Pink Floyd, Pink Floyd, Pink Floyd.
Najlepszy zespół jaki kiedykolwiek słyszałam.
Ich teksty wzruszają, skłaniają do refleksji. Melodia przywołuje ciarki na plecach.
Zaczęłam 'tradycyjnie' od The Wall i już koniec! Co prawda do niektórych utworów musiałam się przekonac słuchając ich po kilkanaście razy. I tak naprawdę teraz nie potrafię stwierdzic, którą płytę, którą piosenkę najbardziej kocham.
A słuchanie The Wall na żywo w Łodzi to coś czego NIGDY nie zapomnę!
- (4 stron)
-
- « Pierwsza
- ←
- 2
- 3
- 4
Pink Floyd
#62
Napisano 20 May 2011 - 06:46
Pink Floyd,to profesjonalizm w 100%.Zespół,który doszedł do perfekcji zarówno nagrywając płytę w studio,jak i grając na koncercie.Szczególnie właśnie ich koncerty są bardzo widowiskowe.Może dlatego,że z wykształcenia są plastykami.Niestety zespół,już nigdy nie zagra razem w pierwotnym składzie.
#63
Napisano 20 May 2011 - 20:35
Dokładnie. Każdy najmniejszy szczegół był dopracowany. Nie było mowy o żadnych pomyłkach.
#65
Napisano 06 October 2011 - 22:05
A co sądzicie o Floydach z Sydem Barrettem?
"Ateista - dzięki Bogu"
#66
Napisano 07 October 2011 - 14:01
Witam i pozdrawiam...
Znalazłam coś takiego...to nagranie akurat mi się podoba...a co wyczytałam?!
Otóż,że Barrett...był dobrym gitarzystą i wokalistą...teksty poetyckie...lider zespołu,który chorował na schizofrenię,był też uzależniony od narkotyków...opuścił zespół
Znalazłam coś takiego...to nagranie akurat mi się podoba...a co wyczytałam?!
Otóż,że Barrett...był dobrym gitarzystą i wokalistą...teksty poetyckie...lider zespołu,który chorował na schizofrenię,był też uzależniony od narkotyków...opuścił zespół
#67
Napisano 08 October 2011 - 00:25
Użytkownik cyganka27 dnia 07 October 2011 - 14:01 napisał
Witam i pozdrawiam...
Znalazłam coś takiego...to nagranie akurat mi się podoba...a co wyczytałam?!
Otóż,że Barrett...był dobrym gitarzystą i wokalistą...teksty poetyckie...lider zespołu,który chorował na schizofrenię,był też uzależniony od narkotyków...opuścił zespół
Znalazłam coś takiego...to nagranie akurat mi się podoba...a co wyczytałam?!
Otóż,że Barrett...był dobrym gitarzystą i wokalistą...teksty poetyckie...lider zespołu,który chorował na schizofrenię,był też uzależniony od narkotyków...opuścił zespół
To nie do końca tak.
Został wywalony z Floydów, bo Barrett, ućpany na scenie, nie grał, tylko BYŁ na scenie. Gilmour został przyjęty do Floydów, żeby grać za Barretta (jego uzależnienie i schizofrenia przeszkadzaly w funkcjonowaniu zespołu). Jest nawet zdjęcie Pink Floyd, na którym widnieje pieciu muzyków (dwóch gitarzystów - Gilmour i Barrett).
Jeszcze na drugiej płycie ("A saucerful of secrets"), nagranej już bez Barretta, widać jaki wpływ miał on na zespół, ponieważ większość płyty stanowiły jego kompozycje.
Osobiście szanuję okres "Barrettowski", ale moje najukochańsze płyty Floydów, to "Ummagumma", 'Atom Heart Mother', 'Dark Side of the moon', 'Wish zou were here' i, oczywiscie 'The Wall')
"Ateista - dzięki Bogu"
Opcje tematu:
- (4 stron)
-
- « Pierwsza
- ←
- 2
- 3
- 4

Logowanie
Rejestracja
Pomoc












