Przymszy napisał:
Nie przekraczajmy granicy absurdu - popieram w pełni ten apel. Postąpiłeś inaczej definiując pewność jako abstrakcyjne zjawisko, które musi wynikać z wszechwiedzy.
Przymszy napisał:
Ja tę różnicę rozumiem, ale Ty nie rozumiesz różnicy między większym prawdopodobieństwem zaistnienia zjawiska, a wykluczeniem możliwości pomyłki w sposób bezwzględnie skończony.
Gdyby pewność musiała wynikać z drugiego, to od razu należałoby przyjąć, że niczego nie można być pewnym.
Trzymając się zaś pierwszego, wchodzimy do subiektywnej oceny wartości prawdopodobieństwa, przy której zaistnienie pewności będzie uzasadnione. Możesz subiektywnie oceniać, że aby mówić o pewności co do winy rodziców, prawdopodobieństwo tej winy powinno być większe, ale w żadnym wypadku nie będzie mowy o wiedzy rozumianej jako wykluczenie pomyłki (bo taka wiedza jest abstrakcyjnym pojęciem, tak samo jak pojęcie pewności oparte na takiej wiedzy, które próbowałeś lansować).
Przymszy napisał:
Napiszę tylko - TAK, nie wiem czy Breivika nie zahipnotyzowano i nie wiem czy jego sobowtór nie dokonał mordu. Otwarcie przyznaję, że tego NIE WIEM i nie zamierzam udawać Pana Przemądrzałego pisząc coś w stylu "Wszystko wiem, bo mam czuja"...
Czyli jak wsadzą Breivika, to będzie znaczyć, że sędzia jest... przemądrzały
Przymszy napisał:
2. Ja sugerowałem, że ten 'logiczny' plan mogła pomóc ułożyć osoba trzecia, a nie zszokowana matka.
3. Tego nie stwierdziłem.
Teoretycznie możliwe byłoby każde z wydarzeń. Współwystąpienie kilku mało prawdopodobnych wydarzeń jest jeszcze mniej prawdopodobne, ale nadal... możliwe. Tak samo jak to, że strzelał sobowtór Breivika...
Szpak napisał:
Tak mówi zacytowany przez Ciebie artykuł - w dwa tygodnie po tym, jak rzekomo tak mówił.
Czy ta jego wypowiedź była cytowana od razu..?

Logowanie
Rejestracja
Pomoc

















