1.nigdy nie doznałem tak silnej potrzeby aby wyrzec się choćby przyjemności wynikających z seksualności człowieka nad posługą kapłańska;
2.nigdy nie byłem tak silnie związany z Kościołem, aby dostrzec co sprawia, że młody człowiek decyduje się oddać swoje życie Bogu.
No cóż, dla Ciebie po paru mszalnych wszystko jest możliwe. Wierzę na słowo, nigdy bowiem wina mszalnego nie piłem. I to właśnie nazywam szacunkiem do wiary. Ktoś wierzy w Boga, uszanuj to. Możesz się nie zgadzać, możesz zadawać pytania, ale odpuść sobie głupie żarty, że po kilku mszalnych Bóg objawia się w święceniach. Trochę szacunku dla innych.
Nie doznałem święceń, również nie byłem nigdy w Wenezueli. Czy jednak to przeszkadza mi poddać w wątpliwość wiarygodność teorii, że w Wenezueli mieszkają elfy..?
Myślę, że nie.
Ponadto przypuszczam, że mszalne po święceniach otwiera umysł, wraz z pośladkami kompana kleryka zresztą
Może się ze mną nie zgodzisz..?
Wina mszalnego nie piłeś, a może właśnie przydałoby Ci się zastąpić, choć od czasu do czasu, obecne dopalacze
Ja w tym temacie w ogóle nie piszę o wierze, a pozwoliłem sobie poddać w wątpliwość treść teorii, którą przytoczyła Osa.. chodzi mianowicie o istnienie rzekomego spisku Kościoła, w który to owa instytucja weszła z jakowąś mocą pozaziemską wyjawiającą jej członkom prawdy jedynie słuszne.
Jeden poważa ludzkie życie, np. arabskie, drugi teorie z pogranicza baśni i science-fiction.. cóż, jak widać szacunek dla innych bywa bardzo odmiennie definiowany..
Zatem znowu piszę - nigdzie nie odniosłem się do wiary, a podważyłem teorię.
Jedna od drugiej różni się tym, że pierwsza dotyczy przyjęcia pewnych założeń za aksjomat, druga natomiast wymaga podparcia argumentami merytorycznymi.
Twoje zaskakujące przeświadczenie, że Kościół skrywa prawdy jedynie słuszne, to nie kwestia wiary, a właśnie teoria, ponieważ dotyczy istnienia rzekomego spisku w sferze ziemskiej.
Użytkownik Prince edytował ten post 16 December 2007 - 04:27

Logowanie
Rejestracja
Pomoc















