Lubie dzieci, mimo, ze na dzien dzisiejszy mam dosc odpowiadania 1000 razy na to samo pytanie lub setki innych zadawane przez moja bratanice (ja: ide robic jesc, bratanica: a po co? ja: zebys glodna nie byla, bratanica: a po co? .... ja: nie wolno meczyc kota, ona: dlaczego? ja: bo go boli, ona: dlaczego? ....), ale jest przynajmniej wesolo. Jedno jest pewni, rodzice mojego chlopaka zaczeli nas "pilnowac", czyli robia wszystko zeby ograniczyc nasze spotkania, bo nie chca zeby poczelo sie dziecko

, a my akurat nie mamy nic do roboty tylko myslec o tym zeby miec dziecko

, az tak stuknieci to nie jestesmy. Szkoda, ze tak malo rozumieja, az mi ich szkoda czasami

.