ŚLUBOWANIE
#1
Napisano 24 August 2011 - 10:25
Załóżmy, że decyzja dotyczy ślubu. Składamy przysięgę i w momencie jej składania wierzymy w nią święcie. Jesteśmy młodzi, zauroczeni, wydaje się nam, że przeniesiemy góry, a co dopiero seksowną kobietę przez próg.
Ale po miodowym miesiącu, czy tygodniu, zaczynają się dożywotnie schody: oblubienica lub oblubieniec nie są aniołami i wyciągają z rękawa swój prawdziwy charakter. Arsenał konwencjonalnych min. Teraz już mogą, bo klamka zapadła. Dla rozrywki lub z nudów, zaczyna bijać wybrankę, bo twierdzi, ze mięso duszone lepiej mu smakuje. Początkowo jest wstrzemięźliwy: robi jej pucówkę tylko w weekendy i nigdy przy gościach. Potem gania ja co dwa dni, a jeszcze później - codziennie....
Byle pretekst jest katalizatorem. A że nudzi się coraz częściej, awantury stają się tradycją. Co jej zarzuca? Rożne takie. Na przykład, że kiedy ją widzi, to chce mu się wyć. Żałosna cielęcina dwoi się i troi, by jej Pan i Władca przestał ją lać, więc, by w domu było jako tako, idzie do roboty, a stary na piwo.
Pracuje na dwa etaty. Robota pali jej się w rękach. Ubzdurała sobie, że kiedy na świecie pojawi się dziecko, mąż się ustatkuje. Jednak dziecko było dla niego dodatkową gębą przy stole, konkurentem do michy, niesfornym bachorem pętającym się pod nogami.
Malec, który widzi, jak tatulina kocha mamulinę, uczy się, że ciskanie mamą o ścianę jest objawem miłości. Z nauki tej wyciąga wniosek, że jak dorośnie, będzie taki sam.
A moje wnioski? Mam dwa. Pierwszy polega na informacjach. Jakimi dysponujemy informacjami, takie podejmujemy decyzje. Nie na darmo istniał w archaicznych czasach obyczaj długiego narzeczeństwa. Ludzie mieli możliwość obserwacji przyszłych dozgonnych. Kiedyś również mawiało się, że aby poznać drugiego człowieka, trzeba zeżreć z nim beczkę soli.
Drugi wniosek jest ten mianowicie, że podejmując jakiekolwiek zobowiązanie, muszę liczyć się z jego konsekwencjami. Ponieważ moje decyzje wpływają nie tyko na mnie. Przykład, to opisana tu niewolnica. Złożyła przysięgę i z tej przyczyny cierpi jej syn. Na razie tylko się moczy ze strachu przed mendą, na razie ma początki cukrzycy wywołanej stresem, ale nie będzie trzeba długo czekać na efekty ślubowania. Myślę, że do małżeńskiej przysięgi należałoby dodać słowa: i nie opuszczę Cię, dopóki mnie nie zatłuczesz.
ważniejsze jest co robisz, a nie co mówisz
#2
Napisano 24 August 2011 - 12:35
że trzeba powrócić do tradycji długiego narzeczeństwa? że trzeba znieść 'przysięgę małżeńską' czy to takie ostrzeżenie dla wszystkich tych, których wybierają się do ołtarza bądź USC?
cham zawsze będzie chamem. czy to przed ślubem czy po. wyznaję zasadę , że 'widziały gały co brały'. jeśli mój partner przed ślubem przejawiałby dziwne 'zdolności', to w życiu nie zdecydowałabym się na ślub z kimś takim.
nie wierzę w 'cudowne' przemiany tydzień po podpisaniu papierów. ani tydzień, ani rok .
Użytkownik imbirowa edytował ten post 24 August 2011 - 12:35
#3
Napisano 24 August 2011 - 12:44
Użytkownik imbirowa dnia 24 August 2011 - 12:35 napisał
Zgadzam się,ja wyznaje taką samą zasadę
Wiadomo,że potem może się odwidzieć,może wejść nuda albo inne problemy,ale niestety najczęściej jest tak,że kobietom dopiero po ślubie otwierają się oczy i zaczynają dostrzegać wady drugiej połówki,a potem rozwody po roku czy dwóch latach małżeństwa.
#4
Napisano 24 August 2011 - 12:49
Nasłucham się i napatrzyłam , i to wystarczy. Przykład mej kuzynki. Przed ślubem anioł, alkoholu nie dotknął, z kolegami się nie włóczył, a parę miesięcy po diabeł, alkohol, koledzy, gry na maszynach, stracone pieniądze, zwolnienie z pracy. A szkoda gadać.
teraz to jest tak, że nie wiesz do końca za kogo wychodzisz
Użytkownik myaka edytował ten post 24 August 2011 - 12:51
http://www.karmimypsiaki.pl/home
#5
Napisano 24 August 2011 - 12:54
Cytat
w tych czasach można też się zastanowić nad taką przysięgą : i nie puszczę się aż do śmierci.
#6
Napisano 24 August 2011 - 13:13
Użytkownik myaka dnia 24 August 2011 - 12:49 napisał
Nasłucham się i napatrzyłam , i to wystarczy. Przykład mej kuzynki. Przed ślubem anioł, alkoholu nie dotknął, z kolegami się nie włóczył, a parę miesięcy po diabeł, alkohol, koledzy, gry na maszynach, stracone pieniądze, zwolnienie z pracy. A szkoda gadać.
teraz to jest tak, że nie wiesz do końca za kogo wychodzisz
No nie wiem różnie by można do tego podejść,czasami to nie maskowanie się mężczyzn tylko naiwność kobiet jest powodem takich problemów. Myślę,że więcej znam przypadków naiwnych kobiet niż faktycznie maskujących się mężczyzn (właściwie to takiego nie znam ani jednego). Moja przyjaciółka akurat taka była i niestety wszystko skończyło się tragicznym wypadkiem i śmiercią jej męża po dwóch latach małżeństwa,z którym była w trakcie rozwodu,chłopak miał 27 lat,a ona po tej całej syt. przez długi czas musiała zażywać psychotropy.To jest akurat przykład gdzie facet i przed ślubem i po ślubie był taki sam (sama jej go odradzałam jeszcze jak byli przed ślubem),a ona po prostu nie dostrzegała jego wad,potem na bieżąco zwierzała mi się ze swoich problemów jakie były w tym związku i niestety tak się to skończyło
#7
Napisano 24 August 2011 - 13:20
Ale maskowanie mężczyzn i kolosalna zmian po ślubie, takie przypadki też mi są znane
http://www.karmimypsiaki.pl/home
#8
Napisano 24 August 2011 - 13:26
Użytkownik myaka dnia 24 August 2011 - 13:20 napisał
Ale maskowanie mężczyzn i kolosalna zmian po ślubie, takie przypadki też mi są znane
Czasami taka zmiana mężczyzn wynika też ze zmiany kobiet po ślubie,a konkretnie po urodzeniu dziecka.Wiem to chociażby z własnego doświadczenia,jednak mam to szczęście,że mój mąż przez cały czas (już od początku ciąży) był na tyle wytrzymały,wyrozumiały i cierpliwy,że znosił to wszystko jakoś
#9
Napisano 24 August 2011 - 13:57
http://www.karmimypsiaki.pl/home
#11
Napisano 24 August 2011 - 14:09
http://www.karmimypsiaki.pl/home
#12
Napisano 24 August 2011 - 14:13
Użytkownik myaka dnia 24 August 2011 - 14:09 napisał
No chyba,że tak,ale nikt tej żonce nie każe prać czy gotować czy też zaspakajać podstawowych potrzeb męża
#13
Napisano 24 August 2011 - 14:24
Tak wynika z naiwności, różnica jest taka że on już jest jej mężem
Użytkownik myaka edytował ten post 24 August 2011 - 14:25
http://www.karmimypsiaki.pl/home
#14
Napisano 24 August 2011 - 16:16
Użytkownik myaka dnia 24 August 2011 - 14:24 napisał
Tak wynika z naiwności, różnica jest taka że on już jest jej mężem
No pranie w pralce czy nawet potem rozwieszenie tego prania to nie jest jakiś wielki problem
#15
Napisano 24 August 2011 - 16:50
chociaż nie- jednego znałam. i o dziwo, jak moja znajoma wyrzuciła go z domu, to stanął do pionu. najzwyczajniej na świecie zapomniał się trochę. a potem byliśmy świadkami powrotu do normalności.
a co do prania - można się w domu podzielić obowiązkami. ja np nie znoszę prać a prasować mogę cały dzień.
nie jest powiedziane , że kobieta musi tylko i wyłącznie zajmować się domem.
moi rodzice przykładowo już dawno temu podzielili się obowiązkami. i nie ma ,że któremuś się tam nie chce. ale jest tak ,że jeśli mój tata przykładowo poprosi moją mamę o zmycie nauczyć ( a raczej wsadzenie do zmywarki
proste i logiczne.
chłopa to sobie trzeba wychować. istnieje zawsze jakiś kompromis. no chyba , że wychodzi się za mąż za chama, prostaka i obiboka, który traktuje żonę jak gosposię.
Użytkownik imbirowa edytował ten post 24 August 2011 - 16:51
#16
Napisano 24 August 2011 - 17:10
Użytkownik imbirowa dnia 24 August 2011 - 16:50 napisał
nie jest powiedziane , że kobieta musi tylko i wyłącznie zajmować się domem.
moi rodzice przykładowo już dawno temu podzielili się obowiązkami. i nie ma ,że któremuś się tam nie chce. ale jest tak ,że jeśli mój tata przykładowo poprosi moją mamę o zmycie nauczyć ( a raczej wsadzenie do zmywarki
proste i logiczne.
chłopa to sobie trzeba wychować. istnieje zawsze jakiś kompromis. no chyba , że wychodzi się za mąż za chama, prostaka i obiboka, który traktuje żonę jak gosposię.
Święta prawda,zgadzam się.U nas na początku wszystkie obowiązki domowe należały do mnie,ale wtedy też miałam więcej czasu,potem się trochę pozmieniało i nie ma tak,że ja mam wszystko robić i zajmować się dzieckiem. Mąż się co prawda opierał na początku,ale został do tego zmuszony i nie ma nic do gadania
#17
Napisano 25 August 2011 - 09:48
Ja prasować uwielbiam, za to z omywaniem naczyń to już jest gorzej
Co do podziału obowiązków, macie rację
http://www.karmimypsiaki.pl/home
#18
Napisano 25 August 2011 - 09:59
a naczynia to nawet bardzo lubię zmywać, bo mnie to wycisza
tak samo prasowanie.
a jesli już kiedyś wyjdę za mąż, to zagonie chłopa do roboty.
#19
Napisano 25 August 2011 - 10:05
http://www.karmimypsiaki.pl/home

Logowanie
Rejestracja
Pomoc














