Użytkownik Daria1984 dnia 18 January 2012 - 00:36 napisał
"Dla wszystkich, którzy interesują się polityką, jest sprawą jasną że tak słabego rządu jaki zafundowała nam koalicja PO-PSL w III RP jeszcze nie było"- zgadzam się w 100%. Najciekawsze jest jednak to, że cokolwiek by nie zrobili, to i tak zawsze mają jakichś zwolenników, którzy głowę by za nich dali. Podwyższyli VAT? No cóż, kryzys. Zabrali środki na Fundusz Pracy? No cóż, kryzys. Podwyższyli wiek emerytalny? No cóż, kryzys. Tusk i jego elektorat wszystko tłumaczą kryzysem. Ciekawe tylko, czemu rządzący sobie pieniędzy nie odjęli, skoro kraj pogrążony jest w tak strasznie głębokiej recesji? Skoro premier Japonii mógł zrezygnować z pensji z powodu trudnej sytuacji swego kraju, to czemu nasi włodarze nie mogą? U nas w Polsce najłatwiej jest zabrać najsłabszym grupom społecznym, sobie już jakby trudniej.
Najbiedniejsi są w tej sytuacji że z jednej strony są najbiedniejsi a z drugiej że są katolikami. Wiara ta uczy pokory. Paradoks polega na tym że Tusk jest przeciwnikiem O. Rydzyka ale jednocześnie O. Rydzyk i rozgłośnia RM powstrzymuje przed wybuchem niezadowolenia tych biednych ludzi. Gdyby ludzie - zwolennicy RM -poszli na Warszawę to zmietli by ten rząd i byłoby po zawodach. Tak mi się wydaje.
Chciałbym przybliżyć Tobie trochę liczby. Średnio rząd Tuska zadłuża nas 70 mld zł rocznie
przy PKB około 300 mld rocznie. W związku z tym że zadłużać się już dalej nie bardzo możemy, muszą następować podwyżki i to ostre podwyżki.
Za rządów Tuska zwiększono administrację o 70-100 tysięcy i teraz gdyby Tusk zwolnił tych ludzi wówczas straciłby ok. 300 tysięcy elektoratu. Gdyby jeszcze dalej poszedł z ograniczeniem płac straciłby następne setki tysięcy.
Przegrana Platformy oznaczałaby poważne kłopoty dla tych ludzi w związku z tym trzymają się rękami i nogami. Za cenę utopienia kraju w długach będą się trzymać stołków zawzięcie.
Zauważ że ekipa Tuska składa się z ludzi słabych, tam nie ma jakichś wybijających się osobowości.