ludzie sa wspaniali, ciepli i serdeczni... wszystkie pojawiajace sie problemy byly rozwiazywane praktycznie od reki

ale jak na poludniowcow przystalo mielismy popis "maniany" w najlepszym wydaniu :zdziwko wieczne opoznienia, co prawda mozna sie bylo przyzwyczic, ale dla nas to przynajmniej na poczatku nie bylo zbyt przyjemne

d
jesli chodzi o jedzonko, to maja naprawde wspaniala kuchnie, aczkolwiek mieszanki wydaja sie na pocztaku piorunujace :hmm ale - co nas wszytskich zaskoczylo - nikt nie mial problemow zoladkowych... i powiem Wam, ze chetnie bym zmienila diete na "ichniejsza" jednak jest to niestety nierealne, bo niektorych skladnikow u nas sie nie dostanie :zdziwko maja tez przepyszne slodycze, choc nawet dla mnie - nalogowej pozeraczki czekolady i wszelkiej masci slodyczy w kazdej ilosci - za slodkie
co poza tym.... hmmm... boskie widoki, cudowna pogoda, morze na wyciagniecie reki, pokoj z widokiem na morze, palmy pod oknami, gory z drugiej strony... ech.... zyc - nie umierac
dla mnie byl to najlepszy w ciagu mojej 5letniej kariery zespolowej wyjazd... w zasadzie wakacje spedzone ze wspanialymi ludzmi... bo choc byl to festival, to w sumie mielismy okolo godziny koncertow przez caly tydzien...
do tego wszystkiego tydzien spedzony z moim Kochaniem na Wyspie Milosci

no czegoz wiecej chciec