Czy naukę i religię rzeczywiście dzieli przepaść?
#1
Napisano 10 May 2009 - 06:59
Na przykład uczonych nazywa się „kapłanami ery techniki”, a uczelnie — „przybytkami nauki”.
Oczywiście są to tylko metafory.
Jednakże skłaniają one do zadania sobie istotnego pytania: Czy naukę i religię rzeczywiście dzieli przepaść?
Niektórzy sądzą, że im bardziej badacze pogłębiają swą wiedzę, tym mniej mają podstaw, by wierzyć w Boga.
To prawda, że wielu naukowców odrzuca religię.
Ale spore grono uczonych jest pod ogromnym wrażeniem faktów świadczących o celowym zaprojektowaniu otaczającego nas świata.
A są i tacy, którzy nie poprzestają na podziwianiu dowodów zaprojektowania — zaczynają też myśleć o samym Projektancie.
#2
Napisano 10 May 2009 - 09:47
#3
Napisano 10 May 2009 - 10:22
#4
Napisano 10 May 2009 - 12:01
#5
Napisano 11 May 2009 - 06:12
A ewolucja?
W pewnym miejscu artykule zauważono, że zwolennicy koncepcji inteligentnego projektu „nie wysuwają absurdalnych twierdzeń. (...) Zaprzeczają po prostu teorii Darwina oraz innym teoriom naturalistycznym, które powstanie życia przypisują bezmyślnym, mechanicznym procesom zachodzącym w miarę upływu czasu. Uważają, że świat organizmów żywych pełen jest dowodów rozumnego zaprojektowania — dowodów, które niemal jednoznacznie wskazują na działanie Inteligentnego Projektanta”.
W tym temacie, zresztą w każdym, trzeba zwracać uwagę na religię prawdziwą. Kościół Katolicki to zbiór pogańskich wierzeń i obrzędów. Podejście do Boga jak i widzenie Jego roli w świecie, w w życiu każdego człowieka to ciemność spowijająca ludzkie umysły. Trzeba przyznać, że Polacy są pod Kościoła bardzo głębokim wpływem.
Religia ta nie daje wytłumaczenia ludziom praw i wymagań Bozych, bo sama ich nie zna.
Bóg wydał na nią wyrok, zaś prawdę przed tą i podobnymi religiami uczynił niedostępną.
Ich uczyni są złe, a ręce zbrukane krwią.
Głosy uczonych, którzy ośmielają się sugerować, że nauka wcale nie wyklucza wiary w Stwórcę, są zagłuszane przez sceptyków. Co ma w tym momencie zrobić szary człowiek?
Poznawać Boga.
"To znaczy życie wieczne: ich poznawanie ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa"(Jana 17:3).
#6
Napisano 11 May 2009 - 10:32
Gdy małpoludy wymarły, Bóg stworzył nowy świat, raj i człowieka.
No i problem mamy z głowy.
#7
Napisano 11 May 2009 - 11:34
No i problem mamy z głowy.
Myślisz po ludzku, a tu trzeba coś więcej.
Jehowa rzekł do marnych ludzi:
„‛Wasze myśli bowiem to nie myśli moje ani drogi moje nie są waszymi drogami’, brzmi wypowiedź Jehowy;
‛bo jak niebiosa przewyższają ziemię, tak moje drogi są wyższe od dróg waszych i myśli moje od waszych myśli.
Tak bowiem jak deszcz ulewny i śnieg pada z niebios, a nie wraca tam, dopóki naprawdę nie nasączy ziemi oraz nie użyźni jej i nie uczyni urodzajną, rzeczywiście dając siewcy nasienie, a jedzącemu chleb, takie się okaże słowo,
które wychodzi z mych ust.
Nie wróci do mnie bez skutków, ale niezawodnie wykona to, co mi się spodobało, i odniesie pewny sukces w tym, po co je posłałem’” (Izajasza 55:8-11).
Bóg czyni wszystko doskonałe. Człowiek mógłby sie wiele nauczyć, gdyby dopuścił do siebie myśl istnienia Stwórcy, a jego uwaga skupiłaby sie na poznawaniu Bożych dzieł.
To wyszłoby ludziom na dobre.
#8
Napisano 11 May 2009 - 17:34
#9
Napisano 11 May 2009 - 21:08
Sporo wybitnych naukowców uznaje dowody wskazujące na istnienie Projektanta, czyli Stwórcy, a więc Boga.
Niektórzy idą dalej.
Podważają naukową rzetelność swych kolegów, którzy kategorycznie odrzucają wiarę w Boga.
Na przykład geofizyk John R. Baumgardner oświadczył:
„Jak naukowiec mający choćby odrobinę uczciwości mógłby wyjaśniać złożoność organizmów żywych przypadkowymi interakcjami, skoro ich prawdopodobieństwo jest znikomo małe? Moim zdaniem osobie, która tak postępuje, choć zna te wyliczenia, rażąco brakuje uczciwości naukowej”.
Znany fizyk Richard Feynman wspomniał o innym aspekcie takiej rzetelności.
W wykładzie wygłoszonym na jednej z amerykańskich uczelni mówił o „szczególnym rodzaju uczciwości”, która według niego obejmuje umiejętność „obejrzenia się za siebie w celu sprawdzenia, czy czasem nie popełniło się błędu”.
Podkreślił, że takie postępowanie „jest obowiązkiem każdego naukowca — na pewno wobec innych uczonych, a niewątpliwie również wobec laików”.
Jak często słyszymy, by ewolucjoniści, formułując swe teorie, sprawdzali, ‛czy czasem nie popełnili błędu’? Niestety, wydaje się, że brakuje im takiej pokory.
Skromność i uczciwość powinny skłaniać więcej uczonych do przyznania, że nauka — która przecież ogranicza się do dziedziny materialnej — nie potrafi wyjaśnić kwestii dotyczących istnienia Stwórcy.
#10
Napisano 12 May 2009 - 12:04
To księża posiali jakąś bezsensowną propagandę, nie wiem dlaczego, ale posiali. Chcą aby wszystko stawało na ich, jednak życie tak kolorowe nie jest. Ja uważam, że nie ma żadnej przepaści między religią a nauką i tego będę się trzymał choćby nie wiem co.
#11
Napisano 17 May 2009 - 14:25
Jaśniej nie można przedstawiac stanowiska wobec tej kwestii, szczególnie gdy sprawa dotyczy religii, bo podstawą opinii jest Biblia a więc to, co Bóg ma do powiedzenia w tej sprawie.
Czy naprawde nie rozumiesz treści tam podanych?
To przepraszam. Ja tego nie pisałem.
Musisz się postarac, bo Biblii dla Ciebie nikt nie zmieni.
Pozdrawiam
No! Widzę, że masz ze soba jakiś problem.
Jednak sądze, że to właśnie Twoje nastawienie jest powodem braku zrozumienia treści natchnionych przez Boga.
To Twoja tragedia.
Zal mi Ciebie, bo jako, że jesteś moim bliźnim koniecznie chciałbym Tobie pomóc.
Ty zaś symbolicznie zrzucasz mnie ze schodów.
Nie mam do Ciebie pretensji, ani żalu. To Twój wybór.
Bo przestrzegają najważniejszych przykazań danych przez Jezusa:
"On rzekł do niego:
" 'Masz miłować Jehowę, twojego Boga, całym swym sercem i całą swą duszą, i całym swym umysłem'. To jest największe i pierwsze przykazanie.
Drugie, podobne do tego, jest to:
'Masz miłować swego bliźniego jak samego siebie'.
Na tych dwóch przykazaniach całe Prawo zawisło, a także Prorocy"(Mateusza 22:37-40)..
Pięknie. Tak trzymaj.
Pozdrawiam
#12
Napisano 23 May 2009 - 00:19
#13
Napisano 24 May 2009 - 11:00
#14
Napisano 24 May 2009 - 12:51
Ziemia jest zawieszona w przestrzeni kosmicznej. „On rozciąga północ nad pustką, ziemię zawiesza na niczym" (Hioba 26:7)
wypowiedziane pod koniec XVII wieku p.n.e.).
Nasza planeta jest okrągła.
"Jest Ktoś, kto mieszka nad okręgiem ziemi" (Izajasza 40:22, spisane około 732 roku p.n.e.).
W przyrodzie istnieje system obiegu wody. „Wszystkie potoki zimowe płyną do morza (...). Skąd płyną potoki zimowe, w to miejsce wracają, aby stamtąd wypływać" (Kaznodziei 1:7, spisane przed 1000 rokiem p.n.e.).
Wszechświatem rządzą określone prawa. „Ja [Jehowa] ustanowiłem prawa niebios i ziemi" (Jeremiasza 33:25, Biblia warszawska; spisane przed 580 rokiem p.n.e.).
Pozdrawiam
#15
Napisano 24 May 2009 - 13:08
Pozdrawiam
No, to mnie rozśmieszyłeś do łez :
Dookoła rosły lasy,
w lasach wiedli żywot zbóje,
po kolana mieli... brody
i czynili ludziom szkody
Na pewno żaden z nich nie napisał Biblii
#16
Napisano 11 June 2009 - 11:11
RELIGIJNOŚĆ WYNIKA NIE Z WIEDZY, TYLKO Z EMOCJI
Czy ktoś kto zna tylko baśnie, legendy, opowieści i mity (i to jeszcze tylko w jednym temacie) jest dobrze poinformowany, wiarygodny i powinien zajmować się edukacją innych
11. RELIGIA A NAUKA
http://www.wolnyswiat.pl/11h4.html
#17
Napisano 11 June 2009 - 11:43
#18
Napisano 11 June 2009 - 17:30
Przeciez już nie raz mnie przekonałeś, że umiesz czytać.
A tu taki zawód.
Ale nic tyle dobrego dla Ciebie, co sie pośmiejesz. Na zdrowie ci to pewnie wyjdzie.
w lasach wiedli żywot zbóje,
po kolana mieli... brody
i czynili ludziom szkody
Na pewno żaden z nich nie napisał Biblii
Ot racjonalne podejście do tematu.
Rozumiem, że dla Ciebie temat nie istnieje.
Po prostu Inteligentnego Stwórcy nie ma.
Tak tez można.
Teraz dokładnie wiesz, dlaczego przez tak wiele lat ludzie byli w niewoli bożków i zabobonów i ciemnoty religii fałszywych.
Sam jesteś przykładem i dowodem. Tamto efektem.
Czy ktoś kto zna tylko baśnie, legendy, opowieści i mity (i to jeszcze tylko w jednym temacie) jest dobrze poinformowany, wiarygodny i powinien zajmować się edukacją innych
Przez prezentowanie uparcie takiego punktu widzenia, potwierdzają, że uwielbiają tamten stan.
Dobrze nic nie wiedzieć, wystarczą pozory.
Kto to zauwazy?
Użytkownik Miłujący prawde edytował ten post 11 June 2009 - 17:32
#19
Napisano 11 June 2009 - 17:46
[Sz. Adminie i Moderatorze. Zamieszczam ponownie ten tekst, bo został przez pomyłkę wcześniej usunięty. Licząc na zrozumienie, wyrozumiałość. Z poważaniem]
www.faktyimity.pl NEWSY
DARWIN GÓRĄ
Byliśmy naiwni, źle interpretowaliśmy i do naszych herezji przekonywaliśmy innych. To był błąd. Karolu Darwinie, przepraszamy – oto deklaracja Kościoła anglikańskiego, jaka w niedzielę zaskoczyła świat.
O ile w Polsce o cud trudno, o tyle w Wielkiej Brytanii właśnie taki się wydarzył. A prawdziwy to cud, bo to rzecz do tej pory nawet nie do wyobrażenia. Jak bowiem przyjąć deklarację jednego z największych chrześcijańskich Kościołów na świecie, którego hierarchowie nie tylko biją się w pierś za błędną interpretację teorii Karola Darwina, ale na dodatek oficjalnie przepraszają za to wielkiego uczonego? Tymczasem to fakt.
Deklaracja Kościoła anglikańskiego ma się ukazać oficjalnie już dzisiaj. Na razie poinformował o niej brytyjski dziennik „Daily Telegraph”. Najważniejszym punktem nowego stanowiska Kościoła anglikańskiego jest proste stwierdzenie, że nie chce on popełnić dokładnie tego samego błędu co katolicy, którzy przed kilkoma wiekami zmusili nie tylko wiernych do wyrzeczenia się teorii Mikołaja Kopernika, zgodnie z którą to Ziemia krąży wokół Słońca a nie odwrotnie. Dlatego też, biorąc pod uwagę dotychczasowy stan wiedzy, Anglikanie wolą nie negować zdobyczy nauki i przyjąć jej oczywistości. A przy okazji przeprosić Darwina.
„Karolu Darwinie, 200 lat od Twojej śmierci Kościół anglikański winny jest Ci przeprosiny za niezrozumienie Cię, powzięcie niewłaściwej reakcji i przekonywanie innych do odrzucania Twojej teorii” – piszą Anglikanie w swoich przeprosinach. Ale nie tylko. Kościół chce też aktywnie włączyć się w działania propagujące darwinizm. Wykorzysta do tego między innymi przyszłoroczną dwusetną rocznicę urodzin naukowca. Z kolei już dzisiaj Kościół chce uruchomić specjalną stronę internetową, na której będzie promował poglądy Darwina.
Największy spór o pochodzenie człowieka wybuchł pod koniec XIX wieku, kiedy Karol Darwin ogłosił, że życiem na Ziemi (a może nie tylko) steruje ewolucja, a nie Bóg. Darwinizm zdecydowanie zanegował kreacjonizm. Pokazał, jak na przestrzeni milionów lat następowały zmiany organizmów i jak powstawały gatunki, w tym człowiek. Cztery główne twierdzenia Darwina mówią, że świat istot żywych nie jest niezmienny, proces zmian jest ciągły i stopniowy, wszystkie gatunki są ze sobą spokrewnione, a zmiany ewolucyjne są wynikiem doboru naturalnego. Przeciwnicy Darwina niezwykle upraszczali jego teorię i – żeby go skompromitować – twierdzili, że człowiek po prostu pochodzi od małpy. I choć jest w tym część prawdy, jest to niezwykle duże uproszczenie. Warto dodać, że pierwotna teoria Darwina nie obowiązuje już w całej swej rozciągłości. Kolejne badania przyniosły nową wiedzę i dzisiaj mówi się już o neodarwinizmie. To współczesna teoria ewolucji – oparta na przemyśleniach Darwina, ale adekwatna do stanu wiedzy z XXI wieku. Jednym z najważniejszych nowych elementów teorii jest zmienność genetyczna. Genetyka jako nauka nie zmieniła podstaw darwinizmu, choć znacząco całą teorię uzupełniła.
Tymczasem mimo ewidentnych dowodów na zmiany ewolucyjne religijni fundamentaliści nadal nie uznają neodarwinizmu. Wciąż niezwykłą popularnością cieszy się niepoparta jakimikolwiek badaniami religijna teoria kreacjonizmu. Zgodnie z nią, Wszechświat i organizmy zostały stworzone przez bogów lub Boga-Kreatora. Poważne spory toczone są między innymi w Stanach Zjednoczonych. Religijni fundamentaliści dążą do zastąpienia w szkołach neodarwinizmu kreacjonizmem, a konkretnie jego specyficzną odmianą – teorią inteligentnego projektu. To próba połączenia religii z podstawowymi zdobyczami nauki. Zgodnie z nią, wyjaśnieniem dla procesów na Ziemi jest istnienie inteligentnej przyczyny, inteligentnego projektanta Wszechświata – choć za podstawowymi procesami może stać czysty przypadek, to za tymi najbardziej skomplikowanymi, w tym za powstaniem człowieka, stoi jakiś nieokreślony projektant. | DP
www.o2.pl
Środa [11.02.2009, 15:05] 3 źródła
Watykan: Ludzie pochodzą od małp
Kościół katolicki pogodził się z teorią ewolucji Darwina.
Co ciekawe, na mającą się odbyć w marcu konferencję postanowiono nie zapraszać zwolenników teorii kreacjonizmu, jako „słabo (popartej) teologicznie i naukowo". | J
RACJONALIZM A RELIGIJNOŚĆ
RELIGIJNOŚĆ/ATEIZM
Religijność wynika z tzw. wiary, ateizm – z wiedzy (to odnośnie nonsensu: „religii ateistycznej”, kolejnej, ogłupiającej religijnej bredni do wierzenia).
Czy dyskusja z osobą ogłupioną, zastraszoną, z wypranym mózgiem, z blokadami umysłowymi: nie przyjmującą do wiadomości wyników badać, faktów, wiedzy, logicznych wniosków; umysłem zaprogramowanym na ignorowanie wszystkiego co zaprzecza wpojonym tezom (wypaczone interpretowanie wszystkiego tak, by z góry potwierdzało założenie), a więc osobą alogiczną, okaleczoną, upośledzoną psychicznie, w dodatku nie posiadającą, i bojącą się jej, elementarnej akademickiej wiedzy ma sens, może z niej coś rozsądnego wyniknąć...; przecież z góry wiadomo, iż nie będzie żadnych merytorycznych argumentów – bo ich nie ma i być nie może (stąd miliony torturowanych i mordowanych ofiar katolickiej org. religijnej)(dlatego trzeba słuchać tylko to, co mówią specjaliści od spraw wierzeniowych i WIERZYĆ w to co każą, a nie MYŚLEĆ, zdobywać wszechstronną wiedzę,- wiedzieć).
Oto, do czego prowadzą religijne brednie – miliony ludzi, przez, łącznie, miliardy godzin, zajmują się bzdurami (wszystko dowodzi że istnieją krasnoludki/Budda/Allach/smok wawelski itp., itd... A co nie dowodzi, też dowodzi...)...! Nie dajcie się ogłupiać!
Ateiści opierają się na wynikach naukowych badań, wiedzy, dedukcji, logice (rachunku prawdopodobieństwa) – normalnym, pełnym myśleniu, rozwoju. Tzw. wierzący – na instynkcie stadnym, tradycji, podporządkowywaniu się, pozwalaniu na pranie swojego mózgu, okaleczaniu umysłu, ograniczaniu zdolności intelektualnych, tzw. autorytetach (jeszcze większych ogłupiaczach, którzy, za zasługi..,. awansowali), ignorancji (w tym nawet wiedzy o swojej religii).
Ateizm jest prospołeczny. Religijność – antyludzka, antyspołeczna, bo przyczynia się do ciemnoty, nietolerancji, nienawiści, agresji, biedy, nieszczęść; podporządkowywania sobie i wykorzystywania ludzi, społeczeństw, państw przez kasty pasożytów, ludzi wypaczonych nikczemnych; ogłupionych.
Więc dlaczego propaguje się, chroni tzw. uczucia religijne, zamiast promować ateizm – czyli rozwój rozumu, myślenie, wiedzę; rozsądek, działania prospołeczne, proludzkie, by sprzyjać rozwojowi? Dlatego, że na ateizmie nie da się tak łatwo, krótkowzrocznie, egoistycznie, bezkarnie i szybko zarobić; dlatego, że ludzkość, generalnie, myśli i postępuje emocjonalnie, a nie racjonalnie (nawet, oprócz, że nie rozumie, to boi się racjonalizmu, zamiast obecnej sytuacji...); dlatego, że ludzkość nie jest odpowiednio edukowana, więc nie ma nawet wyrobionych odpowiednich zdolności, odpowiedniego potencjału, więc jest podatna na działania emocjonalne, stadne, co jest jak najbardziej wykorzystywane przez ludzi, którzy powinni być na marginesie, a nie piedestale.
PS
Jak rozkręcić duży, czyli jedynie słuszną odmianę, religijny interes – w skrócie:
Otóż, w tym celu trzeba wyrżnąć i ograbić konkurencję oraz ateistów, ludzi myślących, niezależnych, nieposłusznych, niepodporządkowanych, a następnie nawoływać do miłości, pokoju itd, i wtedy już można pobierać za to legalny charcz od pozostałych przy życiu.
"FAKTY I MITY" nr 27, 10.07.2008 r.: No i jeszcze jeden kłopot - nigdy nie słyszałem, aby problemy z diabłem mieli ludzie niewierzący. Oni nie bywają opętani ani dręczeni. Diabelskie tortury i pułapki męczą zawsze ludzi w jakimś stopniu religijnych. Ale się narobiło...
Marek Krak
„FAKTY I MITY” nr 26, 03.07.2008 r.: Z licznych sondaży przeprowadzonych wśród pensjonariuszy zakładów karnych w RParafialnej wynika, że są to w 99,9 procentach katolicy.
[Dziękujemy Ci nieomylny Ojcze Święty, Nauczycielu ludzkości, moralny Autorytecie, duchowy Przywódco itp., itd.; Kościołowi za umoralnianie społeczeństwa; politykom, państwowym urzędnikom itp. za pasienie naszymi pieniędzmi pasterzy; środkom przekazu za szerzenie katolickiej ideologii; itp. (Unia Europejska, Świat, oprócz podziwu, chyba pękają z zazdrości...) – red.]
„FAKTY I MITY” nr 25, 06.2008 r. ŻYCIE PO RELIGII
CO DLA IDIOTÓW?
(...) im bardziej człowiek jest inteligentny, tym mniej wierzący. (...) wśród członków elitarnego Royal Society zaledwie 3,5 proc. uczonych wierzy w Boga, podczas gdy brytyjska średnia to 68,5 proc. wierzących. Podobnie jest w USA, gdzie zaledwie 7 proc. członków Amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk to ludzie wierzący. (...)
Marek Krak
„FAKTY I MITY” nr 6, 14.02.2008 r.
10 STWIERDZEŃ BEZBOŻNYCH
1. Stanowczo odrzucasz istnienie tysięcy bogów czczonych przez inne religie, ale czujesz się oburzony, gdy ktoś odrzuca istnienie twojego boga.
2. Czujesz się obrażony i odczłowieczony, gdy naukowcy stwierdzają, że człowiek pochodzi od zwierząt, ale nie masz problemu z biblijnym twierdzeniem, że człowiek został stworzony z prochu.
3. Śmieszą cię politeiści, ale wierzysz w Boga w trzech osobach.
4. Pąsowiejesz, słysząc o okrucieństwach przypisywanych Allachowi, ale nawet okiem nie mrugniesz, słysząc o tym jak to Bóg chrześcijan zabił wszystkie dzieci w Egipcie (Księga Wyjścia) i zarządził wycięcie w pień całych grup etnicznych (Księga Jozuego), włącznie z kobietami, dziećmi i drzewami.
5. Śmieszy cię hinduizm, w którym ludzie mogą być bogami, i mity greckie, w których bogowie spali z kobietami, ale wierzysz, że Duch Święty zapłodnił Maryję, która potem urodziła człowieka boga, który został zabity, zmartwychwstał i wstąpił w niebiosa.
6. Gotów jesteś spędzić całe życie, szukając małych dziur w naukowych twierdzeniach na temat wieku Ziemi (kilka miliardów lat), ale wierzysz na słowo w daty zapisane przez kilku gości z epoki brązu, co sobie siedzieli w namiocie i wymyślili, że Ziemia ma pewnie dopiero kilka tysięcy lat.
7. Wierzysz niezbicie, że cała populacja tej planety, z wyjątkiem tych, którzy wierzą w to samo co ty, będzie smażyć się w piekle po wieki. Mimo to uważasz, że twoja religia jest „tolerancyjna” i „miłosierna”.
8. Podczas gdy cała współczesna nauka, historia, geologia, biologia i fizyka nie zdołały cię przekonać, że Boga nie ma, paplanina jakiegoś niedouczonego pacana, to wszystko, czego ci potrzeba, żeby uwierzyć w jego istnienie.
9. 0,001 proc „wysłuchanych modlitw” to dla ciebie wielka opatrzność boża, a nie przypadek. Uważasz, że modlitwy skutkują.
10. Wiesz o Biblii, chrześcijaństwie i historii Kościoła dużo mniej niż agnostycy czy ateiści – a mimo to, to siebie nadal nazywasz się chrześcijaninem.
Wyłowił z sieci LK
W ODPOWIEDZI NA TEZĘ ZAWARTĄ W LIŚCIE CZYTELNIKA („UWAGA, ATEIŚCI!”„FiM” nr 34, 31.08.2006 r.)
ODNOŚNIE OCZYWISTEGO KREACJONIZMU Z UWAGI NA MAŁE PRAWDOPODOBIEŃSTWO... NATURALNEGO PROCESU
NIEKIEDY DOBRYM ORĘŻEM NA TAKIE MYŚLICIELKI... JEST ICH WŁASNA BROŃ
Mam 3 krótkie pytania:
1. Z czego i jak powstał stwórca?
2. Z czego i jak stworzył świat?
3. Jakie jest tego prawdopodobieństwo?
Dodam jeszcze, że stwórca sam ustanowiłby prawa fizyki i warunki zaistnienia życia (więc nie byłoby żadnych ograniczeń, a właśnie ich istnienie dowodzi naturalności więc i przypadkowości procesu). Oprócz tego proszę wziąć pod uwagę, iż w wszechświecie jest co najmniej 200 miliardów galaktyk, a w każdej z nich może być 200 miliardów gwiazd, z których znaczna część jest obiegana przez planety (znaleziono już ich setki, mimo iż można wykryć tylko najbliższe), a wszystko to trwa miliardy lat, więc ilość kombinacji jest niemal nieskończona. A pierwsze formy życia, które pojawiły się ok. 4 mld lat temu, nie miały genetycznie obcych wrogów, stąd mogły być b. prymitywne. Więc proszę nie sugerować się ich obecną złożonością po milionach (miliardach?) lat ewolucji (początkowy proces ewolucji był minimalny i arcyprosty, w tym możliwe było, gdyż nie było jeszcze barier, niemal dowolne mieszanie się i łączenie organizmów, ich składników, ale z biegiem milionów pokoleń, lat nabrał tempa i wyrafinowania; rozpoczęła się konkurencja, eliminacja, wyścig).
ALBO SĄ DOWODY ALBO ICH NIE MA!
"Nie da się eksperymentalnie udowodnić istnienie boga" (Trzeba, jak zwykle, uwierzyć - doprowadzić się, dzięki ogłupiaczom-trucicielom, ich zaleceniom, do stanu ogłupienia-obłąkania - a następnie uznać ten stan za dowód łaski - istnienia - bóstwa… W ten sposób można „udowodnić” istnienie wszystkich bóstw, wszystkiego...) – Oto kolejny argument-sposób na kontynuowanie swojej działalności przez pasożytniczych ogłupiaczy. Zaprzeczając jednocześnie podstawowym tezom swojej organizacji, której członkowie twierdzą, że ich bóstwo dało już tysiące dowodów swojego istnienia. A ja domagam się naukowego udokumentowania tylko jednego takiego przypadku...
11. RELIGIA A NAUKA:
http://www.wolnyswiat.pl/11h4.html
Z wieloma osobami logiczna dysputa jest stratą czasu, gdyż oni wszystko interpretują tak, by potwierdzało to z góry założoną tezę (np. jeśli ktoś wieży w krasnoludki, to dla niego nadgryziony chleb przez mysz będzie dowodem ich istnienia nawet wtedy gdy tą mysz złapie – bo to tak naprawdę krasnoludek który zamienił się w myszkę (a zdolność do takiej cudownej przemiany dodatkowo zwiększa podziw, uznanie dla krasnoludków i dowodzi ich nadprzyrodzonych możliwości)...
Proszę się też zastanowić np. ilu ludzi tysiąc lat temu uwierzyłoby chociaż w 1% współczesnych wynalazków – że będziemy je mieli i w dodatku sami je wymyślimy i zrobimy bez pomocy bóstwa (jak oszacowano by prawdopodobieństwo [Jeśli prawdopodobieństwo jakiegoś zdarzenia oszacowane jest np.: raz na miliard lat, to może się to zdarzyć za chwilę, albo nigdy, albo np. 10 razy – praktycznie.])...
Tu większym problemem jest ludzka psychika i jej ograniczenia. I właściwie na tym polu powinna odbywać się dyskusja. – red.
PS
PROSZĘ SIĘ ZASTANOWIĆ.
By kogoś przekonać do oczywistego, logicznego wniosku (że np. 10 + 10 = 20), nie trzeba używać nieznanych, niezrozumiałych, tajemniczo brzmiących wyrażeń, argumentów, teorii, krzyczeć, straszyć, prać mózgu, wywierać stadnych presji, powoływać na tzw. autorytety (jeszcze większych, zasłużonych... ogłupiaczy), ubierać się w odróżniający, robiący wrażenie, strój, stawiać robiących wrażenie budowli itp. Ale jest to konieczne gdy chcemy kogoś przekonać do innego wyniku...
Lub jeszcze inaczej.
Wykonujący sztuczki iluzjonista to człowiek – jest to nieprawdopodobne (bo nie wiemy jak je robi, a co niewytłumaczalne oznacza nadprzyrodzone).../to czarodziej – wielce prawdopodobne...
Członkowie katolickiej org. religijnej to zwykli ludzie parający się oszukiwaniem innych dla własnych korzyści – jest to nieprawdopodobne (gdyż mają kontakt, bo tak twierdzą, z bóstwem).../to kapłani – wielce prawdopodobne...
– Oto logika... tzw. wierzących...
„FAKTY I MITY” nr 40, 07.10.2004 r. LISTY
BOGA NIE MA
To, że na świecie nie istnieje żaden
Bóg ani nawet filozoficzny absolut
itp., stale udowadniają coraz
to nowe odkrycia naukowe, począwszy
od oświecenia, kiedy odkryto
epokową zasadę zachowania masy
i energii. Z zasady tej wynika niepodważalny
fakt, że wszelka masa
i energia, czyli materia tworząca
nasz świat (i kosmos) „zachowuje
się” w ten sposób, że nigdy i nigdzie
nie zanika ani nigdy i nigdzie
nie powstaje z niczego. Ulega tylko
ciągłym przekształceniom w tworzeniu,
nowych form istnienia zgodnie
z poznaną później teorią ewolucji
i teorią względności w myśl
znanego wzoru E=mc2. Zgodnie
z tym, wszystko, co wokół nas powstaje
i powstało, tak w świecie organicznym,
jak nieorganicznym, powstało
tylko z przekształcenia czegoś,
co istniało już wcześniej, a to
z kolei powstało również z czegoś
wcześniejszego i tak dalej – w nieskończoność.
Nawet tzw. Wielki
Wybuch, który według religijnych
astronomów miał być „początkiem
wszechświata”, nie powstał z niczego,
tylko z materii istniejącej już
przed tym wybuchem, bo nie może
przecież wybuchnąć coś, co jeszcze
nie istnieje.
Otaczający nas kosmos nie ma
więc początku ani końca w bezwzględnej
przestrzeni i czasie, a w
związku z tym nie było tzw. początku
świata, nigdy nie nastąpi też
tzw. koniec świata, którym straszą
ciągle wszystkie religie i sekty.
A skoro kosmos jest nieskończonością,
to jako taki nie mógł być też
nigdy stworzony. Nikt, kto potrafi
logicznie myśleć, nie jest w stanie
wyobrazić sobie, że może być stworzone
coś bez początku i końca
w niekończącej się czasoprzestrzeni.
A jeśli tak, to nigdy też nie istniał
i nie istnieje żaden „Stwórca”,
czyli żaden „Wszechmogący
Bóg” ani żaden inny demiurg.
Czytelnik
[Poza tym, że wszechświat, jego czas istnienia i rozmiary wydają się być nieskończone. Z drugiej strony, czy bardziej logiczne by było gdyby nic nie istniało? – red.]
„POLITYKA” nr 1, 07.01.2006 r.
Steven Pinker, słynny amerykański psycholog, w rozmowie z Anetą Brzezicką i Marcinem Rotkiewiczem
ZAPISANE W MÓZGU
(...) A co z religią? Jak mogła wyewoluować, skoro według pana, nie dawała naszym przodkom korzyści adaptacyjnych?
Religia może być produktem ubocznym umysłu, tzn. takich jego funkcji jak przypisywanie myśli i uczuć innym osobom. Człowiek potrafi wyciągać wnioski na temat stanu umysłów innych ludzi, nawet jeśli nie widzi tych osób. A stąd już tylko mały krok do przypisywania zdolności myślenia rzeczom, które nas otaczają. Ponadto istnieje w nas skłonność do dostrzegania projektu – jeśli patrzymy np. na zegarek, to myślimy, że musiał go zaprojektować i wykonać jakiś konstruktor. Podobnie, gdy patrzymy na przyrodę, jesteśmy skłonni twierdzić, że stanowi ona dzieło jeszcze większego konstruktora. (...)
RELIGIJNOŚĆ WYNIKA NIE Z WIEDZY, TYLKO Z EMOCJI.
Czy ktoś kto zna tylko baśnie, legendy, opowieści i mity (i to jeszcze tylko w jednym temacie) jest dobrze poinformowany, wiarygodny, i powinien zajmować się edukacją innych...
Ludzie stają się religijni z niewiedzy (dezinformacji). Czyli ludzie rzetelnie poinformowani nie są religijni i w związku z tym postępują racjonalnie.
Naukowcy nie powołują się na siły z którymi mają do czynienia, iż są z nimi w kontakcie, tylko racjonalnie interpretują zjawiska.
Kiedyś religia była sposobem na wytłumaczenie niezrozumiałych, nieznanych zjawisk, reakcją na wytłumaczenie swojej świadomości, inności w świecie przyrody, swojego bytu (umysł wpadł w własną pułapkę – osiągnął samoświadomość ale bez możliwości tego wytłumaczenia). Obecne osiągnięcia, wiedza m.in. w dziedzinie chemii, fizyki, geologii, archeologii, astronomii, biologii (neurologii, psychologii) pozwala ludziom rozumnym, którzy chcą taką wiedzę posiąść, na wytłumaczenie, poznanie istoty tych praw. Więc poprzednie, zastępcze, wytłumaczenie traci rację bytu.
PS
Wiara (w tym samoograniczenie się, stagnacja – zakładanie że wszystko już jest wiadome, nieomylności) jest przeciwieństwem nauki (w tym badania, poznawania, uczenia się na błędach – rozwoju), więc nie może być dla niej msa m.in. w szkole!
Joanna Senyszyn: „Wszak, gdzie zaczyna się wiara, tam kończy się rozum”.
Steven Pinker: „Wiara i religia nie są alternatywnymi sposobami docierania do wiedzy, obok rozumu i nauki. Wiara różni się od rozumu tak jak astrologia od astronomii czy alchemia od chemii. Astrologia była ważną dziedziną w starożytności. Nie da się zrozumieć dramatów Szekspira, jeśli się nie wie, co to jest astrologia. Ale tylko do tego jest ona potrzebna. Podobnie jest z wiarą. Ostro sprzeciwiam się więc zrównywaniu jej z rozumem. Nie ma ona żadnych zdroworozsądkowych podstaw”.
Wypowiedzi powinny być jasne i przejrzyste jeśliby miały być zrozumiałe przez jak najszersze grono odbiorców. Proszę oceniać ludzi po czynach, efektach, a nie deklaracjach!
Na szacunek zasługują osoby w wyniku konstruktywnych działań do których się przyczynili, a nie z uwagi na zajmowaną pozycję, deklaracje. Podobnie jest z oceną powstań, stanu wojennego, demokracji, katolicyzmu itp. Proszę ocenić ich efekty, co przeważa: korzyści, czy negatywne skutki i na tej podstawie oceniać (bo coś może być np. teoretycznie złe, ale praktycznie może dać korzyści).
Wierzący nie mają własnych poglądów, one są im wpajane, nie mają więc możliwości samorozwoju, obiektywnego odbioru i oceny rzeczywistości.
„FAKTY I MITY” nr 49, 13.12.2007 r. LISTY
CUDA NA KIJU
W swoim artykule Bolesław Parma pisze między innymi: „Z ewangelii wynika, że Jezus dokonał wielu cudów, które w wystarczającym stopniu uwierzytelniły Jego mesjańską misję, a tylko niewielu tak naprawdę uwierzyło”. Panie Parma, jak tak sobie obserwuję ten Kościół rzymskokatolicki, to wydaje mi się, że ci, którzy nie uwierzyli, mieli rację.
Jeśli chodzi o cuda, to kiedyś oglądałem w telewizji Davida Copperfielda – cuda niesamowite i udowodnione!
Wiesław Szymczak
[To święty człowiek! W dodatku jego święte imię »David« jest oczywistą wskazówką Najwyższego. Czas rozpalić stosy dla głupców którzy tego nie rozumieją i uparcie trwają w niewierze – błędzie!; dla ich dobra oczywiście. A propos. Oczywiście ich wszystkie dobra mają być, jak zwykle, co oczywiste, na chwałę Chrystusa, tradycja, przekazane dla przenajświętszego Kościoła. – red.]
Na czym bazuje kor – co jest podstawą ich funkcjonowania: na banialukach (w tym wpajanym strachu przed tym co ma nastąpić po śmierci (tak jakby - patrząc na to, ogólnie, od strony religijnej - mieli o tym jakieś pojęcie, jakikolwiek na to wpływ – gdzie można składać ew. reklamacje...), ale jakoś sami tego się nie boją...) i emocjonalnym (nie racjonalnym, w tym strachu) podejściu do nich, które jest przekazywane z pokolenia na pokolenie; na instynkcie stadnym i wynikłym stąd naśladownictwie; na tzw. autorytetach - również opierających się na instynkcie stadnym -, ofiary tej org. uważają, że skoro tylu dorosłych ludzi tym, i tak poważnie, się zajmuje, w tym media, są słuchani, poważani, w tym przez przedstawicieli władzy, nauki, polityków itp., tzn. że na to zasługują, wszystko jest prawdą... Kolejnym b. ważnym czynnikiem jest bierność, bezmyślność, ludzi o wyższym poziomie świadomości – w znacznym stopniu wolnych, samodzielnie, niezależnie i racjonalnie myślących, a jednak ulegających instynktowi stadnemu – presji innych, większości i w efekcie nie mających odwagi być aktywnymi i pomagać innym m.in. obnażając, krytykując organizacje religijne, oswabadzając jednostki, społeczeństwa od ich destrukcyjnego wpływu, ograniczając go, dając alternatywę dla ogłupiania, wykorzystywania – destrukcji. A trzeba to robić cały czas - uświadamiać - profilaktycznie - gdyż osoby egoistyczne, destrukcyjne tylko czyhają na okazję – niedoskonałość prawa, zaniechania, bezmyślność, bierność, obojętność, konformizm, koniunkturalność, lękliwość jednostek, społeczeństwa - sprzyjające warunki - by się wybić z przeciętności kosztem innych (oczywiście z godnie z zasadą, iż organizacja o najsilniejszym lokalnie wpływie będzie najskuteczniejsza w tym celu – czyli słuszna (...)...).
PS1
Jedynym sposobem na życie wieczne, w pamięci ludzkiej, jest dokonanie rzeczy wielkich, wspaniałych, zasługujących na uznanie, szacunek.
PS2
JAKA POWINNA BYĆ REAKCJA NA AKTYWNOŚĆ LUDZI SZKODLIWYCH...! KTO POWINIEN BYĆ AKTYWNY…
Czyli nie umykanie z analizą i, w tym jawną, oceną tego co czynią np. organizacje, tylko ich RACJONALNA ANALIZA (…), A NASTĘPNIE JAWNA OCENA (na co dzień)! – TO JEST WŁAŚNIE OKAZYWANIE SZACUNKU - UŚWIADAMIANIE - ODTRUWANIE, OSWABADZANIE - DBANIE, POMAGANIE - DLA CZYJEGOŚ ZDROWIA FIZYCZNEGO, PSYCHICZNEGO, INTELIGENCJI! – RATOWANIE, DZIAŁANIE PROSPOŁECZNE, I ZASŁUGUJE NA NAJWYŻSZE UZNANIE!
SENS ŻYCIA.
Jeśli sensem życia jest robienie rzeczy wielkich, wspaniałych, dalekowzrocznie pożytecznych, to otrzymuje się ogromny, napędzający nas motor; uznanie, satysfakcję, odczuwa dumę, że jest się kimś b. potrzebnym, ważnym, pełnimy kluczową rolę. Jest to też inwestycja w życzliwość innych, prestiż, wsparcie dla nas, własne powodzenie, stworzenie lepszych warunków, w tym dla siebie.
www.ateista.pl
04.03.2008
Vacarius
Sens życia to walka o przetrwanie genu.
I o to cały sens życia. To zdanie mówi wszystko o sensie życia.
Takie proste rozwiązanie najtrudniejszego filozoficznego problemu.
Sprzeczność.
Jak można negować oszustów z kor, ale ich wymysły, dzięki którym funkcjonują, już nie...
PS
David Hume: „Jeśli Bóg chce ustrzec nas przed złem i nie może, to znaczy, że nie jest Wszechmocny. Jeśli może i nie chce, to znaczy, że nie jest Dobry. A jeśli chce i może, to dlaczego, i skąd, jest zło?”.
Podobno o zmarłych nie należy mówić źle. Podłożem, tej niekonsekwencji, jest zabobon – strach przed zmarłymi. Czy śmierć, myśląc w kategoriach racjonalnych, jest jakąś zasługą (poza, m.in. dalej wymienionymi, kreaturami:)?! A o Hitlerze, Stalinie i innych krwawych dyktatorach itp. zasłużonych..., wcześniej hołubionych, kreaturach!?
Wojtyłomania.
Czy ktoś, kto przewodził, promował najpodlejszą, najpazerniejszą, bazującą na kłamstwach, przeinaczeniach, wymysłach, ogłupianiu, uzależnianiu, utrzymującą się z wyłudzeń, pogrążającą intelektualnie, ekonomicznie narody od wieków, bazującą na ludzkim nieszczęściu, której poprzednicy, założyciele, mają na koncie największe w dziejach ludzkości potworności, może być wzorem, autorytetem (dla członków kor być może, dla społeczeństwa na pewno nie)!?... (do czego może doprowadzić propaganda, instynkt stadny...)
Wojtyła zawsze tylko i wyłącznie dbał o interesy swojej organizacji (mniejsza o efekty)(jeśli komunizm nie był mu na rękę to tylko z tego powodu).
PS
Są tacy, którzy zostawiają po sobie dorobek intelektualny, inni materialny, ale są i tacy po których zostają, tylko przez jakiś czas..., pomniki.
Niektórych się słucha, a innych tylko cytuje i całuje po pierścieniach...
Utrapienia czynią ludzi religijnymi. Źródłem największych cierpień i nieszczęść (od blisko 2 tys. lat) jest bezpośrednio i pośrednio kor!!
PS
DZIWNY JEST TEN RELIGIJNY ŚWIAT...
Czyż to nie dziwne iż religijni głosiciele, działacze sami nie postępują według głoszonych przez siebie zasad (dbają za to o jak najwyższy poziom WYŁĄCZNIE SWOJEGO doczesnego życia) tylko zalecają je innym (nie unikają grzechów, dobre uczynki... czynią tylko gębą; nie zależy im na pójściu do nieba; mało tego, wcale im się tam nie spieszy (za to niektórzy wysyłają tam innych...))...
Ciekawostką jest fakt, iż tzw. wierzących inne bóstwa, ofiary org. religijnych śmieszą, drwią z nich, pogardzają nimi, dziwią się im, że wieżą w takie bzdury-wymysły, a własne bóstwo i współofiary, wierzenia - stan - traktują absolutnie (w tym niekiedy śmiertelnie...!!!) poważnie. Nie zdają sobie sprawy z analogii... – własnej sytuacji; w tym z faktu, iż kieruje nimi instynkt stadny. Ale najważniejsze jest to, iż tak naprawdę tzw. wierzący wcale nie są wierzącymi. Ale o tym w następnym ne.
PS1
Oczywiście obnoszący się z swoją wiarą, jej symbolami np. katolicy, muzułmanie będą się zapierali iż SWOJEJ JEDYNIE PRAWDZIWEJ RELIGII NIGDY SIĘ NIE WYPRĄ! – Naturalnie nie zdają sobie sprawy, że gdyby się urodzili w przeciwnych obozach to twierdziliby to samo...
„FAKTY i MITY” nr 50, 20.12.2007 r.: Nic dziwnego, skoro wyznań chrześcijańskich jest – jak podaje podręcznik – 20 800! A katolicyzm przez większość spośród 20 799 pozostałych nie jest traktowany (z uwagi na jawne sprzeczności z Biblią) nawet jak chrześcijaństwo.
PS2
Gdyby bóg istniał, to każdy by o tym wiedział, a Kościół byłby ostatnią organizacją mającą coś z tym wspólnego. Prawda, wiedza byłaby do niego drogą (a tak się składa, że nie jest, dlatego kor tak zaciekle walczyła i walczy z nią, eliminując, w tym mordując niejednokrotnie najwartościowszych ludzi) i nikt nigdy nikogo nie musiałby o tym przekonywać...(!!!) co było i jest pretekstem i powodem tylu nieszczęść, okrucieństw, zbrodni i potworności – po prostu nie istniałoby takie pojęcie. Tak jak nie ma wierzących czy niewierzących w grawitację, powietrze czy Ziemię.
To w co ty wierzysz (przecież każdy musi w coś wierzyć)?! – To pytanie b. często zadają tzw. wierzący tzw. ateistom. To tak jakby alkoholicy, nikotynowcy, narkomani pytali się abstynentów: A ty od czego jesteś uzależniony – czym się trujesz (przecież każdy musi być od czegoś uzależniony – czymś się truć)?...
Co jakiś czas czytam, iż dyskusja o bóstwie jest niedorzeczna bo nikt nie udowodnił zarówno jego istnienia jak i nieistnienia.
Trzeba do tego dodać tysiące innych WYMYSŁÓW LUDZKICH: bóstw, postaci (m.in. krasnoludki, czarownicy-e) bo przecież z nimi sytuacja ma się tak samo... W związku z tym należałoby je traktować równorzędnie...; uszanować czyjeś uczucia...
Na kolejny absurd, o tym, iż ludzi dzielimy na wierzących w bóstwo i wierzących w jego nieistnienie, dam kolejny przykład takiego rozumowania...: otóż ludzi dzielimy też na wierzących w krasnoludki (np. dzieci) i wierzących w ich nieistnienie...
Tzw. ateiści różnią się od tzw. wierzących tym, iż wszędzie mają te same racjonalne poglądy, w przeciwieństwie do wierzących, którzy mają takie, jakie są zgodne z lokalną, jedynie słuszną - prawdziwą - religią (a jest ich ponad dwieście) w przeciwieństwie do pozostałych, głupich i fałszywych...
TAK, JAK ZAŻYWACZE TN, NARKOTYKÓW, ALKOHOLU DORABIAJĄ SOBIE IDEOLOGIĘ DO SWOJEGO STANU, POSTĘPOWANIA – TAK SAMO ROBIĄ TO UZALEŻNIENI OD RELIGII (KTÓRA JEST UCIECZKĄ OD RYZYKOWNEGO, RACJONALNEGO MYŚLENIA I UŁATWIA POGODZENIE SIĘ Z SYTUACJĄ). I JEDNI I DRUDZY, W TYM TACY I TACY JEDNOCZEŚNIE, WCIĄGAJĄ TEŻ, ŚWIADOMIE I MIMOWOLNIE, W TO BAGNO NASTĘPNYCH.
Trzeba w coś wierzyć. Tak: w racjonalność, w tym rzeczywistość, własną inwencję, siły, zdolności – w siebie, swoje ograniczone, ale na ogół spore - rzadko w znacznej części odkryte i wykorzystane - możliwości; twórcze działanie (w tym w zdobytą, z wiarygodnych źródeł, wiedzę – ale w rozsądnym zakresie), rozsądną współpracę (ufać innym należy w ograniczonym zakresie). Zamiast w zatruwające, wypaczające i zubażające życie brednie, oferowane przez innych, nimi, zatrutych, oraz perfidnych, oszustów – pasożytniczych wyłudzaczy, wykorzystywaczy! A zamiast religijnym trzeba być rozsądnym, racjonalnym – mądrym. I takich należy ludzi cenić.
PS
Religijność ofiar org. religijnych nigdy nie była dla nich celem samym w sobie a jedynie środkiem do osiągnięcia własnych korzyści.
Jeżeli jedni dążą takie rzeczy szacunkiem, milczą na ich temat, to inni wezmą przykład i taka postawa przyczynia się do kontynuacji takiej sytuacji!! Ci, którzy to widzą mają etyczny obowiązek pomóc pozostałym.
Społeczeństwa składają się z przeróżnych jednostek, osób pełniących różne funkcje (np. policja powinna chronić przed bezprawiem, a nie je szanować, czy tolerować, sądy karać tych, którzy działają na szkodę innych, media rzetelnie informować, w tym przestrzegać a nie zamilczać, oszukiwać, być koniunkturalne, politycy m.in. tworzyć prawo sprzyjające współpracy, rozwojowi, bezpieczeństwu itp., a nie np. organizacjom relig.).
Religijność okalecza, wypacza umysł – tok myślenia a w efekcie postępowania! Tak powstają chore wnioski i cele życiowe. Dochodzi do patologicznych relacji międzyludzkich – postrzeganie, ocena rzeczywistości - życie - jest wypaczane! Religijność to w zasadzie choroba psychiczna (obłęd) destrukcyjnie wpływająca na jej ofiarę i otoczenie i jest zaraźliwa (podobnie jak destrukcyjne programy komputerowe dla komputerów). Następuje otumanienie, oślepienie umysłowe tego ofiar, które nie widzą, czy też widzą tylko to, co chcą widzieć – interpretacja wszystkiego jest tylko jedna: potwierdzająca religijne założenia, w tym w brew oczywistym faktom temu przeczącym (nawet niszczy się takie dowody i morduje stanowiących zagrożenie dla takich teorii ludzi).
Skąd się bierze religijny obłęd, fanatyzm. Bo tacy ludzie uważają, iż nim są w gorszym stanie, tym lepiej – więc należy to pogłębiać...; dali się, sami się okaleczyli, tym lepiej bo bóstwo ich za to nagrodzi/obdarzyło łaską... i trzeba być wdzięcznym, posłusznym Jemu/tym, którzy się do tego przyczynili, wybrańcom – bo On tak widocznie chciał. Więc oczywiste jest iż wszelkie myśli i działanie takich ludzi są jedynie słuszne! A sprzeciwianie się im jest sprzeciwianiem się Najwyższemu – bluźnierstwem, grzechem i zasługuje na karę!... Oczywistym jest też że „nie obdarzeni” są gorsi, nieszczęśliwi - i nawet o tym niewiedzą... - i potrzebują pomocy dla ich dobra.../,zasługują na współczucie/,pogardę/,nienawiść (bo widocznie są przez bóstwo wykluczeni-ukarani) – karę (biorąc przykład z bóstwa)...
Do tego wszystkiego trzeba dodać unikanie przez takich ludzi racjonalnych odtrutek – absolutnie nie chcą niczego innego czytać, słuchać poza religijną trucizną i ew. rzeczami neutralnymi w tym temacie; co też sprzyja niedoinformowaniu, niezdolności do bardziej złożonego myślenia, rozumienia – ciemnocie (a ta z kolei sprzyja naśladowaniu innych, wykonywaniu poleceń bez rozumienia ich powodu, skutków; wykorzystywaniu takich ludzi przez egoistów, cwaniaków – osoby zdegenerowane).
Modlenie się to nic innego jak wmawianie sobie (kodowanie w umyśle) istnienie danego bóstwa - więc i jego wpływu na wszystko, w tym na swoje życie - przypisywanie zdarzeniom ponadnaturalnych przyczyn i wtedy pomyślne – jako nagroda, a niepomyślne – jako kara zdarzenia są dowodem jego istnienia... Jest to pozbywanie się zdolności do racjonalnego, zdroworozsądkowego myślenia. Wówczas, naturalną koleją rzeczy, pojawienie się kogoś (np. tzw. kapłana) czy nawet myśli (np. o zbrodni o podłożu religijnym) oznacza, że to bóstwo tak widocznie chce, a bóstwu sprzeciwiać się nie można... I za posłuszność jego woli nagrodzi, a za nieposłuszeństwo ukaże. Więc za wszystko odpowiedzialne staje się bóstwo – wykonawca „jego woli” ma czyste sumienie i jest dumny z tego co zrobił. Stąd zdolność takich ludzi do wszystkiego – każdych, w tym dowolnie absurdalnych, aspołecznych działań, byleby tylko kapłanowi (bóstwu) się przypodobać.
Najlepszą modlitwą dla bóstwa mogłoby być prawe, konstruktywne życie, a nie bełkotanie w kółko (miliardy razy) wymyślonych przez ludzi zdrowasiek itp., bo byłoby to też b. nudne i niezdrowe również dla niego.
PS
Zarażający okazują się „lekarzami”, choroba „stanem wyższym”, zdrowi, „potrzebującymi leczenia chorymi”, źródła choroby „lekiem”, a obrona, leczenie „obrażaniem uczuć”, „bluźnierstwem”, absurdy „tajemnicą najwyższego” itp.! Choroby trzeba leczyć, a zarażających izolować, karać!
Gdyby bóstwo istniało i w dodatku pozytywnie reagowało na modły to nie byłoby m.in. tylu religijnych mordów w średniowieczu, obozów zagłady w czasie II wojny światowej itp. A przede wszystkim doskonałe bóstwo stworzyłoby doskonały świat, w tym ludzi bez wad.
Członkowie kor argumentują, chwalą się, iż ich religia trwa już 2 tys. lat (skoro tak długo to widocznie słusznie... No cóż, że Ziemia jest płaska uważano jeszcze dłużej i czy jest to powód do dumy, argument przemawiający za słusznością tej tezy...). To straszne, że ta patologia trwa tak długo i powinno dać to do myślenia... (to świadczy o ludzkości w dwójnasób...), być przestrogą; tu nie mse na triumf tylko żal, współczucie, poczucie winy i odpowiednie działania!
CZY JAKIEKOLWIEK BÓSTWO ISTNIEJE – OSTATECZNE ROZSTRZYGNIĘCIE.
Otóż proponuję zrobić następujący eksperyment (za jednym razem będzie wiadomo czy jakiekolwiek bóstwo istnieje, a jeśli, to które): Proszę przygotować solidną, stalową skrzynię i włożyć do niej kartkę i długopis, a następnie niech najwyżsi rangą przedstawiciele wszystkich religii zamkną ją - każdy na swoją kłódkę - po czym niech przystąpią do błagań, modłów i co tylko chcą (wraz z wszystkimi innymi wyznawcami – czyli miliardy ludzi!) by ich bóstwo tam cokolwiek napisało. Z tym że jest jeden warunek: modły muszą się zakończyć zanim skrzynię i kłódki zeżre rdza…
PS
By zmobilizować do tego eksperymentu ogłaszam iż - w razie sukcesu - zwycięska religia natychmiast staje się Jedyną na Ziemi (nie będzie też ateistów), a ich najwyżsi rangą przedstawiciele Panami Świata! Jeśli jednak nie będzie chętnych to napiszę krótko do wszystkich religijnych ogłupiaczy, trucicieli, wykorzystywaczy, wyłudzaczy, pasożytów, nierobów itp.!: WON OD LUDZI ZDEGENEROWANE, BEZWZGLĘDNE GNOJE!!! A może kogoś, coś obraziłem? Tak, to proszę b. przeprowadzić takie same (codziennie zalecane, bo/jakże skuteczne), modły w intencji ukarania mnie prze bóstwo. Jeśli jednak tego nie zrobi to się mu nie sprzeciwiajcie… i PRECZ!!! Absolutnie nie mam nic przeciwko temu aby członkowie, wyznawcy jakiejkolwiek religii otrzymywali wszystko to, czego pragną pod warunkiem iż to wymodlą, otrzymają od bóstwa! Jeśli jednak sami karzą, wywierają presję, szantażują, korzystają z normalnych sądów, domagają szczególnych praw itp. to się demaskują/sprzeciwiają wszechmogącemu a więc wszechwiedzącemu, arcysprawiedliwemu itp. bóstwu!...
PS1
Czy można wierzyć w coś, czego istnienia ABSOLUTNIE NIKT I W ŻADEN SPOSÓB nie jest w stanie udowodnić, mało tego WSZYSTKO: postępowanie członków org. religijnych, ich ofiar, codzienna rzeczywistość... absolutnie przeczą interwencji, istnieniu jakichkolwiek bóstw!!; czy należy bezmyślnie, ślepo naśladować innych, podporządkowywać się ogłupionym, okaleczonym ogłupiaczom, bezwzględnym, pazernym kreaturom, tylko dlatego że ktoś coś i dawno temu wymyślił; że uległo temu wielu innych...
"FAKTY I MITY" nr 45, 22.11.2007 r. ŻYCIE PO RELIGII
NIEWIARA PO POLSKU
(...) Wyjaśnijmy to teraz raz na zawsze: ciężar dowodzenia czegokolwiek w sporze o Boga leży wyłącznie po stronie ludzi wierzących, bo to oni twierdzą, że istnieje coś, czego nie widać, nie słychać ani nie czuć. To nie ateiści są w kłopocie, to nie oni muszą się tłumaczyć. Zadaniem wierzących jest dowieść, że to, czego nie można w żaden sposób uchwycić zmysłami i metodami naukowej obserwacji, jest rzeczywiste. (...)
Marek Krak
[Bo inaczej ogłupieni i doprowadzeni do obłędu chorzy psychicznie; cwaniacy, oszuści, ogłupiacze i inne gnoje dalej będą wymyślać i deklarować co tylko chcą (a wymyślono już do tej pory setki bóstw, do tego dodajmy kolejne setki deklaracji o wizjach i innych kontaktach z nimi, itp.), i niech ich oponenci udowodnią że jest inaczej!... A skoro nie są w stanie (co dowodzi jakie te bóstwa są wszechmocne...), to dawać kasiorę!... – red.
PS2
Aaa, bym zapomniał, ukazała mi się Matka Boska i powiedziała żebym zaczął zbierać pieniądze na budowę Schodów Do Nieba bo koniec świata się zbliża. PROSZĘ PAŃSTWA, BEZ PANIKI!, banki są czynne do 17-18-tej, 5-6 dni w tygodniu, WSZYSCY ZDĄŻĄ WPŁACIĆ (zostawcie sobie coś na jedzenie)...]
POLACY I... WIEDZA, ŚWIADOMOŚĆ.
Jedną z dominujących cech Polaków jest naiwność/brak rozsądku, niski poziom świadomości; egoistyczna, bezwzględna zachłanność jako rekompensata nieudacznictwa (bo niekompetencja szybko się ujawni, więc trzeba się nachapać póki się da)(a ogromne trudności podczas (pró
Przykładem mogą być interesy... z dobroczynnym... zachodem, zarówno za czasów poprzedniego jak i obecnego ustroju (w tym uważanie że Unii Europejskiej chodzi oto by dawać nam pieniądze... (nam chodzi o kasę, a im nie... (ale to naiwni głupcy)))(czyli naiwne pokładanie nadziei w komercyjnym kapitalizmie, więc, praktycznie, konsumpcjonizmie, współrządzeniu ludzi bogatych, najczęściej pazernych, krótkowzrocznych, egoistycznych, promujących powolnych sobie – w celu osiągania własnych korzyści (do władzy dochodzi się dzięki pieniądzom i dla pieniędzy); demokracji - czyli, praktycznie, wykorzystywaniu manipulowanych, bezmyślnych, o niskim poziomie wiedzy, świadomości, ulegających instynktowi stadnemu mas – by dać im złudę wpływania na swój los, i że sami są sobie winni, bo kto wybrał ustrój, rządzących... - jako leku na większość bolączek).
A generalnie uważanie że wszystkim chodzi o własny interes, tylko wyjątek stanowią ci, którzy zadają się z Polakami... (członkom kor też chodzi o niebo, a nie o forsę – czego dowodzą na co dzień...) A zawdzięczamy to ogłupiającej religii, org. religijnej – prowokującej myślenie emocjonalne (m.in. życzeniowe, na tym przykładzie: chcę żeby był, w dodatku nasz, lokalny Boziek (chociaż WSZYSTKO TEMU ABSOLUTNIE PRZECZY!)(bo skoro jestem osobą religijną, to nie chcę wyjść na głupca (lepiej by nimi okazywali się pozostali)), a członkowie org. relig. Jego pośrednikami, i żeby można było za ich pośrednictwem wszystko załatwić (opłacić)(bo osobiście to nie chce mi się wykonywać żadnych tych religijnych bzdur (NIKOMU SIĘ NIE CHCE, członkom kor też – trzeba im słono zapłacić żeby COŚ ZROBILI, W DODATKU NA POKAZ)...); by członkowie danej org. byli pożyteczni, dobrzy, uczciwi (a ABSOLUTNIE NIE SĄ!)) zamiast racjonalnego.
PS
Żeby czerpać korzyści trzeba najpierw trafnie zainwestować (np. w osobę która podejmuje ważne decyzje). Żeby trafnie zainwestować trzeba najpierw posiąść odpowiednią wiedzę (np. czytając wartościowe pisma (nie czytającej reszcie może to, poprzez telewizję, umożliwić odpowiednia osoba u władzy. Jednak, praktycznie, trzeba najpierw bazować na tej pierwszej grupie i jej aktywności w propagowaniu inf., wiedzy)).
Mądry Polak po szkodzie.../Polak przed szkodzą i po szkodzie głupi (Jan Kochanowski w XVI w.)...
Co Państwo sądzą o ciągłym mówieniu o życiu duchowym a następnie wyłudzaniu za to pieniędzy, zajmowaniu się biznesem i uciechami... (ciekawe do ilu Polaków to dotrze... – znaczna część zamiast rozumowego czy logicznie z doświadczenia wynikającego wniosku, wyciągnie wniosek tradycyjny...)
* „FAKTY I MITY” nr 23, 12.06.2008 r.: Co ciekawe, aż 40 procent Amerykanów uważa za moralnie niedopuszczalne noszenie naturalnych futer ze względu na niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom. Dla Kościoła jest to kwestia moralnie obojętna, bo on nie interesuje się losem istot pozbawionych „duszy nieśmiertelnej” oraz kont bankowych i portfeli.
Marek Krak
* „FAKTY I MITY” nr 15, 19.04.2007 r.: Według sondażu przeprowadzonego przez „Newsweek”, zaledwie 18,6 proc. polskich katolików zna dziesięć przykazań Bożych.
I co z tego? Ważne, że większość daje na tacę i kocha papieża.
„FAKTY I MITY” nr 30, 02.08.2007 r.: Na 90 procent katolików tylko ok. 2 procent zna katolickie credo i prawdy własnej wiary.
"FAKTY I MITY" nr 31, 09.09.2007 r.: Niemal 72 procent respondentów CBOS opowiada się za nauką religii w szkołach publicznych. Żadnej religii w szkole nie życzy sobie 24 procent Polaków (4 proc. nie ma zdania). Komentatorzy mediów nie kryli zdumienia: „Aż tak wysoki odsetek?!”.
Odpowiadamy: Oto przykład klerykalnej manipulacji! Otóż nikt nie dodał, że – według tego samiutkiego sondażu – 57 procent spośród rzeczonych 72 proc. chce, aby w szkole na tzw. religii uczyć o... różnych religiach i wyznaniach. Wyraźnie zaznaczyli, że nie chcą religii katolickiej, tylko religioznawstwa! W kraju, gdzie 92,2 proc. obywateli deklaruje się jako katolicy, zaledwie 20 procent godzi się na własną religię w szkole! To świadczy o totalnej porażce Kościoła, którą usłużne media przekuły w zwycięstwo.
Były ksiądz, a obecnie redaktor naczelny tygodnika „Fakty i Mity” szacuje, iż co najmniej 90% członków kor to byli wierzący, bądź od początku biznesmeni.
"FAKTY I MITY" nr 47, 29.11.2007 r. A TO POLSKA WŁAŚNIE
IDEOLOGIA NIENAWIŚCI
(...) Tylko kto przyniósł do Polski korupcję? Kto handlował odpustami, urzędami kościelnymi, odpuszczał grzechy za pieniądze, kto fałszował dokumenty donacyjne? Korupcję do Polski przyniósł Kościół katolicki.
(...) Aktywny udział w tegorocznej kampanii wziął Kościół. Nie dajmy się oszukać okrągłym słowom listu biskupów, w którym wzywali do udziału w wyborach, niby nie wskazując, na kogo głosować. Odczytywano go w kościołach wiernym, a później pleban z ambony głosił, że nie mówi, na kogo głosować, ale powinni to być ludzie „prawi i sprawiedliwi”. Radyjo, imperium zła bezdzietnego ojca, uprawiało jawną PiS-owską propagandę, za co dostało 15 milionów na ogrzewanie rydzykowego „uniwersytetu”.
(...) Zresztą poparcie Kościoła to tylko towar do kupienia. Kupowanie jest zaś bez sensu, bo Kościół zdradzi każdego, gdy tylko zgłosi się następny, który za poparcie z ambony zaoferuje mu więcej. Tak działa odwieczna i niezawodna kościelna maszynka wyłudzania pieniędzy i majątku narodowego. Niemal perpetuum mobile. Czy to nie jest korupcja?!
Platforma ma tylko dwie możliwości: albo poparcie Kościoła nadal kupować, albo tę potworną kościelną korupcyjną machinę okradania państwa zatrzymać. Zrobił to w katolickiej Hiszpanii, ojczyźnie inkwizycji, premier Zapatero. Ograniczył przywileje Kościoła, opodatkował jego działalność gospodarczą, a teraz zabiera się do wycofania religii ze szkół. Po ponad trzech latach rządów, mimo wysiłków Kościoła, premier cieszy się niesłabnącym poparciem społecznym.
Polacy już teraz w większości odrzucają ideologię PiS-u i popierającego go Kościoła. Notowania PiS-u spadają w oczach. Jedną z przyczyn są wieści o kolejnych milionach z naszych podatków dla imperium zła bezdzietnego ojca i szerokim wpuszczeniu kapelanów do urzędów celnych i policji. Rację miał ksiądz Tischner, mówiąc, że Polacy to naród antyklerykałów, którzy, nie wiedzieć czemu, co niedziela chodzą do kościoła. Badania wykazują, że chodzi coraz mniej. Natomiast nie ma dnia, aby kilkudziesięciu Polaków nie wypisało się z grona katolików; uczniowie z gimnazjów i liceów porzucają naukę religii. Toteż likwidacja przywilejów Kościoła i wprowadzenie podatku wyznaniowego spotkałyby się z powszechnym poparciem społecznym. Sondaże pokazują, że takie są oczekiwania 74 proc. Polaków! Tyle samo nie akceptuje wtrącania się Kościoła do polityki.
(...) Aby obiecany przez Tuska „cud gospodarczy” się ziścił, trzeba przerwać grabież miliardów z kasy państwa przez Kościół i tę rzekę pieniędzy skierować na rozwój Polski. To go przyspieszy najmniej o 2–3 proc. Sondaże i doświadczenia hiszpańskie dowodzą, że takie są oczekiwania społeczne. (...)
Lux Veritatis
Wzrost pozycji Kościoła i księdza zawsze dowodzi, że będzie nędza (Mikołaj Rej w XVI w.)...
„Schizofrenik wierzy w to, co »widzi« – katolik wierzy w to, co zobaczył schizol; schizofrenik się leczy, katolik zaraża” (z sieci)
O UZDRAWIANIU SPOŁECZNEGO RAKA, CZYLI CZŁONKÓW M.IN. KATOLICKIEJ ORG. RELIGIJNEJ...
To ofiary takich org. trzeba leczyć z religijnego zatrucia, i generalnie chronić przed tą trucizną; wypaczającą życie patologią! Wówczas - siłą rzeczy - zniknie i jej źródło (nie brakuje rzeczywiście prospołecznie działających organizacji, osób, a jedynie dla nich środków i warunków do pełnej działalności...; Gdy znikną religijni pseudodobroczyńcy, wreszcie będzie można racjonalnie działać na dużą szerszą skalę (m.in. też dlatego, że ew. wypaczenia będą traktowane normalnie...))
Ci ludzie, ta organizacja, NIGDY NIE MIAŁA NA CELU CZYJEGOKOLWIEK DOBRA, POZA SWOIM OCZYWIŚCIE (aczkolwiek występuje tu pewna sprzeczność – a mianowicie swoim postępowaniem jednocześnie sobie szkodzą...) – CO DOBITNIE WYKAZUJĄ OD WIEKÓW (pseudoreligijny - bo sprzeczny z tym na co ta org. się powołuje (paradoks – bo w obydwu wypadkach byłoby absurdalnie, źle) - kontekst ich działalności ma za zadanie WYŁĄCZNIE IM TO UŁATWIAĆ, I NIC WIĘCEJ!!)
PS
Więc proszę przestać się dziwić tym osobnikom (złodziejom, oszustom, kłamcom, mordercom, dewiantom seksualnym itp.), i oczekiwać rzeczywistych prospołecznych działań – bo to absurd, i to w dwójnasób, gdyż sama istota tej działalności nie służy bo nie może służyć ludzkości!; próby uzdrawiania tej chorej tkanki społecznej to wspieranie, propagowanie zatruwającej, wypaczającej ludziom życie, pogrążającej ludzkość utopi! Tak więc obnażanie tej działalności, organizacji, jej członków jest obroną konieczną!
Więcej o religii, organizacjach religijnych: 4. M.IN. O KATOLICKIEJ ORGANIZACJI RELIGIJNEJ:
http://www.wolnyswiat.pl/15p4.html
#20
Napisano 11 June 2009 - 22:46
Milujacy prawde radze obejzec sobie film pt "Kontakt" Roberta Zemeckisa
w lasach wiedli żywot zbóje,
po kolana mieli... brody
i czynili ludziom szkody mrugato2.gif
Oskarze masz na myśli Krasnoludy ?

Logowanie
Rejestracja
Pomoc




















