Witam!
Na sam początek chciałbym pozdrowić forumowiczów. Już czas wymienić kilka opinii z ludźmi z innych obszarów świata dla wzbogacenia ducha.
Problematyka tego postu jest dość złożona. Chodzi mi o ewentualność kazirodztwa w relacji, jaką zbudowałem ze swoją kuzynką. Chodzi o to, że nasze pokrewieństwo jest tak naprawde...wątpliwe. Inni sądzą, że moglibyśmy stanowić udaną szczęśliwą parę dwojga stworzonych dla siebie ludzi i byłoby to akceptowalne w świetle prawa i religii. Inni, że to absolutnie wykluczony, wręcz zakazany owoc, którego nie wolno nam skosztować. Ona tak naprawdę nie jest dla mnie bliską kuzynką z rodzeństwa moich rodziców, nasze pokrewieństwo jest dużo niższe. Jedynym naszym wspólnym przodkiem jest nasz pradziadek. Małe wyjaśnienie: Nasz pradziadek miał w swoim życiu dwie żony. Jedna z nich jest moją prababcią, a druga prabapcią mojej kuzynki. Ujmując, kim dokładnie ona dla mnie jest: To wnuczka przyrodniej siostry mojego dziadka.
Poradziłem się swojego nauczyciela od etyki, którego obdarzam zaufaniem. Doinformował się na fachowej stronie internetowej o prawach małżeńskich i wręczył mi kilka wydruków, które jasno dowodzą, że dwóch ludzi mających wspólnych pradziadków nie może się ze sobą wiązać. Dopiero mojej i jej dzieci mogłyby być razem, ponieważ nasze stosunki rodzinne są mierzone 3 stopniem, a, z tego co słyszałem, wymagany jest czwarty stopień pokrewieństwa, czy coś takiego. Chciałbym jednak jeszcze raz podkreślić, uwydatnić ten przypuszczalnie istotny fakt, że my POCHODZIMY WYŁĄCZNIE OD TEGO SAMEGO PRADZIADKA, ALE NIE JUŻ OD TEJ SAMEJ PRABABCI. Wynikało by z tego, że nasze pokrewieństwo jest tym samym dwa razy niższe, mierzone zatem czwartym stopniem pokrewieństwa.
Jak drodzy forumowicze sami widzicie, mnóstwo wątpliwości owiało ten temat. Chciałbym uzyskać jasną jednoznaczną odpowiedź na następujące pytanie: Czy nasz związek byłby absolutnie dopuszczalny, zarówno w świetle prawa jak i religii?
Jestem świadom, że jeśli mowa tu o kazirodztwie, nasze ewentualne potomstwo mogłoby być upośledzone z uwagi na podobieństwo krwi. Nie chciałbym, aby z naszej miłości zrodziło się chore dziecko skazane na brzemię swojego kalectwa. Domyślam się, że dla rozwiania wątpliwośći w sprawach genetycznych wystarczy długa rozmowa z absolwentem medycyny, np. lekarzem, który z pewnością udzieli mi jasnej odpowiedzi.
Dziękuję wszystkim tym, którzy przedarli się przez ten wyczerpujący post, który może być zalążkiem długiej dyskusji. Proszę o rady, drodzy forumowicze. W końcu chodzi tutaj o miłość, a ta jest, według mnie, jedynym sensem naszego ziemskiego bytu. Przepraszam, jeśli zamieściłem ten post w złym dziale, ale opisany przeze mnie temat ociera się mimo wszystko o erotykę.
Strona 1 z 1
Zakazany owoc Zakazana miłość
#2
Napisano 22 February 2012 - 10:42
Ja z moim facetem- czwarty stopień pokrewieństwa. Jeszcze na początku związku byliśmy z tym u księdza, czwarty stopień, bezproblemowo może się hajtnąć, aczkolwiek trzeci już nie. Czyli od trzeciego( wyłączając trzeci) nie ma
p/wskazań.
Widzę, że masz wątpliwości, czy jesteście trzeci czy czwarty, akurat w tym CI nie pomogę, bo się głubię w liczeniu tego, ale siądź na spokojnie i policz albo ewentualnie zapytaj np księdza.
p/wskazań.
Widzę, że masz wątpliwości, czy jesteście trzeci czy czwarty, akurat w tym CI nie pomogę, bo się głubię w liczeniu tego, ale siądź na spokojnie i policz albo ewentualnie zapytaj np księdza.
Zauważyłaś, że książka po kilkakrotnym przeczytaniu staje się o wiele grubsza, niż była? Jakby za każdym razem coś zostawało między kartkami: uczucia, myśli, odgłosy, zapachy... A gdy po latach zaczynamy ją kartkować, odnajdujemy w niej nas samych, młodszych, innych...
http://www.karmimypsiaki.pl/home
http://www.karmimypsiaki.pl/home
#3
Napisano 22 February 2012 - 15:46
Nie należy żenić się w kuzyństwie, absolutnie odradzam. Znam dwa przypadki pokrewieństwa. W jednym małzeństwie nie mają dzieci, choć przed ślubem robili badania i było wszystko w porządku a w drugim urodziło się troje dzieci, każde a lekkim porażeniem nerwowym.
Jak to mówią :tego kwiatu jest pół światu a tego drugiego tyle samo -więc po co ryzykować.
Jak to mówią :tego kwiatu jest pół światu a tego drugiego tyle samo -więc po co ryzykować.
#4
Napisano 22 February 2012 - 16:01
Jesli sie kochacie naprawde (zadkie zjawisko niezwykle) to niczym sie nie przejmuj. Genetyka na tyle sie rozwinela, ze badania powinny wykazac jakie sa szanse na genetyczne obciazenie dziecka. Tak naprawde stopien pokrewienstwa nie odgrywa bezposredniej roli tylko posrednia. Genetyk dokladnie Ci to wyjasni. Stopien pokrewienstwa mowi tylko, ze genetycznie jestescie bardziej zblizeni ale nie znaczy to, ze macie podobnie uszkodzone te geny co moga obciazyc dziecko. To wszystko. Nie trac czasu na rozmowy z ksiedzem tylko rozmawiaj ze specjalista genetykiem od tych spraw. Poza tym sa jeszcze inne mozliwosci aby kazde z Was mialo wlasne dziecko w najgorszym wypadku.
pozdrawiam,
pozdrawiam,
Użytkownik vik123 edytował ten post 22 February 2012 - 16:03
#5
Napisano 22 February 2012 - 20:26
Wydaje mi się ze Twoje pokrewienstwo jest odległe i nie powinno być problemów ze slubem. Masz tu kilka informacji z Forum Prawnego i prawa kanonicznego.
http://www.rp.pl/art...ziac-slub-.html
http://www.kosciol.p...040325113129143
http://www.rp.pl/art...ziac-slub-.html
http://www.kosciol.p...040325113129143
Użytkownik magia edytował ten post 22 February 2012 - 20:28
#6
Napisano 29 March 2012 - 08:57
No i to właśnie jest bez sensu, w świetle prawa i religii. Przecież według Biblii wszyscy wywodzimy się od jednych rodziców, więc wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną. W takim razie dlaczego taki związek miałby być zabroniony, nie rozumiem tego
Opcje tematu:
Strona 1 z 1

Logowanie
Rejestracja
Pomoc













