Ależ dlaczego zaraz zakładać jakieś pesymistyczne scenariusze, rozstania itp.?
Jako osoba "w temacie" - sam nie mam ślubu - powiem wam, dlaczego tak ludzie żyją.
Z lenistwa

Mieszkamy ze sobą od ładnych paru lat, mamy dziecko, wspólne mieszkanie, konto, kredyt hipoteczny itd. i jakoś oboje nie widzimy specjalnej potrzeby, żeby związek "legalizować". Może dla niektórych jest to jakiś symbol czy coś takiego - ani dla mnie ani dla "żony" status formalny nie ma znaczenia - liczy się stan faktyczny

Zresztą - dopiero po chyba 5 latach mieszkania pod innym adresem, niż miałem w dowodzie, zdecydowałem się przemeldować. A to tylko dlatego, że po rozpoczęciu działalności zrobiło się małe zamieszanie i postanowiłem to jakoś uporządkować

Ślub wchodziłby w grę ewentualnie z powodów ekonomicznych - wspólne rozliczenie albo tp. Ale na razie "żona" może się rozliczać wspólnie z dzieckiem jako samotna matka, więc zobaczymy jako to wyjdzie.