Nikt ich nie lubił – ani nauczyciele, ani uczniowie, na których przechodziło zdenerwowanie belfra, ani (pewnie) sam wizytator.
Sięgając pamięcią do czasów szkolnych, mam przed sobą obraz zestresowanego nauczyciela, który drżącymi rękami podaje dziennik wizytatorowi, spiętych i ugrzecznionych uczniów zapewniających tego dnia obecność liczną, jak nigdy, nienaturalną atmosferę lekcji, przerywaną długimi wstawkami milczenia.
Nikt na sali nie szemrał, nie żuł gumy, uczniowie notowali starannie, żeby niepotrzebnie nie podnosić wzroku.
Scenariusz zajęć był uprzednio dograny z młodzieżą, prymusi z góry wyznaczeni do odpowiedzi, a leserzy mieli przynajmniej uzupełniony zeszyt.
Jak to jest/było u Was, z pozycji nauczyciela lub ucznia?
Utkwiło Wam coś szczególnego w pamięci?
Strona 1 z 1
Hospitacja nauczycieli czyli o urokach wizytacji w czasie zajęć
#2
Napisano 30 January 2008 - 17:19
Ja pamiętam, że czasami na lekcje do jakiegoś nauczyciela schodzili się inni nauczyciele. Było ich kilkoro + dyrektor jeżeli miał czas. Nauczyciel prowadzący zajęcia był przejęty, a uczniowie nie sprawiali specjalnych problemów.
Jak jest dzisiaj, nie wiem. Myślę, że podobnie.
Jak jest dzisiaj, nie wiem. Myślę, że podobnie.
Łajno ma to do siebie, że chce być na wierzchu. Jak się będziesz z nim bił to poczujesz różnicę
#3
Napisano 30 January 2008 - 17:24
CYTAT(Margola @ Dzisiaj, 14:09)
Utkwiło Wam coś szczególnego w pamięci?
Aj pamietam taką wyreżyserowaną lekcję fizyki...
Niestety panu zaginęla karteczka z przydzialem pytań ...Rzuca wiec pytanie do klasy, a tu cisza...(wlasciciel tego pytania byl nieobecny)...spanikowany bo wizytator podniósl glowe...skierowal pytanie do malo blyskotliwej dziewczyny...A ta krotko stwierdzila ,ze to nie jest jej pytanie..........
Po zajeciach to on mial dluga rozmowę, a moze to byl tylko monolog...
#4
Napisano 04 February 2008 - 00:25
co do zestresowanego nauczyciela to polemizowałabym, mnie hospitację specjalnie nie stresują, albo jak to niektórzy sądzą, dobrze to ukrywam. obojętnie, który to dyrektor by nie hospitował mych zajęć zawsze po lekcji komentuje mój spokój, oczywiście jak najbardziej pozytywnie. jedno zauważyłam - nerwy nauczyciela udzielają się bardzo uczniom, a wizytator już wówczas widzi to jak na dłoni, robi się kiepska atmosfera, a przy takiej lekcja nie zawsze może pójść po myśli prowadzącego.
w tym tygodniu czeka mnie właśnie hospitacja, nie powiem bym się cieszyła, bo trzeba się jednak bardziej przygotować na zwykłą lekcję, ale paniki nie przewiduję ;)
w tym tygodniu czeka mnie właśnie hospitacja, nie powiem bym się cieszyła, bo trzeba się jednak bardziej przygotować na zwykłą lekcję, ale paniki nie przewiduję ;)
Maybe I'll wake up one day to notice, that all my life, was just a dream...
Opcje tematu:
Strona 1 z 1

Logowanie
Rejestracja
Pomoc














