Stosowanie chemikaliów w ogrodzie — niebezpieczne?
#1
Napisano 13 February 2010 - 09:13
Środki chemiczne stosowane w ogrodach i do pielęgnacji trawników mogą zagrażać zdrowiu twoich dzieci — powiadamia francuskie czasopismo przyrodnicze Terre Sauvage. Ostrzeżono tam, że „jeśli w ogrodzie stosuje się herbicydy lub pestycydy, a w rodzinie są dzieci poniżej czternastego roku życia, będą one czterokrotnie bardziej narażone na nabawienie się mięsaka (jednego z nowotworów)” niż dzieci nie stykające się z tymi chemikaliami.
W doniesieniu nadmieniono również, że gdy w otoczeniu dziecka stosuje się środki owadobójcze, od półtora raza do trzech wzrasta ryzyko, iż zapadnie ono na białaczkę. Więcej niż w połowie francuskich ogrodów stosuje się chemikalia, co znaczy, że wielu rodziców nieumyślnie zatruwa środowisko, w którym dorastają dzieci, wskutek czego staje się ono znacznie bardziej toksyczne niż w dużym, zanieczyszczonym mieście".(Przebudźcie się! 8.01.96 str. 29 (w obserwujemy świat)).
Kolejny ważny temat do rozważań.
Zawsze warto wiedzieć więcej jak, i przed czym, chronić swoich bliskich i siebie.
Pozdrawiam
#2
Napisano 13 February 2010 - 15:12
Zawsze warto wiedzieć więcej jak, i przed czym, chronić swoich bliskich i siebie.
Zgadzam się z Tobą, tylko powiedz jaki na to mamy wpływ ? Czy kupując marchewkę wiesz czym ją potraktowano? Mozemy tylko zaufać sprzedającym, co wcale nie oznacza, że to co sprzedają jest zdrowe.
Użytkownik magia edytował ten post 13 February 2010 - 15:54
#3
Napisano 13 February 2010 - 15:43
#4
Napisano 13 February 2010 - 16:10
Oczywiście, chemia w ogrodzie jest zła. U mnie ogródek nawożony jest naturalnie, a jakość warzyw wcale nie jest słabsza. Tylko, że np. marchewka pochodząca z upraw, gdzie używa się nawozów sztucznych, ładniej wygląda - jest duża i długa. Małe, poskręcane, ekologiczne marchewki przegrywają.
Żeby coś zmienić, trzeba zacząć uświadamiać ludzi, co kupują i co hodują w ogródku. Na szczęście coraz więcej osób zwraca na to uwagę.
- Marek Grechuta
Kochać i tracić, pragnąć i żałować;
Padać boleśnie i znów się podnosić.
Krzyczeć tęsknocie: PRECZ! i błagać: PROWADŹ! -
Oto jest życie: nic a jakże dosyć...
- Leopold Staff
#5
Napisano 15 February 2010 - 19:50
A czy pytasz sprzedawce o to? A jeśli Tobie powie, że to na chemii to kupujesz?
Stosowanie chemii wprowadzono gdy zaczęto intensyfikować na siłę produkcje rolną dla zysku.
Ale to co możesz powinnaś wprowadzać natychmiast. Jak?
Chodzi o podlewanie i zasilanie roślin, czy to w domu, czy na balkonie, czy przed domem.
Tu przecież nie chodzi o jakieś super osiągnięcia w produkcji towarowej - na siłę, a chodzi o piękno i trwałość i bezpieczeństwo dla domowników...o kolory.
Można bez problemu. Trzeba jak we wszystkim, mieć określoną wiedzę., reszta jest na wyciągniecie ręki.
To raczej gdy działasz chemią. Gdy zabijasz chemią naturalną odporność, to wówczas każdy szkodnik i choroba dobierze się do rośliny. Zbyt mało społeczeństwo dopomina się o stosowanie ekologicznych odzywek, nawozów czy środków poprawiających właściwości gleby. Jest im to obojętne.
Nasze prawodawstwo jest również przeciwne czystemu środowisku, nawet wydawałoby się głupiej segregacji śmieci nie umie wprowadzić. Tylko gadanie wzorem dla hobbystów.
Zbyt mało to widać. A raczej nie widać. Ludzie sprzedawcy pchają klientom to na czym się więcej zarabia, daje większy zysk.
Brawo!!!
Zbyt wolno. Już dzisiaj widać, że możliwości ziemi do samooczyszczania są na granicy.
Ludzie pozbawieni wyobraźni rujnują ziemie.
Komu robią na złość, czy nie sobie?
Pozdrawiam
#6
Napisano 15 February 2010 - 20:18
Oj Milujący, a jak zapytam i powie mi, że ekologiczna, to jaką mam pewność, że mówi prawdę. On chce sprzedać zanim zgnije więc może wciskać wszystko, a ja nie mam wyjścia, nie każdy nadaje sie na ogrodnika.
#7
Napisano 16 February 2010 - 13:47
Oczywiście, chemia w ogrodzie jest zła. U mnie ogródek nawożony jest naturalnie, a jakość warzyw wcale nie jest słabsza. Tylko, że np. marchewka pochodząca z upraw, gdzie używa się nawozów sztucznych, ładniej wygląda - jest duża i długa. Małe, poskręcane, ekologiczne marchewki przegrywają.
Żeby coś zmienić, trzeba zacząć uświadamiać ludzi, co kupują i co hodują w ogródku. Na szczęście coraz więcej osób zwraca na to uwagę.
A środki ochrony roślin? Brzoskwinia nie pryskana 2 razy rocznie przeciw kędzierzawości liści (w okresie bezlistnym, jesienią miedzianem, wiosną syllitem) szybko zmarnieje. Opryski na mączniaka i parcha to już rutyna, tak samo na szkodniki. A na zarazę ziemniaka na pomidorze? A na amerykańskiego mączniaka agrestu? Długo by wyliczać. Obecnie wyhodowane odmiany bez tego nie potrafią zdrowo rosnąć, a czasy, gdy jabłonki, grusze i śliwy rosly sobie bez żadnej ingerencji (poza cięciem) należą już do dalekiej przeszłości. Niestety tak jest.
Yoko, spróbuj marchew posiać w pierwszym roku po oborniku... Nicienie masz jak w ruskim banku.
#8
Napisano 16 February 2010 - 17:35
#9
Napisano 16 February 2010 - 20:15
ale dlaczego głos ma się je
Użytkownik magia edytował ten post 16 February 2010 - 20:16
#10
Napisano 16 February 2010 - 20:35
[sprzedawca] - Absolutnie! Ani jednego robaka
[kupujący] - Ahaaa... Cóż, szkoda.
[sprzedawca] - No co pan! To źle?
[kupujący] - Skoro robak się nie czepia, to ja chyba tym bardziej?!
Sytuacja z życia wzięta

Ja kocham Dolcan - i to na życie całe
Ja kocham Dolcan - i nigdy nie przestane
Ja kocham Dolcan - z moich całych sił
Ja kocham Dolcan - dopóki będę żył
___
Yamaha F310
#11
Napisano 17 February 2010 - 08:30
Istnieją prawa rynku, kto chce na nim istnieć musi reagować na potrzeby klientów. Gdy nie ma presji kupujących, to dominuje ten, kto ma pieniądze na reklamę. Te zaś często nie mówią prawdy.
Są środki naturalne. Przecież to raczej rzecz jasna i zrozumiała, że w czasach gdy nie stosowano chemii rośliny lepiej dawały sobie rade z patogenami w glebie i w powietrzu. W naturze istnieje system rozprawiania się ze szkodnikami i drobnoustrojami chorobowymi - patogenami.
Ciekawym zwierzątkiem panującym nad równowagą w glebie jest dżdżownica.
[sprzedawca] - Absolutnie! Ani jednego robaka wink.gif
[kupujący] - Ahaaa... Cóż, szkoda.
[sprzedawca] - No co pan! To źle?
[kupujący] - Skoro robak się nie czepia, to ja chyba tym bardziej?!
Sytuacja z życia wzięta
Okazuje się, że dla ludzi bardziej toksyczne działanie mają odchody robaka, które przenikają całe jabłko.
Pierwszy krok, to kupować owoce odmian odpornych na szkodniki i choroby.
Pozdrawiam
#12
Napisano 17 February 2010 - 13:47
"Ale to już było i nie wróci więcej"... jak śpiewala M. Rodowicz. Dostępne dziś odmiany nie dadzą sie zdrowo hodować bez oprysków. Cena postępu. Chyba,ze jakiś "miczurinowiec" odtworzy stare zaniechane odmiany.
Jeśli chodzi o dowcipy w tym temacie to znam taki:
Ogrodnik pryskał truskawki tuż przed zbiorem. Gdy jakiś ciekawski spytał, czy nie obawia się on "skutków ubocznych", ogrodnik odpowiedział: "przecież to nie do jedzenia, tylko na sprzedaż"
#13
Napisano 18 February 2010 - 07:58
Myślałem, że jakieś wnioski wyciągniesz, a Ty swoje - tylko kpiny.
Eh! Człowiecze.
Nie zostawiaj wszystkiego w rekach innych, bo z twego rozumu bezkształtną i całkowicie nieprzydatną masę
uczynią.
Odrzucasz rozum - kolejny raz. Twój wybór.
Pozdrawiam
#14
Napisano 18 February 2010 - 15:36
#15
Napisano 18 February 2010 - 18:25
Więc tak co do wiśni i czereśni to nie wyobrażam sobie żeby ich nie pryskać !!! zwłaszcza czereśni jak się nie trafiło w dzień to białe robaczki były jak w banku ! o chorobach drzew nie wspomnę tak jak oskar pisał nie da się dziś nie pryskać ! no chyba że ma się właśnie te starsze odmiany , miałem jabłoń stare to było już drzewo i to drzewo to nie pryskałem w ogóle i co żadnych chorób no robaczek nie powiem trafił się ale też rzadko
#16
Napisano 18 February 2010 - 22:07
Jak dobrze pamietam to wyłącznie z hodowli nasz Miłujący jest ekspertem.

Logowanie
Rejestracja
Pomoc


















