Moja przygoda w sklepie REAL,- Jak ochrona traktuje klijentów
#1
Napisano 18 November 2010 - 06:17
W dniu 17 Listopada 2010 r. poszłam z mężem po zakupy do sklepu REAL w Warszawie na ul.Połczyńska. Poszliśmy po zakup Wkrętarki Akumulatorowej 4,8 V NJADS40 ponieważ to było potrzebne mężowi .Poszliśmy tam prosto po 12 godzinach pracy byliśmy oboje zmęczeni .Ja czekałam na holu mąż poszedł na sklep .Zrobił zakupy i powiedział do mnie że dobrze że nie poszłam na sklep bo jest strasznie śliska posadzka .Ponieważ kupił Wkrętak akumulatorowy poszliśmy do informacji aby się dowiedzieć co z gwarancja na ten sprzęt .w informacji dowiedzieliśmy się że karta gwarancyjna jest paragon zakupu .Wówczas mąż powiedział o bardzo śliskiej posadce w sklepie ,wówczas pani z informacji podała mężowi zeszyt żeby o tym napisał .
Ten fakt wpisywania przez męża skargi na śliska posadzkę zauważył jeden z ochrony co mu się najwyraźniej to nie spodobało .Jak odchodziliśmy od informacji usłyszeliśmy od tego osobnika z ochrony stek wyzwisk skierowanych pod naszym adresem .I tu cytuje dosłownie to co ja usłyszałam '' Ty skurwielu stary pijusie i ćpunie zaraz ci dopierdolę za takie wpisy do zeszytu .Dosłownie mnie zatkało i odezwałam się aby uważał co mówi no i w tym momencie ja usłyszałam podobną wiązankę” Ty stara kurwo popierdolona pijaczko ćpunko wypierdalać stąd bo wam zaraz obydwojgu dopierdolę .” .No tego było już za wiele .Wróciliśmy się do Informacji i postanowiliśmy wezwać policję .Wówczas podszedł do nas drugi z ochrony i do nas żebyśmy stąd spadali bo już sklep zamykają a my jesteśmy na terenie prywatnym .Mąż powiedział że ni wyjdziemy puki nie przyjedzie policja .Przyszła jakaś kobieta nie wiele myśląc powiedziała ze ona nas przeprasza za ochronę ale ona już skończyła pracę i śpieszy się do domu i możemy sobie czekać na policje na zewnątrz bo ona już sklep zamyka .i zaczęła opuszczać kratę dosłownie nad naszymi głowami dziwnie głupio się uśmiechając . Ochrona jak i ta kobieta nie mieli żadnych Identyfikatorów ,oprócz napisu OCHRONA. Wyszliśmy na zewnątrz budynku. Podjechała wezwana przez nas POLICJA .
Opowiedzieliśmy z mężem co nas spotkało w sklepie REAL,- .policja nas wylegitymowała i powiedziała że sobie z tymi panami porozmawia.
Ja doskonale wiem że nie jestem młoda bo mam 54 lata mąż ma 60 lat .ale nie jesteśmy pijakami ani ćpunami ..ponadto ja jestem inwalidka II gr. mam chore nogi jak idę to się po prostu bujam niestety mam nogę w szynie ortopedycznej i tak chodzę od 50 lat. A ta przygoda w sklepie REAL,-
na długo zniechęci nas na odwiedzanie tego sklepu .
CZY DYREKCJA sklepu R E A L ,- wie kogo zatrudnia.
Ale ludzi toleruje
#2
Napisano 18 November 2010 - 14:00
Na pewno nie podarowałbym im tego.
#3
Napisano 18 November 2010 - 15:51
Cytat
Sądzę, że nie wie. A gdyby nawet to pewnie tym panom płacą najmniej jak mogą więc ich poziom kultury zbyt wysoki też być nie może. Hipermarkety to dzisiejsze obozy pracy...
#4
Napisano 18 November 2010 - 15:56
"Człowiek szuka miłości bo w głębi serca wie, że tylko miłość może uczynić go szczęśliwym" - Jan Paweł II
#5
Napisano 18 November 2010 - 16:07
#7
Napisano 20 November 2010 - 23:06
Przyszło mnie do głowy ze byliśmy za skromnie ubrani mieliśmy na sobie ubrania takie co codziennie w nich chadzamy do pracy .
były czyste ale skromne .nie było czasu się przebierać z pracy do sklepu a nie zmienialiśmy ubrań bo nie było czasu jak byśmy się przebrali to nie zdążylibyśmy do sklepu od i cała prawda
Ale ludzi toleruje
#8
Napisano 20 November 2010 - 23:24
Użytkownik irenaanna dnia 20 November 2010 - 23:06 napisał
Przyszło mnie do głowy ze byliśmy za skromnie ubrani mieliśmy na sobie ubrania takie co codziennie w nich chadzamy do pracy .
były czyste ale skromne .nie było czasu się przebierać z pracy do sklepu a nie zmienialiśmy ubrań bo nie było czasu jak byśmy się przebrali to nie zdążylibyśmy do sklepu od i cała prawda
Dzwoniłaś do rzecznika praw konsumenckich? Ci ludzie są opłacani z naszych podatków i zobligowani są do pomocy.
Co ma do rzeczy jak byliście ubrani? Ten tekst wygląda na kopiuj wklej.
Cytat
były czyste ale skromne .nie było czasu się przebierać z pracy do sklepu a nie zmienialiśmy ubrań bo nie było czasu jak byśmy się przebrali to nie zdążylibyśmy do sklepu od i cała prawda
Nie chciałbym nikogo urazić ale ten tekst kojarzę z jakiejś książki, muszę to sprawdzić. Z góry przepraszam, ale to takie zboczenie trochę zawodowe.
#9
Napisano 20 November 2010 - 23:34
Użytkownik Spitygniew edytował ten post 20 November 2010 - 23:35
#10
Napisano 21 November 2010 - 03:12
Ale ludzi toleruje
#11
Napisano 23 November 2010 - 04:22
Moje przeżycia z dnia 18 Listopada 2010 roku. Do dziś mnie nie dają spokoju .Cały czas zastanawiam się dlaczego to co spotkało mnie i mojego męża w tym sklepie do dziś nie mam żadnej odpowiedzi od dyrekcji sklepu / real,- / .Tego samego dnia jak wróciłam do domu wysłałam e-mail do dyrekcji o tym co mnie i mojego męża spotkało dokładnie opisałam o zachowaniu ich pracownika jakimi epitetami obdarował mnie i mojego męża .Tylko za to że mąż wpisał się do książki którą dostał od pani w punkcie obsługi klienta . Zostaliśmy zmieszani z błotem poniżono nas i nasze dobre imię nigdy nie byliśmy pijakami a tym bardziej ćpunami co nam sugerował ochroniarz .Jestem inwalidka i od zawsze jak pamiętam zawsze się / kiwałam bujałam kulałam / .I tylko dlatego zostałam nazwana pijaczka bo według tego osobnika się zataczałam. I jeszcze jedno . Czy jak ktoś dziś jest młody zdrowy ogoloną ma głowę i jest jak to się dziś mówi /napakowany/ to znaczy ze zawsze taki będzie . Czy dzisiejszy młody człowiek nie zdaje sobie sprawy że kiedyś też będzie stary i schorowany .Ja wiem i rozumiem że w dużych marketach pracownicy są źle opłacani maja niskie stawki i pracują ponad godziny ale to nie powód aby swoje frustracje i niepowodzenia wyładowywać na bogu ducha winnym kliencie. Rozmawiałam z osobą która była w sklepie / real,- / na zakupach i tez została zmieszana z błotem a była w garniturze pod krawatem z neseserem w reku ,i tez została wulgarnie nazwana cytuje / Ty kurwo męska / koniec cytatu .A wiecie dlaczego dlatego ze ten mężczyzna miał włosy długie i związane w kucyk a w reku oprócz nesesera miał / kule,szwedkę /. Więc wnioskuje ze w sklepie / real,- / Mogą robić zakupy ludzie nie tylko elegancko ubrani ale również zdrowi .Bo potencjalny inwalida to jest człowiek II kategorii i ma trzymać się od sklepu /real,- / z daleka .
Pięknie moje gratulacje właścicielom i kierownictwu sklepu / real,- / w Warszawie na ul. Połczyńskiej . Wypuszczacie na miasto ulotki o waszych produktach zachęcacie do zakupów ,i tu może bym zaproponowała aby na waszych ulotkach zamieścić napis Obsługujemy klientów bogatych i Zdrowych . Inwalidów i ludzi Biedniejszych Nie obsługujemy .I wtedy wszystko będzie jasne na zachodzie są szpitale tylko dla Białych .to u nas mogą być sklepy dla Bogatych i Zdrowych . I wtedy będzie wszystko jasne nie będzie takich niespodzianek jaką ja miałam z mężem w sklepie / real,- / . Ma taką cichą nadzieje że do czasu puki nie pojawią się na ulotkach takie informacje Inwalidzi i ludzie biedniejsi będą obsługiwani .
Ale ludzi toleruje
#12
Napisano 23 November 2010 - 10:22
#13
Napisano 23 November 2010 - 10:55
#14
Napisano 23 November 2010 - 22:33
Dobry Wieczór.
Dopiero w dniu dzisiejszym przeczytałem Państwa zatrważającą opowieść. To, co przeczytałem nie znajduje się w kanonie standardu obsługi klienta, który codziennie staramy się utrzymywać i zasługuje na srogie potępienie. Nadmienię, że zależy nam na pozytywnym zdaniu każdego klienta.
Sytuacja, która miała miejsce jest karygodna, w stosunku do osoby opisanej zostały wyciągnięte konsekwencje, i w rezultacie nie pełni już służby w naszym sklepie. Osoby na stanowisku ochrony nie są zatrudniane bezpośrednio przez real,- a przez firmę, która świadczy dla nas usługi ochrony i pilnowania porządku. Osoba, której zachowanie Państwo opisali była w zastępstwie, i umowa została z nią natychmiast rozwiązana.
Osobiście rozmawiałem z szefem firmy ochroniarskiej, by ta osoba nie znalazła już zatrudnienia w miejscu , gdzie bardzo ważny jest kontakt z klientem i kultura osobista.
Pozostaje mi Państwa bardzo przeprosić i zapewnić, że dołożymy wszelkich starań by taka sytuacja już nigdy się nie powtórzyła, i wyrazić nadzieje, że pozostaną Państwo naszymi klientami nadal.
Pawel Jachowicz
Dyrektor Marketu
real,- Sp. z o.o. i Spólka
Spólka Komandytowa
ul.Polczynska 4
01-378 Warszawa (Polska)
Tel: 0048 22 53 20 612
Fax: 0048 22 53 20 609
e-mail: mail to:1056.dm@real.pl
No i doczekałam się przeprosin .Mam nadzieję że więcej mnie nic takiego nie spotka
Ale ludzi toleruje
#15
Napisano 23 November 2010 - 22:40
#16
Napisano 23 November 2010 - 23:33
Użytkownik Spitygniew dnia 23 November 2010 - 22:40 napisał
Dokładnie, przynajmniej mieli by pewność, że klient wróci do sklepu.
Bo ja mam taki wybór, że po takiej akcji wolałbym jeździć do innego sklepu nawet gdyby mnie przeproszono
#17
Napisano 24 November 2010 - 11:48
#18
Napisano 26 November 2010 - 02:46
Ale ludzi toleruje
#19
Napisano 26 November 2010 - 12:47
#20
Napisano 29 November 2010 - 01:19

Logowanie
Rejestracja
Pomoc

















