
Plan przyjęty, szlak również: Skałka - Hala Boracza - Hala Lipowska - Rysianka - Skałka. Idealna pętla z przerwą na pierogi na Hali Lipowskiej. Góry w wszelkiej postaci mam napisane w CV. A z tym CV to nic zmyślonego. Gdy poszukiwałem pracy, moje CV pod tytułem hobby miało wpis - góry. Pełen dobrej wiary i zapchanej wyniosłości, zostałem umieszczony na zadzie (bez uprzedzenia) przez jedną osobę: - Wszak co druga osoba w swoim CV zapisuję, że lubi góry - powiedziała. A tak miło żyło się przyjemnej nieświadomości, z przekonaniem o swojej wyjątkowości... Kobieta z bloku obok pewnie również ma wprowadzone w CV góry, wszak co weekend jeździ z koleżankami na sąsiedni Dębowiec. W CV góry ma też kierowca quada, który chasa bezkarnie po leśnych szlakach, rozjeżdżając niewielkiego robaczka, który z pewnością miał w swoim CV - góry.
Jakby się tak przyjrzeć naszej drodze na mapie to oprócz trzech schronisk, będziemy mieli gratkę przejść przez parę Hal. Rozpoczynamy od Hali Boraczej, dalej Hala Studzionka, Hala Redykalna, Hala Skórzacka, Hala Bacmańska, Hala Gawłowska, Hala Bieguńska, Hala Lipowska, Hala Rysianka i Hala Pawlusia. W zasadzie to żadnej wysokiej górki nie podbijamy, jeno same hale...A na halach powinny być owieczki! Przynajmniej latem.
Naszą wędrówkę zaczynamy w Żabnicy Skałce. Lekki mróz zrobił swoje - czarny szlak na Halę Boraczą wymaga kompetencji ekwibrystycznych. A w moim wieku, bez tego, ani rusz zimą w góry
Pani nawet sugeruje nam, przy takiej pięknej pogodzie, żebyśmy szli górą (czyli powiedziałbym, może na wyrost - granią), bo widoki będą piękne. Ciekawostką w budynku są przywarte do tablicy karteczki z różnorodnymi wpisami. Coś w stylu księgi gości, lub facebookowych like\'ów w wersji outdorowej - np. Lubię, bo czas tu wpadł i się zatrzymał. Lubię, bo mogę sobie tu spokojnie zjeść swoje kanapki. Można sobie te karteczki poczytać, jednak fajniejsze znam zajęcia.... Idziemy na szlak. Słońce wychodzi ponad grzbiet, który dziś będziemy przemierzać. Na grzbiecie znajduje się pięć szczytów: Redykalny Wierch, Boraczy Wierch, Lipowski Wierch, Rysianka jak również na północnym wschodzie wierzchołek Romanki. Romanka wybitnie przytłumiła najbliższe przestrzenie. Trochę niechciana, rozłączona przełęczą od Rysianki przykuwa wzrok. Niewielki chłód mimochodem hartuje nasze organizmy.
Dochodzimy do rozwidlenia szlaków. Czarny wiedzie pod górę, ma Halę Redykalną (żółty szlak). Zielony dalej trawersuje grzbiet , żeby dołączyć do szlaku żółtego za Halą Bieguńską. Wiodąc się radą kobiety ze schroniska na Boraczej jak również wcześniejszym zamiarem, idziemy na kluczowy grzbiet. Czym wyżej tym śniegu więcej, ogarniamy także coraz obszerniejszą panoramę Beskidu Śląskiego, a w oddali także Beskidu Małego. Pierwszy śnieg zawsze cieszy najmocniej, sama jego obecność poprawia nastrój. Na przeciw widać Baranią Górę wraz ze Skrzycznym i oddalonym Klimczokiem. Po prawej cały czas towarzyszy nam Sucha Góra. Pojawia się także poszarpaniec, czyli Wielki Rozsutec w Małej Fatrze.
Dochodzimy do żółtego szlaku. Do kluczowej grani. Wewnętrzna radość, odzwierciedlona na zadowolonych twarzach. Ujawniają się nowe przestrzenie, później okrywają się też Tatry. Na grzbiecie śniegu wiele więcej. Momentami jest porządnie nawiane - brniemy w śniegu do kolan. Odwykłem od tego i trochę mnie to męczy. Za dużej wagi jestem na takie manewry
Dochodzimy na Halę Lipowską, do najlepszego schroniska w Polsce wg czytelników \"n.p.m.\". Zamawiamy zachwalane pierogi i w zacnych humorach oczekujemy swojego zamówienia. Durne oczy cieszą się jak głupie. W żołądku konwulsje, w ustach ślinociek. Wszystko przez ręcznie wytwarzane pierogi z serem i borówkami, a na nich bita śmietana, borówki i kawałeczek kiwi. Kulinarnie jestem kupiony przez schronisko na Hali Lipowej... Sama Hala Lipowska znajduje się na zboczu porośniętego lasem Lipowskiego Wierchu albo jak kto woli Lipowskiej Góry (1324 m). Maltretuje nas widokami - panorama Tatr, Małej Fatry a także Beskidu.
Schronisko na Rysiance jest oddalona od Hali Lipowskiej o około 15 minut drogi z pełnym brzuchem. Dobre jedzonko bardzo rozleniwia, to niedobre chyba również. Jestem bardziej skłonny ku drzemce niż pieszej wycieczce. Ale to chwilowa słabość. Podążamy na Halę Rysiankę. Droga wiedzie lasem, jednakże gdy dochodzimy do Hali, widoki po raz kolejny powalają na kolana... Są Tatry, jest Mała Fatra, jednakże jest także na wyciągnięcie ręki Pilsko oraz nieco dalej Babia Góra. Taki mały raj na ziemi. Hala Rysianka jest bardzo duża i największa na naszej dzisiejszej trasie. Oj jak ja uwielbiam takie przestrzenie. Do schroniska udajemy się hmmm jakby to powiedzieć tylko na chwilkę....

Logowanie
Rejestracja
Pomoc










