Ślub czy kocia łapa?
#1
Napisano 23 August 2006 - 10:04
Znam kilka par zyjacych w wolnym zwiazku i bardzo sobie to chwala. Twierdza, ze w taki zwiazek trzeba wiecej wlozyc, dac od siebie. Poniewaz odejscie jest tak proste, trzeba bardzo dbac o partnera, wciaz o niego zabiegac, troszczyc sie o relacje i bardzo kochac aby byc razem. W taki zwiazek nie wkrada sie rutyna, jest ciagle swiezy, pelen niespodzianek. Wedlug tych moich znajomych, papierek formalizujacy ich zwiazek wszystko by zniszczyl. Przeciez rzeczywiscie sa pary, ktore dlugo zyja ze soba szczesliwe, a po slubie, rozwodza sie w bardzo krotkim czasie.
Wiekszosc otaczajacych mnie przyjaciol jest juz po slubie. Wydaje mi sie, ze przede wszystkim zwiazane jest to z wiara. Osoby bardzo wierzace nie wyobrazaja sobie zycia z kims na kocia lape. Mozecie wierzyc lub nie, ale dwie moje bliskie kolezanki czekaly ze skonsumowaniem zwiazku do nocy poslubnej - wydaje mi sie to w dzisiejszych czasach bardzo rzadkie.
Oprocz wiary dla mnie slub da mi poczucie bezpieczenstwa, obraczki na naszych rekach beda pokazywaly calemu swiatu, ze my juz siebie znalezlismy, ze jestesmy w stalym, trwalym zwiazku. Zona to juz nie dziewczyna, ktorych przeciez mozna miec kilka.
Slub to tez piekny obrzadek, biala suknia, najblizsi cieszacy sie naszym szczesciem.
No i na koniec - mysle, ze formalizacja zwiazku jest bardzo wazna gdy rodzi sie dziecko. Malenstwo potrzebuje stabilizacji.
Juz podsumowujac, ja zawsze marzylam, ze wyjde za maz za ukochanego czlowieka. Zylam na kocia lape ponad rok i teraz czuje, ze nadszedl czas aby zrobic ten kolejny krok.
Mocno wierze, ze slub zcementuje nasz zwiazek a nie zniszczy.
#2
Napisano 23 August 2006 - 10:18
Dla mnie zycie ze soba bez slubu jest dobre, ale przez np. rok-dwa, po to, zeby sie przekonac, czy para razem wspolgra ze soba, poznaja swoje nawyki, przyzwyczajenia, ucza sie mieszkac razem, a slub tylko cementuje zwiazek, daje wieksze poczucie bezpieczenstwa itp.
#3
Napisano 23 August 2006 - 10:32
Znam kilka par zyjacych w wolnym zwiazku i bardzo sobie to chwala.
ja juz jestem z swoja dziewczyna 7 lat w wolnym zwiazku,co do slubu narazie jeszcze czekamy,ale nie wiadomo co z tego wyjdzie,ostatnio mamy male spiecia.
odejscie jest bardzo proste tylko ile sie przez to człowiek nacierpi
niespodzianki w naszym zyciu sa,zdarzaja sie co dzienie
tak to juz jest przed slubem wszystko ladnie i pieknie a po slubie klamka zapada i wszystko sie zmienia labo na dobre albo na zle
Oprocz wiary dla mnie slub da mi poczucie bezpieczenstwa, obraczki na naszych rekach beda pokazywaly calemu swiatu, ze my juz siebie znalezlismy, ze jestesmy w stalym, trwalym zwiazku. Zona to juz nie dziewczyna, ktorych przeciez mozna miec kilka.
Slub to tez piekny obrzadek, biala suknia, najblizsi cieszacy sie naszym szczesciem.
No i na koniec - mysle, ze formalizacja zwiazku jest bardzo wazna gdy rodzi sie dziecko. Malenstwo potrzebuje stabilizacji.
Juz podsumowujac, ja zawsze marzylam, ze wyjde za maz za ukochanego czlowieka. Zylam na kocia lape ponad rok i teraz czuje, ze nadszedl czas aby zrobic ten kolejny krok.
Mocno wierze, ze slub zcementuje nasz zwiazek a nie zniszczy.
przyjaciele ktorych mamy,nie zawsze sa przyjacolmi,zazwyczaj jest to jakas przykrywka aby pojsc do kogos i porozmawiac o swoich problemach ale i nie tylko,aby mogli oni nam w jakis sposob pomoc,
co do wiary,czeba ja miec i sile na nia aby nie zwatpic ze moze byc lepiej,tu musza dzialac ze soba oby dwie strony,co cod wiary i ufnosci.
dziewczyna ktora juz po slubie zamienia sie w role zony,staje sie wszystkim dla swojego menza,czyli sprzatanie gotowanie,i tak dalej,zas facet ktory jest i pracuje zazwyczaj wraca do domu zmeczony i marudzi swojej zonie jak wielce sie napracowal,ze nie ma ochoty na nic tylko by siadl przed telewizorem i pil piwko,moim zdaniem facet po powrocie z pracy powinien pomoc swojej zonie w porzadkach domowych a takze kulinarnych,co do dziecka jesli sie pojawi juz czeba zrezygnoac z wiekszych swoich przyjemosci,i zajac sie wychowaniem dziecka tak na tyle ile potrafimy,z mojej strony bylo by jak narzie tyle.
Nie udzielam informacji na gg
#4
Napisano 23 August 2006 - 11:20
I tak jest przewaznie w malzenstwach, przed slubem facet niemarudzi z tego powodu , a po slubie zaczyna sie dopiero.Kazdy powinien sam wiedziec co jest dla niego lepsze, slub czy kocia lapa, bo i jedno i drugie ma swoje wady i zalety.Ja mam juz slub za soba , i moge powiedziec ze przed nim bylo u nas naprawde lepiej.Po slubie sie wszystko zmienilo. Po 6 latach szybki rozwod i po balu, moj tymczasowy zwiazek jest oparty na kociej lapie i tak narazie zostanie. Zycie poprostu uczy
#5
Napisano 23 August 2006 - 15:55
http://img529.imageshack.us/img529/753/horseriderredbt2.png
#6
Napisano 23 August 2006 - 17:39
Wlasnie ! Czy uwierzycie, ze gdyby Lukasz mial wypadek i cos by mu sie stalo (tfu, tfu) to pomimo, ze tyle juz czasu jestesmy razem, bylabym ostatnia osoba, ktora dowiedzialaby sie co sie stalo. Nie jestem rodzina, lekarz by mnie nie poinformowal o jego stanie zdrowia. Gdyby mi sie nie ukladaly kontakty z rodzicami luka bylabym calkowicie od niego odcieta.
#7
Napisano 24 August 2006 - 11:09
#8
Napisano 24 August 2006 - 20:10
#9
Napisano 24 August 2006 - 20:48
#10
Napisano 06 October 2006 - 09:17
#11
Napisano 08 October 2006 - 00:16
Na początku też się bałam że po ślubie może się zmienić, że się rozpije i bedzie przychodził do domu puźno i pijany, niestety tak mają połowa moich koleżanek, są przestraszone itd. Pozdrawiam.
#12
Napisano 08 October 2006 - 08:30
Ale z duma musze powiedziec, ze jak dotad, nic sie nie zmienilo, jest tak jak przed slubem tylko obraczki mamy na rekach i uwielbiamy mowic do siebie mezu i zono
#13
Napisano 18 October 2006 - 03:16
Ja nie wiedze siebie w bialej sukni, z zaplakanymi ciotkami, z tortem weselnym. Ale moze kiedys mi sie to zmieni.
#14
Napisano 18 October 2006 - 18:02
#15
Napisano 18 October 2006 - 18:09
staroswiecka?? dlaczego??
http://img529.imageshack.us/img529/753/horseriderredbt2.png
#16
Napisano 18 October 2006 - 20:13
Kwiatuszku Kochany, a kto powiedział, że najpierw trzeba studia skończyć? mam nadzieję, że nie chodzi Ci tylko o to żeby była praca i własne mieszkanie, fakt to jest bardzo ważne, ale nie jest wyznacznikiem podjęcia decyzji o ślubie... Na pewno oboje macie wspaniałych rodziców, znacie się już długo a w dodatku Twoi budują (lub skończyli) dom
Co do ślubu to nigdy o nim nie marzyłam, o weselu już nie wspomnę, dla mnie strata pieniędzy i jeden wielki kłębek nerwów. W ogóle to życie na kocią łapę odpowiadałoby mi w zupełności, ale możliwe że po kilku latach byłabym zdecydowana na conajmniej cywilny lub skromny konkordatowy z uroczystą kolacjoą i siup do domu
a tak w ogóle ja juz bardzo wcześnie poczułam instynkt maciezyński i tak sobie kiedyś marzyłam (prawie planowałam), żeby urodzić dziecko na studiach, wtedy bardzo tego pragnęłam, teraz też, ale mniej i boję się że jak przyjdzie praca to odsunę planowanie dziecka na niewiadomo kiedy... ja akurat jestem typem osoby która potrafi liczyć więc liczę tylko na siebie i nie chcę żeby ktos musiał pracowac na moje waciki... aaa zapomniałam wspomnieć, że aby było dziecko potrzebny jest facet (lub jego nasienie) a takiego odpowiedzialnego nie znalazłam i znając moje dziurawe szczęście pewnie nie znajdę, tak więc jest i tak już za późno na spełnienie marzeń i już kończę pisac bo mnie krew zalewa
psa sobie kupię
#17
Napisano 19 October 2006 - 02:14
#19
Napisano 19 October 2006 - 14:27
taaa za gienka z kopalni
ja wiem, ze moi rodzice by sie nie zgodzili tak szybko, a z reszta sami wolimy poczekac, bo spieszyc sie tez nie ma co
Katainka - i ty kiedys znajdziesz wspanialego faceta dla siebie

Logowanie
Rejestracja
Pomoc





















