Forum Lagata.pl: Studnia refleksji - Forum Lagata.pl

Skocz do zawartości

Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Studnia refleksji Lagodne, cieple opowiesci , ktore zmuszaja do refleksji i inspiruja

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

  Napisano 30 October 2011 - 15:59

Witam

Przeszlo mi przez mysl, ze chcialbym bywac w takim miejscu tutejszego forum gdzie moglbym odnalezc jakies opowiesci niekoniecznie z biezacego zycia wziete, ktore podobnie jak:
- historie buddyjskich mnichow czy mistrzow ZEN
- dawne opowiesci sufijskie
- chrzescijanskie przypowiesci
- przedchrześcijańskie legendy i bajki ludowe
- chinskie przyslowia ktore maja nieraz strukture malej opowiesci
- japonskie basnie czy bajki ludowe z moralem
- zydowskie bajki i legendy
- badz inne zawierajace jakies przeslanie i napisane pieknym jasnym jezykiem.. (bez bluzgow i przeklenstw)


pozwola mi sie usmiechnac i zmusza mnie do zastanowienia nad tym co traktuje jak codzienność, zatraciwszy pewne wymiary tegoż i nie dostrzegam juz pelni barw jaka w nich. Opowiesci te zawierajace w sobie dawna madrosc sa lagodne i przynosza ukojenie i pokazuja pewien kierunek. Potrafie znalezc je w sieci ale chcialbym by istnialo jedno miejsce gdzie gdy najdzie mnie ochota na refleksje, bym mogl tu zajrzec i przeczytac cos cos pomoze dostrzec to co zgubilem, badz o czym zapomnialem i z delikatnym usmiechem i refleksja pozostawia mnie do nastepnej tu wizyty.

Uprzejmie prosze by nie wstawiac tu obrazkow, fotografii etc i nie uzywac przeklenstw i tzw.: "jezyka ulicy" oraz nie tworzyc offtopikowych dyskusji.
Niezwykle uprzejmie tez prosze o jedna opowiesc w jednym poscie i stosowanie czcionki Book Antiqua dla opowiesci i centrowanie tekstu.. by wygladal bardziej na w/w opowiesci
.

Pouczony wiem ze Magia zalozyla temat o podobnym zalozeniu
ZADUMANKI (podziekowania dla Magii) ale w tym chcialbym to zawezyc li tylko do prozy i tego co wypisalem powyzej. Uklony dla Magii za pomysl.


na poczatek:

_________________________________________________________


Stary człowiek i anioł
Chińska bajka ludowa
Tłumaczenie Piotr Wieczorek

Był sobie kiedyś stary rolnik, który miał 90 lat i bardzo dobre serce. Mimo tego, że poruszał się wolno, a jego plecy były przygarbione, jego oczy iskrzyły się miłością i śmiechem. Był znany ze swojej życzliwości oraz chęci do pomagania bliźnim. Mimo swojego wieku codziennie pracował na polu i dzielił się jedzeniem z każdym, kto był głodny. Pewnego dnia, ze względu na jego dobroć odwiedził go anioł i powiedział, że stary rolnik może wypowiedzieć jedno życzenie, które zostanie spełnione. Stary człowiek mógł sobie zażyczyć wielu rzeczy, ale zamiast wypowiedzieć życzenie rzekł do anioła: " Mam dużo jedzenia i jestem błogosławiony darem wielkiej miłości. W moim wieku jest bardzo niewiele rzeczy, które chciałbym mieć. Ale, zanim umrę, chciałbym się dowiedzieć, czym naprawdę są Niebo i Piekło" Anioł poprosił go, aby przytrzymał się jego peleryny i po chwili znaleźli się przy piekielnej bramie. Po jej przejściu zdziwiony rolnik znalazł się w pięknej zielonej dolinie. Wokół długiego stołu z najbardziej różnorodnym i smakowitym jedzeniem, jakie kiedykolwiek widział siedziało dużo ludzi,. Wszyscy trzymali w swoich dłoniach duże chochle do jedzenia. Kiedy poszedł bliżej zobaczył również, że ludzie siedzący wokół stołów wyglądają na wyniszczonych i wycieńczonych z głodu. Nie mógł zrozumieć tego, co zobaczył. Po chwili zobaczył, że wszyscy z nich mieli wyprostowane i zablokowane ramiona tak, że nie mogli ich zginać, i dlatego nie byli w stanie podnieść jedzenia do ust.

"Tak" - westchnął rolnik - "To rzeczywiście jest Piekło"


Szybko powrócił do Anioła i jego cudownego płaszcza. Po chwili znaleźli się przy bramie Nieba. Znowu zobaczył zieloną dolinę i wielu ludzi siedzących wokół stołów z pełnych wszelkiego pożywienia. W tym miejscu również wszyscy mieli chochle, które trzymali w wyprostowanych i zablokowanych ramionach. Ale Ci ludzie wyglądali na zdrowych oraz byli uśmiechnięci i zadowoleni - jak to jest możliwe?. Stary człowiek przyglądał im się przez chwilę, po czym jego twarz rozjaśnił uśmiech pełen zrozumienia, - ponieważ ludzie pomagali sobie nawzajem w jedzeniu.

"Ach, teraz rozumiem" - powiedział - " To rzeczywiście jest Niebo"

Użytkownik Al_Hadzi edytował ten post 30 October 2011 - 17:22


#2 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 October 2011 - 16:37

Strach

Zaraza była w drodze do Damaszku i przemknęła obok karawany wodza na pustyni.

- "Dokąd pędzisz?" zapytał wódz.

- "Do Damaszku. Mam zamiar zabrać tysiąc istnień".

W drodze powrotnej z Damaszku, Zaraza znowu mijała karawanę. Wódz powiedział:

- "Zabrałaś pięćdziesiąt tysięcy istnień, a nie tysiąc".

- "Nie", rzekła Zaraza. "Ja wzięłam tysiąc. To strach zabrał resztę".

Użytkownik Al_Hadzi edytował ten post 30 October 2011 - 16:38

_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 October 2011 - 17:29

"Ego"

Pierwszy minister dynastii Tang, dzięki sukcesom jakie osiągnął zarówno jako maz stanu, jak i naczelny dowodca, byl uważany za narodowego bohatera. Ale pomimo slawy, wladzy i majatku jakie posiadal, pozostawal pokornym i oddanym buddysta. Czesto odwiedzal swojego ulubionego mistrza Zen, by moc pod jego piecza oddawac sie praktyce. Byli dobrymi przyjaciolmi, a relacja mistrz-uczen nie zostala zakłócona wysoka funkcja państwowa jaka pełnił uczen.

Pewnego dnia, podczas jednej z wizyt minister zapytal mistrza:

- Czcigodny, czym wedlug Buddyzmu jest egoizm?

Twarz mistrza poczerwieniała, po czym zirytowanym tonem wykrzyknął:

- Coz to znowu za glupie, idiotyczne pytanie!

Niemila reakcja mistrza tak bardzo zaskoczyla ministra, ze stal sie on zly i wyraznie spochmurnial. Mistrz spostrzegl to, usmiechnal sie
i powiedzial:

- Wasza ekscelencjo, TO wlasnie jest egoizm.

_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 October 2011 - 17:35

"Pragnienie Boga"

Pewnego dnia nad rzeka siedzial mistrz-pustelnik i medytowal. Przyszedl do niego mlody czlowiek i poprosil:

- Mistrzu, chcialbym sie u ciebie uczyc, chcialbym medytowac.

- Dlaczego? - spytal pustelnik.

Mlodzieniec pomyslal chwilke po czym odparl:

- Chcialbym odnalezc Boga.

W tym momencie pustelnik podskoczyl, zlapal go za szyje, wykrecil rece i zawlokl do rzeki. Tam wlozyl mu glowe pod wode i przytrzymal chwile. Gdy mistrz zwolnil uchwyt, mlodzieniec mogl nareszcie zlapac oddech. Gdy nieco ochlonal mistrz spytal go:

- Czego najbardziej chciales, gdy byles pod woda?

- Powietrza! - natychmiast odpowiedzial niedoszly adept.

- Wracaj teraz do domu. Mozesz do mnie wrocic, gdy bedziesz pragnal Boga tak samo jak pragnales teraz powietrza - powiedzial mistrz.


Użytkownik Al_Hadzi edytował ten post 30 October 2011 - 17:56


#5 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 October 2011 - 17:38

"Powodzenie"

Pewien bogaty czlowiek poprosil mistrza Zen, by ten napisal dla niego jakas sentencje - slowa, które podnosilyby na duchu jego rodzine, dodawalby otuchy, pomagaly w zyciu tego i staly sia dewiza dla przyszlych pokolen.

Na duzym kawalku papieru mistrz skreslil: "Umiera ojciec, umiera syn, umiera wnuk".

Bogacz zezloscil sie na mistrza, gdy to ujrzal.

- Miales napisac cos optymistycznego, cos co dodawalo by otuchy moim krewnym. Dlaczego napisales cos tak przygnebiajacego?

Mistrz odpowiedzial:

- Jesli twoj syn umrze przed toba, przyniesie to rodzinie nieznosny zal i smutek. Gdy twój wnuk umrze nim smierc dosiegnie twego syna, to rowniez sprowadzi wielki smutek na caly rod. Jesli jednak twoja rodzina, pokolenie za pokoleniem, bedzie znikac w takiej kolejnosci jak napisalem, wowczas bedzie to naturalny bieg zycia. Oto zrodlo prawdziwego szczescia i powodzenia.

Użytkownik Al_Hadzi edytował ten post 30 October 2011 - 17:56


#6 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 October 2011 - 17:41

"Swiety czlowiek"

Po okolicy rozeszla sie wiesc o swietym Mezu, ktory mieszkal w malym domku na szczycie gory. Mieszkaniec pewnej wioski postanowil odwiedzic go, mimo ze droga byla dluga i niebezpieczna. Gdy przybyl na miejsce, zobaczyl w drzwiach domku starego sluzacego, ktory przywital go.

- Chcialbym widziec sie ze slynnym w tej okolicy Swietym Mezem - powiedzial do sluzacego.

Ten usmiechnal sie i wprowadzil do srodka. Gdy szli przez dom, gosc niecierpliwie rozgladal sie za Swietym Czlowiekiem, bowiem goraco pragnal go spotkac. Ani sie nie obejrzal, jak zostal doprowadzony z powrotem do drzwi i wyprowadzony na zewnatrz. Zaskoczony mezczyzna powiedzial do sluzacego:

- Ale przeciez chcialem zobaczyc Swietego Meza!

- Juz widziales - odparl stary czlowiek. Kazdego kogo spotykasz na swej drodze - takze gdy to prosty, niczym nie wyrozniajacy sie czlowiek - postrzegaj jak tego slynnego Swietego Czlowieka. Jesli to zrobisz, wowczas kazdy problem z ktorym dzis tutaj przyszedles zostanie rozwiazany.

Użytkownik Al_Hadzi edytował ten post 30 October 2011 - 17:56


#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 30 October 2011 - 17:55

"Jem i czytam"

Mistrz Zen zapytany czym rozni sie od nieoswieconych ludzi odpowiedzial:

- Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam.

Pewnego dnia, jeden z uczniów przylapal go na tym jak jadl obiad i
jednoczesnie czytal gazete i oburzony wykrzyknal:

- Mistrzu! Przeciez mowiles, ze kiedy jesz to jesz, a kiedy czytasz to
czytasz! A przeciez teraz czytasz kiedy jesz!

Mistrz ze spokojem odparl:

- Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam. Kiedy jem i czytam,
to jem i czytam.


#8 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 10 November 2011 - 00:35

„jest taka sufijska przypowieść o człowieku, który pewnego popołudnia spacerował po targowisku, gdy ktoś szarpnął go za rękaw.

"Jestem Śmierć" – rzekła postać – "Przyszłam właśnie cię uprzedzić, że mamy omówione spotkanie jutro o szóstej rano".

Ów człowiek przestraszył się bardzo ale pomyślał, ze umiejętnie wykorzysta otrzymana z wyprzedzeniem wiadomość. Spieniężywszy swoje udziały kupił trzy najlepsze,najszybsze wierzchowce w mieście, wziął jedynie ręcznik i nieco kosztowności, i ruszył na przełaj przez pustynie do odległego miasteczka, gdzie - jak sądził - Śmierć nie zdoła go odnaleźć. Przez cala noc gnał na oślep, wykańczając jednego konia po drugim, aż wreszcie, gdy zbliżała się szósta, zajechał do niewielkiej oazy.Tam na chwile zsiadł z konia, by ugasić pragnienie przed dalsza podróżą. Kiedy podchodził do studni postać, która przy niej siedziała bez ruchu, spojrzała na zegarek i powstała, mówiąc:

"TO NIESAMOWITE. NAPRAWDĘ NIE SĄDZIŁAM, ŻE SIĘ WYROBISZ NA CZAS"


[Opowieść sufijska z: „Buddyzm codzienny” Guy Claxton, wyd. Pusty Obłok, 1994. str 42]

_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 19 November 2011 - 02:57

"Mistrz Bankei przemawiał nie tylko do adeptów Zen, ale do każdego kto chciał go słuchać, niezależnie od statusu społecznego i religii jaką wyznawał. Nigdy nie cytował sutr, nigdy nie wdawał się w puste dysputy. Jego słowa wynikały z doświadczenia, płynęły prosto z serca i trafiały do serc słuchaczy.

Szerokie grono słuchaczy, które zawsze zbierało się wokół Mistrza, złościło mnicha należącego do innej sekty, bowiem część z nich była również zwolennikami jego sekty. Egoistyczny kapłan przybył do świątyni zdecydowany na debatę z Mistrzem.

— Hej, nauczycielu Zen — zawołał na Mistrza Bankeia. - Poczekaj chwilę. Wszyscy którzy cię szanują będą posłuszni twym słowom.
Lecz człowiek taki jak ja, nie ma szacunku dla ciebie. Czy i mnie uczynisz posłusznym?


— Przyjdź do mnie, a zrobię to — odrzekł Mistrz

Butny kapłan utorował sobie drogę przez tłum i stanął przed Mistrzem Bankei. Bankei uśmiechnął się i powiedział:

— Stań z mojej lewej strony.

Kapłan usłuchał.

— Nie, nie, jednak lepiej będzie nam rozmawiać, gdy staniesz po prawej stronie — rozmyślił się Mistrz.

Kapłan dumnie przemaszerował z lewej na prawą.

Mistrz Bankei powiedział:

-- Widzisz, słuchasz moich poleceń i myślę, że jesteś bardzo miłym człowiekiem. Usiądź zatem i słuchaj.

_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 19 November 2011 - 03:03

Flaga

Dwóch mężczyzn dyskutowało o fladze łopoczącej na wietrze. „Tak na prawdę wiatr się porusza” twierdził pierwszy z nich. „Nie, to flaga się porusza” zaprzeczał drugi mężczyzna. Mistrz Zen który przysłuchiwał się rozmowie w pewnej chwili przerwał im: „Ani flaga, ani wiatr się nie poruszają. To UMYSŁ się porusza”.

_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 26 November 2011 - 02:55

Niebo

"Pewien człowiek wędrował ze swym koniem i psem. Zaskoczyła ich burza i schronili się pod ogromnym drzewem, w które uderzył piorun i wszyscy zginęli. Jednak człowiek ów nie zorientował się, że opuścił już ten świat, i podjął na nowo wędrówkę ze swymi towarzyszami. Czasami umarli potrzebują trochę czasu, by uświadomić sobie nową sytuację. Człowiek, koń i pies wspinali sie mozolnie po zboczu góry. Byli zlani potem i umierali z pragnienia, bo słońce grzało niemiłosiernie. Na zakręcie dostrzegli wspaniałą bramę, całą z marmuru, prowadzącą na wyłożony bryłami złota plac, gdzie biło źródło krystalicznie czystej wody. Wędrowiec zwrócił się do strażnika pilnującego wejścia:
"Witaj!"
"Witaj wędrowcze!"
"Powiedz mi, cóż to za piękne miejsce?"
"To niebo".
"Jakie to szczęście, że trafiliśmy do nieba! Jesteśmy bardzo spragnieni".
"Bardzo mi przykro, ale tutaj zwierzęta nie mają prawa wstępu".

Wędrowcowi bardzo chciało się pić, ale nie zamierzał opuszczać w biedzie swoich przyjaciół. Z żalem podziękował strażnikowi i ruszyli w dalszą drogę. Wspinali się jeszcze bardzo długo i całkowicie już wyczerpani dotarli do starych, zniszczonych wrót prowadzących ku polnej drodze wysadzanej drzewami. W cieniu nieopodal leżał człowiek z głową przykrytą kapeluszem.
"Witaj!" - odezwał się wędrowiec.
Wyrwany ze snu mężczyzna skinął tylko głową.
"Umieramy z pragnienia, ja, mój koń i mój pies".
"Pośród tych skał znajdziecie źródło. Możecie tam pić do woli".
Kiedy już wszyscy ugasili pragnienie, wędrowiec podziękował nieznajomemu.
"Wracajcie tu, kiedy tylko przyjdzie wam na to ochota".
"Powiedz mi, jak nazywa się to miejsce?".
"Niebo".
"Niebo? Przecież strażnik marmurowej bramy powiedział, że niebo jest tam!".
"Tam nie było nieba, tylko piekło".
Wędrowiec poczuł się zbity z tropu.
"Nic z tego nie rozumiem. Jak mogą piekło nazywać niebem? Pewnie niejeden człowiek dał się oszukać!"
"Tak naprawdę to oddają nam wielka przysługę, bo tam zostają wszyscy, którzy są zdolni porzucić w biedzie swoich najlepszych przyjaciół...""

_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   Anette 

  • Ikona Forum
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 6309
  • Rejestracja Wed, 20 Oct 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 29 November 2011 - 13:04

"Zwyczajny umysł jest Drogą"

Dziosiu zapytał Nansena: - Czym jest Droga?
- zwyczajny umysł jest drogą - odpowiedział Nansen
- czy powinienem starać się jej szukać? - zapytał Dziosiu
- jeśli będziesz się starał,staniesz się od niej oddzielony - odpowiedział Nansen
- jak mam poznać Drogę,nie starając się jej szukać? - pytał dalej Dziosiu
Nansen odpowiedział: - Droga nie jest sprawą wiedzy lub niewiedzy.
Wiedza to złudzenie.Niewiedza to dezorientacja i zamęt.
Kiedy naprawdę osiągniesz Drogę ponad wątpliwościami,będzie ona dla ciebie
wielka i bezgraniczna jak zewnętrzna przestrzeń.Czyż więc można o niej mówić
w kategoriach słuszności i niesłuszności?
Po tych słowach Nansena Dziosiu doznał nagłego oświecenia.

Użytkownik Anette edytował ten post 29 November 2011 - 13:10


#13 Użytkownik nie jest zalogowany   Anette 

  • Ikona Forum
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa VIP
  • Postów 6309
  • Rejestracja Wed, 20 Oct 10
  • Płeć:Kobieta

Napisano 29 November 2011 - 13:25

Złość i zazdrość

Jeden z uczniów podszedł do mistrza Bankei,by się użalić:
- Mistrzu,mam nieokiełznany temperament. Jak mam to uleczyć?
- Masz coś bardzo osobliwego - odparł Bankei - Pokaż mi to co masz.
- Teraz nie mogę ci tego pokazać - tłumaczył uczeń - to pojawia się nieoczekiwanie.
- Wobec tego - wnioskował Bankei - nie może to być twoja własna prawdziwa natura.
Gdyby tak było,mógłbyś mi to pokazać w dowolnym czasie. Kiedy się urodziłeś,
nie miałeś tego,a twoi rodzice nie dali ci tego. Przemyśl to.


#14 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 01 December 2011 - 02:56

Chińska taoistyczna historia opowiada o pewnym farmerze.
Uciekł mu koń, więc tego wieczora wszyscy sąsiedzi zebrali się i mówili: "Jaka szkoda",
na co odparł: "Być może".
Następnego dnia koń wrócił i przyprowadził ze sobą siedem dzikich koni.
"Cudownie - rzekli - ty to masz szczęście!",
a farmer jedynie: "Być może".
Kolejnego dnia jego syn wdrapał się na jednego z tych dzikich koni i próbował go ujeździć, lecz został zrzucony i złamał nogę.
Wtedy wszyscy sąsiedzi powiedzieli: "To okropne, że twój syn złamał nogę".
"Być może" rzekł farmer.
Dzień później przybyli do wioski oficerowie, by wcielać młodych mężczyzn do armii.
Odrzucili syna farmera z powodu złamanej nogi, co zebrani skomentowali: "Wspaniale! Patrz, jak wszystko wyszło na dobre", na co farmer odpowiedział: "Być może".

_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 11 December 2011 - 17:02

z "Nauki Zen „Bezdomnego” Kōdō"

Kōshō Uchiyama

(...) Ponieważ mój nauczyciel był osobą bezdomną, uznałem, że również ja sam powinienem pozostawać w podobnym stanie. Jedynym sposobem, by się utrzymać było stać się żebrakiem obszczekiwanym przez psy cały okrągły dzień. Pamiętam, jak pewnego razu, jakiś szpic szczekał i warczał wściekle, jakby chciał rozedrzeć mnie na strzępy. Wtem obroża pękła, a on, zamiast rzucić się na mnie, zaczął skomleć i łasić się. Pies na łańcuchu, odstraszający szczekaniem i warczeniem, przestaje być agresywny po uwolnieniu. To zachowanie szpica było wówczas dla mnie zdumiewające, ponieważ przypominało mi zachowanie niektórych ludzi. Zachowują się groźnie, kiedy są spętani władzą finansową, organizacyjną czy tytułami. Kiedy łańcuchy zostają usunięte, wycofują się, czując swoją małość i bezsilność.
Jakże są absurdalni.
Każdy z nas jest istotą żyjącą samotnie i z godnością.
Nie ma potrzeby, by istoty ludzkie żyły w okowach.


tłumaczenie: Michał Fostowicz-Zahorski:

za mahajana.net

Użytkownik Al_Hadzi edytował ten post 11 December 2011 - 17:03

_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 19 December 2011 - 23:26

"Zajazd"
Slynny mistrz przeszedl przez glowna brame krolewskiego palacu i
niezatrzymywany przez straznikow wszedl do sali, gdzie na tronie siedzial
cesarz.

- Czego chcesz? - zapytal cesarz, ktory rozpoznal goscia.

- Chcialbym dostac jakies miejsce do spania w tym zajezdzie
- odpowiedzial mistrz.

- Przeciez to nie jest zaden zajazd, tylko moj palac - zaprotestowal cesarz.

- Czy moge zapytac kim byl poprzedni wlasciciel tego palacu?

- Moj ojciec. Nie zyje.

- A kto go poprzedzal?

- Moj dziadek. On rowniez nie zyje.

- Jest to miejsce, gdzie ludzie zyja krotko po czym odchodza - czy to nie ty ekscelencjo powiedziales, ze to nie zajazd?


_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 23 December 2011 - 02:50

Przypowieść o żółtym diable
Zasłyszana podczas wykładu na sesshin

W dawnych czasach, pewien ubogi i dosyć skąpy Chińczyk policzył oszczędności swojego życia (które trzymał ukryte w podłodze) i okazało się, że uzbierało się tego 30 sztuk złota. Udał się więc na targowisko, by po wielu latach po raz pierwszy kupić sobie coś ciekawego.

Po przyjrzeniu się różnym rozmaitościom, nie znalazł nic co by go zainteresowało. Już miał wrócić niepocieszony do domu, kiedy nagle jego uwagę przykuł... diabeł. Diabeł był czarny jak smoła, miał lekko skośne oczy, ogon, rogi, czerwone ślepia i było od niego lekko czuć siarką. Siedział spokojnie w klatce i przyglądał się przechodniom.

Nasz bohater spytał się po co komu taki diabeł. Sprzedawca wyjaśnił mu, że taki diabeł, to bardzo pożyteczne zwierzę - potrafi napalić w piecu, narąbać drzewo, pomalować płot, gotować, sprzątać i wiele innych rzeczy. Prawdziwa złota rączka. Przy tym je tyle co zwykły człowiek i tak jak człowiek czasami potrzebuje odpocząć i zdrzemnąć się. Jego utrzymanie nie jest więc kosztowne.

Kupiec obejrzał dokładnie diabła i spytał o cenę. Okazało się, że kosztuje on 30 sztuk złota i sprzedawca nie zamierza spuścić z ceny. Po długim namyśle Chińczyk zdecydował się jednak wydać wszystkie oszczędności swojego życia i kupił diabła.

Kiedy już odchodził, sprzedawca zwrócił mu uwagę, na pewien istotny szczegół. Otóż okazało się, że diabeł owszem, pracuje intensywnie, ale tylko wtedy jeśli zawsze powie mu się co ma robić. Musi mieć zawsze wyznaczony plan dnia. Pobudka o godzinie tej i tej, rąbanie drzewa na opał do godziny ..., śniadanie o godzinie ..., 15 minut przerwy na wypoczynek itd. I tak codziennie. Nie wolno o tym zapomnieć! - przestrzegł sprzedawca. Diabeł pozostawiony sam sobie, zajmie się swoimi diabelskimi sprawami, co nigdy nie kończy się dobrze.

Zdziwiony Chińczyk zapamiętał uwagę, wziął diabła ze sobą i udali się do domu. I rzeczywiście - sprzedawca nie kłamał - diabeł zawsze robił to co polecił mu wykonać jego gospodarz.

Wstawał bez ociągania się o 6 rano, rąbał drwa, zamiatał obejście, jadł śniadanie, odpoczywał... Właściciel był z niego bardzo zadowolony.

Jednak pewnego dnia wieśniak musiał wyjechać. Znane są dwie wersje wyjaśniające przyczyny jego wyjazdu:

Pierwsza (dla dzieci) mówi o tym, że pojechał on odwiedzić swoją chorą matkę i został na noc by się nią opiekować.

Druga (dla dorosłych) opowiada o jego wizycie u przyjaciół i imprezie, która trochę się przedłużyła...

W każdym razie w obu przypadkach, chłop po prostu zapomniał o tym, że musi przydzielić diabłu zadania.

Zaniepokojony wracał do domu i już z daleka zobaczył, że coś jest nie w porządku. Znad miejsca, gdzie mieściła się jego wioska, unosiły się opary dymu.

Wkrótce poczuł swąd spalenizny, a kiedy podszedł bliżej jego oczom ukazał się wstrząsający widok. Wieś była doszczętnie spalona, a na zgliszczach siedział diabeł i piekł w ogniu ciało dziecka...

___________

* Dlaczego taka ładna historia, ma tak straszne zakończenie?
* Kim jest diabeł?
* Kim jest wieśniak?
* Kim Ty jesteś?
* Co to wszystko oznacza dla Twojego życia?

Odpowiedz - teraz!

_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 01 May 2012 - 01:07

Krisza Gautami miała syna jedynaka, ale ten wkrótce umarł, a matka nie wierząc, iż to naprawdę jest śmierć, pochwyciła dziecię w ramiona i biegła z nim od domu do domu błagając o ratunek, o leki; choć sąsiedzi wszędzie mówili : << Postradała zmysły, nie widzi, ze dziecko jest martwe >>
Az spotkała człowieka, który jej rzekł: << Ja nie mogę Ci dać leków, ale znam kogoś, kto może to uczynić. >>

Matka cala drżąca, wola << O mów, mów, panie, gdzie go szukać ? >> A ów człowiek rzecze << Idź do Tatagaty Buddy >>

A gdy znalazła Buddę rzekła: << O Mistrzu , Panie, błagam, daj mi lek, co uzdrowi me dziecię. >>

A Budda jej rzecze: << Przynieś mi garść ziaren gorczycznych. >> A gdy kobieta chciała już iść, by je dostarczyć, Budda dodał: << Ale te ziarna gorczyczne muszą być wzięte z domu, gdzie nikt nie utracił przez śmierć dziecka, męża, rodzica albo krewnego. >>

Zrozpaczona matka biegła od domu do domu, a każdy jej współczuł dawał ziarno gorczyczne, ale gdy pytała : << Czy nie umarł tu ktoś w tym domu, córka czy syn, ojciec, matka lub krewny? >> odpowiedz brzmiała: << Niestety, żywi tu są nieliczni, lecz umarłych jest wielu. Nie przypominaj nam o najgłębszym bólu, który skrywamy w sercu. >> I w kazdym domu słyszała podobne słowa, nie było ani jednego, gdzie by ktoś z najdroższych nie umarł.

I Krisha Gautami, znużona i bezgranicznie smutna w swej beznadziei, usiadła na skraju drogi, gdy mrok zapadał, i pogrążyła się w myślach. A w oddali zapalały się światełka miasta, migały i gasły, i znów się zapalały. Ciemność ogarnęła ziemie, tylko one widniały w oddali. Czyż nie jest to podobne do żyć ludzkich, myślała; zapalają się, drżą przez chwile, może nawet wesołym płomykiem, by zaraz zgasnąć.
I pomyślała nagle;

<< Czyż nie jest egocentryzmem pogrążanie się w moim osobistym bólu ? Śmierć jest znana wszędzie, nie oszczędza nikogo.
A przecież istnieje jakaś ścieżyna wyprowadzająca z tej rozpaczliwej udręki, ścieżyna na która wchodzą ci co potrafią odrzucić egoizm, a wiedzie w nieśmiertelność.
>>

I zaniosła ciało martwego dziecka do lasu, a grzebiąc je, wraz z nim pogrzebała wszystkie swoje własne bóle i udręki. I powróciła do Buddy. W nim, w prawdzie Dharmy znalazła ukojenie; Prawda bowiem koi wszelki ból ludzkiego serca.


za Paul Carus "Nauka Buddy" str 98-99

Użytkownik Przechodzień edytował ten post 01 May 2012 - 01:08

_ _ _
óida oudén eidós
Dołączona grafika_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _Dołączona grafika

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   Przechodzień 

  • wersja z zaimplementowana złośliwością
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 1795
  • Rejestracja Sun, 23 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 15 May 2012 - 02:24

Zen Joshu

Joshu rozpoczął studiowanie, gdy miał sześćdziesiąt lat i kontynuował do osiemdziesiątki — wtedy doznał oświecenia. Od tego czasu, aż do wieku stu dwudziestu lat nauczał.

Jeden z uczniów spytał go: — Jeśli nie mam nic w umyśle, co mam robić?

Wyrzuć to - odparł Joshu.

Jeśli nie mam absolutnie nic, jak mogę to wyrzucić? - pytał adept.

Więc noś to ze sobą — powiedział Joshu.

Użytkownik Przechodzień edytował ten post 15 May 2012 - 02:24


Opcje tematu:


Strona 1 z 1
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych