Czy samobójstwo jest grzechem?
#1
Napisano 19 January 2011 - 18:02
#2
Napisano 19 January 2011 - 20:20
#3
Napisano 19 January 2011 - 20:24
#4
Napisano 19 January 2011 - 20:58
Użytkownik Anette dnia 19 January 2011 - 18:02 napisał
Przyczyny samobójstw - Istnieje wiele teorii mających wyjaśnić motywy targania się na własne życie.
„Samobójstwo jest reakcją danej osoby na problem, który wydaje się ją przerastać, na przykład na samotność, śmierć kogoś bliskiego (zwłaszcza współmałżonka), rozpad małżeństwa rodziców, poważną chorobę, starzenie się, brak zatrudnienia, kłopoty finansowe i uzależnienie od narkotyków” (The American Medical Association Encyclopedia of Medicine).
Socjologia wyodrębnia cztery podstawowe rodzaje samobójstw:
1. Samobójstwo egoistyczne — „u jego podłoża może leżeć brak zintegrowania się danej jednostki ze społeczeństwem. Tacy samobójcy, zwykle pozostawieni sami sobie, nie czują się związani ze środowiskiem ani od niego zależni”. Na ogół są to samotnicy.
2. Samobójstwo altruistyczne — „jednostka jest nadmiernie zintegrowana z grupą, toteż nie ma takiego wyrzeczenia, na jakie by się dla niej nie zdobyła”. Przykładem mogą być japońscy kamikadze z czasów II wojny światowej albo ekstremiści religijni, którzy wysadzają się w powietrze, by zabić domniemanych wrogów. W grę wchodzą też osoby odbierające sobie życie w celu zwrócenia uwagi społeczeństwa na jakąś sprawę.
3. Samobójstwo anomiczne — „ofiara nie potrafi w racjonalny sposób radzić sobie z sytuacją kryzysową i decyduje się rozwiązać problemy przez samobójstwo. Popełnia je wtedy, gdy jej ustalony związek z otoczeniem ulega nagłej, szokującej zmianie”.
4. Samobójstwo fatalistyczne — „uważa się, że prowadzi do niego nadmierna kontrola ze strony społeczeństwa, które zasadniczo ogranicza wolność jednostki”. Ofiary „odnoszą wrażenie, iż nie mają przed sobą żadnej przyszłości” (Alan L. Berman i David A. Jobes, Adolescent Suicide: Assessment and Intervention).
Użytkownik Anette dnia 19 January 2011 - 18:02 napisał
„Mam dosyć wstawania z łóżka co rano. Jestem zagubiony. Ogarnia mnie złość. Mam zbolałe serce. (...) Myślę więc o odejściu. (...) Nie chcę odejść, ale czuję, że muszę. (...) Kiedy spoglądam w przyszłość, widzę tylko ciemność i ból”. Z pożegnalnego listu 21-letniego Petera, który popełnił samobójstwo.
Jeżeli chęć zrobienia sobie czegoś złego przybiera na sile, trzeba wołać w modlitwie do Jehowy.
On rozumie ból każdej udręczonej osoby, a zarazem chce, żeby ona żyła!
Napisano:
(Psalm 56:9) "Wtedy zawrócą moi nieprzyjaciele, w dniu, gdy zawołam; dobrze to wiem, że za mną jest Bóg".
Może pomóc radzić sobie z cierpieniem, wspierając „mocą, która wszystko przewyższa” (2 Koryntian 4:7).
Należy pomyśleć, ileż zmartwień przysporzyłoby samobójstwo rodzinie, przyjaciołom i samemu Jehowie.
Zastanowienie się nad tym potrafi rozniecić chęć do życia.
Chociaż więc komuś by się wydawało, iż cierpienia nigdy się nie skończą, warto pamiętać, że inni już przetrwali taki sam ból. Na podstawie własnych doświadczeń mogliby powiedzieć, że wszystko prędzej czy później się zmienia.
W przetrwaniu takiego bolesnego okresu mogą pomóc drudzy.
Przygnębieni powinni zabiegać o niezbędne wsparcie — na które zresztą zasługują — i dalej żyć!
Użytkownik Anette dnia 19 January 2011 - 18:02 napisał
Cóż za pytanie?
Każdy zmarły, także samobójca, idzie w to samo miejsce - do grobu i wraca do ziemi.
Jako chrześcijanie, jesteśmy zainteresowani poglądem Jehowy na samobójstwo.
W Jego oczach życie ludzkie jest drogocenne i święte.
Napisano:
(Rodzaju 9:5) "A ponadto będę żądał z powrotem krwi waszych dusz. Z ręki każdego żywego stworzenia będę jej żądał z powrotem; i z ręki człowieka, z ręki każdego, kto jest jego bratem, będę żądał z powrotem duszy człowieka".
(Psalm 36:9) "Bo u ciebie jest źródło życia; dzięki światłu od ciebie widzimy światło".
Rozmyślne odebranie sobie życia jest morderstwem na własnej osobie i dlatego nie podoba się Bogu
Napisano:
(Wyjścia 20:13) „Nie wolno ci mordować".
(1 Jana 3:15) "Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że w żadnym zabójcy nie pozostaje życie wieczne".
Rozpatrzmy przykład izraelskiego króla Saula.
Uświadomiwszy sobie, że nie przeżyje ostatniej bitwy z Filistynami, nie chciał, by wrogowie go znieważyli, toteż „wziął miecz i padł nań”. Kiedy Filistyni znaleźli jego zwłoki, przymocowali je do muru miasta Bet-Szan. Gdy usłyszeli o tym mieszkańcy Jabesz-Gilead, zdjęli ciało i spalili. Potem wzięli kości króla i je pogrzebali. Odbyli nawet siedmiodniowy post, będący u Izraelitów tradycyjnym obrzędem żałobnym.
Kiedy Dawid, pomazaniec Jehowy, dowiedział się, co uczynili ci ludzie, oświadczył:
„Bądźcie błogosławieni przez Jehowę, gdyż okazaliście tę lojalną życzliwość swemu panu, Saulowi i go pogrzebaliście. Oby zatem Jehowa okazał wam lojalną życzliwość i wierność” (2 Samuela 2:5, 6).
Z Biblii nie wynika, że mieszkańcy Jabesz-Gilead zostali potępieni za dokonanie czegoś, co można uznać za obrzęd pogrzebowy związany ze śmiercią króla Saula. Porównajmy to z sytuacją osób, które pozbawiono pochówku ze względu na ich niegodziwe postępowanie.
Napisano:
(Jeremiasza 25:32-33) „Tak rzekł Jehowa Zastępów: ‚Oto nieszczęście idzie od narodu do narodu, a z najodleglejszych miejsc na ziemi zostanie wzbudzona wielka nawałnica. I pobici przez Jehowę będą w owym dniu od jednego krańca ziemi aż po drugi kraniec ziemi. Nie będą opłakiwani, nie będzie się też ich zbierać ani grzebać. Będą jak gnój na powierzchni roli’".
W przeciwieństwie do ludzi, którzy wierzą w nieśmiertelność duszy, Świadkowie Jehowy nie urządzają pogrzebów po to, by zgodnie z rozpowszechnionym błędnym poglądem wyprawić zmarłego na tamten świat.
Głównym celem takiej uroczystości nie jest dopomożenie zmarłemu, lecz pocieszenie pogrążonych w smutku i danie obecnym świadectwa na temat stanu umarłych.
Napisano:
(Kaznodziei 9:5) "Bo żyjący są świadomi tego, że umrą, lecz umarli nie są świadomi niczego ani już nie mają zapłaty, gdyż pamięć o nich poszła w zapomnienie".
(Kaznodziei 9:10) "Wszystko, co twoja ręka ma sposobność zrobić, rób całą swą mocą, bo nie ma pracy ani snucia planów, ani poznania, ani mądrości w Szeolu — w miejscu, do którego idziesz".
(2 Koryntian 1:3-5) "Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, Ojciec tkliwych zmiłowań i Bóg wszelkiego pocieszenia, który nas pociesza we wszelkim naszym ucisku, abyśmy tych, co są w jakimkolwiek ucisku, mogli pocieszać tym pocieszeniem, którym sami jesteśmy pocieszani przez Boga.
Bo jak obfitują w nas cierpienia dla Chrystusa, tak też przez Chrystusa obfituje pocieszenie, którego doznajemy".
Przemówienie pogrzebowe wygłasza się z jeszcze innego ważnego powodu: ma ono pomóc zebranym zastanowić się nad krótkotrwałością życia - "Lepiej iść do domu żałoby, niż iść do domu biesiadnego, gdyż taki jest kres wszystkich ludzi; a żyjący powinien wziąć to sobie do serca".
Pozdrawiam
#5
Napisano 20 January 2011 - 16:14
Cytat
Kan. 1183 -
§ 1. Co do pogrzebu, katechumeni są zrównani z wiernymi.
§ 2. Ordynariusz miejsca może zezwolić na pogrzeb kościelny dzieci, których rodzice mieli zamiar je ochrzcić, a jednak zmarły przed chrztem.
§ 3. Ochrzczonym przynależnym do jakiegoś Kościoła lub wspólnoty kościelnej niekatolickiej, można pozwolić na pogrzeb kościelny według roztropnego uznania ordynariusza miejsca, jeśli nie ma ich własnego szafarza; chyba że się ustali, iż mieli przeciwną wolę.
Kan. 1184 -
§ 1. Jeśli przed śmiercią nie dali żadnych oznak pokuty, pogrzebu kościelnego powinni być pozbawieni:
1° notoryczni apostaci, heretycy i schizmatycy;
2° osoby, które wybrały spalenie swojego ciała z motywów przeciwnych wierze chrześcijańskiej;
3° inni jawni grzesznicy, którym nie można przyznać pogrzebu bez publicznego zgorszenia wiernych.
§ 2. Gdy powstaje jakaś wątpliwość, należy się zwrócić do miejscowego ordynariusza, do którego decyzji należy się dostosować.
Kan. 1185 - Pozbawienie pogrzebu zawiera w sobie także odmowę odprawienia jakiejkolwiek Mszy świętej pogrzebowej.
Z tej lektury wynika, że zarówno dzieci, które zmarły przed chrztem, jak i osoby, które popełniły samobójstwo w wyniku np. załamania psychicznego (tzn. nie są "jawnymi grzesznikami publicznie gorszącymi wiernych") nie powinny być pozbawiane prawa do "kościelnego" pogrzebu.
#6
Napisano 20 January 2011 - 22:06
#7
Napisano 20 January 2011 - 23:47
#8
Napisano 21 January 2011 - 00:44
Użytkownik Przymszy dnia 20 January 2011 - 22:06 napisał
Krótka odpowiedź brzmi: "tak".
To "widzimisię" może ewentualnie zastąpić sumieniem, wspartym opinią miejscowego proboszcza. "Publiczne zgorszenie" można przewidzieć.
#9
Napisano 21 January 2011 - 02:22
Użytkownik deora dnia 20 January 2011 - 16:14 napisał
A myślisz, że ktoś się wiesza, żeby gorszyć publikę..?
Bo moim zdaniem są dwie możliwości - albo ktoś się załamał, albo jest chory psychicznie. W obu przypadkach trudno mówić o celowym gorszeniu - no chyba że uznamy za samobójstwo taki lot do Smoleńska (wtedy na Wawelu chowają
#10
Napisano 21 January 2011 - 16:10
#11
Napisano 21 January 2011 - 17:27
Użytkownik Prince dnia 21 January 2011 - 02:22 napisał
Bo moim zdaniem są dwie możliwości - albo ktoś się załamał, albo jest chory psychicznie. W obu przypadkach trudno mówić o celowym gorszeniu - no chyba że uznamy za samobójstwo taki lot do Smoleńska (wtedy na Wawelu chowają
Oczywiście, że tak nie myślę. Ta tematyka jest mi akurat dość dobrze znana. Samobójstwo jest pewnie zawsze wynikiem załamania lub choroby psychicznej. Tego nieszczęśliwego sformułowania użyłam w odpowiedzi na wątpliwości zawarte we wcześniejszych postach (o zdrowiu psychicznym samobójców wspominała i Anette, i Przymszy). Powołałam się przy tym na zamieszczony w cytacie kanon prawa kanonicznego, w którym nie mówi się stricte o samobójcach, a jedyną kategorią - do której można się odnieść są ci nieszczęśni "jawni grzesznicy, którym nie można przyznać pogrzebu bez publicznego zgorszenia wiernych". Wydaje mi się jednak, po głębszym zastanowieniu, że trudno byłoby znaleźć przykład takiego samobójstwa, nawet całkiem hipotetycznie.
#13
Napisano 01 February 2011 - 15:30
Użytkownik Weronisia dnia 21 January 2011 - 16:10 napisał
Osoba wierna Jehowie może w sensie przenośnym przerzucić na Niego swoje brzemię, czyli swe troski i zmartwienia.
Dawid zachęcał: „Zrzuć swe brzemię na Jehowę, a on cię wesprze. Nigdy nie pozwoli, by prawy się zachwiał” (Ps 55:22).
I jeszcze to:
(1 Piotra 5:6-7) "Ukorzcie się zatem pod potężną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownym czasie;
zarazem przerzućcie na niego wszelką waszą troskę, gdyż on się o was troszczy".
Psalmista zawołał też: „Błogosławiony niech będzie Jehowa, który codziennie nosi za nas ciężar, prawdziwy Bóg naszego wybawienia” (Ps 68:19).
Jezus potępił uczonych w piśmie i faryzeuszy - dzisiaj kler chrześci9jaństwa, mówiąc o nich:
„Wiążą wielkie ciężary i wkładają je ludziom na barki, sami zaś nie chcą ich ruszyć swoim palcem” (Mt 23:2, 4). Najwyraźniej chodziło mu o drobiazgowe przepisy i uciążliwe tradycje, które ci przywódcy narzucali prostym ludziom.
I nie chcieli pójść nawet na najmniejsze ustępstwo, by im ulżyć.
Nie interesują się wiernymi i ich sytuacją i problemami.
Jak jednak apostoł Paweł wykazał, noszenie cudzych brzemion nie oznacza ponoszenia za kogoś odpowiedzialności przed Bogiem. W sąsiednich wersetach Paweł wyjaśnił, że „jeśli ktoś myśli, że jest czymś, a jest niczym, to zwodzi swój umysł”. Zachęcił też chrześcijan: „Niech każdy sprawdza, jakie jest jego dzieło, a wtedy będzie miał powód do radosnego uniesienia ze względu na samego siebie, a nie w porównaniu z drugim” (Gal 6:3, 4).
Zaraz potem Paweł dodał: „Każdy bowiem poniesie swój własny ciężar” — ciężar odpowiedzialności przed Najwyższym Sędzią, Jehową Bogiem.
Koniecznie trzeba poznać Boga, bo w tym kryją się wielkie korzyści w rozwiązywaniu swych problemów życiowych, a tym samym możliwość znalezienia wyjścia z każdej sytuacji - także ucieczka od samobójstwa.
Pozdrawiam
#14
Napisano 03 February 2011 - 18:22
To nie jest takie proste jak się wydaje, ponieważ ludzie przykładający sobie broń do skroni, są zamknięci w swoim prywatnym świecie bez klamek, bez wyjścia, nawet jeśli nam się wydaje, że rozwiązanie jest proste. Tym bardziej, iż Bóg także dopuszcza cierpienia na ziemi, a tacy ludzie widzą właśnie samo to zło. Podsumowując: człowiek zdrowy może łatwo mówić co by zrobił na miejscu samobójcy z łatwością.Trudniej być po drugiej stronie barykady i wówczas mądrować.
Użytkownik Abstrakcja edytował ten post 03 February 2011 - 18:23
Kobiety wykazują niezwykły instynkt przetrwania: nie one idą na wojnę, choć o nie toczy się walka, nie one poddawane są publicznej krytyce, choć to one rządzą światem.
I odwrotnie...
Mężczyźni są w ogóle tacy, że tak ogólnie to oni albowiem są teges i jest fajnie :D
#15
Napisano 04 February 2011 - 09:26
Użytkownik Abstrakcja dnia 03 February 2011 - 18:22 napisał
To nie jest takie proste jak się wydaje, ponieważ ludzie przykładający sobie broń do skroni, są zamknięci w swoim prywatnym świecie bez klamek, bez wyjścia, nawet jeśli nam się wydaje, że rozwiązanie jest proste. Tym bardziej, iż Bóg także dopuszcza cierpienia na ziemi, a tacy ludzie widzą właśnie samo to zło. Podsumowując: człowiek zdrowy może łatwo mówić co by zrobił na miejscu samobójcy z łatwością.Trudniej być po drugiej stronie barykady i wówczas mądrować.
„Każdy łańcuch przyczyn prowadzących do samobójstwa jest indywidualny — całkowicie osobisty, niezgłębiony i przerażający” (Kay Redfield Jamison, psychiatra).
Wielu samobójców nie tyle chce umrzeć, ile „położyć kres sytuacji, w której się znajduje” — oświadczył pewien profesor psychologii.
Wskazują na to zwroty typowe dla listów pożegnalnych. Wypowiedzi w rodzaju: „Nie mogłem już tego znieść” albo „Po co dalej żyć?” ujawniają silne pragnienie ucieczki od twardej rzeczywistości.
Jak to jednak ujął pewien terapeuta, samobójstwo przypomina „leczenie przeziębienia bombą jądrową”.
„Decyzja o targnięciu się na życie w dużej mierze zależy od sposobu postrzegania zdarzeń” — wyjaśnia pani Kay Redfield Jamison, profesor psychiatrii z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa.
I dodaje: „Dla większości zdrowych umysłów żadne wydarzenie nie jest na tyle tragiczne, by usprawiedliwiało samobójstwo”.
Każdy z ludzi ma tzw.: ‛wewnętrzne i zewnętrzne zasoby umożliwiające skuteczne zwalczanie stresu i niepokoju’.
Do zasobów tych zaliczają się krewni i przyjaciele. Ale dla wielu jest Biblia z chociażby Księgą Przypowieści 12:25, która mówi: „Zmartwienie w sercu człowieka przygnębia go, lecz słowo dobre znowu go rozwesela”.
Życzliwe słowa kogoś, kto nas rozumie, mogą całkowicie odmienić sytuację!
Wskazane jest zatem, by człowiek przygnębiony lub zmartwiony nie cierpiał w samotności.
napisano:
(Przysłów 18:1) "Kto się odosabnia, będzie szukał swej samolubnej tęsknoty; wybuchnie przeciwko wszelkiej praktycznej mądrości".
Pomocą mogą służyć także członkowie zboru chrześcijańskiego. Usposobieni duchowo starsi zboru potrafią udzielić pomocy i wsparcia osobom przygnębionym - współwyznawcom.
Czytasz:
(Izajasza 32:1-2) "Oto król będzie panował dla prawości, a książęta będą sprawować władzę książęcą dla sprawiedliwości. 2 I każdy będzie jak schronienie przed wiatrem i kryjówka przed deszczową nawałnicą, jak strumienie wody w bezwodnej krainie, jak cień wielkiej skały w wyczerpanej ziemi".
(Jakuba 5:14-15) "Choruje ktoś wśród was? Niech przywoła starszych zboru i niech się modlą nad nim, nacierając go oliwą w imię Jehowy. A modlitwa wiary uzdrowi niedomagającego i Jehowa go podniesie. Jeśli zaś popełnił grzechy, będzie mu to przebaczone".
Jeżeli chęć zrobienia sobie czegoś złego przybiera na sile, trzeba wołać w modlitwie do Jehowy. On rozumie ból każdej udręczonej osoby, a zarazem chce, żeby ona żyła!
Napisano:
(Psalm 56:9) "Wtedy zawrócą moi nieprzyjaciele, w dniu, gdy zawołam;
dobrze to wiem, że za mną jest Bóg".
Może pomóc radzić sobie z cierpieniem, wspierając „mocą, która wszystko przewyższa” (2 Koryntian 4:7).
Należy pomyśleć, ileż zmartwień przysporzyłoby samobójstwo rodzinie, przyjaciołom i samemu Jehowie.
Zastanowienie się nad tym potrafi rozniecić chęć do życia.
Chociaż więc komuś by się wydawało, iż cierpienia nigdy się nie skończą, warto pamiętać, że inni już przetrwali taki sam ból. Na podstawie własnych doświadczeń mogliby powiedzieć, że wszystko prędzej czy później się zmienia.
W przetrwaniu takiego bolesnego okresu mogą pomóc drudzy.
Przygnębieni powinni zabiegać o niezbędne wsparcie — na które zresztą zasługują — i dalej żyć!
Pozdrawiam
#16
Napisano 01 April 2011 - 14:16
Już sama nazwa wskazuje na to że człowiek robi coś czego nie powinien robić. Przecież nie on sobie dał życie, więc nie powinien sobie odbierać. To straszna głupota i niskie rozumowanie życia .
Ale ludzi toleruje
#17
Napisano 01 April 2011 - 15:51
Użytkownik irenaanna dnia 01 April 2011 - 14:16 napisał
A ja sądzę, że ktoś decydujący się na taki krok, musiał być w ciężkiej depresji, abo był tak przytłoczony problemami, że tylko w smierci widział rozwiązanie. Nikt nie podał mu ręki na czas. Nie można negatywnie oceniac tych ludzi, bo nie wiemy co ich pchnęło do takiej decyzji, na pewno nie nadmiar szczęścia.
#18
Napisano 03 April 2011 - 12:02
Użytkownik magia dnia 01 April 2011 - 15:51 napisał
Myślę, że nie tych ludzi należy negatywnie osądzać, a religie w jakiej są wychowywani, gdzie nie otrzymali prawdy, a jedynie jakieś kłamstwa bez znaczenia.
Bo gdy ktoś ginie w wypadku, albo w jakiejś tragedii księża katoliccy czy duchowni innych religii fałszywych, szybko spieszą z wyjaśnieniami: "Bóg tak chciał!"; "Twoje małe dziecko Bóg zabrał do swego ogrodu w niebie".
Tak przedstawiony Bóg nie jest widziany jako ten, który nosi ludzkie brzemiona.
Osoba wierna Jehowie może w sensie przenośnym przerzucić na Niego swoje brzemię, czyli swe troski i zmartwienia.
Dawid zachęcał: „Zrzuć swe brzemię na Jehowę, a on cię wesprze. Nigdy nie pozwoli, by prawy się zachwiał” (Ps 55:22)
(1 Piotra 5:6-7) "Ukorzcie się zatem pod potężną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownym czasie; 7 zarazem przerzućcie na niego wszelką waszą troskę, gdyż on się o was troszczy".
Psalmista zawołał też: „Błogosławiony niech będzie Jehowa, który codziennie nosi za nas ciężar, prawdziwy Bóg naszego wybawienia” (Ps 68:19).
Takie słowa poparte dogłębnym poznaniem Boga, Jego przymiotów, Jego zamierzeń co do ludzi i ziemi, to wszystko może skutecznie odsunąć myśli samobójcze. Życie przecież jest darem od Boga, On także pomaga żyć według Bożych wymagań.
To ważne informacje.
Fałszywe religie tych prawd nie uczą, robiąc w ten sposób krzywdę swym wiernym.
Cóż one prawdy nie znają, tam nie ma poznania Boga.
Pozdrawiam
#19
Napisano 03 April 2011 - 12:06
Użytkownik Miłujący prawde dnia 03 April 2011 - 12:02 napisał
Dobrze wiesz, że wsród Swiadków Jehowy również dochodzi do takich tragedii, chcesz nam powiedzieć, że jednak nie wszystko funkcjonuje u Was prawidłowo?
#20
Napisano 03 April 2011 - 20:19
Użytkownik magia dnia 03 April 2011 - 12:06 napisał
Wszędzie są osoby o większej lub mniejszej wierze.
Ten szatański system szczególnie mocno atakuje Świadków Boga - Świadków Jehowy.
Reszta jest jego, chociaż niszczy ich tak samo.

Logowanie
Rejestracja
Pomoc


















