1. Nie zostałem nigdy zaatakowany przez psa, w znaczeniu pogryziony, podrapany, zdarzyło mi się tylko zostać energicznie powitanym przez jakieś trzydziestokilowe zwierzaczki, skończyło się na strachu.
2. Ostatnio czytałem artykuł na stronie którejś z regionalnych gazet (niestety nie dam linka, bo nie pamiętam), w którym to autor gorąco zachęcał do puszczania psów luzem bez smyczy i kagańca, ponieważ nie istnieje taki ustawowy wymóg. Wyraźnie sugerował, że właściciele czworonogów mają się powoływać na treść jakiejś ustawy, która jedynie ogólnie określa że "właściciel jest zobowiązany do sprawowania kontroli nad psem w miejscu publicznym" - nic o smyczy i kagańcu, ma to być metoda na nadgorliwych policjantów. Na koniec wspomniał, że faktycznie samorządy lokalne (gminne i miejskie) mają możliwość odrębnego ustalania przepisów i tam być może coś o kagańcach i smyczach jest... (u mnie akurat BARDZO WYRAŹNIE JEST!), straż miejska nie wszędzie istnieje (a co ważniejsze, jeśli istnieje, to prędzej wystawi mandat za psią kupę), a policjanta jak widać można łatwo zbyć.
3. Co kilka tygodni do prasy, telewizji i internetu trafiają informacje o tragediach, śmierci małych dzieci, trwałych okaleczeniach przez psy i... szum trwa dwa dni, po czym wszystko wraca do chorej normy.
4. Własne obserwacje: codziennie mijam luzem biegające pitbulle, a jeśli już są na smyczy to, to dzierży ją delikatna i krucha dłoń kobieca. Ciekawe jak nastoletnia anorektyczna właścicielka okiełzna swojego psa, gdy ten zachce się z kimś "pobawić".
5. Moje próby zwrócenia właścicielom psów uwagi na to, że ŁAMIĄ OBOWIĄZUJĄCE PRZEPISY (w mojej gminie) kończą w najlepszym razie głupim uśmieszkiem i słowami "to nie pana sprawa", w ostrzejszej formie "spier**laj gnoju, bo cie ku**a dopiero moim psem poszczuję"... autentyki. Zgłoszenie takowego właściciela do odpowiedniego referatu urzędu wymaga po pierwsze znajomości jego personaliów, po drugie jest źle widziane jako "donosicielstwo" przez szanujące prawo do wolności społeczeństwo demokratyczne (sarkazm), po trzecie kończy się tym, że delikwent wie, kto go zgłosił i dopiero zaczyna się eskalacja konfliktu... (też autentyk).
6. Ile osób w Polsce ma różnego rodzaju fobie na punkcie zwierząt, zwłaszcza psów? Ilu z tych nieszczęśników piesek biegnący w ich kierunku może doprowadzić do panicznego paraliżu, przypomnę tylko, że fobia nie jest RACJONALNYM LĘKIEM. Ile osób jest w stanie szybko i prawidłowo ocenić, czy pies biegnący w naszym kierunku ma zamiar nas obwąchać i polizać po ręce, czy może jednak nagle coś mu odbiło? Ile osób ma kłopoty z sercem, przez co każdy nagły stres jest poważnym zagrożeniem dla ich zdrowia, a nawet życia (pomijam osoby zażywające betablokery
7. Nie, ja lubię psy, uwielbiam głaskać i bawić się z psiakami które ZNAM, lecz nawet w takiej sytuacji biorę poprawkę na nieobliczalność psiego zachowania. Jeśli ktoś mówi mi "proszę się nie bać, on nie gryzie, gwarantuję!" to znaczy, że tak naprawdę nie wie nic o swoim psie. Są też pozytywne przykłady w moim najbliższym otoczeniu, najczęściej owczarki niemieckie świetnie wyszkolone i posłuszne, a mimo to prowadzane w kagańcach i na smyczy. Dlaczego to nie może być normą? Ja przecież nie wymagam takiego postępowania w przypadku jamników, ratlerków, czy małych kundli, chociaż nawet one mogą być zagrożeniem dla dzieci bawiących się w piaskownicy (wiecie o co chodzi), mam tylko dość dobermanów, rottweilerów i pitbulli.
8. Zupełnie przypadkowo trafiłem przed chwilą na filmik http://www.smog.pl/wideo/16359/pitbull_zaa...al_wlascicieli/ i kroplą, która przelała czarę goryczy były komentarze do filmu:
"ciekawe co ty bys zrobił jak by jakis cep trzymał cie za nogi i przekrecał stawy biodrowe, miłąme takie psa i na zadnego innego bym nie zamienił
"męczą psa wręcz martretuja a puzniej sie dzziwia ze ich atakuje biedny piesek tak to jest gdy nie odpowiedzialne osoby maja psa"
"tak to jest jak nie odpowiedzialni ludzie maja psa mecza go ciagna za nogi a puzniej sie dziwia ze atakuje masakra"
WIERZĘ, że te komentarze to zwyczajna internetowa prowokacja, których pełno pod artykułami i filmami w necie..., oby! Chyba nie można być aż tak głupim, żeby nie rozumieć co faktycznie dzieje się na filmie?
Jakie są wasze doświadczenia z niebezpiecznymi psami biegającymi luzem? Czy tylko ja jestem cykor i mam tego dość? Zastanawiam się, czy jeśli pies mnie zaatakuje i w swojej obronie potraktuję go wszelkimi dostępnymi mi środkami i metodami, czym doprowadzę do jego okaleczenia, a może nawet śmierci, nie zostanę przypadkiem oskarżony o bestialstwo, czy nagle nie pojawią się świadkowie twierdzący, że to ja sprowokowałem bogu ducha winnego pieska? Ciągle sobie obiecuję zakup gazu pieprzowego, tylko... obawiam się, że zbyt często miałbym chęć użyć go na psie jak i właścicielu oraz słyszałem, że gaz ów nie zawsze działa na psy

Logowanie
Rejestracja
Pomoc



















