Selene Wybrane fragmenty z mojego opowiadania/snu.
#21
Napisano 01 October 2011 - 21:05
Wiesz, mam obawy, czy będę mógł wszystko wkleić, bo tam będzie mocna erotyka. Może najpierw wysłać je do Moda, by zaakceptował. Albo je pominąć?
#22
Napisano 01 October 2011 - 21:08
Mowia ze sny odzwierciedlaja pragnienia, zastanawiajace...
Ja radziłabym pominac bo czasami wchodza tu dzieci, chyba ze wiekszosc zadecyduje inaczej .
Ja radziłabym pominac bo czasami wchodza tu dzieci, chyba ze wiekszosc zadecyduje inaczej .
#23
Napisano 01 October 2011 - 21:16
Tak, pominięcie z tego względu byłoby najlepsze. Jeśli kogoś drastyczne sceny zainteresują, to mogę wysłać na PW. Przed tym zapytam na forum, Czy jest pełnoletnia.
#25
Napisano 01 October 2011 - 21:46
Dla dzieciaków tak. Tam nie ma zboczeń, ani przemocy, tylko może wydawać się niesmaczne. To jest opis stosunków seksualnych praczłowieka sprzed milionów lat.
#26
Napisano 01 October 2011 - 22:33
Omiń Luciu, omiń, bo nawet dorosli uzytkownicy tego nie zaakceptują, wroc do budynkow...
#28
Napisano 01 October 2011 - 22:59
Użytkownik luciu dnia 01 October 2011 - 22:50 napisał
A skąd wiesz? Przecież nie znasz treści.
Mam wrażenie że juz znam...
luciu napisał:
Wiesz, mam obawy, czy będę mógł wszystko wkleić, bo tam będzie mocna erotyka
Jeśli kogoś drastyczne sceny zainteresują, to mogę wysłać na PW
może wydawać się niesmaczne. To jest opis stosunków seksualnych praczłowieka sprzed milionów lat.
Jeśli kogoś drastyczne sceny zainteresują, to mogę wysłać na PW
może wydawać się niesmaczne. To jest opis stosunków seksualnych praczłowieka sprzed milionów lat.
#30
Napisano 24 October 2011 - 22:25
- 7 -
Zasypiając wieczorem, miałem nadzieję, że będzie ciąg dalszy przygód z uroczą kobietą na Księżycu. Niestety jej już nie było, za to pojawił się mężczyzna. Pokazywał mi infrastrukturę wewnątrz Księżyca. To były ogromne konstrukcje budowlane, jak hale fabryczne, wewnątrz których można było pomieścić kila Boeningów. Żadne pomieszczenia nie miały ani okien, ani drzwi, czy bram. Wchodziło się do nich przez ściany. To mnie dziwiło, ponieważ nie można przejść przez żadną materialną przeszkodę zbudowaną z ciała stałego. Dopiero po chwili usłyszałem w głowie – tak jak wcześniej – że ściany te są jedynie rodzajem pola grawitacyjnego oddziałującego na cząstki powietrza. Okazało się, że oddziaływania grawitacyjne mogą działać wybiórczo na każdy pierwiastek i związek chemiczny z osobna i z różną siłą. Te istoty potrafią manipulować polem Higgsa i w ten sposób budują owe pomieszczenia o kształtach kuli, której część znajduje się pod powierzchnią gruntu, a ponad nim widać tylko kopułę. To jest bardzo proste, ale dla nich – księżycowych ludzi. W moich myślach pojawiła się też informacja, że skupione pola grawitacyjne są bardzo wytrzymałe i potrafią utrzymać ciśnienie ponad jednej atmosfery.
Najbardziej dziwne dla mnie było to ogromne pomieszczenie w kształcie kopuły. Bawiłem się jak dziecko, kiedy wchodziłem i na powrót wychodziłem z tego pomieszczenia. Przenikałem po prostu przez ściany albo przez tworzywo, z którego była zbudowana kopuła. Później się okazało, że to jest gaz w kształcie kuli, wewnątrz którego była atmosfera odpowiednia do oddychania. To jak atmosfera wokół planety utrzymywana przez pole grawitacyjne. Tylko duże planety potrafią utrzymać atmosferę, ale nie pomieszczenie o średnicy około kilkadziesiąt metrów. Później jednak „przypomniałem” sobie, że pośrodku kopuły mieści się niewielkie urządzenie, które jest generatorem pola grawitacyjnego. To ono wytwarza pole sferycznie rozmieszczone i stąd jego kształt kulisty. Pole to wybiórczo oddziałuje tylko na cząstki powietrza o składzie chemicznym jak na Ziemi, a nie oddziałuje na pozostałą materię, dlatego mogłem swobodnie się poruszać w naturalnym niewielkim polu grawitacyjnym Księżyca.
Muszę jeszcze powiedzieć o dziwnym uczuciu, którego doświadczałem, przenikając przez warstwę atmosfery kopulastej. Na zewnątrz kopuły miałem na sobie ubiór z urządzeniem wytwarzającym tlen i w płucach miałem kilka litrów powietrza. Podczas przechodzenia przez kopułę czułem jakby szarpnięcie do przodu, nieco bolesne, ale do zniesienia. Zrozumiałem potem, że pole od generatora podziałało na powietrze moich płuc i zostało pociągnięte do wewnątrz kopuły. Kiedy już się tam znalazłem, szarpnięcie ustało i stwierdziłem, że grubość warstwy z gradientem pola miała najwyżej jeden metr. Później ono zanikało i żadnych zmian nie czułem. Wynikało z tego, że generator potrafił kształtować pole w postaci warstwy sferycznej.
Wewnątrz pomieszczenia zwiedzałem każdy zakątek, ale nie było tu nic poza gruntem księżycowym, generatorem i kopułą. Zniknął nawet tajemniczy mężczyzna i zostałem sam na łasce księżycowego losu. Nie wiedziałem, co począć, i pomyślałem, że zostałem tu zwabiony przez tę piękną dziewczynę, później faceta, a teraz jestem sam. Nawet nie pomyślałem o żonie i dzieciach, tylko o pięknej kobiecie - Selene. Ona była prześliczna i nic nie mówiła. Poruszała się z gracją, harmonijnymi ruchami, jak baletnica. Właściwie jak anioł. A może była aniołem? Nawet nie zauważyłem, że już nie śpię i leżę na powrót we własnym łóżku.
cdn.
- 8 -
Przez wiele następnych miesięcy nic się nie działo – nie miałem żadnych snów o Księżycu. Nawet Selene mi się nie przyśniła. Już myślałem, że o mnie zapomnieli, albo że to były tylko zwykłe sny. Lecz tak działo się do wczoraj, a dzisiejszej nocy nastąpiła zmiana. Dokładnie pamiętam, w jaki sposób, w nocy, zostałem uprowadzony przez obcych. Gdy przebudziłem się, oni już byli i zabrali mnie do pojazdu lewitującego na zewnątrz budynku. Wszystko odbywało się bezszelestnie, a ja nie stawiałem żadnego oporu. Poszybowaliśmy w trójkę, a samo przemieszczanie się nie wymagało żadnego wysiłku. Przez właz wlecieliśmy do wnętrza pojazdu w kształcie dysku. Wewnątrz nie było żadnych urządzeń technicznych, nawigacyjnych czy komputerów. Na obrzeżach okrągłego wnętrza znajdowały się ławeczki. Całość była urządzona po spartańsku, bez żadnych wygód. Znajdowało się tam więcej osób. Wszyscy byli czymś zajęci i nie zwracali na mnie uwagi, poza Selene. Czułem się jak zwierzątko doświadczalne w laboratorium. Oprócz mnie i mojej damy, było jeszcze pięć osób - dwie kobiety i trzech mężczyzn. Rozmawiali z sobą, ale nie werbalnie. Z tej dyskusji wynikało, że są między nimi zależności, jakby służbowe, wojskowe, gdzie jeden mężczyzna nadawał ton relacji między pozostałymi osobami. Dyskusja, lub praca, wyglądała tak, że gdy jedna osoba wykazywała aktywność swoją mową ciała i wykonywała jakieś gesty, pozostali patrzyli na nią w skupieniu. Nie wiem, co było przedmiotem dyskusji, gdyż wszyscy często spoglądali na przezroczyste ściany swojego statku, przez które widoczny był okoliczny teren. Ci ludzie byli młodzi i urodziwi. Kobiety jak wyjęte z żurnala, a faceci niesamowicie przystojni. Oceniam ich na dwadzieścia do trzydzieści lat. Mężczyzna-przywódca wydawał mi się najstarszy, a Selene nie miała więcej niż 20 lat. Siedziałem z nią na ławeczce tak, że bokiem dotykaliśmy się ciałami. Czułem jej ciepło. Moje myśli były skierowane całkowicie na nią. A może o to właśnie jej chodziło. Może nie tylko jej, ale wszystkim załogantom?
Kobieta miała na sobie obcisłe, elastyczne odzienie idealnie przylegające do ciała. Nie była to tkanina, lecz coś zupełnie innego, niespotykanego na Ziemi. Podziwiałem ją i chciałem być z nią całą wieczność. Wstydziłem się powiedzieć jej, co czułem i bardzo się myliłem, sądząc, że ona nic o tym nie wie. Kiedy się przyglądałem jej kształtom ciała, nagle w myślach usłyszałem rozmowę. Nie rozumiałem, o co chodzi, ale to ja mówiłem. To dziwne myślenie w mojej głowie było nacechowane emocjami. Zwykle emocje towarzyszą zawsze i najczęściej podejmujemy różne decyzje pod ich wpływem, nie zdając sobie z tego sprawy. Ja natomiast odczuwałem silne emocje, nad którymi miałem pełną kontrolę i byłem świadomy ich pochodzenia. Spoglądałem na kobietę, a ona na mnie. Jej twarz nadal nie wyrażała żadnych uczuć.
Przysłuchiwałem się myślom kłębiącym się w mojej głowie, które nakazały, abym położył dłoń na jej piersiach. Oczywiście powstrzymywałem się, lecz tamta myśl nalega. Jednak nie posłuchałem, gdyż wyszedłbym na jakiegoś bezczelnego erotomana. Ta uporczywa myśl nie dawała mi spokoju i wtedy uświadomiłem sobie, że to są myśli tej kobiety. Ona w ten sposób rozmawiała ze mną. Aż podskoczyłem z radości, gdy odkryłem ten sposób komunikacji – jak by telepatia, a jednak nie. To jakiś wyższy poziom telepatii, który nazwałem telejaźnią.
Patrzenie w oczy nie bardzo mi wychodziło, bo rozpraszałem się widokiem jej piersi. W myślach przywołała mnie do porządku, że mam patrzeć w oczy, a nie na piersi – mam je tylko dotykać. Posłuchałem i tak zrobiłem. Dotykając ich, w jej oczach coś ujrzałem. To była jakaś projekcja, w której brałem udział. Czasami mamy takie sny na pograniczu z czuwaniem. Nagle uświadomiłem sobie, że akcja trwa już dłuższą chwilę i to w niesamowitej scenerii. W śnie/projekcji odbierałem wszystko swoimi zmysłami, całą psychiką. To stan podwójnej świadomości, jak bym miał dwa mózgi. W jednym wszystko się odbywa, jak dotychczas, a w drugim jestem osobą z projekcji/snu. Wszystko byłoby dobrze, tylko, że ten drugi mózg jest jakiś głupi. Wiem, że on jest mój, że to jestem ja, ale jakiś taki niedorozwinięty. Mózg z wizji tego nie wie, tylko tym lepszym mózgiem potrafię ocenić inteligencję gorszego.
cdn.
- 9 -
A teraz powiem o akcji, jaka się rozgrywała, kiedy patrzałem Selene w oczy.
Otóż znajdowałem się w lesie, górach, drogę zagradzały mi przepaści, które musiałem pokonywać. Najdziwniejsze były jednak moje myśli i uczucia, jakie przeżywam. Kierowały mną głównie emocje i popędy. Jakieś zwierzęce i mam jedyny cel. Wiedziałem, że te emocje mną kierowały i podążałem tam, gdzie one kazały mi iść. To nie był nakaz, wypełnienie jakiejś misji. Żadne wyższe operacje intelektualne nie zachodziły, a mój stan świadomości był podobny do bycia po spożyciu sporej ilości alkoholu. Natomiast fizycznie czułem się doskonale.
Szedłem pewnym krokiem, ale dość wolno. Na plecach niosłem to. Ono mi ciążyło, lecz wiedziałem, że muszę zanieść przed zmierzchem. Jeśli nie zdążę, w ciemności przyjdą po mnie i wezmą mnie oraz to. Odczuwam silny strach i przyspieszyłem kroku. Na plecach ciążyło mi to, ale musiałem iść i pokonać ogromną przepaść. Musiałem ją pokonać za widoku. Jedną ręką mocno trzymałem to, a drugą używałem do schodzenia z prawie pionowej skalnej ściany. Odczuwałem strach, ale też nieokreśloną radość. Nie rozumiałem z jakiego powodu jest ta radość, jednak czułem ją i ona mnie popychała, bym pokonał tą karkołomną przepaść za dnia.
Nastała ciemność. Moje zmysły były wyostrzone. Słyszałem każdy szmer. To powiew wiatru, to liść spadający powodował przyspieszenie tętna i gotowość do walki. W dłoni ściskałem kamień z ostrą krawędzią. Na ciele czułem zaschłą krew. Miałem ogromne pragnienie i głód.
Nagle ciszę przerwał ryk zwierzęcia i na ledwo jaśniejącym niebie zobaczyłem przed sobą ogromną postać. Słabo widziałem bo było ciemno, jednak na tle jaśniejącego nieba dostrzegłem jej zarys. Postać zbliżała się. Mnie zjeżyły się włosy na całym ciele, Tętno skoczyło i w jednej chwili stałem się gotowy do walki. Mój gniew nie znał granic i z wściekłością zaatakowałem tajemniczą postać. Ostrą krawędzią kamienia zadałem wiele ciosów, jednak napastnik nie poddawał się. Wywiązała się walka na śmierć i życie. Czułem, jak ostre pazury rozszarpują moją skórę, lecz nic mnie nie bolało. To dało mi więcej sił i z jeszcze większą zaciekłością atakowałem. Ryk rannego zwierzęcia z moim krzykiem i nieartykułowanym bełkotem nadał mi jeszcze większej woli do walki. Gotów byłem zabić wszystko i wszystkich, którzy znaleźliby się w moim zasięgu.
Pojaśniało i zobaczyłem, że jestem w jaskini z martwym niedźwiedziem. To był mały niedźwiedź, ale jednak dla mnie bardzo niebezpieczny.
Nagle wizja się skończyła, ale nie sen. Śniło mi się, że nadal siedziałem na ławeczce w pojeździe i na kolanach trzymam siedzącą okrakiem księżycową kobietę. Rękami ją obejmuję, [ocenzurowano] i się kochaliśmy.
cdn.
Zasypiając wieczorem, miałem nadzieję, że będzie ciąg dalszy przygód z uroczą kobietą na Księżycu. Niestety jej już nie było, za to pojawił się mężczyzna. Pokazywał mi infrastrukturę wewnątrz Księżyca. To były ogromne konstrukcje budowlane, jak hale fabryczne, wewnątrz których można było pomieścić kila Boeningów. Żadne pomieszczenia nie miały ani okien, ani drzwi, czy bram. Wchodziło się do nich przez ściany. To mnie dziwiło, ponieważ nie można przejść przez żadną materialną przeszkodę zbudowaną z ciała stałego. Dopiero po chwili usłyszałem w głowie – tak jak wcześniej – że ściany te są jedynie rodzajem pola grawitacyjnego oddziałującego na cząstki powietrza. Okazało się, że oddziaływania grawitacyjne mogą działać wybiórczo na każdy pierwiastek i związek chemiczny z osobna i z różną siłą. Te istoty potrafią manipulować polem Higgsa i w ten sposób budują owe pomieszczenia o kształtach kuli, której część znajduje się pod powierzchnią gruntu, a ponad nim widać tylko kopułę. To jest bardzo proste, ale dla nich – księżycowych ludzi. W moich myślach pojawiła się też informacja, że skupione pola grawitacyjne są bardzo wytrzymałe i potrafią utrzymać ciśnienie ponad jednej atmosfery.
Najbardziej dziwne dla mnie było to ogromne pomieszczenie w kształcie kopuły. Bawiłem się jak dziecko, kiedy wchodziłem i na powrót wychodziłem z tego pomieszczenia. Przenikałem po prostu przez ściany albo przez tworzywo, z którego była zbudowana kopuła. Później się okazało, że to jest gaz w kształcie kuli, wewnątrz którego była atmosfera odpowiednia do oddychania. To jak atmosfera wokół planety utrzymywana przez pole grawitacyjne. Tylko duże planety potrafią utrzymać atmosferę, ale nie pomieszczenie o średnicy około kilkadziesiąt metrów. Później jednak „przypomniałem” sobie, że pośrodku kopuły mieści się niewielkie urządzenie, które jest generatorem pola grawitacyjnego. To ono wytwarza pole sferycznie rozmieszczone i stąd jego kształt kulisty. Pole to wybiórczo oddziałuje tylko na cząstki powietrza o składzie chemicznym jak na Ziemi, a nie oddziałuje na pozostałą materię, dlatego mogłem swobodnie się poruszać w naturalnym niewielkim polu grawitacyjnym Księżyca.
Muszę jeszcze powiedzieć o dziwnym uczuciu, którego doświadczałem, przenikając przez warstwę atmosfery kopulastej. Na zewnątrz kopuły miałem na sobie ubiór z urządzeniem wytwarzającym tlen i w płucach miałem kilka litrów powietrza. Podczas przechodzenia przez kopułę czułem jakby szarpnięcie do przodu, nieco bolesne, ale do zniesienia. Zrozumiałem potem, że pole od generatora podziałało na powietrze moich płuc i zostało pociągnięte do wewnątrz kopuły. Kiedy już się tam znalazłem, szarpnięcie ustało i stwierdziłem, że grubość warstwy z gradientem pola miała najwyżej jeden metr. Później ono zanikało i żadnych zmian nie czułem. Wynikało z tego, że generator potrafił kształtować pole w postaci warstwy sferycznej.
Wewnątrz pomieszczenia zwiedzałem każdy zakątek, ale nie było tu nic poza gruntem księżycowym, generatorem i kopułą. Zniknął nawet tajemniczy mężczyzna i zostałem sam na łasce księżycowego losu. Nie wiedziałem, co począć, i pomyślałem, że zostałem tu zwabiony przez tę piękną dziewczynę, później faceta, a teraz jestem sam. Nawet nie pomyślałem o żonie i dzieciach, tylko o pięknej kobiecie - Selene. Ona była prześliczna i nic nie mówiła. Poruszała się z gracją, harmonijnymi ruchami, jak baletnica. Właściwie jak anioł. A może była aniołem? Nawet nie zauważyłem, że już nie śpię i leżę na powrót we własnym łóżku.
cdn.
- 8 -
Przez wiele następnych miesięcy nic się nie działo – nie miałem żadnych snów o Księżycu. Nawet Selene mi się nie przyśniła. Już myślałem, że o mnie zapomnieli, albo że to były tylko zwykłe sny. Lecz tak działo się do wczoraj, a dzisiejszej nocy nastąpiła zmiana. Dokładnie pamiętam, w jaki sposób, w nocy, zostałem uprowadzony przez obcych. Gdy przebudziłem się, oni już byli i zabrali mnie do pojazdu lewitującego na zewnątrz budynku. Wszystko odbywało się bezszelestnie, a ja nie stawiałem żadnego oporu. Poszybowaliśmy w trójkę, a samo przemieszczanie się nie wymagało żadnego wysiłku. Przez właz wlecieliśmy do wnętrza pojazdu w kształcie dysku. Wewnątrz nie było żadnych urządzeń technicznych, nawigacyjnych czy komputerów. Na obrzeżach okrągłego wnętrza znajdowały się ławeczki. Całość była urządzona po spartańsku, bez żadnych wygód. Znajdowało się tam więcej osób. Wszyscy byli czymś zajęci i nie zwracali na mnie uwagi, poza Selene. Czułem się jak zwierzątko doświadczalne w laboratorium. Oprócz mnie i mojej damy, było jeszcze pięć osób - dwie kobiety i trzech mężczyzn. Rozmawiali z sobą, ale nie werbalnie. Z tej dyskusji wynikało, że są między nimi zależności, jakby służbowe, wojskowe, gdzie jeden mężczyzna nadawał ton relacji między pozostałymi osobami. Dyskusja, lub praca, wyglądała tak, że gdy jedna osoba wykazywała aktywność swoją mową ciała i wykonywała jakieś gesty, pozostali patrzyli na nią w skupieniu. Nie wiem, co było przedmiotem dyskusji, gdyż wszyscy często spoglądali na przezroczyste ściany swojego statku, przez które widoczny był okoliczny teren. Ci ludzie byli młodzi i urodziwi. Kobiety jak wyjęte z żurnala, a faceci niesamowicie przystojni. Oceniam ich na dwadzieścia do trzydzieści lat. Mężczyzna-przywódca wydawał mi się najstarszy, a Selene nie miała więcej niż 20 lat. Siedziałem z nią na ławeczce tak, że bokiem dotykaliśmy się ciałami. Czułem jej ciepło. Moje myśli były skierowane całkowicie na nią. A może o to właśnie jej chodziło. Może nie tylko jej, ale wszystkim załogantom?
Kobieta miała na sobie obcisłe, elastyczne odzienie idealnie przylegające do ciała. Nie była to tkanina, lecz coś zupełnie innego, niespotykanego na Ziemi. Podziwiałem ją i chciałem być z nią całą wieczność. Wstydziłem się powiedzieć jej, co czułem i bardzo się myliłem, sądząc, że ona nic o tym nie wie. Kiedy się przyglądałem jej kształtom ciała, nagle w myślach usłyszałem rozmowę. Nie rozumiałem, o co chodzi, ale to ja mówiłem. To dziwne myślenie w mojej głowie było nacechowane emocjami. Zwykle emocje towarzyszą zawsze i najczęściej podejmujemy różne decyzje pod ich wpływem, nie zdając sobie z tego sprawy. Ja natomiast odczuwałem silne emocje, nad którymi miałem pełną kontrolę i byłem świadomy ich pochodzenia. Spoglądałem na kobietę, a ona na mnie. Jej twarz nadal nie wyrażała żadnych uczuć.
Przysłuchiwałem się myślom kłębiącym się w mojej głowie, które nakazały, abym położył dłoń na jej piersiach. Oczywiście powstrzymywałem się, lecz tamta myśl nalega. Jednak nie posłuchałem, gdyż wyszedłbym na jakiegoś bezczelnego erotomana. Ta uporczywa myśl nie dawała mi spokoju i wtedy uświadomiłem sobie, że to są myśli tej kobiety. Ona w ten sposób rozmawiała ze mną. Aż podskoczyłem z radości, gdy odkryłem ten sposób komunikacji – jak by telepatia, a jednak nie. To jakiś wyższy poziom telepatii, który nazwałem telejaźnią.
Patrzenie w oczy nie bardzo mi wychodziło, bo rozpraszałem się widokiem jej piersi. W myślach przywołała mnie do porządku, że mam patrzeć w oczy, a nie na piersi – mam je tylko dotykać. Posłuchałem i tak zrobiłem. Dotykając ich, w jej oczach coś ujrzałem. To była jakaś projekcja, w której brałem udział. Czasami mamy takie sny na pograniczu z czuwaniem. Nagle uświadomiłem sobie, że akcja trwa już dłuższą chwilę i to w niesamowitej scenerii. W śnie/projekcji odbierałem wszystko swoimi zmysłami, całą psychiką. To stan podwójnej świadomości, jak bym miał dwa mózgi. W jednym wszystko się odbywa, jak dotychczas, a w drugim jestem osobą z projekcji/snu. Wszystko byłoby dobrze, tylko, że ten drugi mózg jest jakiś głupi. Wiem, że on jest mój, że to jestem ja, ale jakiś taki niedorozwinięty. Mózg z wizji tego nie wie, tylko tym lepszym mózgiem potrafię ocenić inteligencję gorszego.
cdn.
- 9 -
A teraz powiem o akcji, jaka się rozgrywała, kiedy patrzałem Selene w oczy.
Otóż znajdowałem się w lesie, górach, drogę zagradzały mi przepaści, które musiałem pokonywać. Najdziwniejsze były jednak moje myśli i uczucia, jakie przeżywam. Kierowały mną głównie emocje i popędy. Jakieś zwierzęce i mam jedyny cel. Wiedziałem, że te emocje mną kierowały i podążałem tam, gdzie one kazały mi iść. To nie był nakaz, wypełnienie jakiejś misji. Żadne wyższe operacje intelektualne nie zachodziły, a mój stan świadomości był podobny do bycia po spożyciu sporej ilości alkoholu. Natomiast fizycznie czułem się doskonale.
Szedłem pewnym krokiem, ale dość wolno. Na plecach niosłem to. Ono mi ciążyło, lecz wiedziałem, że muszę zanieść przed zmierzchem. Jeśli nie zdążę, w ciemności przyjdą po mnie i wezmą mnie oraz to. Odczuwam silny strach i przyspieszyłem kroku. Na plecach ciążyło mi to, ale musiałem iść i pokonać ogromną przepaść. Musiałem ją pokonać za widoku. Jedną ręką mocno trzymałem to, a drugą używałem do schodzenia z prawie pionowej skalnej ściany. Odczuwałem strach, ale też nieokreśloną radość. Nie rozumiałem z jakiego powodu jest ta radość, jednak czułem ją i ona mnie popychała, bym pokonał tą karkołomną przepaść za dnia.
Nastała ciemność. Moje zmysły były wyostrzone. Słyszałem każdy szmer. To powiew wiatru, to liść spadający powodował przyspieszenie tętna i gotowość do walki. W dłoni ściskałem kamień z ostrą krawędzią. Na ciele czułem zaschłą krew. Miałem ogromne pragnienie i głód.
Nagle ciszę przerwał ryk zwierzęcia i na ledwo jaśniejącym niebie zobaczyłem przed sobą ogromną postać. Słabo widziałem bo było ciemno, jednak na tle jaśniejącego nieba dostrzegłem jej zarys. Postać zbliżała się. Mnie zjeżyły się włosy na całym ciele, Tętno skoczyło i w jednej chwili stałem się gotowy do walki. Mój gniew nie znał granic i z wściekłością zaatakowałem tajemniczą postać. Ostrą krawędzią kamienia zadałem wiele ciosów, jednak napastnik nie poddawał się. Wywiązała się walka na śmierć i życie. Czułem, jak ostre pazury rozszarpują moją skórę, lecz nic mnie nie bolało. To dało mi więcej sił i z jeszcze większą zaciekłością atakowałem. Ryk rannego zwierzęcia z moim krzykiem i nieartykułowanym bełkotem nadał mi jeszcze większej woli do walki. Gotów byłem zabić wszystko i wszystkich, którzy znaleźliby się w moim zasięgu.
Pojaśniało i zobaczyłem, że jestem w jaskini z martwym niedźwiedziem. To był mały niedźwiedź, ale jednak dla mnie bardzo niebezpieczny.
Nagle wizja się skończyła, ale nie sen. Śniło mi się, że nadal siedziałem na ławeczce w pojeździe i na kolanach trzymam siedzącą okrakiem księżycową kobietę. Rękami ją obejmuję, [ocenzurowano] i się kochaliśmy.
cdn.
Użytkownik luciu edytował ten post 24 October 2011 - 22:31
#31
Napisano 25 October 2011 - 00:16
A ja tam chętnie poczytam o tych orgiach w jaskini.
Proponuję dział Erotyka i osobny temat
Proponuję dział Erotyka i osobny temat

Logowanie
Rejestracja
Pomoc












