Pogoda za oknem taka, że mało kto bez potrzeby wysuwa nos z domu. A mnie taka niesprzyjająca aura skłoniła by popłynąć myślami w przyszłość - do czasów letnich wędrówek, gdy na ślimaczą modłę cały swój dobytek załaduję na plecy i popełznę w świat

Moją dotychczasową "muszlę" odziedziczyłem po ojcu. Stary, poczciwy plecak z zewnętrznym stelażem, skórzanym dnem i parcianymi trokami. Jakkolwiek sentyment do niego mam ogromny, to staruszek zdecydowanie zasłużył na emeryturę. A i pora taka, że może uda się jeszcze załapać na jakieś obniżki

Potrzebny mi jest spory plecak trekkingowo-transportowy. Na wypady do dwóch tygodni. Żeby pomieścił ciuchy na każde warunki, było gdzie przytroczyć śpiwór, karimatę, namiot. Fajnie byłoby gdyby dało się do niego jakoś przymocować deskę snowboardową

Oczywistym jest, że stosunek cena/jakość powinien być optymalny. 400-500 zł? Chyba da się za takie pieniądze kupić coś porządnego?
Doradzicie? Może pochwalcie się w co wy się pakujecie?