Wszystkie ogólne pytania o szlaki, trudności, propozycje wycieczek, pytania początkujących dotyczące Tatr itd. proszę umieszczać tutaj.
Strona 1 z 1
Pytania o szlaki, trudności, propozycje wycieczek...
#2
Napisano 11 August 2006 - 22:35
A wiec jaką trase lubisz??
Ja uwielbiam iść na samotnie to przecudowne miejsce
Nulla tenaci ivia est via
#3
Napisano 18 August 2006 - 22:49
W Karkonoszach bardzo lubię wejście przez Kocioł Łomniczki na Równię pod Śnieżką (szlak czerwony) i stamtąd zejście do Samotni. Szlak zaczyna się 5 minut drogi od dolnej stacji wyciągu na Kopę. Do schroniska "Nad Łomniczką" (polecam fasolkę po bretońsku
) idzie się drogą jezdną (szutrową), wyżej ok 15 minut ścieżką wyłożoną kamieniami wśród przepięknych krajobrazów. Potem dość strome zakosy (ok 500 metrów przewyższenia ). Tam też znajduje się Cmentarz Ofiar Gór (moim zdaniem to miejsce sprzyja refleksjom). Z równi pod Śnieżką (obok schr. Dom Śląski ok 15 minut Drogą Przyjaźni w kierunku zachodnim, na rozdrożu przy Spalonej Strażnicy skręcamy w prawo i w dół, mijamy schr. Strzecha Akademicka i dochodzimy do Samotni (piekne widoki..). Trasa zajmuje ok 3-4 godziny (zależy od kondycji, tempa i długości przerwy na fasolkę
). UWAGA :!: W zimie szlak czerwony przez Kocioł Łomniczki jest zamknięty :!: ze względu na wybitne zagrożenie lawinowe .
#4
Napisano 09 January 2012 - 15:26
Witam. Dorzucę też swoje refleksje z Orlej- może będą pomocne…Chodzę Orlą Percią każdego roku od kilku lat,bo niestety, od niedawna zaczęła się moja przygoda z Tatrami.Z mojego skromnego doświadczenia dostrzegam, że najlepszą porą na tą najpiękniejszą grań jest wczesny wrzesień.Gdy szedłem 17 czerwca 2010r. spore czapy zmarzłego śniegu zalegały niektóre żleby od północnej strony, ale dało się przejść bez większych problemów.Jedynym mankamentem były zerwane w dwóch miejscach łańcuchy ( to było na odcinku Skrajny Granat- Krzyżne ).Ubiegłego roku byłem na przełomie czerwca i lipca.Pogoda niestety, nie rozpieszczała- cały czas padał deszcz i była mgła, a trzykrotnie spadł śnieg.Wykonałem kilka prób, które zakończyły się niepowodzeniem: 29 czerwca próbowałem od Doliny 5-ciu na Zawrat.W kilku miejscach zdejmowaliśmy buty i pokonywaliśmy rwące strumienie w wodzie po kolana.Na Zawracie „0” widoczności i temperatura spadła prawie do zera.W tej sytuacji za dużym ryzykiem byłoby pójście Orlą, zdecydowaliśmy się tylko ( i aż, jak się okazało ) na zejście Zawratowym Żlebem do Doliny Gąsienicowej.Wspomnę, na potwierdzenie nie przewidywalności aury, że na przełęczy spotkaliśmy Kanadyjczyka (w krótkich spodenkach i w foliowej pelerynie), który był bardzo zaskoczony tym, że latem może być tak zimno.Schodząc po łańcuchach w mokrych już rękawicach zaczęły nam przymarzać palce.Kolejna próba miała miejsce 1 lipca.Od rana dalej zacina deszcz, ale miałem nadzieję, że się przetrze i gdy wejdę na Kozi Wierch to choć trochę porozkoszuję się widokami. Na samym szczycie, już nieco sfrustrowany, w deszczu i we mgle bez szans na lepszą pogodę zszedłem z postanowieniem, że zajmę się przynajmniej chwilowo dolinami…Dopiero 7 lipca pojawiło się słońce, ale ja już miałem inne plany na zakończenie urlopu.Przy pięknej pogodzie wszedłem na Rysy.8-go przy pochmurnej pogodzie na Świnicę i dalej na Zawrat.9-go znowu słonecznie - na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem.Chcąc zrekompensować sobie niezbyt udany pobyt, udało mi się jeszcze raz przyjechać na początku września i jak się okazało, to był mój najbardziej udany wypad.Przy idealnej pogodzie przeszedłem Orlą wzdłuż i w szerz. Reasumując: czerwiec jest miesiącem statystycznie najbardziej deszczowym i dlatego nie polecam tego okresu na wędrówki po górach.Jeszcze nawiąże tylko do planów przejścia Perci za jednym razem.Gdy zdecydujemy się pójść ze Skrajnego Granatu dalej na Przełęcz Krzyżne, to na tym odcinku musimy dysponować jeszcze dobrymi siłami psychofizycznymi. Warto mierzyć siły na zamiary, bo mogą być tego przykre doświadczenia.Byłem świadkiem takiej oto sytuacji: przy Buczynowej Przełęczy grupa zagranicznych turystów schodziła piarżystym żlebem.Ostatnia osoba była już tak zmęczona (pomijam to, że z najsłabszym tempem nie powinna być na końcu- dlaczego nikt z tej grupy tego nie kontrolował?).Ten mężczyzna ciężko oddychając, czerwony i spocony na twarzy, poślizgnął się na kamieniu. Przewracając się” jak długi ” zdążył złapać się podłoża nad samym już urwiskiem.Na domiar złego( kolejna niefrasobliwość )- nie przytroczony plecak gwałtownie w chwili upadku przerzucił się na plecach w stronę przepaści. Niebezpiecznie tym człowiekiem przekręciło, aż miałem ciarki na plecach.Na szczęście tak kurczowo się trzymał, że ciężar plecaka nie zrzucił go w dół.Niech ta sytuacja będzie dla nas wszystkich przestrogą. Pozdrawiam i życzę zrealizowania planów.
Użytkownik darkar edytował ten post 09 January 2012 - 15:36
#5
Napisano 16 January 2012 - 16:08
Dawno temu jeszcze na studiach chyba pierwszego czerwca to bylo poztanowilismy z kolego przejsc od Wodogrzmotow Mickiewicza Roztoka przez Krzyzne do Murowanca. Bylo wczesne popoludnie. Wiosna byla pozna bo nawet na dole lekko jeszcze snieg zaczal proszyc. Im wyzej tym wiecej sniegu lezalo a Dolina Pieciu Stawow w kompletnie zimowej aurze, stawy skute lodem. W schronisku zjedlismy po pomidorowej bo tylko to mieli. Koczowala tam grupa Niemcow bo podobno przejsc sie nie dawalo na drga strone.
Wiatr byl faktycznie tak silny, ze czasami trzebabylo na czworakach, szczyty w chmurach. Najpierw zrezygnowalismy z Krzyznego bo chmury byly najnizej, wdrapalismy sie prawie na sma Kozia ale tak bylo oblodzone, ze nie dawalo rady. I tak dobrnelismu do Zawratu i przeszli bo tantedy trudno nie przejsc, Chmury sie nieco rozeszly i zachodzace slonce niesmowitymi kolorami pomalowalo cala Doline. W Murowancu dowiedzielismy sie, ze czlek poszedl do Doliny Pieciu Stawow przez Krzyzne. Pare dni pozniej dowiedzielismy sie, ze zlamal sobie noge czy zwichnal i zamarzl. Gdybysmy przeszli przez Krzyzne to moze by przezyl.
pozdrawiam,
Wiatr byl faktycznie tak silny, ze czasami trzebabylo na czworakach, szczyty w chmurach. Najpierw zrezygnowalismy z Krzyznego bo chmury byly najnizej, wdrapalismy sie prawie na sma Kozia ale tak bylo oblodzone, ze nie dawalo rady. I tak dobrnelismu do Zawratu i przeszli bo tantedy trudno nie przejsc, Chmury sie nieco rozeszly i zachodzace slonce niesmowitymi kolorami pomalowalo cala Doline. W Murowancu dowiedzielismy sie, ze czlek poszedl do Doliny Pieciu Stawow przez Krzyzne. Pare dni pozniej dowiedzielismy sie, ze zlamal sobie noge czy zwichnal i zamarzl. Gdybysmy przeszli przez Krzyzne to moze by przezyl.
pozdrawiam,
Opcje tematu:
Strona 1 z 1

Logowanie
Rejestracja
Pomoc














