Zaczynalismy lekcje od rysowania, wiec dzieci wyjmowaly swoje przybory, zrobil sie maly rozgardiasz i halas i wtedy drzwi sie otworzyly i weszla Zuzia a za nia jej tata.
Zuzia od razu usiadla w lawce natomiast jej tata przeprosil mnie za spoznienie i przekrzykujac gwar mowi: Bardzo przepraszam, ale mielismy male klopoty z brama.
Przez ogolny halas i po tym co powiedzialy mi dziewczynki, zrozumialam, ze powiedzial: mielismy klopoty z mama...
Zrobilam wiec smutna mine i wspolczujacym tonem zapytalam: A co? Pewnie chora??
Pan spojrzal na mnie dziwnie, ale bez mrugniecia okiem odpowiedzial: nie, zaciela sie...

Logowanie
Rejestracja
Pomoc























