Forum Lagata.pl: Pierwsze zlecenie - Forum Lagata.pl

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Pierwsze zlecenie humoreska

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Owsianko 

  • Adept
  • Pip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 34
  • Rejestracja Fri, 03 Dec 10
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 09 December 2011 - 17:23

- Powiem, wszystko powiem, nawet to, czego nie wiem! Służbę zacząłem z powodów genetycznych. Dziadek, ojciec, wujek, wszyscy byli żołnierzami, prostymi przynieś – wynieś, pozabijaj. W tych czasach każdy, kto dał się poznać i zdobył uznanie szefa, piastował godność cyngla na posyłki, a jak się wykazał pod kątem skuteczności, mógł liczyć na awans. Tak i ja. Wkrótce dostałem cynk, że wylosowano dla mnie bezpłatne stypendium i stwierdzono, że jestem upoważniony do wyjazdu na Sycylię celem podnoszenia kwalifikacji. Mówiąc bez ogródek, lubiłem sobie wtedy podnosić byle co, szczególnie wtedy, gdy mnie to gilało.

Więc zadecydowałem. A jako że nie miałem za wiele forsy, postanowiłem szarpnąć się na zakup rozpylacza, bo słyszałem, że tam każda spluwa jest na wagę kicia i nikt mi nie da postrzelać za Bóg zapłać, no, ale mówi się trudno i kocha się dalej. Jednakże, zanim zdążyłem się gruntownie ucieszyć, przyszła nowa wiadomość i już nie miałem z czego być zadowolony, bo nakazano mi, bym dał sobie spokój z Sycylią, wrócił do domu i zrobił porządek z B. (którego zdjęcia figurowały w każdej szanującej się komendzie).
Powiadano o nim, że prowadzi nielegalne machloje na boku. Za dnia był z niego potulny komiwojażer, niepozorny facet obarczony rodziną i gustownym lumbago. Ale pod wieczór, gdy wychodził z domu, żegnany rozkochanymi serenadami pod tytułem ach kiedy, ach kiedy powrócisz jedyny, z głupola przeobrażał się w człowieka czynu, któremu nikt nie podskoczy. Wzrok miał wtedy ostry jak brzytwa, marynarkę z kuloodpornymi guzikami i okulary spawalnicze dla szpanu.

Chociaż był z niego dosyć porządny obwieś, szef zawyrokował, że dosyć się nażył i pora mu do piachu. Został uzgodniony do odstrzału na najbliższy wtorek, w dzień targowy, gdy do miasteczka ściągają najbogatsi handlarze końmi rasy wyścigowej i we wszystkich zajazdach nie idzie wetknąć czapki z daszkiem, a ja miałem dać mu krzyżyk na drogę.
*
Moje zadanie było proste. Opowiem, choć co to da? Dzień przed egzekucją zapowiadał się fest, toteż z lekko uniesioną brwią filuta, udałem się do przygotowanej czatowni. Uzbrojony w kordelas z tłumikiem i fuzję na trefne charaktery, już od rana siedziałem na rozwalającym się zydlu.

Była to zaciszna dziupla samochodów z odzysku po kapusiach, istne rumowisko przestrzelonych dętek i sparciałych opon. Tam i sam ścieliły się żebrowane truchła kaloryferów, tu i ówdzie wynurzała się drżąca ze strachu i trzęsąca się z zimna opuszczona uszczelka, a gdzie nie spojrzeć, nie było nic widać. Słowem – ohyda.

W nocy, gdy nawet szczury pokładły się na zasłużony odpoczynek i zawzięcie gadały przez sen, kiedy ustał wszelaki chrobot, dziupla ożywiła się i zajechała furgonetka do przewozu podejrzanych osób, z której wyguzdrał się B. w muskularnej asyście steryda z dwururką.

Pierwszy strzał ugodził ochroniarza. Fajtnął na wznak bez żadnych ale. Drugi trafił B. w plecy tak, że większym kawałkiem siebie znajdował się w furgonetce, a mniejszym na zewnątrz, co wyglądało, jakby nie mógł się zdecydować, gdzie ma spocząć na zawsze. Było po ptakach i co rychlej należało się zmyć, ponieważ gdyby mnie kto przydybał w towarzystwie truposzy, nie mógłbym udowodnić, że zabiłem ich na własną prośbę.
Przez chwilę nasłuchiwałem, ale po mojej robocie nie ma reklamacji. Jeno w skrzynce z pakułami oburzone szczury poczynały sobie skakać do zaspanych gardeł. Schowałem przybory do futerału i przez nikogo nie molestowany, powlokłem się w stronę Sycylii. A później, to już wiecie.


ważniejsze jest co robisz, a nie co mówisz

Opcje tematu:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych