To, co działo się dzisiaj pod kasami łódzkiego MOSiR-u, jak żywo przypominało sceny z dawno już minionych czasów PRL-u - ogromna kolejka, awantury i kłótnie.
Wszystko z tego powodu, że chętnych było o wiele więcej niż biletów. Kasy miały zostać otwarte przed godz. 10:00, ale sprzedaż ruszyła trochę wcześniej. Już od wczesnych godzin rannych przed halą ustawiali się chętni na zakup biletów. W momencie otwarcia kas kolejka liczyła ok. 300-400 osób i ciągnęła się niczym wąż w stronę ul. ks. Skorupki.
Na czwartkowej konferencji prasowej poinformowano, ze w sprzedaży będzie ok. 300 biletów na sobotni mecz i ok. 1300 na mecz niedzielny. Kibice stający w długiej kolejce nie tracili nadziei, że biletów wystarczy. Atmosfera znacznie się popsuła, gdy wyszło na jaw, że nie ma żadnych ograniczeń w sprzedaży biletów i niektóre osoby kupują ich po... kilkadziesiąt. Zaczęły się kłótnie i przepychanki, na miejsce przyjechały patrole policji, których widok uspokoił bardziej zniecierpliwionych kibiców.
- Chyba zrezygnuję - powiedział nam jeden z kibiców, który ok. godz. 12:00 był poza pierwszą setką w kolejce. - Ludzie wykupują po kilka lub kilkanaście biletów. Nie ma szans, by dla nas starczyło, a stać jeszcze 2 godz. i dowiedzieć się, że nie ma, to chyba strata czasu.
W kolejce słychać było narzekania na system dystrybucji biletów. - Koniki wykupiły wszystko przez internet, a kibice stoją godzinami - denerwował się starszy pan. - Zobaczycie, ile biletów będzie w dzień meczu pod halą, tylko za 150 zł będą - krzyczał.
Okazuje się, że zainteresowanie meczami Ligi Światowej z Serbią znacznie przekroczyło możliwości łódzkiej hali.
Źródło: sport.wp.pl
Strona 1 z 1
Tłum i awantury w Łodzi
Opcje tematu:
Strona 1 z 1

Logowanie
Rejestracja
Pomoc










