Wczoraj o 20:30 powiesił się mój kolega. Naprawdę fajny chłopak, ale bardzo wrażliwy. Miał 17 lat i wiele przeżył w rodzinie, można powiedzieć, patologicznej, do tego miał jakieś swoje rozterki miłosne. Oczywiście nie są to powody do kończenia ze sobą, ale skrajna desperacja w jakiej widocznie się znajdował, była silniejsza od rozsądku. Nie płaczę i nie zastanawiam się "po co", tylko jak mu pomóc. I widocznie wie o tym. Mnie i moją mamę zawsze nękały zagubione dusze ale nie wiemy jak im pomóc. Kolega dzisiaj mi się przyśnił w bardzo nietypowy sposób i z autopsji wiem, że jest to wołanie o pomoc. Zrobił najgorszą głupotę, jaką mógł zrobić. Kiedyś mi się żalił, że chciałby ze sobą skończyć ale nasza długa rozmowa skończyła się dobrze, polepszył mu się humor i było ok.. Do wczoraj. Najgorsze jest to, że wisiał na klęczkach i w każdej chwili mógł się podnieść. miał za sznurek włożone ręce, jakby w ostatnim momencie chciał się uratować, ale się nie udało. Wiem, że tego żałuje, ale trzeba mu pomóc. Powiedzcie jak. I nie piszcie mi tu o mszach w kościele, niebie i piekle, i innych pierdołach katolickich, bo to są bzdury. Oczekuję odpowiedzi kogoś kompetentnego, kto mi wytłumaczy jak mam kolegę odesłać na 5 gęstość. Nic więcej. Bo nie chcę jego wizyt. Niech się śni, ale niech mi tu ku*wa nie przyłazi bo się, zwyczajnie, boję.
Strona 1 z 1
Jak pomóc samobójcy Kolega się powiesił i śnił mi się zaraz po tym, jak mu pomóc?
Opcje tematu:
Strona 1 z 1

Logowanie
Rejestracja
Pomoc









