrany w powłóczystą srebrno-białą szatę, z burzą srebrnych loków, delikatnie otrzepywał majestatyczne skrzydła mieniące się kolorami światłości, w oczach migały mu ogniki dobra, szczęścia i radości. Uśmiechnął się i powiedział ciepło:
- Czemu płaczesz dziewczynko? Przecież nie masz powodu...
Podniosła nieśmiało wzrok, popatrzyła na niego smutno i cicho wyszeptała:
- Przecież wiesz, że mam...
Podszedł do niej i wziął jej rękę, ogrzewając niebiańskim ciepłem:
- Już dawno nie masz... Ktoś, kto ma tak piękne marzenia, tak ciepłe uczucia i tak wrażliwą duszę nie może mieć serca z kamienia...
Spojrzała w jego piękne oczy:
- Tak myślisz?
Odwrócił jej dłoń wnętrzem do góry, nakrył skrzydłem i odpowiedział:
- Ja to wiem, a teraz zamknij oczy...

Dziewczynka go posłuchała, wiedziała przecież, że anioły nie kłamią. Kiedy je otworzyła już go nie było. Odwróciła się do okna i zobaczyła jak lekkim krokiem wędrował ulicą, śnieg wysypywał mu się spod skrzydeł, a w radiu zabrzmiały słowa piosenki:
"A kto wie, czy za rogiem, nie stoją Anioł z Bogiem,
I warto mieć marzenia, doczekać ich spełnienia;
A kto wie, czy za rogiem, nie stoją Anioł z Bogiem,
Nie obserwują zdarzeń i nie spełniają marzeń"

Dziewczynka uśmiechnęła się i spojrzała na to co trzymała w dłoniach: było to przepiękne, oblane czekoladą i posypane migdałami, najsłodsze, jakie kiedykolwiek miała, SERCE Z PIERNIKA..

Użytkownik magia edytował ten post 29 November 2011 - 01:02


#19 Użytkownik nie jest zalogowany   magia 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17125
  • Rejestracja Sun, 24 Sep 06
  • Płeć:Kobieta

Napisano 12 June 2008 - 22:12

ALPINISTA

Dołączona grafika

Jest to historia o alpiniście, który chciał zdobyć najwyższy szczyt świata. Przygotowywał się do tej wyprawy przez kilka lat, a dla większej sławy postanowił wspiąć się na szczyt samotnie...
Nastał zmierzch, ale alpinista zamiast rozbić obóz na noc, kontynuował wspinaczkę. W końcu zrobiło się zupełnie ciemno i nie widział już niczego dalej niż na wyciągnięcie ręki.
Noc w wysokich partiach gór nie należy do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych. Alpinista czuł przeszywające zimno, poza tym niczego nie widział. Wszystko było czarne. Zero widoczności. Nawet księżyc i gwiazdy sprzysięgły się przeciw niemu i schowały za chmurami.
Gdy się tak wspinał, zaledwie kilka metrów od szczytu, pośliznął się i zaczął spadać z wielką szybkością. Bezwzględne prawo grawitacji i ogarniające uczucie ogromnej bezradności... Spadając, przypomniał sobie wszystkie dobre i złe momenty swego życia. Był już pewien nadchodzącej śmierci, gdy nagle poczuł mocne szarpnięcie w górę, a lina zacisnęła się na jego talii... Ciało zawisło w powietrzu. Życie alpinisty ocaliła lina, którą był przepasany.
Martwą ciszę przerwał krzyk człowieka:
- POMÓŻ MI BOŻE!!!
Nagle, niespodziewanie, zza chmur usłyszał odpowiedź na swoje wołanie:
- Czego chcesz ode mnie?
- Ocal mnie, Boże!!!
- Czy naprawdę wierzysz w to, że mogę cię ocalić?
- Oczywiście, wierzę.
- WIĘC ODETNIJ LINĘ, NA KTÓREJ WISISZ...
Nastał moment ciszy; mężczyzna zaskoczony tym, co usłyszał, zwątpił. Kurczowo uchwycił się liny, zamknął oczy i wisiał dalej.

Ekipa ratunkowa znalazła alpinistę następnego dnia. Martwe i zmarznięte ciało nadal wisiało na linie...
ZALEDWIE 10 STÓP OD ZIEMI...
A Ty? Jak mocno trzymasz się swojej liny? Odciąłbyś ją?

Nigdy nie trać wiary w moc Boga. Nie mów, że zapomniał o Tobie, albo, że Cię opuścił. Nawet jeśli nie rozumiesz sensu wielu spraw.

Użytkownik magia edytował ten post 29 November 2011 - 01:06


#20 Użytkownik nie jest zalogowany   Sucrose 

  • Przetrwały
  • PipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 350
  • Rejestracja Tue, 26 Feb 08
  • Płeć:Kobieta

Napisano 12 June 2008 - 23:40

Jakbym słyszała głos wzywający do samobójstwa, to zapewne też bym nie posłuchała splashpz7.gif Nie każdy wisiałby 10 stóp od ziemi.
'Normalność jest linoskoczkiem nad otchłanią anormalności.'

Opcje tematu:


  • (5 stron)
  • +
  • 1
  • 2
  • 3
  • Ostatnia »
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych