Popracujemy obowiązkowo
#1
Napisano 22 July 2007 - 22:32
"Każdy obywatel polski w wieku od 18 do 60 lat w przypadku kobiet i 65. roku życia w przypadku mężczyzn, zobowiązany jest do przepracowania w ramach przygotowań do organizacji EURO 2012 dwóch dni w każdym roku kalendarzowym począwszy od roku 2008 - czytamy w ustawie.
Więcej na: http://www.euro2012.lagata.pl/news.php?readmore=149
Jak dla mnie śmierdzi PRL-em, przymusowe budowanie dróg i i stadionów w czynie społecznym.
#2
Napisano 23 July 2007 - 00:31
#3
Napisano 23 July 2007 - 03:11
Mnie rzecz zatem na myśl przywodzi bardziej łagry niż swojskie klimaty
Czyżby więc nasz światły Marszałek Dorn w czyn zamierzał wdrożyć złowróżbne swe wizje i wszyscy powędrujemy w kamasze..?
Zdechnie prędzej Kacza Hydra
#4
Napisano 23 July 2007 - 11:04
#5
Napisano 23 July 2007 - 14:42
z jakiej planety sie ktos urwal co takie bzdury powymyslal
#6
Napisano 23 July 2007 - 14:47
Nie wiem czy przypadkiem w czynie społecznym nie wybudowano Stadionu X lecia.
A już na pewno w czynie społecznym przygotowywano wszelkie "imprezy patriotyczne".
Jeżeli obok mnie łopata będzie machał Jarek Kaczyński, to ja tez mogę, ale jeżeli Jarek dołów kopać nie będzie to i ja mam to w nosie.
#7
Napisano 23 July 2007 - 14:50
#8
Napisano 23 July 2007 - 15:14
Czyn społeczny był, niemniej nieobowiązkowy.
#9
Napisano 23 July 2007 - 15:24
Wybory też były nieobowiązkowe, jednak frekwencja 99,9% niemal za każdym razem. A spróbował ktoś nie iść
[ Dodano: 2007-07-23, 15:29 ]
Stadion Śląski raczej na pewno, Stadion Ludowy w Sosnowcu też. Chyba większość "zabytków sportowych" w Polsce powstawało w taki sposób.
#10
Napisano 23 July 2007 - 15:45
Nie znam osobiście nikogo, kto pracował w czynie społecznym, nie wliczając czasów studenckich.
#11
Napisano 23 July 2007 - 18:36
Dzisiaj to wzbudzałoby tak wielkie kontrowersje, że rząd chyba ludzie wywieźliby na taczkach i zrobili im spływ Wisłą.
#12
Napisano 23 July 2007 - 19:18
#13
Napisano 23 July 2007 - 19:41
Dzisiaj to wzbudzałoby tak wielkie kontrowersje, że rząd chyba ludzie wywieźliby na taczkach i zrobili im spływ Wisłą.
Dzisiaj jest w zamian wolontariat, na tej samej często zasadzie.
#14
Napisano 23 July 2007 - 20:09
W czynie społecznym pracowało się po to, aby na ten przykład "móc zapisać się na mieszkania, telefon" czy innego tego typu rarytasy. Jestem pewny, że ludzie udzielający się w takich akcjach mieli większe szanse np. na otrzymanie mieszkania (Po jakiś dwudziestu latach rzecz jasna).
#15
Napisano 23 July 2007 - 20:16
W czynie społecznym pracowało się po to, aby na ten przykład "móc zapisać się na mieszkania, telefon" czy innego tego typu rarytasy. Jestem pewny, że ludzie udzielający się w takich akcjach mieli większe szanse np. na otrzymanie mieszkania (Po jakiś dwudziestu latach rzecz jasna).
Nie napisałem nigdzie, że to to samo, użyłem sformułowania "w zamian".
Założeniem w obu przypadkach jest darmowe świadczenie usług i następcze korzyści, przy czym obecnie nie jest to mieszkanie, a np. późniejsze zatrudnienie.
#16
Napisano 23 July 2007 - 21:15
Nie wierzysz w to, że można być wolontariuszem zupelnie bezinteresownie...???
Ja wiem ze tacy istnieją...
#17
Napisano 23 July 2007 - 21:27
Absolutnie się z tym nie zgadzam. Jedno i drugie łączy tylko praca bez wynagrodzenia i tyle. Zatem "w zamian" na pewno tak bym tego nie określił.
Poza tym idea wolontariatu mówi, że robi się coś z potrzeby ducha i serca, a nie dla jakiś korzyści. Np. ktoś potrzebuje mojej pomocy i ja idę, bo chce, bo czuję z tym kimś jakąś więź, a nie dlatego, że coś tam z tego będę mieć.
#18
Napisano 23 July 2007 - 21:54
Z poniższych moich zdań:
"Dzisiaj jest w zamian wolontariat, na tej samej często zasadzie."
"Założeniem w obu przypadkach jest darmowe świadczenie usług i następcze korzyści, przy czym obecnie nie jest to mieszkanie, a np. późniejsze zatrudnienie."
wynika, że zasada wolontariatu i prac społecznych jest często podobna.
Wolontariat podobnie jak prace społeczne może więc płynąć z potrzeby ducha i serca, w to nie wątpię.
Poza tym idea wolontariatu mówi, że robi się coś z potrzeby ducha i serca, a nie dla jakiś korzyści. Np. ktoś potrzebuje mojej pomocy i ja idę, bo chce, bo czuję z tym kimś jakąś więź, a nie dlatego, że coś tam z tego będę mieć.
Wolontariat (łac. volontarius - dobrowolny) dobrowolna, bezpłatna, świadoma praca na rzecz innych lub całego społeczeństwa, wykraczająca poza związki rodzinno-koleżeńsko-przyjacielskie.
Myślę, że prace społeczne niczym się w idei i definicji nie różnią.
W praktyce od zacnych założeń obie czynności dzieli jednak przepaść; wolontariat jest zazwyczaj drogą do zespolenia z danym miejscem, zdobycia zaświadczenia czy innego poprawienia CV.
#19
Napisano 24 July 2007 - 00:15
Faktycznie różnica między pracą społeczną a wolontariatem jest taka, że praca społeczna jest narzucona z góry, albo przymusowa bezpośrednio (albo pracujesz, albo dostajesz niedostateczny, bądź masz nieprzyjemności), albo pośrednio (pracujący mają większe szanse na samochód, mieszkanie, przywileje, łatwość załatwienia spraw).
Wolontariat nie ma aż takiego znaczenia. Owszem ludzie umieszczają takie rzeczy w CV, ale moim zdaniem nie mają one tak silnego przełożenia na zdobywanie pracy. Raczej świadczą o zaangażowaniu i braku lenistwa (co poniekąd też się liczy).
I naprawdę myślę, że wód wolontariuszy jest więcej tych co robią to z potrzeby serca, czy współczucia - czyli zgodnie z ideą, niż wśród pracowników społecznych.
Choć są to przecież tylko moje prywatne domysły, ale tak to odbieram,
#20
Napisano 24 July 2007 - 00:42
Wiele zależy od rodzaju wolontariatu.
Niekiedy oznacza on zajęcie z pomocą potrzebującym wcale niezwiązane, choć praca społeczna kojarzy się już jedynie z osiągami budowlanymi czy ochroną środowiska.
Możliwe że wolontariat jest w mniejszej części skutkiem przymusu, niemniej zwróć uwagę na czas jego trwania w porównaniu z jedno- czy dwudniową pracą społeczną.
PRL miał wiele minusów, rzecz ta nie podlega dyskusji, jednak pozostanę przy opinii, że pełnowymiarowa praca za darmo bliższa jest znacznie naszej demokratycznej dobie, w której sytuacja na rynku pracy często zwyczajnie wymusza taką praktykę.
To mojego własnego, oszczędźcie mu już anieli, po studiach kolegi opłakany przykład - przez parę miesięcy za darmo leczył, zapewniam Cię, że nie z potrzeby serca, za to zakotwiczyć mu się w stosownej placówce udało.

Logowanie
Rejestracja
Pomoc



















