Start w niedzielę o 9, przed 11 jesteśmy na miejscu, postanawiamy wysiąść przystanek wcześniej, by przetrawersować północne zbocza Radunii. Około 12 rozpoczynamy atak, wchodzimy w stylu alpejskim, żadnych obozów. Wybieramy ambitną trasę oznakowaną kolorem niebieskim. Pierwszą przerwę (nie licząc wcześniejszej, wymuszonej potrzebami fizjologicznymi ) robimy u podnóża grupy zwanej powszechnie jako Skalne Capki. Na jedną ze skał (trudności oceniam na V) udało mi się wejść.
od lewej: mój kompan (Wojtek) pilnuje plecaków gdy ja robiłem to zdjęcie; Ja po ciężkiej wspinaczce :wink: ; przeszkoda na szlaku...
Odczuwamy znaczny spadek temperatury wraz ze wzrostem wysokości, postanawiamy odpuścić szlak niebieski (boimy się oblodzenia, nie mamy raków) i odbijamy w lewo nie znakowaną ścieżką do szlaku żółtego. Tymże szlakiem, po nużącym wielogodzinnym marszu docieramy do szczytu !!! Ślęża - 7180 dm.(decymetry) n.p.m. (718m n.p.m.)
Na górze odwiedzamy kościółek (niestety okazał się być zamknięty) oraz wieżę widokową (wejście ubezpieczone drabinkami). Po około godzinnym zwiedzaniu partii szczytowych postanawiamy schodzić. Nie było oblodzenia, więc postanowiliśmy schodzić niebieskim szlakiem w kierunku Sobótki.
Od lewej: ubezpieczenia na wieży; widok na masyw Radunii; zejście - partie podszczytowe.
Niestety po niezwykle ciekawym i trudnym technicznie zejściu łączy się on z drogą jezdną, ale i na to znajdujemy rozwiązanie. Około 300m przed owym połączeniem skręcamy w prawo w nieznakowany, dość bagnisty trakt, który z czasem przeszedł w ścieżkę?w rezultacie przedzieraliśmy się przez dziewicze gęstwiny. Na szczęście udało nam się dotrzeć do żółtego szlaku, którym przez Wierzycę docieramy do Sobótki. W drodze do dworca PKS odwiedzamy Biedronkę, udało mi się ?najeść? (zapchać) za niecałe 2 pln
Reasumując był to bardzo udany niedzielny wypad

Logowanie
Rejestracja
Pomoc












