Przygotowywanie się do matury...
#1
Napisano 27 October 2007 - 14:29
#2
Napisano 27 October 2007 - 14:44
ciekawi mnie zdanie osób które są po maturce
#3
Napisano 27 October 2007 - 14:50
#5
Napisano 27 October 2007 - 19:04
1.I tak nic to nie zmieni, bo i tak się będziecie denerwować;
2.Każdy musi wziąć odpowiedzialność za siebie.
Ja miałem dobre chęci i od września wszedłem na wysokie obroty. Postanowiłem przygotowywać się sumiennie z polskiego, zacząłem chodzić na kurs przygotowawczy do matury z angielskiego i z zapałem czytałem książki od historii + jeszcze postanowiłem robić prawo jazdy, bo akurat lata kończę w listopadzie to mi się ładnie wszystko pokryło.
Zawalony nauką byłem ze dwa tygodnie. Na więcej zabrakło zapału... :hmm Miałem nawt wyrzuty sumienia, że za mało przygotowuję się do tego egzaminu i pewnie go obleję.
Ostatecznie historia poszła mi dobrze, bo zawsze ją lubiłem i czytanie książek od tego przedmiotu nie było dla mnie męczarnią, ale w sumie przyjemnością.
Z angielskiego nigdy poważnych kłopotów nie miałem (niestety obecnie czuję, że się w tej materii uwsteczniłem), więc i egzamin poszedł mi bardzo dobrze.
Najgorszy był polski. Z dyktand to w liceum konsekwentnie dostawałem pałę, na omawianiu wierszy mimo, że siedziałem w pierwszej ławce to przysypiałem. Jednak moja polonistka wreszcie dostrzegła na prezentacji maturalnej, że umiem przemawiać i ku mojemu zaskoczeniu dostałem ocenę maksymalną.
Powiem Ci coś co właśnie powiedziała mi moja promotorka na studiach, że wydaje się Wam, że napisanie pracy licencjackiej to trudne zadanie, ale niemal każdy student przed Wami ją napisał i obronił, więc czemu Wam miałoby się nie udać? Tak samo jest z maturami.
#6
Napisano 27 October 2007 - 19:10
(Mimo wszystko nie znaczy to że olewam przygotowanie do matury ;P)
#7
Napisano 28 October 2007 - 00:15
chociaż z drugiej strony ileś tam tysięcy Polaków oblało maturę, czemu ja mam nie być jednym z nich ?
ja nie boję się tego że nie zdam matury, boje się że zdam ją za słabo aby dostać się na studia, a niestety wysoko mierzę (Politechnika)
póki co muszę się przyłożyć do matmy i tyle
#8
Napisano 28 October 2007 - 02:02
A co, leciałeś z pięściami, jak Cię polonistka semantyki uczyła..?
W takich okolicznościach nie dziwne, że Ci pały wpadały
Ja się wyrwę z przyjętej tu konwencji i napiszę, że jest się czym przejmować, a teraz nawet bardziej, niż jak ja zdawałem.
Że większość zdaje i studiuje to święta prawda, ale ile zdaje, a studiuje cokolwiek, albo przynajmniej nie to co zakłada, to inna sprawa, a w procentach - większość.. i to zdecydowana.
Można rzecz jasna przyjąć, że robi się swoje trochę, bez nadmiaru i stresu o przyszłość, a potem się kwęka i stęka i marudzi do końca żywota, że zawód nie taki i pobory liche, a szef się wyżywa, albo zakłada się cel i podejmuje realizację.. a po roku najgorsze z głowy (no, może po dwóch
#9
Napisano 28 October 2007 - 12:27
No i ten rok to kompletna olewka z mojej strony przedmiotow niematuralnych. Skoro swiadectwo sie nigdzie nie liczy to ocena dopuszczajaca mi w zupelnosci wystarczy
#10
Napisano 28 October 2007 - 22:58
Nie podobało jej się jak wytykałem jej hipokryzję... .
#11
Napisano 30 October 2007 - 03:30
A co do nauki, to już od Ciebie zależy. Od tego jak się czujesz z jakiego przedmiotu, ile masz do zaliczenia tych przedmiotów itd...
Moje zdanie jest takie, że do lutego możesz sobie dać spokój, lepiej się skup na tym, co masz teraz w szkole. Ostatni semestr to już będzie typowy lajcik i mniej obowiązków, więc więcej czasu na przygotowanie. Wtedy siądziesz i się przyłożysz, ja przynajmniej uważam że to da lepsze efekty.
I nie wiem jak jest u Ciebie, ale u mnie to marne szanse, że pamiętam coś, czego uczyłem się we wrześniu potem w maju. Chyba, że zadania, ale teoria to od razu wypada z głowy
Oczywiście to nie tylko do Adama, a wszystkich maturzystów
#12
Napisano 30 October 2007 - 04:00
Właściwie to chyba nawet miesiąc przed...wyszłam z założenia że debilem nie jestem, na lekcje chodziłam i chcąc nie chcąc na pewno coś wiem.
I nie było tak źle
Najważniejsze to nie popadać w panikę i nie odkładać wszystkiego na ostatnią chwilę, luty to ostateczny czas żeby zacząć powtórki.
marshall, a Ty jak będziesz miał tego leniwca jeszcze w lutym, to zjawię się w tej Rudzie Śląskiej i zobaczysz.
Głowa do góry maturzyści, będzie dobrze !!!
Wiem że to łatwo mówić (pisać) jak się jest już po, ale ja poszłabym jeszcze raz na maturę
#13
Napisano 30 October 2007 - 17:04
Dzień przed to ja ściągawki upychałem w garnitur. Gdzie ja ściąg nie miałem: w krawacie, kamizelce, garniturze. I starałem się zapamiętać co mam w której kieszeni. I muszę powiedzieć, że przydały mi się średnio :idiot Chociaż lepiej się czułem mając je :aniol
#15
Napisano 30 October 2007 - 22:12
do mnie też wpadniesz ?
pomogło ?
#16
Napisano 29 November 2007 - 22:21
#17
Napisano 29 December 2007 - 21:22
no wiadooooomo osa :}

"...tired of lying in the sunshine staying home to watch the rain.
You are young and life is long and there is time to kill today.
And then one day you find ten years have got behind you.
No one told you when to run, you missed the starting gun..."
#18
Napisano 30 December 2007 - 00:03
#19
Napisano 30 December 2007 - 00:09
w tym miejscu się różnimy ^^
ja próbne mam dopiero na początku stycznia
ciekawe jak to będzie
#20
Napisano 30 December 2007 - 00:20
Luz, kolacja najważniejsza
Co prawda u mnie były stare zasady, więc i kaliber matury inny, ale nie uczyłem się polskiego i to dla mnie powód do dumy
Z resztą było mniej różowo, ale wybrnąłem całkiem nieźle.. gorzej było na wstępnych na studia, bo zdałem gdzie chciałem rok później

Logowanie
Rejestracja
Pomoc



















