wspolmalzonek pracuje za granica
#1
Napisano 09 April 2008 - 20:04
czy taki zwiazek ma szanse przetrwania ??
jak sobie w takiej sytuacji radzicie ??
#2 Gość_Al_Hadzi_*
Napisano 09 April 2008 - 20:17
Pozwole sobie podzielic sie z Wami wlasnymi obserwacjami.. wyglada to mizernie.
Czesc kobiet bedac tak daleko od domu i nagle okrywajac ze czesc rzeczy jakie pragnely miec w kraju gdzie zajeloby to lata tu da sie "zdobyc" w kilka miesiecy gubi sie.. to oczywiscie eufemizm.
Czesc facetow majac dziewczyny w kraju za granica hmm prowadzi ozywione zycie towarzyskie..
Nikogo nie oceniam bo to nie ma wiekszego sensu.
Zwiazki.. wiele sie rozpadlo na ich miejsce powstaly albo dziwne dla mnie totalnie nie wytlumaczalne twory.. albo sporadyczne udane..
Mysle ze gdy wyjezdza dwoje to latwiej zarowno obojgu sie rozumiec bo doznaje sie codziennosci wspolnie... Hmm podziele sie tez osobista calkiem refleksja z ubieglego tygodnia ze za granica kobieta nie musi nic robic by byc zauwazona .. jest i tak.. przy takim nadmiarze mezczyzn kazdy przyjazny gest ze strony kobiety bywa odebrany czasami az w skrajny sposob..
Nie slyszalem o trwalych zwiazkach zawartych poza granicami wiec pozwalam sobie mniemac ze to nie dzieje sie zbyt czesto.. choc miloby uslyszec ze sie myle.. bardzo bym chcial sie mylic..
#3
Napisano 09 April 2008 - 20:21
#4
Napisano 22 April 2008 - 01:12
#5
Napisano 27 January 2009 - 00:21
Antoine de Saint-Exupéry — Mały Książę
#6
Napisano 27 January 2009 - 01:02
jestem pełen podziwu... a to dlatego, że mnie zżera zazdrość, jak moja dziewczyna gdzieś się wybiera.
I nie wiem, czy to brak zaufania, czy obawy, że jest taka sama, jaki Ja byłem wcześniej...
"Człowiek szuka miłości bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym" - Jan Paweł II
#7
Napisano 27 January 2009 - 01:03
Antoine de Saint-Exupéry — Mały Książę
#8
Napisano 27 January 2009 - 01:05
Ja sobie nie wyobrażam teraz życia w związku na odległość, niby świat zmalał ale jednak przydaje się drugie ramie. Co prawda, życie w Anglii jest takie - praca- dom - praca - dom i dla lubiących zabawy - sobotnie imprezy...chyba dlatego jest tak ciężko, bo w pewnym momencie człowiek wraca z pracy i zaczyna zastanawiać się po co to wszystko i fajnie byłoby wtedy mieść nie tylko psychiczne oparcie - drogą satelitarną ale również fizyczne, drogą przytulenia.
#9
Napisano 27 January 2009 - 01:22
Antoine de Saint-Exupéry — Mały Książę
#10
Napisano 27 January 2009 - 13:19
#11
Napisano 27 January 2009 - 15:58
#12
Napisano 29 January 2009 - 23:32
Antoine de Saint-Exupéry — Mały Książę
#13 Gość_Al_Hadzi_*
Napisano 12 February 2009 - 19:55
Potwierdzam
Bardzo trafnie i na temat.. bardzo prawdziwe spostrzezenia.
#14
Napisano 15 May 2009 - 11:55
byłam w podobnej sytuacji, lezałam na porodówce sama, mój mąż przyjechał dwa dni pózniej na termin który okazał sie mylny
#15
Napisano 22 October 2009 - 19:31
#16
Napisano 22 October 2009 - 19:52
Postaw sobie na szali czym/kim ryzykujesz, a co ewentualnie możesz zyskać. I jak się przechyla?
Ja nie wyobrażam sobie związku działającego na tej zasadzie przez dłuższy okres czasu (max pół roku). Albo wyjeżdżamy razem, albo nie wyjeżdżamy wcale. Tym bardziej nie puściłabym mojego faceta samego. Małżeństwa z wieloletnim stażem się rozpadają, a co dopiero związki działające na zasadzie "chodzenia z kimś". Temat zdrady pomijam, bo wiara w "czystość" partnera jest momentami tak naiwna i bezpodstawna, że aż żal patrzeć...

Ja kocham Dolcan - i to na życie całe
Ja kocham Dolcan - i nigdy nie przestane
Ja kocham Dolcan - z moich całych sił
Ja kocham Dolcan - dopóki będę żył
___
Yamaha F310
#17
Napisano 24 October 2009 - 14:58
Ja nie wyobrażam sobie związku działającego na tej zasadzie przez dłuższy okres czasu (max pół roku). Albo wyjeżdżamy razem, albo nie wyjeżdżamy wcale. Tym bardziej nie puściłabym mojego faceta samego. Małżeństwa z wieloletnim stażem się rozpadają, a co dopiero związki działające na zasadzie "chodzenia z kimś". Temat zdrady pomijam, bo wiara w "czystość" partnera jest momentami tak naiwna i bezpodstawna, że aż żal patrzeć...
No widzę że nie jestem jedynym realista na tym forum
#18
Napisano 24 November 2009 - 00:24
I nie chwaląc się ale...MY przetrwaliśmy.
#19
Napisano 04 December 2009 - 16:09
#20
Napisano 04 December 2009 - 18:30
I nie chwaląc się ale...MY przetrwaliśmy.
Ja takich prób doświadczam już od prawie 3 lat. Ale jesteśmy w Polsce i to jest ta wielka różnica. A Twój wyjątek jedynie podkreśla regułę

Ja kocham Dolcan - i to na życie całe
Ja kocham Dolcan - i nigdy nie przestane
Ja kocham Dolcan - z moich całych sił
Ja kocham Dolcan - dopóki będę żył
___
Yamaha F310

Logowanie
Rejestracja
Pomoc






















