Forum Lagata.pl: Czy wiesz, że... - Forum Lagata.pl

Skocz do zawartości

  • (4 stron)
  • +
  • « Pierwsza
  • 2
  • 3
  • 4
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Czy wiesz, że... ciekawostki popularne i naukowe, komentarze do nich

#61 Użytkownik nie jest zalogowany   wikaG 

  • Super Woman :)
  • PipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 83
  • Rejestracja Wed, 17 Nov 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 23 April 2012 - 15:33

No co ty??? A od kiedy oni tacy swieci i przyzwoici są? Dziwne...

#62 Użytkownik nie jest zalogowany   Burleska 

  • Praktykujący
  • PipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 76
  • Rejestracja Sat, 05 Nov 11
  • Płeć:Kobieta

Napisano 26 April 2012 - 14:37

No nie wiem właśnie. Myślałam, że ich to już nić nie zgorszy...

Ale co ja wyczytałam!
Z pressbooka ;)

Nazywane było najgorszym więzieniem w całym Meksyku. „La Universidad del Crimen”, „Uniwersytet Przestępców”, prawdziwy koszmar logistyczny i humanistyczny. Zorganizowana przemoc, korupcja, przeludnienie to codzienność meksykańskich więzień, ale „El Pueblito” zawsze było wyjątkowe. Za murami więzienia zawiązała się unikalna społeczność, tworząc własny, rządzący się zupełnie innymi prawami, całkowicie odseparowany świat. To skazańcy sprawowali tu największą kontrolę, nielegalny handel narkotykami kwitł w najlepsze, a wizyty ludzi „z zewnątrz” nie były problemami – każdy mógł spotkać się z każdym, o ile strażnicy dostali odpowiednio wysoki napiwek. Oficjalnie nazwane El Centro de Readaptacion Social de la Mesa, przechrzczone na kolokwialne „El Pueblito”, więzienie zostało powołane do życia w 1956 roku w Tijuanie.

Placówka mogła pomieścić dwa tysiące więźniów i była nowym eksperymentem resocjalizacyjnym, który już po kilku latach okazał się kompletnie nieudanym pomysłem. Skazańcy mieli na tyle duże pole manewru, że mogli zapraszać swoje rodziny i żyć z nimi przez jakiś okres czasu, nie martwiąc się o nagłe przerwanie odwiedzin. W założeniu takie działanie miało wspomóc resocjalizację przestępców, wyciągnięcie do nich przyjaznej ręki i uświadomienie, że nie stracą kontaktu ze światem zewnętrznym. Jednak projekt pozostał raczej w sferze wyobrażeń. „El Pueblito” zaczęło żyć własnym życiem. Żony, dzieci, wnuki, całe wręcz rodziny zaczęły zamieszkiwać z początku przestrzennie zaprojektowaną placówkę. Większość z nich przychodziła i odchodziła, nie mogąc zdzierżyć panujących w więzieniu warunków socjalnych, zdarzali się jednak też tacy, którzy uczynili z „El Pueblito” dobrowolnie swój dom. Dzieci wychodziły rano do szkoły, po czym po południu wracały do więzienia. Parom udzielano ślubów, porody były na porządku dziennym, tak jak zgony z przyczyn naturalnych. Powstał stanowiący ułudę rzeczywistości mikrokosmos, który stał się ewenementem na skalę światową.

Alejandra Cuervo została zatrudniona przez producentów na samym początku prac nad projektem, aby zebrać obszerne materiały na temat „El Pueblito”; prześledzić całą historię więzienia, porozmawiać z byłymi więźniami i spisać ich anegdoty oraz opowieści. „El Pueblito” oznacza dosłownie „małe miasto”. I tak było w rzeczywistości – było to prawdziwe miasteczko pełne znajdujących się w opłakanym stanie domostw i sklepów zbudowanych wokół głównego dziedzińca. W pewnym momencie znajdowało się tam aż siedemset różnego rodzaju budynków. Jeśli miało się pieniądze, w „El Pueblito” można było kupić dosłownie wszystko. Na terenie więzienia szybko pojawiły się restauracje i budki z jedzeniem, w których sprzedawano tacos, pizze, hamburgery, soki i resztę podstawowego asortymentu. Więźniowie mieli dostęp do wypożyczalni kaset video, mogli rozmawiać z płatnych budek telefonicznych. Jako że w „El Pueblito” trafiali przestępcy o różnorodnych zawodowych kwalifikacjach, pojawiły się także zakład fryzjerski, kancelaria prawnicza oraz placówki szpitalne.

W więziennych murach funkcjonowały najlepsze kursy walutowe w całej Tijuanie, a w kioskach sprzedawano skradzione towary, które nierzadko kupowali wolni ludzie z miasta. Do „El Pueblito” przybywały również drużyny sportowe, żeby wyzwać skazańców na mecz piłki nożnej, futbolu amerykańskiego, koszykówki bądź siatkówki. Więzienne laboratoria produkowały własną amfetaminę. Na użytek handlu wewnętrznego i zewnętrznego. W „El Pueblito” można było dostać każdy możliwy narkotyk, a heroina, kokaina i marihuana były codziennością. Szefowie zawiązanych w ramach rozwoju społecznego mini-karteli prowadzili wewnątrz więzienia luksusowe życie, nie musząc przejmować się problemami świata zewnętrznego. Kariera przestępcza nabrała w meksykańskiej placówce penitencjarnej zupełnie nowego znaczenia. Niektórzy skazańcy byli tak bezczelni, że wymykali się do miasta na skok, po czym wracali uśmiechnięci do swego niecodziennego azylu. Był to świat, w którym przywilejami cieszyli się jedynie ci więźniowie, którzy mieli pieniądze i znajomości. Cała reszta żyła w nędzy i ciągłym strachu. Głód i poważne choroby likwidowały tych, którzy mieli pecha.
Najbogatsi i najbardziej wpływowi przestępcy „El Pueblito” byli dość akuratnie nazywani Maizerones, czyli „świnie jedzące zboże”. Większość z nich posiadała własne oddziały bojowe, posługujących się rewolwerami i bronią półautomatyczną jak uzi. W gruncie rzeczy Maizerones i ich specyficzni pretorianie rządzili całym więzieniem, gdyż czterystu wykwalifikowanych strażników więziennych nieustannie przebijało się w sposobach zwiększania własnych zysków. Każdy musiał im płacić, nieważne, czy ich do czegoś potrzebował, czy nie. Nie chodziło tylko o odwracanie wzroku przy szmuglowaniu broni i narkotyków, lecz także o takie drobnostki jak instalowanie w znajdujących się na terenie więzienia luksusowych domach jacuzzi bądź lodówek.

W pewnym momencie miarka się jednak przebrała. W godzinach porannych 20 sierpnia 2002 roku ponad dwa tysiące żołnierzy Armii Meksykańskiej najechało „El Pueblito”, czyszcząc więzienie z wszystkich przestępców i przenosząc ich do nowej placówki zwanej „El Hongo”. W ciągu kilku gwałtownych godzin „El Pueblito” przestało istnieć. W tym okresie w więzieniu przebywało około osiemdziesięciu amerykańskich obywateli oraz sześćset kobiet i dzieci żyjących w specyficznej symbiozie z sześcioma tysiącami więźniów, w wielu przypadkach będących jednymi z najbardziej niebezpiecznych meksykańskich zbrodniarzy.

Ekipa „Dorwać Gringo” spędziła dwa miesiące w mieście Veracruz, kręcąc większość zdjęć w zamkniętym już więzieniu Ignacio Allende, które posłużyło za filmowe „El Pueblito”. Dla Mela Gibsona i jego firmy produkcyjnej Icon Productions był to swoisty powrót do Veracruz, gdzie kilka lat wcześniej kręcono „Apocalypto”. Ignacio Allende zostało zbudowane ponad 100 lat temu, by zastąpić stare więzienie, które znajdowało się w piwnicach jednego budynków miejskich. Szybko stało się modelem do naśladowania dla innych tego typu placówek w Meksyku. W styczniu 2010 roku ostatnich trzystu więźniów zostało przeniesionych do innych więzień, kończąc wieloletnią działalność resocjalizacyjną Ignacio Allende.

Zadaniem scenografa Bernardo Trujillo było stworzenie wewnątrz Ignacio Allende realistycznych i wiarygodnych planów zdjęciowych przedstawiających codzienną rzeczywistość „El Pueblito”. Trujillo wraz ze swoją ekipą włożyli mnóstwo pracy w nadawanie swojej wizji wyjątkowego kształtu. Dzięki temu powstała zadziwiająco wierna kopia „El Pueblito”, która dodała filmowi autentyczności.

Trudno uwierzyć .. a moze właśnie to tak zabolała Amerykanów?...

#63 Użytkownik nie jest zalogowany   wikaG 

  • Super Woman :)
  • PipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 83
  • Rejestracja Wed, 17 Nov 10
  • Płeć:Kobieta
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 04 May 2012 - 18:56

WoW! Ale historia! Wkręciłam się. Chetnie zobacze jak wyglądalo to więzienie. Raz tylko widziałam jakis dokument o meksyku, że tam bandyci sa bezkarni i jest pełen syf... jednak nie wziełam tego za bardzo do siebie, bo z kolei znajomi byli i byli meksykiem zachwyceni. Ale pewnie jest tak, zze w prawdziwym meksyku, nie tym turystycznym, pieknym i wymuskanym jest jakis total.

#64 Użytkownik nie jest zalogowany   Marikowy 

  • Zostaję
  • PipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 35
  • Rejestracja Sun, 02 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 22 May 2012 - 13:45

Byłem na filmie i też się trochę tą sprawą interesowałem. Np po samym zamknięciu więzienia rodziny mafiozów protestowały jak Gibson pojawił się w więzieniu z ekipą i zaczęli coś zmieniać bo wciąż mieli nadzieje, że ich uroczy mężowie/tatusiowie wrócą do tego miejsca. W jakimś sensie musiało to być dla nich przykre wydarzenie, mieszkali tam z nimi tyle lat a jak doszło do przesiedlenia więźniów do normalnych placówek to wiadomo, że nie zabierali ich wraz z dziećmi i żonami.
Jak się jednak ogląda film to wcale się nie żałuje bo tam przebywali okropni ludzie. To, że rządu w ogóle dopuściły do istnienia takiego miejsca było już na tyle kompromitujące, żeby zakazywać filmu.

Opcje tematu:


  • (4 stron)
  • +
  • « Pierwsza
  • 2
  • 3
  • 4
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych