Nadszedł czas bym opowiedział moje sny. Mam je od jakiegoś czasu i nie wiem, dlaczego takie są. A przede wszystkim skąd się one biorą, bo na pewno nie powstają w mojej głowie. One są tak niesamowite i takie realistyczne, że nie mogą być zlepkiem myśli i doświadczeń codziennych. Moje sny i towarzyszące im uczucia są podobne do piosenki " Na orbicie serc" zacytowanej powyżej.
Otóż śniło mi się, że szedłem w towarzystwie dwóch osób, ale inaczej, nierealnie.
To była wędrówka z kobietą i mężczyzną, którzy ubrani byli w nieznane mi odzienie. Niewiele różniły się od normalnej odzieży - przylegały do ciała idealnie. Kobieta wyglądała ślicznie, ubranie dokładnie oddawało jej kształty ciała. Biodra, talia i biust były wyraźnie zaznaczone i muszę przyznać, że była bardzo pociągająca.
Mężczyzna także był świetnie zbudowany i widoczna była jego muskulatura. Podczas wędrówki nie pozostawialiśmy żadnych śladów i dopiero później zorientowałem się, że idąc nie dotykamy gruntu, a unosimy się niewiele ponad nim. Może to przez kobietę, bo wpatrywałem się w jej biodra, jak pięknie falowały podczas chodu. Widok ten mnie zahipnotyzował, a może to było ich celem. Szedłem parę kroków za nimi i często się za mną oglądali, jak bym był pod ich opieką. Znajdowaliśmy się w jakiejś dolinie, a wokół rozpościerał się dziwny krajobraz. Był przytłaczający i zarazem piękny. Dookoła widziałem ogromne góry, nad którymi chyliło się ku zachodowi Słońce. Wyglądało niesamowicie, gdyż jawiło się jak rozżarzona kula ognia. Niebo było czarne z oślepiającym Słońcem, plejadami gwiazd i planet. Widok był niesamowity, ponieważ był dzień, a niebo wyglądało, jak nocne.
- 2 -
Nad naszymi głowami wisiała ogromna planeta, która robiła niesamowite wrażenie Ona była niebieska z widocznymi zarysami kontynentów, morzami, częściowo zachmurzona.
O Boże! Nagle uświadomiłem sobie, że tą planetą może być tylko Ziemia! Mój dom. Myśli biegały mi po głowie i chciałem zrozumieć moje położenie. Gdzie ja jestem i skąd się tu wziąłem. Jedyne, co mi przychodziło do głowy to, że jestem na Księżycu. Tylko z tej odległości Ziemia może być widoczna w takiej okazałości.
Jej błękitny kolor z zarysami kontynentów przywoływał we mnie tęsknotę za domem. Czułem się, jak bym opuścił go na zawsze i nigdy nie miał powrócić. Z jednej strony tęsknota, a z drugiej ciekawość nowej sytuacji kazały mi podążać za kobietą i mężczyzną w tajemniczej wędrówce.
Nasze ciała rzucały wydłużone cienie na powierzchnię Srebrnego Globu i wyglądały nieziemsko, a nawet śmiesznie. Jednak świadomość, że są to nasze cienie, uspokoiła mnie, a także napawam się pięknem, ponieważ cień kobiety poruszał się w rytmie jej falujących bioder. Te falujące ruchy kobiety i jej cienia dawały wrażenie przepięknego tańca dwóch bogiń.
W tym momencie nasunęła mi się myśl, by kobiecie nadać imię. Zrozumiałem, że zasługuje na nazwę starogreckiej bogini Księżyca - Selene.
- 3 -
Zastanawiam się po co potrzebna była ta wędrówka ze mną, zadziwionym człowiekiem. Oczywiście we śnie wszystko może się zdarzyć, Księżyc, unoszenie się nad nim, a nawet super zgrabna kobieta. Jednak się myliłem, ale uświadomiłem to sobie dopiero teraz.
Szedłem kilka kroków za nimi. Nagle zatrzymali się i ja również. Odwrócili się do mnie i przyjrzałem się im dokładnie. Mężczyzna miał ciekawą twarz, jak setki innych przystojnych facetów. Kobieta miała śliczną twarz. Mogłaby zostać boginią również Ziemi.
Nagle poczułem się dziwnie, coś mnie przeszyło, stałem jak sparaliżowany, ale jednak mogłem się poruszać. Miałem pełną świadomość, widziałem i czułem, jak poprzednio, ale jednak było to coś zupełnie innego.
Coś od nich emanowało, jakaś dziwna moc. Wzbudzali sympatię, jakby wysyłali ku mnie swoiste fluidy życzliwości.
Nie wiem, jak długo tak staliśmy i przyglądaliśmy się sobie, lecz nie była to bezczynność, tylko rozmowa.
Taka, bez pośrednictwa głosu, ani gestów, lecz telepatycznie. Rozmowa polegała na przekazywaniu informacji - kiedy byłem czegoś ciekaw i chciałbym usłyszeć odpowiedź, nagle w mojej pamięci pojawiała się ta odpowiedź. Nie miało to charakteru nagłego pojawienia się jej, tylko przypomnienia, jako dawno zapamiętanego jakiegoś faktu. Jestem przekonany, że w pamięci tego wcześniej nie miałem.
W tej komunikacji było coś jeszcze i to bardziej niepokojącego - czułem, jak by mi szperali w mózgu, jako połączenie się naszych świadomości. Ja w ich świadomość też miałem wgląd.
To wchodzenie wyglądało na połączeniu naszych umysłów tak, że stanowiliśmy jedność w trzech fizycznych ciałach.
cdn.
Użytkownik luciu edytował ten post 29 September 2011 - 21:12

Logowanie
Rejestracja
Pomoc












