1.
Pewnego dnia wszyscy umarli i została sama na całym świecie.
Najpierw wyjęła z komórki starą miotłę i zamiotła mikroskopijne podwórko, otoczone ze wszystkich stron murami.
Potem przeniosła się na ulicę, nieustannie zawiewaną przez lotne piaski. Wreszcie, kiedy skończyła,
weszła po schodach, wąziutkich i stromych jak drabina, na pięterko i otwarła swoją ulubioną książkę z obrazkami.
Zapas świec skurczył się mocno, ale nie potrafiła sobie odmówić tej ostatniej przyjemności.
Zresztą i tak trudno było zasnąć, bo duchy – złośliwie - trzaskały okiennicami w całej okolicy.
Nad ranem, kiedy niebo już jaśniało przed wschodem, zasnęła na chwilę - a wtedy wrócili jej rodzice.
2.
Obudził się o wiele, wiele wcześniej.
Wstał ciężko, zanim zadźwięczał sygnał w zegarku i zszedł na dół. Z przyzwyczajenia zaparzył sobie kawę,
po raz kolejny zapominając, że wcale mu nie smakuje. Od wielu dni, codziennie było tak samo.
Wymykał się wcześnie, żeby nie patrzeć jej w oczy. Wracał wieczorem, zamykał drzwi do pokoju
i nasłuchiwał jak obok trwa życie. Jak ona rozmawia z dziećmi, a w tych rozmowach jego już nie ma.
Poszedł, jak zwykle, prosto do małego bistro, które było otwarte o każdej porze. Dziś miał tu być ostatni raz.
W świetle wstającego poranka jej policzki były coraz bledsze.
3.
We śnie nic nas nie dziwi.
Latanie jest tak oczywiste, jak oddychanie.
Za zwykłymi drzwiami do twojego pokoju, może kryć się amazońska dżungla, lodowa pustynia odległej planety - albo ogród,
a w ogrodzie małe domki, jak porozrzucane zabawki. Możesz do nich wejść bez trudu, chociaż nie są większe od pudełka zapałek.
Potrafisz chodzić po linie, grać na wszystkich instrumentach – nawet takich, które nie istnieją.
Możesz się zakochać, uczuciem silniejszym niż wszystko co przeżyłeś do tej pory. I przeżyć w ciągu jednej nocy, całe pogmatwane życie, od początku do końca.
Radości, smutki, rozstania, powroty.
Po przebudzeniu wszystko wydaje się takie dziwne.
Strona 1 z 1
Sto słów i ani słowa więcej
#2
Napisano 09 November 2011 - 11:01
Cytat
Po przebudzeniu wszystko wydaje się takie dziwne.
Po przebudzeniu nie mamy ochoty wracać do rzeczywistości.
tak dobrze mi się czytało, że odczuwam niedosyt, że to tylko sto słów..
Internet skupia szaleńców.
#3
Napisano 09 November 2011 - 13:18
Ja również czytam z zaciekawieniem...bardzo mi się podoba...i czekam na dalsze sto słów...
#5
Napisano 03 December 2011 - 01:09
Dziękuję za zainteresowanie...
4.
Najpierw odkryliśmy strony świata, pory roku i sposoby odmierzania czasu.
Wynaleźliśmy gnomon i skonstruowaliśmy prymitywny, słoneczny zegar. Przemierzyliśmy wszystkie dostępne drogi i sprawdziliśmy,
że świat nie kończy się ogromną błękitną zasłoną, ani półprzezroczystym kloszem jak nam się początkowo wydawało.
Ustaliliśmy, że Ziemia jest prawdopodobnie kulą. Sklasyfikowaliśmy wszystkie dostępne nam formy życia.
Wieczorami rozważaliśmy możliwość wielowymiarowości czasoprzestrzeni i istnienia światów równoległych.
Potem zaprowadzono nas do szkoły.
Tam bardzo szybko okazało się, że wszystkie nasze odkrycia i wynalazki są powszechnie znane.
I że do wyjaśnienia pozostała tylko ta jedna, jedyna rzecz, krótka chwila,
boskie okamgnienie pomiędzy Wielkim Wybuchem a powstaniem cząstek elementarnych.
4.
Najpierw odkryliśmy strony świata, pory roku i sposoby odmierzania czasu.
Wynaleźliśmy gnomon i skonstruowaliśmy prymitywny, słoneczny zegar. Przemierzyliśmy wszystkie dostępne drogi i sprawdziliśmy,
że świat nie kończy się ogromną błękitną zasłoną, ani półprzezroczystym kloszem jak nam się początkowo wydawało.
Ustaliliśmy, że Ziemia jest prawdopodobnie kulą. Sklasyfikowaliśmy wszystkie dostępne nam formy życia.
Wieczorami rozważaliśmy możliwość wielowymiarowości czasoprzestrzeni i istnienia światów równoległych.
Potem zaprowadzono nas do szkoły.
Tam bardzo szybko okazało się, że wszystkie nasze odkrycia i wynalazki są powszechnie znane.
I że do wyjaśnienia pozostała tylko ta jedna, jedyna rzecz, krótka chwila,
boskie okamgnienie pomiędzy Wielkim Wybuchem a powstaniem cząstek elementarnych.
#6
Napisano 03 December 2011 - 01:19
Miło,że się znowu zjawiłaś Deoro...
Twoje sto słów czytam nie jeden...ale kilka razy...a może już czytałam sto razy...
Pozdrawiam...
Twoje sto słów czytam nie jeden...ale kilka razy...a może już czytałam sto razy...
Pozdrawiam...
#7
Napisano 22 January 2012 - 19:58
5.
A z tą miłością, to tak jak z wiarą w boga.
Mówią, że jej nie ma, że to tylko mit, że atawizm, jakiś feler w głowie, chemia, feromony - a potem pustka i rozczarowanie.
I piszą wiersze i modlą się. I kpią. I szydzą.
Albo nazywają miłością – czynności fizjologiczne, a boga utożsamiają z religią.
Albo próbują kupić.
Coś, o czym wiedzą, że tego nie ma. A jeśliby było – nie byłoby na sprzedaż.
A jednak próbują. Na ulicy, w nocnym klubie.
A Miłość wzrasta, kiedy kochasz. Im bardziej wierzysz, tym bardziej istnieje. I Miłość. I Bóg.
A może to to samo?
A z tą miłością, to tak jak z wiarą w boga.
Mówią, że jej nie ma, że to tylko mit, że atawizm, jakiś feler w głowie, chemia, feromony - a potem pustka i rozczarowanie.
I piszą wiersze i modlą się. I kpią. I szydzą.
Albo nazywają miłością – czynności fizjologiczne, a boga utożsamiają z religią.
Albo próbują kupić.
Coś, o czym wiedzą, że tego nie ma. A jeśliby było – nie byłoby na sprzedaż.
A jednak próbują. Na ulicy, w nocnym klubie.
A Miłość wzrasta, kiedy kochasz. Im bardziej wierzysz, tym bardziej istnieje. I Miłość. I Bóg.
A może to to samo?
#8
Napisano 05 April 2012 - 23:56
6.
Przez kolorowe szybki małego okienka przy wejściu wpadały barwne plamy światła,
poderwane do tańca przez rozedrgane liście rosnących w podwórzu, ogromnych drzew. (Co za fantastyczne zdanie!)
Kiedyś chyba tu był.
Miejsce było znajome, jednak nie mógł sobie niczego przypomnieć.
Na podwórku rosły dwa ogromne kasztany. Nie. Oczywiście nie kasztany, tylko kasztanowce.
Gdyby to były kasztany, to niebo nad nimi nie byłoby takie szare, a ich samych nie zżerałby teraz
szrotówek kasztanowcowiaczek, maleńkie, nieomal niewidzialne stworzenie,
które chce zrujnować wspomnienia tych naszych kilku ostatnich pokoleń
obcujących z gatunkiem Aesculum hypocastanium.
Trudno uwierzyć, że w ten sposób ma się zakończyć ich historia.
Przez kolorowe szybki małego okienka przy wejściu wpadały barwne plamy światła,
poderwane do tańca przez rozedrgane liście rosnących w podwórzu, ogromnych drzew. (Co za fantastyczne zdanie!)
Kiedyś chyba tu był.
Miejsce było znajome, jednak nie mógł sobie niczego przypomnieć.
Na podwórku rosły dwa ogromne kasztany. Nie. Oczywiście nie kasztany, tylko kasztanowce.
Gdyby to były kasztany, to niebo nad nimi nie byłoby takie szare, a ich samych nie zżerałby teraz
szrotówek kasztanowcowiaczek, maleńkie, nieomal niewidzialne stworzenie,
które chce zrujnować wspomnienia tych naszych kilku ostatnich pokoleń
obcujących z gatunkiem Aesculum hypocastanium.
Trudno uwierzyć, że w ten sposób ma się zakończyć ich historia.
Użytkownik deora edytował ten post 05 April 2012 - 23:58
Opcje tematu:
Strona 1 z 1

Logowanie
Rejestracja
Pomoc















