
Spartakus (Andy Whitfield) jest trackim wojownikiem. Jego wioska sprzymierza się z Rzymem w celu wybicia wspólnych wrogów. Dowodzący wojskami legat, Claudius Glaber (Craig Parker), to nieuznający sprzeciwu despota. Pewnego dnia, Spartakus odmawia dalszego marszu i upokarza legata. Po powrocie do domu, zabiera swoją ukochaną żonę Surę (Erin Cummings) i ucieka na południe. Zostają jednak złapani, skazani na niewolę i rozdzieleni. Legat zabiera Spartakusa do rodzinnej Kapui i rozkazuje gladiatorom
...
zabić go na miejskiej arenie. Trak pokonuje przeciwników i zyskuje sobie uwielbienie tłumu, który żąda dla niego łaski. Zostaje kupiony przez Batiatusa (John Hannah), właściciela szkoły gladiatorów, który dostrzega w nim talent, indywidualizm i buntownicze usposobienie. Spartakus nie wie jeszcze, że dzięki tym cechom przeciwstawi się niesprawiedliwości i zjednoczy wokół siebie armię niewolników, która przez dwa lata będzie walczyć z wojskami Republiki
Cytat
Wśród przesiąkniętych szpitalnymi perypetiami i kryminalnymi zagadkami amerykańskich serialach wciąż można znaleźć obrazy oryginalne i wnoszące coś nowego do serialowych produkcji. Nie często jednak na ekrany telewizorów trafiają tak kontrowersyjne pozycje, jaką jest "Spartakus: Krew i piach". Ten nowatorski telewizyjny projekt, bazujący na najlepszych krwawych filmach historycznych, wzbudza wiele emocji i kontrowersji.
Serial najbardziej może przypominać kultowych "300" Zacka Snydera. Krew leje się strumieniami, głowy latają na prawo i lewo, a po kątach bez przerwy ktoś się bzyka. Tak mniej więcej można podsumować "Spartakusa", lecz warto rozpisać się o tym serialu trochę więcej.
Tytułowy bohater nie jest legendarnym Spartakusem. Wzięty do niewoli wbrew sobie przywdziewa imię legendy, którą sam z czasem się staje. Przechodzi on przez trudną drogę od zera do bohatera i udowadnia, że na zemstę nigdy nie jest za późno. Historia, co pewnie nie zdziwi, napędzana jest wątkiem miłosnym, który, choć często umyka, jest motywem przewodnim. Fabuła nie jest skomplikowana, ale nie jest też banalna, a decyzje, które bohaterowie podejmują, są wybitnie "nieamerykańskie" co niewątpliwie cieszy.
Niestety droga do rewelacyjnego finałowego odcinka nie jest usłana różami. Niektóre odcinkom są monotonne, a wręcz wieje w nich nudą. Poza świetnymi scenami walki, którym towarzyszą dość przyzwoite efekty specjalne, nie dzieje się właściwie nic ciekawego. Powoli posuwająca się fabuła doprawiona została ostrym językiem i dużą ilością nagości. To trochę za mało, żeby stworzyć wybitnie intrygującą historię.
Aktorstwo nie powala, ale z drugiej strony granie gladiatora raczej nie wymaga szczególnego kunszty (z całym szacunkiem dla genialnej kreacji Russella Crowe w "Gladiatorze"). Przyjemnie natomiast słucha się rockowych kawałków towarzyszących najważniejszym wydarzeniom fabuły.
"Spartakus: Krew i piach" to pozycja warta uwagi, wprowadzająca sporo świeżości do dość monotonnych ostatnimi czasy serialów. Krew i seks to co prawda za mało, żeby stworzyć wielkie telewizyjne dzieło, lecz warto się pomęczyć z kilkoma słabszymi odcinkami, żeby zobaczyć genialne zakończenie.
Serial najbardziej może przypominać kultowych "300" Zacka Snydera. Krew leje się strumieniami, głowy latają na prawo i lewo, a po kątach bez przerwy ktoś się bzyka. Tak mniej więcej można podsumować "Spartakusa", lecz warto rozpisać się o tym serialu trochę więcej.
Tytułowy bohater nie jest legendarnym Spartakusem. Wzięty do niewoli wbrew sobie przywdziewa imię legendy, którą sam z czasem się staje. Przechodzi on przez trudną drogę od zera do bohatera i udowadnia, że na zemstę nigdy nie jest za późno. Historia, co pewnie nie zdziwi, napędzana jest wątkiem miłosnym, który, choć często umyka, jest motywem przewodnim. Fabuła nie jest skomplikowana, ale nie jest też banalna, a decyzje, które bohaterowie podejmują, są wybitnie "nieamerykańskie" co niewątpliwie cieszy.
Niestety droga do rewelacyjnego finałowego odcinka nie jest usłana różami. Niektóre odcinkom są monotonne, a wręcz wieje w nich nudą. Poza świetnymi scenami walki, którym towarzyszą dość przyzwoite efekty specjalne, nie dzieje się właściwie nic ciekawego. Powoli posuwająca się fabuła doprawiona została ostrym językiem i dużą ilością nagości. To trochę za mało, żeby stworzyć wybitnie intrygującą historię.
Aktorstwo nie powala, ale z drugiej strony granie gladiatora raczej nie wymaga szczególnego kunszty (z całym szacunkiem dla genialnej kreacji Russella Crowe w "Gladiatorze"). Przyjemnie natomiast słucha się rockowych kawałków towarzyszących najważniejszym wydarzeniom fabuły.
"Spartakus: Krew i piach" to pozycja warta uwagi, wprowadzająca sporo świeżości do dość monotonnych ostatnimi czasy serialów. Krew i seks to co prawda za mało, żeby stworzyć wielkie telewizyjne dzieło, lecz warto się pomęczyć z kilkoma słabszymi odcinkami, żeby zobaczyć genialne zakończenie.
* Aldo_Raine

Logowanie
Rejestracja
Pomoc















