S.B. napisał:
W samym tym zdaniu nie ma niczego złego.
W samym stwierdzeniu "tak" również nie ma nic złego.
W bramie jeden lump do drugiego:
Nie mam na denaturat - zabijemy staruszkę ?
t.oskar napisał:
Przecież tak, czy tak dowody ubezpieczenia sprawdzane są przez rejestratorki w przychodniach i tam lekarze nic do tego nie mają.
Dokładnie tak !
Skoro "nic do tego nie mają", to obciążanie ich odpowiedzialnością to szczyt idiotyzmu.
Gdy pasażer podróżuje tramwajem na gapę, bądź korzysta bezprawnie ze zniżki, to kogo należy ukarać..? Pasażera czy kierowcę tramwaju..? Bo rząd proponuje... kioskarkę
W gruncie rzeczy nie chodzi jednak o kary i znajdowanie winnego, tylko napuszczanie na siebie lekarzy i aptekarzy, a na nich wszystkich pacjentów. Rząd ma nadzieję, że ci ostatni będą wówczas się pieklić, ale nie trafią pod adres właściwy, a ten jest na Wiejskiej w Warszawie.
Inna sprawa, że jestem przeciwny wszelkim zniżkom fundowanym przez naród.
Pacjent, którego nie stać na leki, powinien korzystać z ubezpieczeń prywatnych albo pomocy społecznej, a w przeciwnym wypadku umierać - tak samo jak umarłby z głodu, gdyby nie było go stać na jedzenie.
Można mniemać, że tych śmierci byłoby jednak niewiele - szczególnie wśród inwalidów, którzy jedną rękę wyciągają po rentę, a drugą po kasę na leki, ale potrafią wygospodarować fundusze na dostęp do internetu, OC i AC, czy telewizję kablową.