Heat mistrzami dywizji
Mistrzowie NBA pokonali minionej nocy u siebie "Czarodziejów" z Waszyngtonu 85:82. W ten sposób gracze prowadzeni przez Pata Riley'a zdobyli tegoroczne mistrzostwo Southeast Division.
słabieni brakiem Shaquille'a O'Neala (udział w pogrzebie dziadka) oraz Udonisa Haslema (uraz pachwiny) Miami Heat zdołali pokonać na własnym parkiecie Washington Wizards 85:82. Dzięki tej wygranej ekipa z Florydy zdobyła kolejne w swojej historii mistrzostwo Southeast Division. Tym razem do zwycięstwa poprowadziło ich trio: Antoine Walker, Dwyane Wade, a także zastępujący Shaqa w pierwszej piątce Alonzo Mourning. 31-letni skrzydłowy rzucił 19 punktów, zebrał 7 piłek i 3 razy asystował. W dodatku w czwartej kwarcie imponował również w obronie, kiedy w decydujących momentach wymuszał faule w ataku rywali. D-Wade zaliczył bardzo wszechstronny występ, notując na koncie 16 "oczek", 6 zbiórek oraz 7 asyst. Z kolei Zo był tradycyjnie podporą defensywy swojego zespołu. W całym meczu zaliczył aż 5 bloków, w tym jeden decydujący na Antonio Danielsie przy rzucie za 3 punkty w ostatnich sekundach spotkania. W dodatku to właśnie Mourning wyprowadził Heat na prowadzenie na 83 sekundy przed końcową syreną.
"Wyjście ze stanu 6 meczów poniżej 50% wygranych i wygranie mistrzostwa dywizji w dużej mierze dodaje nam pewności siebie" - powiedział pierwszy strzelec gospodarzy.
Po stronie gości z Waszyngtonu wyróżnił się środkowy Brandan Haywood. Były zawodnik uczelni North Carolina zanotował double-double z 14 punktami i 10 zbiórkami na koncie. Jarvis Hayes dodał od siebie 13 "oczek". Wizards po raz kolejny musieli sobie radzić bez swojego pierwszego strzelca Gilberta Arenasa oraz Carona Butlera.
Nie wiedzie się ostatnio koszykarzom Utah Jazz. Zespół prowadzony przez Jerry'ego Sloana przegrał już piąty mecz z rzędu. Tym razem musieli oni uznać wyższość Denver Nuggets. Dzięki tej wygranej drużyna z Colorado oficjalnie zakwalifikowała się do rozgrywek playoffs.
W przerwie meczu miała miejce ceremonia na cześć Adriana Dantley'a. Były gracz "Jazzmanów" został uhonorowany przez swój były klub poprzez wycofanie nr 4, z którym grał na koszulce.
Liderami Nuggets byli już tradycyjnie Carmelo Anthony oraz Allen Iverson. Melo zapisał na swoim koncie 32 punkty z kolei "Answer" dodał od siebie 22 "oczka" oraz 12 asyst. Co ciekawe wszyscy gracze pierwszej piątki gości rzucili powyżej 10 punktów. Najmniej (13) zdobył ich Marcus Camby, ale zaliczył też 13 zbiórek, 2 przechwyty i aż 7 bloków.
Po stronie Jazz świetną zmianę dał Matt Harpring, który rzucił 31 punktów. Mehmet Okur zaliczył ich 20, a Carlos Boozer 19, dodając do tego 14 zebranych piłek oraz 8 asyst. Rozgrywający Deron Williams zapisał na swym koncie 18 "oczek" i 14 podań, po których punkty zdobywali jego partnerzy z zespołu.
Zródło i wiecej informacji na
http://www.e-basket.pl/