CYTAT
Zmarł Mariusz Sabiniewicz
W wieku 44 lat zmarł Mariusz Sabiniewicz. Aktor od lat zmagał się z chorobą nowotworową.
Mariusz Sabiniewicz zdobył popularność przede wszystkim jako Norbert Wojciechowski w serialu "M jak miłość". Jego bohater był początkowo ucieleśnieniem zła, potem jednak nastąpiły w nim zmiany, a rola stała się ciekawsza. Nie była to jedyna serialowa kreacja aktora. W nieco mniejszych rolach pojawiał się w takich produkcjach, jak "Kryminalni", czy "Na dobre i na złe". Grał również w "Bożej podszewce" Izabelli Cywińskiej oraz w "Pograniczu w ogniu" Andrzeja Konica. To właśnie w tej produkcji zadebiutował przed kamerą.
Z powodzeniem radził sobie też na scenie. W 1986 roku ukończył Wydział Aktorski w Łodzi i związał się z Teatrem Nowym w Poznaniu, swoim rodzinnym mieście. Regularnie pojawiał się również w spektaklach Teatru Telewizji. Niezapomnianą kreację stworzyl m.in. w sztuce "Pieniądze i przyjaciele" w reżyserii Agnieszki Glińskiej.
Jego mottem życiowym były słowa "Carpe diem - chwytaj dzień". Z chorobą walczył od dawna, ale jednocześnie pracował. Powtarzał: - Praca jest dla mnie pewnego rodzaju terapią.
W teatrze Nowym w Poznaniu grał ostatnio m.in "W kolacji na cztery ręce" i "Namiętności" Petera Nicolsa.
W wieku 44 lat zmarł Mariusz Sabiniewicz. Aktor od lat zmagał się z chorobą nowotworową.
Mariusz Sabiniewicz zdobył popularność przede wszystkim jako Norbert Wojciechowski w serialu "M jak miłość". Jego bohater był początkowo ucieleśnieniem zła, potem jednak nastąpiły w nim zmiany, a rola stała się ciekawsza. Nie była to jedyna serialowa kreacja aktora. W nieco mniejszych rolach pojawiał się w takich produkcjach, jak "Kryminalni", czy "Na dobre i na złe". Grał również w "Bożej podszewce" Izabelli Cywińskiej oraz w "Pograniczu w ogniu" Andrzeja Konica. To właśnie w tej produkcji zadebiutował przed kamerą.
Z powodzeniem radził sobie też na scenie. W 1986 roku ukończył Wydział Aktorski w Łodzi i związał się z Teatrem Nowym w Poznaniu, swoim rodzinnym mieście. Regularnie pojawiał się również w spektaklach Teatru Telewizji. Niezapomnianą kreację stworzyl m.in. w sztuce "Pieniądze i przyjaciele" w reżyserii Agnieszki Glińskiej.
Jego mottem życiowym były słowa "Carpe diem - chwytaj dzień". Z chorobą walczył od dawna, ale jednocześnie pracował. Powtarzał: - Praca jest dla mnie pewnego rodzaju terapią.
W teatrze Nowym w Poznaniu grał ostatnio m.in "W kolacji na cztery ręce" i "Namiętności" Petera Nicolsa.

Logowanie
Rejestracja
Pomoc























