Forum Lagata.pl: Nowy kanon lektur - Forum Lagata.pl

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Nowy kanon lektur

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   dinozaur 

  • Przetrwały
  • PipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 417
  • Rejestracja Tue, 30 May 06
  • Lokalizacja:Śląsk

Napisano 15 July 2007 - 12:37

Na forum trwają różne, rozproszone dyskusje, w których czepiamy się lektur. Ulubiona, znienawidzona, dobra, zła lektura pojawia się przy różnych tematach. Proponuję dyskusję uporządkowaną: spróbujmy wypracować nasz kanon lektur szkolnych. Które utwory powinny być młodzieży "narzucane" i dlaczego. Proponuję dyskusję pozytywną, a więc nie piszmy, czego NIE powinno być w spisie. Jeśli pozwolicie, zacznę.

:ksiazka W spisie lektur koniecznie powinna zostać powieść Michaiła Bułhakowa "Mistrz i Małgorzata". Oczywiście, że tylko w państwie totalitarnym/autorytarnym istotne były (wychowawczo, politycznie) groteskowe obrazy rzeczywistości radzieckiej lat dwudziestych. Jednak - nawet i to historycznie warto poznać.
Ma jednak ta powieść inne ważne zalety. Jest nowoczesną interpretacją Biblii, a wizja Szatana jako wielkiego wychowawcy społeczeństwa jest wprost szokująca. Jeźdźcy Apokalipsy uczłowieczają się, nie są już bezosobowym zagrożeniem dla ludzkości. To ludzkość sama dla siebie jest zagrożeniem.
Powieść ta pokazuje również skomplikowane charaktery ludzkie. W zasadzie nikt nie jest bohaterem idealnym, wzorcem, który czytelnik chciałby lub mógł naśladować.
Obraz wszechpotężnej korupcji jakże bliski jest naszym odczuciom - Bułhakow daje diagnozę, z którą absolutnie się zgadzam: korupcja pojawia się i rozkwita tam, gdzie decyzje scentralizowane są i mają czysto administracyjny charakter. Każdy w tej powieści korumpuje na swoim szczeblu kompetencji i uważa to za normę.
"Mistrz i Małgorzata" jest również powieścią o miłości - miłości trudnej, skomplikowanej. Miłość to trwanie w wierności, to - szczątkowa czasem - wiara w spełnienie.
Z konieczności muszę krótko, więc na koniec kilka słów o tekście: świetny język, fantastyczna kompozycja, genialne poczucie humoru. Polskie tłumaczenie jest dobrze, sprawnie zrobione, choć niektóre "grepsy" można wyłapać tylko w oryginale.
Scena, do której często wracam, to niezależne od woli pracowników wznoszenie chóralnego śpiewu w biurze - Rosjanie mają takie powiedzonko, które nawet nie znający języka powinni zrozumieć: "i smieszno, i straszno". Śmieszne jak na naszą wizję piekła i szatana (śpiew ten jest karą szatana), straszne, jeśli weźmie się pod uwagę, że w wizji twórców państwa komunistycznego taka postawa miała być przyjęta przez całe społeczeństwo (to metafora).
Widziałam kilka adaptacji tej powieści: pewien film jugosłowiański, dwie adaptacje teatralne i jedną telewizyjną. Niekiedy była fenomenalna obsada (Mariusz Dmochowski jako Piłat w jednej, Gustaw Holoubek jako Woland w innej), jednak zawsze adaptacja zubożała tekst. Albowiem język Bułhakowa jest bardzo precyzyjny i wyrzucenie z tekstu opisów oraz przemyśleń (a adaptacja zawsze sprowadza rzecz do dialogów, resztę pozostawiając wyobraźni czytelnika) powoduje zubożenie dzieła. :ksiazka

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   magnus 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 2033
  • Rejestracja Mon, 22 Jan 07
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Dziki Zachód

Napisano 15 July 2007 - 19:23

Hehehe, tu się zgodzę - "Mistrz i Małgorzata" powinna być w spisie lektur smile.gif Oczywiście, jeśli już koniecznie musi być jakiś spis. Bo uważam, że tutaj powinno być decydujące zdanie nauczyciela - powinien zaproponować uczniom kilka/kilkanaście pozycji na początku roku według własnego uznania i wyczucia (zakładam oczywiście idealny system oświatowy, gdzie pracują nauczyciele z powołania a nie z przypadku - każdy taki nauczyciel z założenia będzie umiał dobrać odpowiednie do wieku a nawet konkretnej grupy uczniów utwory literackie a jednocześnie wiadomo, że każdy będzie miał indywidualny gust a wiadomo, że lepiej się uczy rzeczy, które samemu się lubi smile.gif).
Obawiałbym się tylko nauczycieli o poglądach zbliżonych do LPR-u wink.gif Gdyby taki Orzechowski czy Giertych byli nauczycielami to faktycznie młodzież musiałaby czytać tylko Biblię i JP2 tongue.gif A za przeczytanie Bułhakowa pewnie byłby brak promocji (albo kary cielesne) tongue.gif

Tak ja to widzę. Podsumowując:
- na pierwszej lekcji (a być może na ostatnich lekcjach poprzedniego roku szk.) dyskusja z uczniami i ustalenie utworów, które powinni w ciągu całego roku przeczytać.
- przerabianie tych lektur, ale nie na zasadzie "Mickiewicz wielkim poetą był" i monolog nauczyciela "co autor miał na myśli" ale luźna dyskusja.
- brak ocen ze znajomości fabuły poszczególnych utworów.
- problem byłby z maturą bo też nie mogłoby paść pytanie o jakieś konkrety z "Przedwiośnia", bo nie ma gwarancji, że egzaminowany uczeń tą akurat powieść przeczytał. Ale też matura nie ma sprawdzać znajomości konkretnej lektury (których w ciągu tych 4 lat i tak jest sporo) ale właśnie ogólne oczytanie i umiejętność posługiwania się językiem polskim.

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   dinozaur 

  • Przetrwały
  • PipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 417
  • Rejestracja Tue, 30 May 06
  • Lokalizacja:Śląsk

Napisano 15 July 2007 - 22:57

Generalnie zgadzam się z powyższymi uwagami. Jednak jakiś kanon musi być, chociażby dlatego, żeby ujednolicić program nauczania dla całej Polski, a dla nauczycieli "nie z powołania", a takich sporo jest, był wzorzec pomocniczy.

A - jeśli mogę wrzucić jeszcze jedną propozycję - dodałabym Biblię, koniecznie. Nie dlatego, że jestem zwolenniczką LPR, broń Boże! Zresztą LPR wyrzuciłby mnie na śmietnik historii: niewiadome pochodzenie genetyczne, młodość za komuny, na dodatek ateistka, apage!

Biblia jest jednym z pierwszych dzieł ludzkości. W zasadzie Stary Testament jest zapisem walk plemion żydowskich o terytorium i przewagę. Pod tym kątem jest więc dziełem historycznym.

Jednak równocześnie przez wieki stała się również pewnym wzorcem językowym. Parabole biblijne wżarły się w język potoczny i bez Biblii ich etymologia nie jest jasna. Wieża Babel, Kain i Abel, żebro Adama, potop i Noe, Cham, trąba jerychońska, jeźdźcy apokalipsy... wymieniać mogę jeszcze długo.
Oryginalny styl literacki (biblijny) nadaje jej wartość dodatkową.

Na to wszystko nakłada się jeszcze wartość tej księgi dla trzech wielkich religii: chrześcijaństwa (w tym katolicyzmu, prawosławia i protestantyzmu), islamu i judaizmu.
Oczywiście, szlag mnie trafia na toporne interpretowanie Biblii przez Kościół, traktowanie jej jako wzorca postaw. O nie! Mizoginizm Biblii jest nie do przyjęcia, wczesnożydowskie tradycje również.

Zauważyłam zresztą, że katolicy rzadko znają Biblię. Może bierze się to stąd, że przez wieki Rzym zakazywał upowszechniania jej tekstu (była dostępna tylko dla kapłanów). A ja lubię ją sobie "podczytywać" do podusi.

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Franz 

  • Zasłużony
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 4776
  • Rejestracja Sun, 26 Nov 06
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Sosnowiec

Napisano 17 July 2007 - 12:25

Do tej pory Biblia była omawiana w szkołach, czytać nie trzeba było, ale budowa i styl językowy i takie tam to było. Ja to widzę jednak inaczej. jeżeli ocena z Religii ma iść na świadectwo jako normalna ocena, to niech to będzie omawiane na tym przedmiocie, razem z takimi dziełami odnoszącymi się do innych religii jak np. Koran. Wtedy taki przedmiot miałby sens...

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Prince 

  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa LokalnyCieć
  • Postów 10318
  • Rejestracja Wed, 13 Jun 07
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 17 July 2007 - 16:39

Wtedy to już nie Religia, a Religioznawstwo by było.. pomysł ciekawy smile.gif)

Opcje tematu:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych