Anime zaczyna się w miarę ciekawie, jeśli ktoś nie oczekuje nic ponad przeciętnego
shounena. Rin Okumura – standardowy zestaw A: w gorącej wodzie kąpany, pyskaty, inteligentny poniżej średniej, nadrabiający sympatyczną mordą, silnym poczuciem sprawiedliwości i pewną dozą empatii – wraz z bratem bliźniakiem, Yukio (standardowy zestaw B: kontrast do zestawu A) – wychowywani są przez przybranego ojca, księdza‑egzorcystę Shirou Fujimoto, który przygarnął ich pod swój dach po tym, jak stracili rodziców. Pewnego dnia Rin odkrywa, że może widzieć rzeczy nie z tego świata, ale ze świata demonów (Gehenny). Nieco później zaś, w wyniku niefortunnych wydarzeń, zostaje przed nim odkryta prawda o jego urodzeniu – jest bowiem synem ludzkiej kobiety oraz szatana, o czym świadczą odziedziczone w linii po mieczu charakterystyczne niebieskie płomienie oraz demoniczna siła (których jego bliźniakowi poskąpiono). Po otrzymaniu magicznej broni i obowiązkowej traumy w postaci utraty ukochanej osoby, trafia do szkoły dla egzorcystów, akademii True Cross, przyjęty przez samego dyrektora i znajomego Fujimoto, Mephisto Phelesa, aby tam się szkolić i pewnego dnia zabić rodzonego(?) ojca.
źródło :
http://anime.tanuki.pl
Niestety tak nie wymagające anime jest wciągające... pochłonęłam jednym tchem...
Polecam na zimowe, leniwe wieczory...