Użytkownik naranja.d dnia 29 March 2012 - 20:28 napisał
Czyli jak?

No to wiadomo, że sympatia do 11:), przez Rue ale Tresch też był honorowy.
agar- właśnie chodzi o to w Igrzyskach żeby się uwrażliwić na drugiego człowieka. Jak się cieszyłem, że idę na film to nie oznaczało to, że fabuła igrzysk była wesoła i lekka. Colins przypomina, że człowiek przekracza jakieś granice wolności. I ile złego może przynieść przekraczanie jej czyimś kosztem. W tej historii walka na arenie jest przedstawiona trochę jak reality show (które jest przez mieszkańców oglądane pod przymusem).
Ta całość ma sprawiać, że historia państwa Panem wcale nie jest strasznie różna od naszego świata. I zdecydowanie odbierał bym to jako przestrogę niż tępienie wrażliwośći.