Forum Lagata.pl: Czy możemy żyć nie grzesząc? - Forum Lagata.pl

Skocz do zawartości

  • (7 stron)
  • +
  • « Pierwsza
  • 5
  • 6
  • 7
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Czy możemy żyć nie grzesząc?

#121 Użytkownik nie jest zalogowany   bolo2008 

  • Przetrwały
  • PipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 518
  • Rejestracja Sat, 01 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 01 February 2012 - 18:22

Wyświetl postUżytkownik vik123 dnia 01 February 2012 - 07:21 napisał

milosc bardzo pomaga w zyciu tylko, ze malo kto potrafi kochac. Nie nalezy mylic uniesien emocjonalnych, wszelkiego rodzaju zadurzen itp itd z miloscia. Milosc nie jest uczuciem choc uczuc uzywa ale inaczej. To zupelnie inny proces neurologiczny.

pozdrawiam,

Miłość to niebo na ziemi, niech wiecznie trwa" gdzie zgromadzona jest miłość w człowieku, w mózgu czy może gdzie indziej, zakochani czują ją w splocie słonecznym?

#122 Użytkownik nie jest zalogowany   Szczypta. 

  • Weteran
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 752
  • Rejestracja Sat, 24 Dec 11
  • Płeć:Nie powiem

Napisano 01 February 2012 - 18:28

Jak dla mnie określenie miłości; "miłość to niebo na ziemi, niech wiecznie trwa" to bezsens. Takie...zbyt idealne :) Bo miłość to też problemy i troski, a nie tylko sielanka.

#123 Użytkownik nie jest zalogowany   Soldier 

  • Antyteista
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 2461
  • Rejestracja Sun, 22 May 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Polska katolska

Napisano 01 February 2012 - 23:40

Wyświetl postUżytkownik bolo2008 dnia 01 February 2012 - 18:22 napisał

miłość w człowieku, w mózgu czy może gdzie indziej, zakochani czują ją w splocie słonecznym?

Niektórzy zakochani czują to w portfelu. :wysmiewacz:
Czytasz biblię, wierzysz w Boga. Czytasz Harrego Pottera, wierzysz w ogry ?

#124 Użytkownik nie jest zalogowany   t.oskar 

  • Patriarcha
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa ~VIP~
  • Postów 17753
  • Rejestracja Wed, 07 May 08
  • Płeć:Nie powiem

Napisano 01 February 2012 - 23:44

Wyświetl postUżytkownik bolo2008 dnia 01 February 2012 - 18:22 napisał

Miłość to niebo na ziemi, niech wiecznie trwa" gdzie zgromadzona jest miłość w człowieku, w mózgu czy może gdzie indziej, zakochani czują ją w splocie słonecznym?

Najlepiej jest: :mruga



#125 Użytkownik nie jest zalogowany   vik123 

  • Trwały
  • PipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 286
  • Rejestracja Tue, 13 Dec 11
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Perth, WA

Napisano 02 February 2012 - 03:09

Wyświetl postUżytkownik Szczypta. dnia 01 February 2012 - 18:28 napisał

Jak dla mnie określenie miłości; "miłość to niebo na ziemi, niech wiecznie trwa" to bezsens. Takie...zbyt idealne :) Bo miłość to też problemy i troski, a nie tylko sielanka.



To nie milosc dostarcza problemow i trosk ale pomaga je rozwiazac. Uniesienie emocjonalne, pozadanie itp itd miloscia nie sa. Problem, ze wlasnie potocznie ludzie miloscia nazywaja to co w neuropsychologi jest zaslepieniem. Czlowiek zakochany (tak sie mowi potocznie) zyje sam ze soba w swej wyobrazni w kotlowaninie uczuc, pragnien, pozadan i zwiazanych z tym niepewnosci i niepokojow. A jak dostanie kosza to sie maze, lamentuje i martwi. To nie jest milosc i kiedy komus martwienie sie pomoglo??? Chwilowe uczucie aby powiedomic o niebezpieczenstwie swiadomosc jak najbardziej ale to tylko na chwile potrzebne aby poinformowac. Dalej juz zupelnie inne procesy w mozgu sa potrzebne aby niebezpieczenstwo zazegnac czy problem rozwiazac.

bolo ma racje mowiac, ze milosc to niebo na ziemi. Napewno wiekszosc slyszala w naszym kregu religijnym, ze bog jest miloscia. W pewnym sensie to dziala w obie strony. Do pewnego stopnia nieco upraszczajac mozna powieziec, ze Milosc jest Bogiem. Milosc to taki specyficzny boski proces. To najwiekszy dar jaki mozna dostac. Pomaga sie uczyc, przezwycizac problemy, zrozumiec, dawac to co potrzebne innym i czerpac z tego ogroma przyjemnosc.

Sa rozne rodzaje milosci. W sanskrycie jest cos okolo 60 slow na rozne jej odmiany. Pewnie angielski czy amerykanski psycholog, ktorego ksiege czytalem, poprosil raz starego hinduskiego guru aby mu wyjasnil znaczenie tych slow, pozwolil pojac te rozne rodzaje milosci. Ten mu odpowiedzila, ze pomijajac kilka to reszty nie moze bo w mozgu psychologa nie ma takich pojec. To jest troche tak - tlumaczyl - jak z kolorami. Eskimosi odrozniaja i nazywaja dwadziescia kilka kolorow bieli bo ze wzgledu na srodowisko ich mozg musial takie mozliwosci widzenia i odrozniania rozwinac. Gdybyscie w waszej kulturze - kontynuowal - mieli takie potrzeby i nastawienie do poznawania i rozwijania milosci to mielibysci i slowa nazywajace jej odmiany bo te rodzaje milosci bylyby w was.


pozdrawiam,

Użytkownik vik123 edytował ten post 02 February 2012 - 03:30


#126 Użytkownik nie jest zalogowany   Szczypta. 

  • Weteran
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 752
  • Rejestracja Sat, 24 Dec 11
  • Płeć:Nie powiem

Napisano 02 February 2012 - 13:23

Wyświetl postUżytkownik vik123 dnia 02 February 2012 - 03:09 napisał

To nie milosc dostarcza problemow i trosk ale pomaga je rozwiazac. Uniesienie emocjonalne, pozadanie itp itd miloscia nie sa. Problem, ze wlasnie potocznie ludzie miloscia nazywaja to co w neuropsychologi jest zaslepieniem. Czlowiek zakochany (tak sie mowi potocznie) zyje sam ze soba w swej wyobrazni w kotlowaninie uczuc, pragnien, pozadan i zwiazanych z tym niepewnosci i niepokojow. A jak dostanie kosza to sie maze, lamentuje i martwi. To nie jest milosc i kiedy komus martwienie sie pomoglo??? Chwilowe uczucie aby powiedomic o niebezpieczenstwie swiadomosc jak najbardziej ale to tylko na chwile potrzebne aby poinformowac. Dalej juz zupelnie inne procesy w mozgu sa potrzebne aby niebezpieczenstwo zazegnac czy problem rozwiazac.

bolo ma racje mowiac, ze milosc to niebo na ziemi. Napewno wiekszosc slyszala w naszym kregu religijnym, ze bog jest miloscia. W pewnym sensie to dziala w obie strony. Do pewnego stopnia nieco upraszczajac mozna powieziec, ze Milosc jest Bogiem. Milosc to taki specyficzny boski proces. To najwiekszy dar jaki mozna dostac. Pomaga sie uczyc, przezwycizac problemy, zrozumiec, dawac to co potrzebne innym i czerpac z tego ogroma przyjemnosc.

Sa rozne rodzaje milosci. W sanskrycie jest cos okolo 60 slow na rozne jej odmiany. Pewnie angielski czy amerykanski psycholog, ktorego ksiege czytalem, poprosil raz starego hinduskiego guru aby mu wyjasnil znaczenie tych slow, pozwolil pojac te rozne rodzaje milosci. Ten mu odpowiedzila, ze pomijajac kilka to reszty nie moze bo w mozgu psychologa nie ma takich pojec. To jest troche tak - tlumaczyl - jak z kolorami. Eskimosi odrozniaja i nazywaja dwadziescia kilka kolorow bieli bo ze wzgledu na srodowisko ich mozg musial takie mozliwosci widzenia i odrozniania rozwinac. Gdybyscie w waszej kulturze - kontynuowal - mieli takie potrzeby i nastawienie do poznawania i rozwijania milosci to mielibysci i slowa nazywajace jej odmiany bo te rodzaje milosci bylyby w was.


pozdrawiam,



Viku, jak można nazywać miłość na ziemi jak w niebie? Przecież to dwa różne światy! Czemu porównujesz miłość Boga do miłości człowiek=człowiek. Ta pierwsza to miłość bezgraniczna, a ta druga to ciągłe problemy, jak już wcześniej napisałam.
Także w tej kwestii się z Tobą nie zgodzę. Również pozdrawiam.

#127 Użytkownik nie jest zalogowany   bolo2008 

  • Przetrwały
  • PipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 518
  • Rejestracja Sat, 01 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 02 February 2012 - 19:52

Wyświetl postUżytkownik Szczypta. dnia 02 February 2012 - 13:23 napisał

Viku, jak można nazywać miłość na ziemi jak w niebie? Przecież to dwa różne światy! Czemu porównujesz miłość Boga do miłości człowiek=człowiek. Ta pierwsza to miłość bezgraniczna, a ta druga to ciągłe problemy, jak już wcześniej napisałam.
Także w tej kwestii się z Tobą nie zgodzę. Również pozdrawiam.

Problemy są gdy miłość odchodzi,kochać wszystko wokół to jest chwilowy stan,który przeżyłem kilka razy, odczucie którego nie można przenieść na papier. W takiej chwili znikają wszystkie problemy, jest tylko miłość do rzeczy martwych i żywych (ekstaza).

#128 Użytkownik nie jest zalogowany   bolo2008 

  • Przetrwały
  • PipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 518
  • Rejestracja Sat, 01 Oct 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 02 February 2012 - 19:57

W młodości byłem zakochany po uszy,kierowałem swoje myśli i wzrok w kierunku wybranki. W piersiach odczuwałem coś w rodzaju bólu, czy wam się to przydarzyło?

#129 Użytkownik nie jest zalogowany   Szczypta. 

  • Weteran
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 752
  • Rejestracja Sat, 24 Dec 11
  • Płeć:Nie powiem

Napisano 02 February 2012 - 21:41

Bólu...fizycznego?
Prawdziwa miłość drogi Bolo, to jednak problemy, uwierz. Przykładem doskonałym są na to moi dziadkowie. Ze sobą są już około 50 lat, dziadek jest zakochany (pomimo upływu lat) w babci po uszy i odwrotnie. To się widzi...w każdym ich geście, słowie...nawet wtedy kiedy babcia daje dziadkowi ścierką przez plecy, bo znów skarpetki zostawił na środku pokoju...A jednak mają problemy i troski. I to jest prawdziwa miłość! W tej kwestii mnie nikt nie przekona.

#130 Użytkownik nie jest zalogowany   Szpak 

  • Weteran
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa VIP
  • Postów 1056
  • Rejestracja Sat, 30 Apr 11
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 02 February 2012 - 22:46

Ale to nie miłość rodzi te troski. Ona pomaga je wspólnie przezwyciężać.

#131 Użytkownik nie jest zalogowany   Szczypta. 

  • Weteran
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 752
  • Rejestracja Sat, 24 Dec 11
  • Płeć:Nie powiem

Napisano 02 February 2012 - 22:51

Nie. Miłość rodzi właśnie te troski, bo jakby np. mojej babci nie zależało na zdrowiu i po prostu...godnym życiu dziadka nie
troszczyła by się o niego. I dlatego bez miłości nie mieli by problemów. Chociaż takie nie martwienie się o bliskich, to też problem.

#132 Użytkownik nie jest zalogowany   Przymszy 

  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 7413
  • Rejestracja Tue, 14 Apr 09
  • Płeć:Nie powiem

Napisano 02 February 2012 - 22:54

Problemy mieliby z miłością jak i bez niej. Jeśli ktoś martwi się o zdrowie drugiej osoby to troska nie rodzi się z miłości tylko rodzi się za sprawą niepewnego stanu zdrowia. Gdyby stan zdrowia nie był niepokojący to i trosk by nie było.

#133 Użytkownik nie jest zalogowany   Szczypta. 

  • Weteran
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 752
  • Rejestracja Sat, 24 Dec 11
  • Płeć:Nie powiem

Napisano 02 February 2012 - 22:56

Czy ja muszę się tak często z Wami niezgadzać? :lol:
Ale przecież równie dobrze mogliby machnąć na te problemy, prawda? I mieć siebie w nosie.

#134 Użytkownik nie jest zalogowany   Przymszy 

  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 7413
  • Rejestracja Tue, 14 Apr 09
  • Płeć:Nie powiem

Napisano 02 February 2012 - 23:00

Nikt Ci nie broni się zgadzać.
Mogliby mieć siebie w nosie. Sęk w tym, że do troszczenia się o kogoś nie potrzebna jest miłość. Za to aby takie troski zaistniały potrzebny jest jakiś problem, potrzeba aby coś się nie układało idealnie, aby było się o co martwić.

#135 Użytkownik nie jest zalogowany   Szczypta. 

  • Weteran
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 752
  • Rejestracja Sat, 24 Dec 11
  • Płeć:Nie powiem

Napisano 02 February 2012 - 23:02

Wybacz, odpowiem później, a najprędzej jutro, bo dziś już idę pomykać do łóżka, bo być może głupoty piszę.

#136 Użytkownik nie jest zalogowany   Przymszy 

  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • Wyświetl galerię
  • Grupa Miejscowi
  • Postów 7413
  • Rejestracja Tue, 14 Apr 09
  • Płeć:Nie powiem

Napisano 02 February 2012 - 23:03

Wybaczam.

Opcje tematu:


  • (7 stron)
  • +
  • « Pierwsza
  • 5
  • 6
  • 7
  • Nie możesz napisać tematu
  • Nie możesz odpowiedzieć

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych