- Zawsze wybierałam sobie na partnerów mężczyzn z pieniędzmi, to prawda – opowiada Justyna, (35 lat). - Wysoko cenię fakt, że mężczyzna umie dobrze zarobić. Lekkoduchy bez grosza nigdy mnie nie interesowały. Sama dobrze zarabiam i ciężko na to pracuję. Ale! - tak naprawdę to nie jest kwestia wysokich zarobków – ile tego, że mój mężczyzna musi mieć gest. To jest dla mnie wyznacznik męskości. Gest, który sam w sobie jest klasą. I nie mam tu na myśli, że musi mi kupić najdroższe perfumy w sklepie i będzie się przy tym puszył jak paw przed wpatrzonymi w niego młodymi ekspedientami, a one będą wzdychać jaki to on jest fantastyczny dla swojej kobiety. Taki facet to dla mnie nowobogacki burak. Drogie perfumy mogę sobie kupić sama, nie potrzebuję mężczyzny do tego. Mieć gest – to dla mnie znaczy coś innego. Ostatnio, mojej przyjaciółce nagle zmarła jej ukochana babcia, więc spytała mnie czy przyjdę na pogrzeb, bo by się dzięki temu lepiej czuła. Pechowo pogrzeb wypadł w dzień, w którym ja i mój partner, Marek, mieliśmy lecieć na parę dni do Rzymu, obchodzić rocznicę naszego związku. Marek bardzo się na ten wyjazd cieszył, kupił dla nas bilety miesiąc wcześniej i wszystko zaplanował. Bilety były w cenie promocyjnej, nie do zwrotu. Babci mojej przyjaciółki nie widziałam nigdy na oczy, a do Rzymu wyjazd dla nas był ważny. Spytałam Marka, co mam zrobić? A on na to: "Oczywiście, pójdziesz na pogrzeb, bo to ważne, a polecimy następnego dnia." Ale następnego dnia nie było już promocji. Straciliśmy bilety za 1000 zł, a za nowe Marek zapłacił 3000 zł. Wyszło na to, że pogrzeb babci mojej przyjaciółki, kosztował Marka 4 tys. zł. Ale mój mężczyzna bez słowa skargi czy jakiegokolwiek protestu, czy nawet komentarza, że to babcia, której nie znałam i że moja przyjaciółka poradzi sobie beze mnie przez trzy dni, po prostu kupił dla nas nowe bilety i nie było sprawy. Znam mężczyzn, którzy zarabiając dziesięć razy więcej od Marka i tak dostaliby apopleksji na myśl, że tak "głupio" marnują pieniądze. A ja po prostu wiem, że jestem z mężczyzną, który ma gest.
Jeżeli mężczyzna nie posiada żadnych innych atrybutów oprócz pieniędzy – to może mieć problem. Autor Mistrza i Małgorzaty, Michaił Bułhakow, pisał, że kobiety pasjami uwielbiają mężczyzn, którzy to, co robią, robią po mistrzowsku, i to im wystarcza. Niebieskie ptaki, artyści wszelakiej maści, którzy z reguły bogaci zostają (jeśli w ogóle) pod koniec życia, nigdy nie narzekali na brak atencji u płci pięknej. Tak samo zresztą jak przedstawiciele zwodów typu ratownik, instruktor tenisa, nart itd. Biznesmenami zarabiającymi krocie najczęściej nie są, a za nimi panny sznurem. Jeśli mężczyzna nie posiada niczego, czym może się pochwalić w postaci talentu czy pasji, wówczas faktycznie zostaje mu tylko "fura, skóra i komóra" – a to działa już coraz słabiej na damy.
Czy mężczyzna bez grosza może być męski? Od zarania dziejów, mężczyźnie przypadała rola żywiciela rodziny. Kobieta miała spełniać funkcję mniej zarobkową, a bardziej domowo-roboczą. Na szczęście, ten model współżycia odchodzi już do lamusa, ale czy wraz z nim odchodzi również pogląd, że pieniądze przydają męskości?
facet.Onet.pl
Chciałabym poznać Wasze podejście do tego tematu
Użytkownik myaka edytował ten post 26 December 2011 - 13:58

Logowanie
Rejestracja
Pomoc















