Newsy z życia kościoła
#42
Napisano 24 May 2011 - 22:09
#43
Napisano 25 May 2011 - 20:11
Tutaj chodzi o konkretne wydarzenie. Jakby dopuszczał oficjalnie to by nie płacił odszkodowań za molestowania.
Ale jedna uwaga, za zgoda 12 latka. Islam dopuszcza od 9 lat wiec co się czapiasz Watykanu
Przeczytaj co to za temat i się zastanów głęboko nad swoim faux pas.
Jeśli po przemyśleniu nadal nic Ci nie wpadnie do główki do pisz na priv. Szkoda tutaj zaśmiecać temat tłumaczeniami.
Do mojej starej szkoły przyszedł nauczać pijany ksiądz.
To jest news?
Kiedy to było? Jaka szkoła? Imię i nazwisko księdza?
Zgodnie z watykańskim kodeksem karnym seks z 12 (czy 13 już nie pamiętam) latkiem jest legalny. Watykan poprostu od ponad 100 lat nie zaktualizował swojego kodeksu karnego
Wróćmy do tematu, OK?
#44
Napisano 02 June 2011 - 20:46
Do zdarzenia doszło w zeszły czwartek przed budynkiem uczelni przy ul. Sucharskiego. Nagiego mężczyznę zauważyły dwie studentki. - To była godz. 18. Wychodziłam z koleżanką z egzaminu. Przechodziłyśmy obok hondy civic, w której siedział w fotelu obok kierowcy nagi mężczyzna, czytał gazetę i się onanizował - opowiada "Gazecie" pani Katarzyna, jedna ze studentek.
- Byłyśmy zszokowane. Zauważyłyśmy w pobliżu dwóch policjantów. Stwierdziłyśmy, że powiemy im o nagim mężczyźnie, tym bardziej, że wzdłuż samochodu przechodziły też dzieci. Policjanci wezwali jeszcze radiowóz. Później się dowiedziałam, że moje koleżanki w identycznej pozie widziały tego mężczyznę dwie godziny wcześniej. Widzieli go też nasi koledzy - kontynuuje studentka.
Policjanci podeszli do mężczyzny. - Był nagi - potwierdza Zbigniew Kocój z rzeszowskiej policji. - Gdy funkcjonariusze podeszli do niego, to już nie dokonywał czynności seksualnych. Mężczyzna został ukarany mandatem w wysokości 500 zł za nieobyczajny wybryk. Mandat przyjął i odjechał - dodaje Kocój.
Ukarany to 48-letni ksiądz spod Krosna. - Policjanci powiedzieli nam potem, że pytali go, czy często to robi. Odpowiedział im, że od czasu do czasu - mówi pani Katarzyna.
- Nas nie interesuje, czy taka osoba jest księdzem, murarzem, czy tynkarzem. W dowodzie osobistym nie ma napisanego zawodu - słyszymy od funkcjonariuszy.
Duchowny został ukarany z art. 140 kodeksu wykroczeń, który mówi: "Kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany".
Podkarpaccy policjanci w zeszłym roku wlepili w całym województwie 2461 mandatów za "wykroczenia przeciwko obyczajności publicznej", a w samym Rzeszowie prawie 150. Oprócz wspomnianego artykułu są jeszcze dwa.
Pierwszy brzmi: "Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych". Drugi: "Kto natarczywie, narzucając się lub w inny naruszający porządek publiczny sposób, proponuje innej osobie dokonanie z nią czynu nierządnego, mając na celu uzyskanie korzyści materialnej, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny".
Za co policjanci najczęściej wlepiają mandaty z tych artykułów? - Na przykład za oddawanie moczu w miejscu publicznym - tłumaczy Anna Klee z podkarpackiej policji.
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
#45
Napisano 26 September 2011 - 15:52
Oby te wybory wygrała Polska i Bartosz Kownacki - modlili się w niedzielę w bazylice zwolennicy kandydata PiS do Sejmu. Wkrótce w kościołach odbędą się kolejne spotkania z wyborcami organizowane przez PiS.
Gościem specjalnym Bartosza Kownackiego była Ewa Błasik, wdowa po generale Andrzeju Błasiku, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. Zainteresowanie jej wyznaniami było tak duże, że nie dla wszystkich w kaplicy starczyło miejsc siedzących. Uczestnicy spotkania powitali ją niczym celebrytkę owacjami na stojąco i kwiatami.
Błasik mówiła m.in. o raporcie MAK, z którego wynikało, że jej mąż w momencie katastrofy smoleńskiej był pod wpływem alkoholu: - To, co zrobiono z moim mężem, jest nie do opisania. Polskie media znęcały się nade mną i moimi dziećmi. Zadawały mi ból, rzucały kalumnie, oszczerstwa. To, co mówili tzw. eksperci, to kłamstwa małych ludzi, którzy nie wiedzą, co mówią. Oskarżali go bezpodstawnie.
Błasik przez niemal godzinę opowiadała o historii swojego małżeństwa i karierze zawodowej męża. Przerwała dopiero, gdy zepsuł się mikrofon.
Jednak głównym powodem spotkania w kościele była promocja Bartosza Kownackiego, warszawskiego mecenasa reprezentującego część rodzin smoleńskich, który jest trzeci na bydgoskiej liście PiS do Sejmu. W kaplicy na zebranych czekały już materiały wyborcze - ulotki kandydata oraz gazetka "Informator wyborczy", w który znaleźć można przesłanie Kownackiego do wyborców oraz rekomendacje od byłego premiera Jana Olszewskiego, eurodeputowanego Zbigniewa Ziobro, ideologa Radia Maryja Jerzego Roberta Nowaka i byłego rzecznika interesu publicznego Bogusława Nizieńskiego. Prowadzący spotkanie podkreślali, że podczas ostatniej wizyty na Ziemi Świętej modlili się, aby to właśnie Kownacki wygrał wybory.
Kownacki zaczął swoje wystąpienie od obalenia "kłamstwa na temat katastrofy smoleńskiej": - Ja nie wiem, jaka jest prawda na temat Smoleńska. W przeciwieństwie do tych, którzy po 10 kwietnia wiedzieli, że był to błąd pilotów - zaczął. Mówił, że Polacy są bez przerwy okłamywani w tej sprawie. - To kłamstwo, że na miejscu tragedii pracowali specjaliści, że dokładnie sprawdzono miejsce, gdzie rozbił się samolot. Jeszcze kilka dni po katastrofie znajdowano kilogramy szczątków ludzkich ciał - przekonywał. - Kłamstwem jest, że gen. Błasik był pod wpływem alkoholu. Nikt nie wziął pod uwagę, że alkohol mógł wytworzyć się po śmierci. Odpowiedzialność za te kłamstwa ponosi rząd - oskarżał.
W spotkaniu nie brali udziału duchowni. Proboszcz bazyliki ks. Marek Bednarek w czasie, gdy przemawiali Błasik i Kownacki, uczestniczył w przyparafialnym festynie. Pytany, czy nie widzi nic niestosownego w organizowaniu spotkań przedwyborczych w kościele, odpowiedział:
- To nie było spotkanie przedwyborcze tylko informacyjne.
- Przecież tam rozdawano ulotki wyborcze, przemawiał jeden z kandydatów - zauważamy.
- Nie byłem w środku, ale to nie miało nic wspólnego z wyborami - skwitował kapłan.
W najbliższych dniach w bydgoskich kościołach odbędą się kolejne spotkania z kandydatami PiS-u. W piątek w tej samej kaplicy wystąpi Jacek Kurski. Z kolei 4 października u Jezuitów zapowiedziano wizytę Antoniego Macierewicza.
http://wiadomosci.ga...i_modlitwa.html
#46
Napisano 26 September 2011 - 21:31
Byłem też zszokowany w tym roku, kiedy wszedłem z pielgrzymką na Jasną Górę i zastałem ją "oblepioną Smoleńskiem".
#47
Napisano 01 October 2011 - 13:31
No jak nie wierzyć? Przecież to serce Jezusa. Ma taką moc, że słów braknie. Nie widziałam tego jeszcze, ale ten cud czuje się tutaj wszędzie - słychać pod sokólskim kościołem.
Choć od tego co wydarzyło się w kościele pod wezwaniem Św. Antoniego Padewskiego w Sokółce minęły już blisko trzy lata, to dopiero w niedzielę wierni i nie tylko, będą mogli zobaczyć cud.
To jest kawałek mięśnia sercowego w agonii - tłumaczy ksiądz Stanisław Gniedziejko, proboszcz parafii i dodaje, że przez cały czas "to" znajduje się w kaplicy na plebani. - Nie mogę nikomu pokazać wcześniej. Dopiero w niedzielę. Takie są ustalenia z kurią. Nie mogę i już - ucina proboszcz.
A sokolski kościół już od kilku dni od rana do wieczora wypełniony jest po brzegi wiernymi. Tłumy wchodzą, wychodzą. Kilkunastu księży zasiada w konfesjonałach, a kolejki do spowiedzi nie zmniejszają się. Rozpoczyna się kolejna msza. A wiernych przybywa.
- Wierzę w to, że wydarzyło się tutaj coś naprawdę ważnego - mówi kobieta, która wchodzi do kościoła. To Celina Łuckiewicz. Twierdzi, że dzięki modlitwie do mięśnia sercowego wyzdrowiała. Chorowała na raka, a jej rokowania nie były dobre.
- Przepraszam, nie mam czasu na opowiadanie mojej historii. Zaangażowałam się w organizację niedzielnych uroczystości. Muszę dekorować ołtarz, a teraz msza... Sama pani rozumie. Niedziela jest teraz najważniejsza - mówi dynamicznie kobieta i znika wewnątrz tłumu w kościele. A tam kazanie, które głosi zakonnik redemptorysta.
- Człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa - duchowny z ambony cytuje słowa Jana Pawła II. - A krzyż został wpisany w nasz krajobraz i grób został wpisany w ten krajobraz. Wszak wszyscy kiedyś umrzemy - ciągnie kapłan, a wierni słuchają.
Jakaś kobieta ociera łzy. Wychodzi z kościoła.
-Wierzę w ten cud, wierzę. Tylko czasem to życie takie ciężkie jest - szepcze.
Co ma się wydarzyć w niedzielę?
- Przygotowujemy się do uroczystości przeniesienia cząstki ciała pańskiego z naszej kaplicy na plebani do kaplicy Matki Bożej Różańcowej do kościoła parafialnego. Przygotowania prowadzą księża redemptoryści. Musimy duchowo i jak najlepiej się do tego przygotować. Wszystko wydarzy się przy ołtarzu polowym przy Kościele - mówi proboszcz. - Początek o godzinie 11. Podczas uroczystości ten fragment mięśnia zostanie umieszczony w bocznym ołtarzu i każdy będzie mógł pomodlić się, nawrócić.
Przez blisko rok o domniemanym cudzie eucharystycznym było cicho. A wydarzył się on 12 października 2008 roku.
Młody ksiądz udzielał komunii. W trakcie wypadł mu z puszki komunikant. Podniósł go i umieścił w specjalnym naczyniu przy tabernakulum.
- Takie są procedury liturgiczne. Taki komunikant powinien zostać rozpuszczony w wodzie. Po mszy przeniesiono naczynie do sejfu w zakrystii - wspomina tamte wydarzenia ksiądz Gniedziejko. - Po tygodniu siostra wyjęła naczynko i wszyscy zobaczyliśmy czarną plamkę na hostii, jakby zakrzepłą krew.
29 października 2008 roku naczynie z komunikantem przeniesiono do tabernakulum w kaplicy na plebani. Następnego dnia komunikant wyjęto z wody i położono na korporale (płótnie, na którym układa się naczynia liturgiczne), w tabernakulum. Proboszcz poinformował białostocką kurię. Do Sokółki zjechali dostojnicy. Zdecydowali, że trzeba ten komunikant, a raczej to co z niego powstało oddać do badań. 7 stycznia 2009 roku pobrano próbkę, która następnie została niezależnie zbadana przez dwóch profesorów specjalistów patomorfologów z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
- Wydali oni zgodne orzeczenie, które brzmi: "przysłany do oceny materiał () w ocenie dwóch niezależnych patomorfologów () wskazuje na tkankę mięśnia sercowego, a przynajmniej, ze wszystkich tkanek żywych organizmu najbardziej ją przypomina". Komisja ustaliła, że komunikant, z którego została pobrana próbka do ekspertyzy jest tym samym, który został przeniesiony z zakrystii do tabernakulum w kaplicy na plebani. Ingerencji osób postronnych nie stwierdzono - poinformował w swoim oświadczeniu ksiądz Adndrzej Kakareko, kanclerz kurii. Dodał też, że wydarzenie z Sokółki nie sprzeciwia się wierze Kościoła, a raczej ją potwierdza.
- Kościół wyznaje, że po słowach konsekracji, mocą Ducha Świętego, chleb przemienia się w Ciało Chrystusa, a wino w Jego Krew. Stanowi ono również wezwanie, aby szafarze Eucharystii z wiarą i uwagą rozdzielali Ciało Pańskie, a wierni, by ze czcią Je przyjmowali - twierdzi ksiądz Kakareko.
I się zaczęło. Do Sokółki zaczęły zjeżdżać tłumy. Jak mówi proboszcz tylko w ubiegłym roku zapisał 180 pielgrzymek autokarowych, w tym było ich już blisko 150.
- Nie sposób policzyć tych pojedynczych osób. Przyjeżdżają z Polski i z zagranicy. Mam sygnały o cudownych uzdrowieniach. Jeden wpłynął nawet ze Szwecji - opowiada proboszcz Gniedziejko.
Ksiądz Andrzej Dębski, rzecznik prasowy Archidiecezji Białostockiej studzi emocje i mówi wprost, że nie jest to jeszcze cud eucharystyczny.
- W historii Kościoła uznano 132 cudy na świecie. W Sokółce będziemy tylko świadkami kolejnego etapu. Niebawem Relikwie Ciała Pańskiego, będą pokazane wiernym. Teraz po prostu będziemy obserwować czy powstanie tam kult tego miejsca. Czy będą tam pielgrzymować ludzie, czy będą miały miejsce uzdrowienia, nawrócenia. Czy to miejsce zaistnieje w świadomości wiernych. Dodaje też, że zdarzenie z Sokółki badane było przez komisję kościelną. Według ustaleń komisji miały wówczas miejsce "zjawiska eucharystyczne". Po zakończeniu prac komisji dokumentacja sprawy została przekazana do Stolicy Apostolskiej. Prokuratura badała sprawę z zawiadomienia złożonego przez Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, które domagało się wyjaśnienia przez śledczych okoliczności wydarzeń w Sokółce.
W październiku 2009 roku komisja kościelna orzekła, że nie było ingerencji osób trzecich w sprawie "zjawisk eucharystycznych". Takie orzeczenie otworzyło drogę do przekazania sprawy Stolicy Apostolskiej. Akta zostały przekazane Nuncjaturze Apostolskiej w Warszawie.
Niedzielne uroczystości
Kilka tysięcy pielgrzymów i wiernych pojawi się na niedzielnych (02.10) uroczystościach w Sokółce. Będzie to uroczystość wystawienia do adoracji Najświętszego Sakramentu wraz z zachowaną Cząstką Ciała Pańskiego w Kaplicy Matki Bożej Różańcowej w Kościele Kolegiackim pw. św. Antoniego w Sokółce. Początek uroczystości o godzinie 11. Mszy świętej będzie przewodniczył arcybiskup Edward Ozorowski, Metropolita Białostocki.
http://bialystok.gaz...__ZDJECIA_.html
#48
Napisano 13 October 2011 - 02:05
- Zobaczcie, jak młodzież zagłosowała. Przecież to jest straszne! Wchodzi do Sejmu mężczyzna, który stał się kobietą, transwestyta. Wchodzą sodomici - tak o. Rydzyk komentuje wyniki niedzielnych wyborów. Szef Radia Maryja wzywa słuchaczy do organizowania się przy posłach prawicy i akcji ewangelizacyjnej
Szef Radia Maryja skomentował wynik niedzielnych wyborów w nocy z poniedziałku na wtorek. Sprowokowało go do tego wystąpienie słuchacza, który telefonicznie połączył się z rozgłośnią.
- Mówiąc najbardziej brutalnie, będzie dorzynanie polskiego narodu. Bo po tym, co rządzący wyprawili z górnikami, ze stoczniowcami pod Sejmem, z krzyżami w Warszawie, w Ossowie, gdzie po 20 latach niby niepodległości stawia się pomniki katom, którzy przyszli polski naród mordować, będzie jeszcze gorzej - mówił mężczyzna przedstawiający się jako Jerzy z Mazowsza. - Będzie bardzo źle, już to widzę, tyko oby nie skończyło się to na ulicach.
- Dziękuję panu Jerzemu za ten głos, myślę tak samo, tylko nie popadam w fatalizm - oznajmił chwilę później o. Rydzyk, który również zadzwonił do stacji. - Jesteśmy rozpracowywani przecież od zakończenia wojny, najpierw ten trend z Moskwy, a teraz inny trend, Nowa Lewica, trzeba to wiedzieć. To zorganizowana sprawa, a my też mamy się organizować i nie poddawać się. Formować, organizować się teraz, gdzie się da, zatrzymywać wszelką destrukcję gdzie się da, nikt nie może być obojętny. Organizować się przy posłach, którzy weszli z tej prawicy niby. Nie myśleć, że wszyscy są idealni, również w tej opcji będą różni.
W wypowiedzi o. Rydzyka pojawiły się również pojednawcze tony.
- Nie przekreślałbym innych opcji, tam też są ludzie, to są też nasi bracia, nasze siostry - ciągnął duchowny. - I też mają dusze, i serca, i wielu myśli podobnie, również w innych partiach nawet. Trzeba wokół tych ludzi się gromadzić, tylko nie dać się tej ideologii złej. Po prostu wszyscy mamy jedną Polskę.
Szef Radia Maryja wezwał słuchaczy do akcji ewangelizacyjnej.
- To jest bardzo pilna sprawa i nie mówić, że babcia nie może, dziadziuś nie może, bo jestem chory, bo mnie reumatyzm łamie czy coś innego ... Nie! Ratować dzieci i młodzież - alarmował o. Rydzyk. - Zobaczcie, jak młodzież zagłosowała. Myślę, że oni sobie za przeproszeniem dla szpasu (żart, psikus - red.) zrobili to, zagłosowali na tych ludzi, którzy ... nawet nie chcę mówić. Przecież to jest straszne! Wchodzi do Sejmu mężczyzna, który stał się kobietą, transwestyta. Ja nie jestem przeciwko człowiekowi, ale widzimy, jakie wartości on niesie. Wchodzą ludzie, jak ktoś nazwał, sodomici. Ludzie, to już jest bardzo poważna sprawa! Oczywiście, my ich traktujemy jak ludzi, z szacunkiem dla człowieka. Ale i z szacunkiem podchodzimy do człowieka, który jest zbrodniarzem, lecz nie do jego zbrodni. Tu trzeba to rozróżniać.
Mówiąc o transwestycie o. Rydzyk miał na myśli transseksualistkę Annę Grodzką, która weszła do Sejmu z Ruchu Palikota.
http://wyborcza.pl/w...mu_wchodza.html
#50
Napisano 16 October 2011 - 23:04
#51
Napisano 05 February 2012 - 19:47
#52
Napisano 08 February 2012 - 22:23
#53
Napisano 09 February 2012 - 00:48
#54
Napisano 15 March 2012 - 11:06
Cytat
26.05.2011
Młodzi mieszkańcy osiedla Habenda na gdańskich Łostowicach są załamani. Ich okolica przypomina pustynię. W pobliżu nie ma obiecanych żłobków, przedszkoli, sklepów, punktów usługowych ani przychodni zdrowia. Jest za to aż sześć kościołów, a wkrótce powstanie kolejny. Ma to być gigantyczna replika rzymskiej bazyliki św. Piotra. Mieszkańcy są oburzeni, bo miasto sprzedało działkę Kościołowi "po cichu" i za bezcen.
- Chcą postawić 50-metrowy kościół, replikę bazyliki św. Piotra z Rzymu. To ze sobą wiąże pielgrzymki, tłumy odwiedzających ludzi! Nie tego oczekiwaliśmy - mówi Daniel Fodorowski, mieszkaniec osiedla Habenda na gdańskich Łostowicach.
O tym, że 50 metrów od najbliższego bloku na ich osiedlu ma stanąć wielki kościół mieszkańcy Łostowic dowiedzieli się pocztą pantoflową. Nie było oficjalnej informacji. Mieszkańcy sporządzili transparenty, naprędce napisali protest do prezydenta miasta. Niczego to nie zmieniło. Kilka dni później w ziemię sprzedaną gdańskiej archidiecezji wkopano krzyż.
- To będzie uświęcone świątynią pod wezwaniem błogosławionego Jana Pawła II. Jest to ofiara serc wiernych, serc, które chcą wyrazić wdzięczność panu Bogu za przynależność do Kościoła. Wstydźcie się, Wy, którzy tego nie rozumiecie, czas na opamiętanie - mówił ksiądz podczas uroczystości.
Ziemia warta około 3 miliony złotych została sprzedana za 28 tysięcy złotych. Prezydent miasta sprzedał ją sam. Wszyscy radni dowiedzieli się o sprzedaży ziemi na cele sakralne po fakcie, kiedy to prezydent złożył wniosek o zmianę planów zagospodarowania przestrzennego. Plan ten nie uwzględnia w tej części Gdańska budynków wyższych niż 14 metrów, a świątynia miała mieć wstępnie, bagatela - 50 metrów wysokości.
- Nam potrzeba wiele innych rzeczy. Stawiać kościół nr 7 w okolicy? Jesteśmy rozczarowani tym, co się stało - mówi Katarzyna Kotarska-Grzenia, mieszkanka osiedla Habenda.
Ludzie, którzy kupili mieszkania na gdańskich Łostowicach to w większości młode małżeństwa. Osiedle Habenda to pustynia, do najbliższego sklepu idzie się około 20 minut. Miejski autobus do centrum Gdańska jeździ co godzinę, a żłobek czy przedszkole nie istnieje.
- Potrzebne nam jest jakieś zaplecze: szkoła, żłobek, przedszkole. Niech dadzą nam działkę na 1 procent wartości, to my wybudujemy - mówi mieszkanka osiedla na gdańskich Łostowicach.
Sprawdziliśmy. Rzeczywiście w promieniu trzech kilometrów stoi już kilka kościołów, a dwa kilometry od poświęconego krzyża natknęliśmy się na kościół w trakcie budowy. Stoi tak od ponad roku. Absurd polega na tym, że i w tym przypadku prezydent oddał ziemię proboszczowi za bezcen, bo za dwa procent jej wartości. A proboszcz sprzedał część swojej działki po cenie komercyjnej, pod duży market.
- Na moje pytanie dotyczące sprzedaży tej ziemi na wolnym rynku i uzyskania w ten sposób pieniędzy na budowę szkół, czy przedszkoli urząd miasta odpowiedział, że tak duża jest podaż ziemi w Gdańsku, że niekoniecznie znajdą się chętni, aby ją kupić. Uważam, że to nieprawda. Przecież parafia, która nabyła ziemię na preferencyjnych zasadach, sprzedała jej część w celach komercyjnych - mówi Jolanta Banach, radna Gdańska.
- Nie można z tego wyciągać żadnych wniosków.
Jednak parafia na Ujeścisku od 2003 roku nie zapłaciła miastu ani złotówki za ziemię, którą dostała. Egzekucja więc idzie dość opornie. Tymczasem mieszkańcy osiedla Habenda nie wiedzą, czego mają się spodziewać: czy okazałej 50-metrowej bazyliki, czy zwykłego kościoła. Nikt ich nie informuje, nie dopuszcza do głosu, lekceważąc protesty. Myśleliśmy, że w archidiecezji gdańskiej dowiemy się więcej. Niestety, nikt z duchownych nie chciał z nami rozmawiać.
- Chciałem zaapelować do prezydenta Adamowicza, by i mi oddał kawałek ziemi za bezcen. Postawiłbym nieduży sklep spożywczy i wszyscy byliby zadowoleni - podsumowuje Daniel Fodorowski, mieszkaniec osiedla Habenda.*
http://interwencja.i...ews?inf=1644887
Oczywiście prezydent miasta jest z PO. Jedno mnie ciekawi: czy ten prezydent nie mógł jakoś zaznaczyć w umowie ,,sprzedaży", że proboszcz może wykorzystać działkę tylko na cele sakralne?
Bo jeśli tak to delikatnie mówiąc dał się wykiwać jak dziecko
Sherlock Holmes
#55
Napisano 16 March 2012 - 16:28
Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski naraził się krakowskiej kurii ujawnieniem informacji na tema agenturalnej przeszłości księży w Kościele. W najnowszej książce Isakowicz-Zaleski porusza inny drażliwy temat. Mówi o "mafii homoseksualnej", która trzęsie Kościołem.
Jak pisze "Gazeta Wyborcza" za kilka dni ukaże się wywiad rzeka, jakiego ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski udzielił Tomaszowi Terlikowskiemu. W "Chodzi mi o prawdę" ksiądz uderza on w kard. Stanisława Dziwisza i wytyka mu sprzyjanie jednej opcji politycznej.
Ale na tym nie koniec. Najmocniejszym fragmentem wywiadu jest część poświęcona homoseksualizmowi w Kościele. Isakowicz-Zaleski pytany o to, czy homoseksualizm jest problemem w polskim Kościele, odpowiedział: Im wyżej, tym gorzej. Lektura akt bezpieki pokazała mi, że ten wątek przewija się niemal bez przerwy. Z akt tych wynika, że jak sobie kuria nie dawała rady z homoseksualizmem księdza, to go przerzucała do Rzymu. Jak i tam nie było już możliwości ukrycia pewnych spraw, to ksiądz taki wyjeżdżał na placówkę dyplomatyczną w innym kraju - cytuje wywiad "GW".
Ksiądz Isakowicz -Zaleski twierdzi, że środowisko homoseksualne zawsze miało w Watykanie ogromne wpływy. Lobby homoseksualne bardzo dobrze się maskuje, ukrywa i trzyma razem - mówi Isakowicz-Zaleski i dodaje, że lobby gejowskie w Kościele może zniszczyć każdego, kto wejdzie mu na drogę. W wywiadzie przyznaje też, że zna przypadek kurii, w której od biskupa po kamerdynera pracują wyłącznie osoby o takiej skłonności, a w parafiach zna przypadki długotrwałych romansów pomiędzy księżmi.
http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/383320,isakowicz-zaleski-o-homoseksualizmie-wsrod-ksiezy.html
Coś tak czułem ze te książęta kościoła się nie rozmnażają z powodu ten tego w własnym gronie.
Użytkownik Spitygniew edytował ten post 16 March 2012 - 16:29

Logowanie
Rejestracja
Pomoc


















