Najlepszy kawal jaki słyszałeś!
#22
Napisano 17 May 2006 - 23:37
- wiesz, samochod ukradlem, ale prawo jazdy to sobie kupie!
#23
Napisano 17 May 2006 - 23:40
- Jadąc autem nie moze wystawic obu łokci za okno.........
Planowano produkcję samochodu tak wąskiego, by to było
mozliwe...........jednak projekt nie przeszedł, dlaczego??
- ponieważ na tylnej szybie nie mieścił sie napis PIONEER.........
#24
Napisano 17 May 2006 - 23:40
- Mam już dość, idę do domu.
Próbuje wstać, ale upada. Myśli:
- Ok, doczołgam się do drzwi i spróbuję wstać na ulicy. Wychodzi na ulicę,
próbuje wspiąć się na parkometr, ale znów upada. Myśli:
- Doczołgam się do tamtego murku i spróbuję. Wspina się na murek, ale znowu
upada. W ten sposób, ciągle bezskutecznie próbując wstać, doczołguje
się do domu. Starając się nie budzić żony, wślizguje się do łóżka. Rano żona
budzi go wymówkami:
- Piłeś?!
- Ależ co ty, skarbie! Ja, piłem?
- Właśnie dzwonili z baru, żeby ktoś odebrał twój wózek inwalidzki.
#25
Napisano 17 May 2006 - 23:41
koło. Podjeżdża mercedes wysiada drugi dres i się pyta:
- Co pan robi?
- Odkręcam koło - odpowiada pierwszy.
Ten z mercedesa bierze kamień wali w szybę i mówi:
-To ja wezmę radio.
#26
Napisano 17 May 2006 - 23:41
mężczyzna. Rozgląda się za wolnym miejscem i w końcu podchodzi do stolika,
przy którym siedzi tylko jeden gość.
-Przepraszam, czy to miejsce jest wolne?
Siedzący schyla się pod stolik i pyta:
-Janeeek, będziesz jeszczeee siedziaaał?
#27
Napisano 17 May 2006 - 23:42
momencie walnął w nich maluch! Wkurzeni wysiedli z AUDIKA. Po podejściu do
drzwi malucha jeden z nich wybił szybę i wyciągnął przez nią kierowcę
malucha i mówi:
- No, to teraz bedzie wpie***...
- Ależ panowie, to nie jest sprawiedliwe, ja tu jestem sam, słaby, mały a
was jest czterech...
Dresiarze odwrócili się by omówić sytuację i po chwili odwracają się i
jeden z nich mówi:
- No dobra, to Basior i Grucha są z tobą...
#28
Napisano 17 May 2006 - 23:42
postanowiłem z tym na zawsze skończyć!
-Z piciem?
-Nie, z czytaniem!
#29
Napisano 18 May 2006 - 14:18
Też złamałem widelec!
- Kur.....a, następny debil rośnie...
Mamo, czy ja aby nie jestem adoptowany?
- Byłeś. Ale cię oddali...........
#30
Napisano 18 May 2006 - 22:26
- Jasiu przynieś proszę, babci krem do ust.
- Tato, a który to jest?
- Ten z napisem "Kropelka" - odpowiada poirytowany ojciec.
#31
Napisano 18 May 2006 - 22:33
- Co tu robicie?
- Łowię pstrągi.
- Przecież nie macie wędki!
- Pstrągi łowi się na lusterko.
- W jaki sposób?!
- To moja tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszkę, to ją wam zdradzę.
Turyści wrócili do schroniska, kupili butelkę wódki i zanieśli ją bacy. On tłumaczy:
- Wkładam lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go kamieniem i już jest mój...
- Ciekawe... A ile już tych pstrągów złowiliście?
- Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie
#32
Napisano 18 May 2006 - 22:34
- Która to, która?
Stara Maciejowa ze zdziwieniem:
- A cóż to, Jaśkowa? Dwie dupy macie, że nie wiecie, która?
#33
Napisano 20 May 2006 - 13:39
- Czy są papużki nierozłączki?
- Są.
- To poproszę jedną.
#35
Napisano 20 May 2006 - 13:46
- Nie mówi się zakręcowywuje tylko zakręca!
- Ale dlaczego on zakręca?
- Bo mu się szyny wygły.
#36
Napisano 20 May 2006 - 21:32
- Proszę o coś głęboko intelektualnego, pobudzającego do myślenia.
- Może Kafke ?
- Dziękuję, już piłem
#37
Napisano 20 May 2006 - 21:37
- Z czego pan się śmieje?
- Opowiadam sobie kawały.
- To dlaczego macha pan ręką?
- Bo niektóre już znam.
#38
Napisano 21 May 2006 - 23:21
Przyszedł facet do spowiedzi i mówi:
- Wybacz mi Ojcze, bo zgrzeszyłem... strasznie przeklinałem, i to w niedzielę.
- No cóż... odmów trzy razy "Zdrowaś Mario" i staraj się uważać na swój język.
- Ale ojcze chciałbym wytłumaczyć okoliczności - otóż w niedzielę zamiast do Kościoła wybrałem się z przyjaciółmi na partyjkę golfa. Już na pierwszym dołku nie wyszło mi uderzenie i posłałem piłeczkę między drzewa...
- I to Cię tak zdenerwowało, że zakląłeś?
- Nie, ponieważ okazało się, że piłeczka szczęśliwie upadła w miejsce, z którego można było oddać czysty strzał w kierunku dołka. Ale jak podchodziłem do miejsca, w którym leżała piłeczka, nagle przybiegła wiewiórka, porwała mi ją i uciekła na drzewo...
- I wtedy właśnie zakląłeś?
- Nie, ponieważ zaraz potem wiewiórkę chwycił orzeł i odleciał...
- I to Cię tak zdenerwowało, że zacząłeś kląć?
- Otóż nie, bo wiewiórka wypuściła piłeczkę, a ta spadła jakieś 10 cm od dołka...
- No kurwa nie mów że to spierdoliłeś?!
Do komisariatu doprowadzono dwóch włóczegów.
-Gdzie mieszkasz? - policjant pyta jednego z nich.
-Nie mam domu.
-A Ty? - pyta drugiego
-Ja mieszkam naprzeciwko kolegi.
Facet na bani miał wypadek, wylądował połamany w szpitalu.
Przepytuje go agent z firmy ubezpieczeniowej:
- Proszę powiedzieć, jak to możliwe, żeby na prostej, pustej drodze mieć wypadek?
- Też nie rozumiem, jadę sobie spokojnie, nagle słupy zaczynają przebiegać drogę! No i jeden nie zdążył.
Na terytorium Indian położono drogę żelazną. Wódz postanowił powitać osobiście pierwszy przejeżdżający pociąg. Stanął na torach, podniósł rękę w geście powitania a lokomotywa ... nawet nie zwolniła i przejechała po nim.
Wódz ciężko ranny odzyskuje przytomność w swoim tipi, gdy nagle słyszy zza ściany narastający gwizd.
Zrywa się na równe nogi, wyskakuje na zewnątrz, patrzy a tam czajnik z gwizdkiem ...
Zrzuca go na ziemię, kopie, depcze, wali toporkiem. Żona wypadając za nim woła:
- Uspokój się, co robisz?!
A wódz:
- Zabić gnojka póki mały!!!
Późny wieczór. Nowakowie przyłapali syna, jak wymykał się z domu z wielką latarką w dłoni.
- Dokąd to?! - pytają.
- Na randkę - przyznał syn.
- Jak ja chodziłem na randki, to nie potrzebowałem latarki - zakpił ojciec.
- No i popatrz, na co trafiłeś
W szkole na lekcji historii pani zadała dzieciom pytanie:
- Dzieci kto wie coś o Napoleonie?
Parę dzieci zgłosiło się, a wśród nich Jasiu. Pani nie dowierzała, bo Jasiu zawsze taki spokojny, nigdy nie zgłaszający się - a teraz wręcz
wyrywał się do odpowiedzi. Więc pani mówi:
- No proszę Jasiu, powiedz, co wiesz o Napoleonie.
A Jasiu jednym tchem:
- Najtańszy napoleon jest w Czechach.
98-letni staruszek przychodzi do lekarza na badania kontrolne. Lekarz pyta go o samopoczucie, na co staruszek odpowiada:
- Nigdy nie czułem się lepiej. Mam 18-letnią narzeczoną. Jest w ciąży i wkrótce będziemy mieć syna.
Doktor myśli chwilę i mówi:
- Niech pan pozwoli, że opowiem panu pewną historię: Pewien myśliwy, który nigdy nie zapominał o sezonie myśliwskim, wyszedł raz z domu w takim pośpiechu, że zamiast strzelby wziął ze sobą parasol. Kiedy znalazł się w lesie, z krzaków wyszedł ogromny niedźwiedź. Myśliwy wyciągnął parasol, wycelował w niedźwiedzia i wypalił. I wie pan co
stało się potem?
- Nie - odpowiada staruszek.
- Niedźwiedź padł martwy jak kłoda.
- Niemożliwe! - wykrzyknął staruszek. - Ktoś inny musiał wystrzelić!
- I do tego punktu właśnie zmierzałem.
W małżeńskim łożu namiętna scena erotyczna, nagle rozlega się głośne pukanie do drzwi wejściowych.
Przerażona kobieta krzyczy:
- Jezus Maria, to mój mąż!
Mężczyzna nie zwlekając wskakuje pod łóżko. Po dłuższej chwili absolutnej ciszy mężczyzna wyczołguje się spod łóżka, siada na jego skraju, ociera pot z czoła i mówi do kobiety:
- Widzisz żono, oboje mamy zszarpane nerwy
Na pogrzebie przyjaciela milicjat podchodzi do trumny i wsuwa coś pod poduszkę
- Co pan tam robił? - pyta wdowa
Policjant na to:
- Spieszyłem się a kwiaciarnia była zamknięta wiec kupiłem czekoladę.
[ Dodano: 2006-05-21, 23:21 ]
Przychodzi gośc do biura pośrednictwa pracy i pyta:
- Czy jest jakaś praca?
- Oczywiście! Pensja 10 tys., samochód służbowy, komórka.
- Pani żartuje?
- Pan pierwszy zaczął...
Przychodzi baba do adwokata w sprawie rozwodu.
- Potrzebny jest jakis powód - mówi adwokat - maz pije?
- Ha, mam glowe trzy razy mocniejsza od niego!
- Moze pieniedzy nie daje?
- Tylko by spróbowal grosz sobie zatrzymac!
- Bije pania?
- Niechby mnie tknac, to by oknem wyfrunal!
- A jak tam z wiernoscia malzenska?
- O, tu go mamy, panie mecenasie! Drugie dziecko nie jest jego!
U lekarza:
- Proszę lekarstwo na robaki.
- Dla dorosłych?
- Panie! Skąd ja mam wiedzieć, ile one mają lat?!?
Wraca nawalona wrona z imprezy. Leci i kracze:
- Krrra, Krrra
Nagle walnęła w drzewo. Spadła. Po chwili podnosi się, otrzepuje z kurzu i próbuje:
- Hau, miau - cholera jak to było?
Wchodzi babcia do autobusu i pyta kierowcę:
- Synku chcesz orzeszka?
- Poproszę.
Na drugi dzień to samo:
- Synku chcesz orzeszka?
- Niech pani też zje.
- Chłopcze ja już nie mam zębów.
Trzeci dzień i znowu:
- Synku chcesz orzeszka?
Kierowca zaciekawiony pyta:
- Babciu, a skąd masz takie dobre orzeszki?
- Z Toffifee...
Facet budzi się po kilkutygodniowym piciu, cały siny, zarośnięty idzie do łazienki, staje przed lustrem i zaczyna się sobie przyglądać intensywnie przy tym myśląc. Pot wystąpił mu na czoło, zmarszczki się pojawiły, oczy zmrużone.
Nagle słyszy z kuchni:
- Mietek! Śniadanie?
A facet wali się w łeb i mówi:
- Właśnie Mietek!!!
Matka do córki:
- O której ty wracasz do domu!!! Ja w Twoim wieku...
- Wiem ,wiem - przerywa dziewczyna - w ogóle nie wychodziłađ z domu bo ja miałam pięc miesiecy
Pewna kobieta przechodziła obok domu publicznego, gdzie odbywała się wyprzedaż sprzętów. Kupiła papugę w klatce, przyniosła ją do domu. Klatka była przykryta płachtą, którą kobieta podniosła.
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama - odzywa się papuga.
Kobieta szybko zakryła z powrotem klatkę płachtą. Po jakimś czasie ze szkoły przychodzą córki i dopominają się, aby im pokazać papugę. Matka postanawia zaryzykować i odkrywa klatkę:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama i nowe panienki...
Klatka zostaje z powrotem zakryta. Przychodzi z pracy mąż i też chce widzieć papugę. Kobieta postanawia dać jej ostatnią szansę i odkrywa klatkę:
- O, nowy burdel, nowa burdel-mama, nowe panienki, tylko Zygmuś ten sam stary, wierny klient...
[ Dodano: 2006-05-21, 23:22 ]
Jasiu pyta taty:
-Tato czy to prawda , że przyniósł mnie bocian ?
-Tak Jasiu
-Tato mama taka laska a ty z bocianem kręcisz
Do Pinokia przyszedł Mikołaj. Rozdał wszystkim w domu prezenty i rozmawia z Pinokiem:
- O! ...widzę, że nie cieszysz się z tego zwierzątka, które ci podarowałem.
- Bo ja chciałem pieska albo kotka!
- Niestety zabrakło! ...inne dzieci też nie dostały.
- Ale ja się boję tego bobra!
Dziennikarka przeprowadza wywiad na siłowni z mięśniakiem, który na
wszystkie jej pytania odpowiada:
- yyyyyyy...
- yyyhy....
- no...
- eeee...
W końcu zdenerwowana mówi:
- Dobrze, to jeszcze ostatnie, krótkie pytanie - po co panu głowa?
A mięśniak na to:
- Jem niom...
Student siedzi już prawie godzinę na egzaminie z botaniki i nie idzie mu najlepiej.
Profesor postanowił mu dać ostatnia szansę a jednocześnie zażartowac z niego:
- No wiec zadam panu ostatnie pytanie. Jak pan odpowie dostaje pan trójkę, jak nie to pan oblał. No wiec niech pan mi powie ile jest liści na tym drzewie? - powiedział wskazując za okno.
Student myśli... patrzy na drzewo... znowu myśli, wreszcie mówi:
- Piec tysięcy osiemset czterdzieści dwa!
- A skąd pan to wie? - pyta profesor.
- Aaaaa, to już jest drugie pytanie...
W szkole dla dziewcząt nauczycielka ma wykład na temat seksu i moralności.
- Żyjemy, dziewczęta, w bardzo trudnych czasach. Pamiętajcie, że w chwili pokusy każda musi sobie zadać pytanie: czy godzina przyjemności jest warta całego późniejszego życia we wstydzie?
Na to jedna z dziewcząt wstaje i pyta:
- Przepraszam, ale jak zrobić, żeby przyjemnooć trwała godzinę?
Profesor konczy temat o osmozie cieczy... Kończąc mówi:
- I tak ścieka woda...
Pyta sie studentów:
- Są jakieś pytania?
Wszyscy siedzą jak w transie, lecz jeden student (z Afryki) wstaje i mówi:
- Ja tu czegoś nie rozumieć. Polski być dziwny język. Woda ścieka i pies ścieka...
Holenderska farma, przed wejściem Polski do Unii, Inspekcja Legalności Pracy kontroluje pracujących Polaków.
- Umie Pan po holendersku?
- Tak, troche...
- Ma pan pozwolenie na prace?
- Oczywiście, że mam!
- A Pana kolega tam w pomidorach tez ma?
- Oczywiście, że ma!
- To niech Pan go zawoła
Pracownik machając ręką w stronę kolegi krzyczy:
- JOOOOOOZEEEEK!!!! SPIEEEEEEERRRRR...LAJ!
Dwóch facetów. Wieloletni przyjaciele od dzieciństwa. Jednak jeden z nich niestety jest częściowo sparaliżowany, potrzebuje trochę pomocy w codziennym życiu. Pewnego dnia siedzą u niego na werandzie, sparaliżowany mówi:
- Wiesz, co, mam pytanie - czy naprawdę jesteś moim przyjacielem?
- No jasne stary, znamy się od dziecka, wiesz, ze zrobiłbym dla ciebie
wszystko!
- Wiem, mój przyjacielu, wiem. Miałbym wiec do ciebie małą prośbę czy przyniósłbyś mi z piętra skarpetki? Robi się trochę chłodno, a jak wiesz, ja nie jestem w stanie tego zrobić.
- Stary, w ogóle nie ma o czym mówić. Skoczyłbym dla ciebie w ogień.
- Dziękuje ci mój przyjacielu.
Facet idzie na piętro, otwiera drzwi do pokoju, wchodzi i staje oniemiały. Przed oczami rozpościera mu się cudowny widok - dwie córki jego przyjaciela, młode, piękne jak marzenie, ubrane jedynie w bieliznę. Facet nie może oderwać wzroku, targają nim wyrzuty sumienia - w końcu to
córki jego najlepszego przyjaciela, jednak w końcu poddaje się instynktom i mówi:
- Wasz ojciec przysłał mnie, żebym się z wami przespał.
- Niemożliwe! - mówi jedna.
- Nieprawdopodobne! - mówi druga.
- No cóż, jeśli mi nie wierzycie, zaraz wam udowodnię.
Facet podchodzi do okna, otwiera je i krzyczy...
- Obie?
- Tak, tak, obie! Dzięki, stary!
Spotykają się dwaj koledzy. Jeden mówi:
- Ty wiesz, jaka moja żona jest naiwna? Robi sobie prawo jazdy i myśli, że dam jej samochód. Na to drugi
- To jeszcze nic. A moja jaka jest naiwna! Jutro jedzie do sanatorium, zaglądam do torby a tam 10 prezerwatyw. I ona myśli, że ja przyjadę...
Jasiu chciał popływać i pyta ratownika o zgodę:
- Czy mogę popływać w tym basenie?
- Musisz mi najpierw pokazać jak pływasz.
Jasiu zaczyna. Robi fikołki, pływa, nurkuje. Wreszcie ratownik pyta:
- Gdzie ty nauczyłeś się tak pływać?
- Tata wyrzucał mnie na środek jeziora.
- To pewnie trudno było dopłynąć do brzegu?
- Tak - mówi Jasiu - ale najtrudniej było wydostać się z worka.
Pewien profesor mówi do studentów:
- Proszę zadawać pytania. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.
Na to jeden ze studentów:
- Co się stanie jeśli stanę obiema nogami na szynach tramwajowych, a rękoma chwycę się przewodu trakcji. Czy pojadę jak tramwaj?
Rozmawia dwóch kolegów :
- Co robiłeś na wakacje w tym roku?
- Byłem z żoną dziećmi i teściową nad morzem!
- A po co teściową brałeś?
- Żeby się do piachu przyzwyczajała!
Kowalski wyjechał na wycieczkę do dżungli. Na jednej z wypraw zmęczony szedł spokojnie na samym końcu, kiedy z drzewa na lianie opuszcił się wielki goryl złapał go od tylu i bezczelnie wykorzystał... Tydzień po powrocie w kuchni pani Kowalska gotujac obiad patrzy na nieprzestajacego płakać od przyjazdu męża i pyta:
- Co ci się kochanie stało?
- Nic, to zbyt osobiste - odpowiada płacząc Kowalski.
- No ale kochanie jestem z toba na dobre i na złe, powiedz....
- No bo wiesz, na tej wycieczce to wykorzystał mnie wielki goryl....- płacze jeszcze głośniej.
- To straszne, ale cóż, stało się, trudno, ja nikomu nie powiem, ty chyba też a goryl jest daleko...
- No właśnie, nie pisze, nie dzwoni...
Na łące pasie się wielki byk. Odgania ogonem muchy i szczypie zieloną trawkę. W pewnym momencie zauważa kątem oka wychodzącego zza pagórka białego królika, który coś krzyczy. Byk wraca do jedzenia a zbliżający się królik wrzeszczy :
- Z drogi bo idzie królik król zwierząt
Byk dalej zajada trawę i macha ogonem. Królik stanął za nim i mówi :
- Jak zaraz nie odejdziesz to gorzko tego pożałujesz. Liczę do trzech ; razzzzz......., dwaaaaaa....................
W tej chwili byk (tak jak to byki robią często), walnął wielkiego placka i to tak, że trafił prosto w królika, po czym wrócił do jedzenia. Po kilku minutach z kupy "wynurza" się królik i pyta :
- I co? Narobiłeś ze strachu cwaniaczku?
Nowy Jork. Mistrzostwa świata w zapasach. Finałowa walka Rosjanina i Amerykanina. Telewizyjną transmisję ogląda we Władywostoku brat rosyjskiego zawodnika. Niestety, Rosjanin znajduje się w bardzo trudnej sytuacji, olbrzymi Amerykanin sprowadził go do parteru, przygniótł całym swoim ciałem i niemal zawiązał w supeł. Nagle we Władywostoku nastąpiła awaria i w mieście zgasło światło. Zniecierpliwiony facet biegnie do telefonu i dzwoni do ekipy rosyjskich zapaśników. W słuchawce słyszy głos brata.
- Wania, nu, kto wygrał?
- Nu, ja!
- Nu, ale jak z tego wyszedłeś?
- Wiesz, leżę tak pod tym gościem i myślę sobie, że to koniec. Aż tu nagle widzę jaja. Nu, to wziąłem i ugryzłem z całej siły.
- Nu, Wania, ale to nie po sportowemu.
- Nu, może i nie po sportowemu, ale czy ty wiesz, do czego zdolny jest człowiek, który ugryzł się w jaja?
Facet lekko na bani wraca do domu. Żona od razu: ty pijaku, tylko wódka Ci w głowie... Facet sięga do kieszeni, wyciąga kartkę i mówi:
- OK, przyniosłem test, zara zobaczymy, jaka ty obeznana i kulturalna jesteś!
Żona:
- Zobaczymy, czytaj.
- Taaak, pytanie pierwsze. Podaj jakieś dwie waluty.
- Ha, no chociażby dolar i euro.
- Dobra, podaj dwa typy środków antykoncepcyjnych.
- Jejku, mogę Ci co najmniej 10 podać.
- Wierzę. Pytanie trzecie. Podaj mi 2 rzeki w Islandii... Milczysz? Ha, wiedziałem! Oprócz szmalu i seksu, żadnych zainteresowań!
Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila - pudelka. W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył. Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił. Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego się lamparta. Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie. Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki.
- Może nie wszystko stracone - myśli pudelek i dopada do padliny.
Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś zajada, ciamka, mlaska. Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie:
- Mmmm... jaki smaczny ten lampart... rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz...
Lampart przeraził się i dał nura w krzaki.
- Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa - pomyślał uciekając.
Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną. Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy.
- Oj, niedobrze - myśli pudelek - Ta cholerna małpa wszystko mu wygada. Co robić?
Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka. Lampart wnerwił się strasznie. Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem. Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurem i gada do siebie:
- Gdzie do cholery ta małpa? Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta cholera, nie wraca i nie wraca...
Do zakładu pogrzebowego wchodzi mężczyzna.
Rozgląda się, wyraźnie zastanawiając się nad kupnem trumny. Podchodzi do niego własciciel zakładu i pyta o życzenia klienta.
- Wie pan, tesciowa zmarła i muszę ją pochować.
Właściciel pomyslał: "dobry zięć - dobry klient" i zaproponował:
- Mamy trumny dębowe, full wypas, z klimą na zyczenie w dobrej cenie 12000 zł.
- Oj drogo!!!!
- W takim razie sosnowe, prosta wersja, ale bardzo elegancka za 3400.
- Oj drogo!!!!
- To może nie drewniana, a gipsowa. Nie tak ładna jak poprzednie, ale także
popularna. Cena 1200.
- Oj drogo!!!!
- Wie Pan, przy kremacji stosujemy trumny kartonowe - 300 zł
- Oj drogo!!!!
- Panie!!!! Przynieś pan teściową!!!! Dokręcimy uchwyty za 35
Spotykają się dwa pączki. Jeden pyta:
- Czołem, co u ciebie?
- A w porządku. niedawno zdawałem egzamin wstępny na UJ!
- I co, przyjęli cie?
- No co ty, pączka?
Spotykają się trzy muchy: jedna bardzo gruba, druga średniogruba, i trzecia bardzo chuda. Pytają się tej pierwszej:
- Co ty robisz, że jesteś taka gruba?
- Wiecie... - odpowiada ta - ... mieszkam u takiej jednej gospodyni. Kiedy ona ugotuje zupę, to wskoczę do talerza, a ona tak bardzo mną się brzydzi, że wyleje cały talerz zupy do kubła, no i ja wtedy mogę się najeść dowoli.
- No, a ty gdzie mieszkasz? - pytają się tej drugiej.
- A ja mieszkam u takiej gospodyni, co, jak wskoczę do talerza z zupą, to wyrzuca mnie nabierką, no i wtedy tak tylko trochę się najem.- No a ty? - pytają chudą.
- A ja mieszkam w studenckiej stołówce. Kiedy wskoczę do talerza z zupą, to mnie wezmą, obliżą, wysysają wszystko i wyrzucą.
Dwa krasnale poszły do baru, wyrwały dwie panny i zabrały je do hotelu, do osobnych pokoi. Jeden z krasnali nie uzyskał satysfakcji, a czul się o tyle fatalnie, ze przez cala noc słyszał zza ściany:
- Raz, dwa, trzy, oooooh...
Rano drugi pyta go:
- Jak było?
- Byłem taki zakłopotany, ze w ogóle nie miałem erekcji - odpowiada pierwszy.
- I ty byłeś zakłopotany? Ja przez cala noc nie mogłem wskoczyć na lóżko...
W zakonie siostra przełożona zbiera wszystkie zakonnice i mówi:
-wczoraj stało się cos strasznego...na naszym terenie był mężczyzna!!!
Wszystkie głośno:
-o mój boże A do siebie po cichu: -hihihi
Ale to jeszcze nie wszystko - zlazłam prezerwatywę!!! Wszystkie głośno:
-o mój boże A do siebie po cichu: -hihihi
Ale teraz najgorsze - ta prezerwatywa była pęknięta! Wszystkie głośno: -hihihi A do siebie po cichu: -o mój Boże
- Co robi lojalny programista?
- Wiesza sie razem ze swoim programem.
Pewna firma w USA , chcąc przeprowadzić reorganizacje, zatrudniła kolesia - specjalistę od tego typu roboty. Gość był zdeterminowany i za punkt honoru postawił sobie wziąć się za wszystkich opierdala czy.
W trakcie pierwszej rundki po firmie zauważył ostka, który nic nie robiąc podpierał ścianę. W pokoju było pełno pracowników, wiec było na kim zrobić wrażenie i pokazać co to znaczy prawdziwy business! Podszedł do niego i pyta:
- Ile kasy zarabiasz tygodniowo?
Trochę zdziwiony i speszony młody człowiek odparł:
- 300$ tygodniowo. A co?
Koleś - reorganizator sięgnął do kieszeni krzycząc:
- Masz tu 1200$ za 4 tygodnie pracy i wynooooocha!!!
Od razu poczuł się lepiej - pierwsze zwolnienie z pracy ma z głowy! Rozejrzał się zadowolony po pokoju i zapytał:
- Czy ktoś z was może mi powiedzieć co ten dupek tu robił?Na to jeden z pracowników z lisim uśmiechem na twarzy odparł:
- Jasne, to był dostawca pizzy z Domino's...
Stoją na stole dwa rosoły
Jeden za słony
Drugi firanki!
Trzy kobiety imprezowały do rana i pijane zatrzymały taksówkę i zapytały, czy kierowca je podwiezie. Kierowca zgodził się. Nagle przejeżdżając koło starego cmentarza jedna z pan prosi taksówkarza, by się zatrzymał, bo chcą zrobić siusiu!
Wysiadły, pobiegły, słychać tylko szelest
krzaków i przewracające się pomniki. Po kilku minutach wróciły i taksówkarz porozwoził je do domu. Na drugi dzien. spotykają się mężowie tych kobiet i jeden
z nich mówi:
- Wiecie chłopaki, moja żona mnie zdradza.
- Dlaczego tak myślisz?
- Bo wróciła wczoraj pijana i miała podarte rajstopy.
Na to drugi z kolegów:
- E tam, moja to mnie zdradza. Wczoraj wróciła pijana, miała podarte rajstopy i kieckę.
Na to trzeci z facetów mówi:
- Koledzy, o czym wy mówicie? Moja to dopiero mnie zdradza. Wczoraj wróciła pijana, miała podarte rajstopy i kieckę, i jeszcze przytargała szarfę na plecach, na której było napisane: "Nigdy cię nie zapomnimy - koledzy z pracy".
Przychodzi żaba do baru w stroju roboczym. Uwalona cementem, wapnem, farbą
Podchodzi do baru: Piwko proszę.
Wali całe piwo, wyciera żabie usta i wychodzi. Facet obserwuje ją i sobie myśli:
Kurde świetny materiał dla mojego kumpla, dyrektora cyrku. Następnym razem czekają obydwaj. Przychodzi żaba do baru w stroju roboczym. Uwalona cementem, wapnem, farbą wali piwko Dyrektor ją woła i proponuje pracę w cyrku...
Żaba: Cyrk to taki namiot z materiału?
Dyrektor: Tak, tak
Żaba: I tam są drewniane ławki?
D: Tak
Ż. Konstrukcja metalowa?
D: Tak
Żaba: To po co Wam murarz?!?!?!?!?!
Po księgarni kręci się rosły delikwent w dresie zdobionym trzema paskami. Trzyma w ręku małą karteczkę i co jakiś czas na nią spogląda. Raz na półki z książkami, raz na karteczkę... I tak przez dobre 10 minut.
Zniecierpliwiony sprzedawca postanowił w końcu zadziałać. Pyta więc:
- Może w czymś panu pomóc?
- Tak, dziewczyna prosiła mnie o książkę...
- Rozumiem... A jaką?
- Wszystko jedno, byleby nic Grocholi. - odpowiada patrząc na karteczkę.
- Jest pan pewien? Katarzyna Grochola jest w tej chwili niezwykle popularna wśród kobiet.
- Tak jestem pewien. Na pewno nie chcę nic Grocholi!
Sprzedawca w lekkiej konsternacji wybrał jeden z listy aktualnych bestsellerów i wręczył zadowolonemu klientowi. Nazajutrz ten sam klient, w tym samym dresie, z tą samą karteczką i tą samą książką wraca do tej samej księgarni...
- Chciałbym zwrócić tę książkę, moja dziewczyna nie była jednak zadowolona...
- Rozumiem, a mógłbym zobaczyć co ma pan napisane na tej karteczce?
Dresiarz wyjmuje z kieszeni pomiętą karteczkę z widniejącym napisem
..
Nigdy w życiu Grocholi
[ Dodano: 2006-05-21, 23:22 ]
Ogłoszenie w gazecie:
Sprzedam 20-tomowa encyklopedie PWN.
Stan bardzo dobry. Nie będzie mi już potrzebna.
Ożeniłem się tydzień temu.
Żona wie kurwa wszystko najlepiej.
Późna noc, całe miasto śpi. Do mieszkania w bloku dzwoni domofon, raz i drugi, w końcu zaspany facet podchodzi i mówi:
-Czego?
-Przepraszam czy mógłby pan mi pomóc i mnie popchnąć?
-Panie jest 3 w nocy, niech pan zadzwoni po pomoc drogową
-Bardzo pana proszę, niech mnie pan popchnie to niedaleko...
Żona faceta mówi:
- Idź pomóż człowiekowi".
Facet rad nie rad schodzi na dół. Ciemna noc a w dodatku mgła nic nie widać, gościa nie ma więc facet woła
-Halo! gdzie pan jest
-Tutaj - słychać z oddali, więc facet idzie za głosem ale nadal nie widać ani gościa ani auta, więc znowu
-Gdzie pan jest
-Tutaj
Facet idzie parę kroków i nic. W końcu zniecierpliwiony:
-Niech pan powie dokładnie gdzie jest
-W parku, na huśtawkach...
Spotyka się dwóch kumpli i jeden ma strasznie podbite oko. Na pytanie co się stało odpowiedział, że
żona przyłożyła mu mrożonym kurczakiem.
- Ale jak to kurczakiem?!
- No jak się schylała do lodówki, a, że była w mini, to jej się mini podwinęła, zobaczyłem jej
tyłeczek.... no i wziąłem ją od tyłu...
- No to w takim razie nie rozumiem. Nie lubi od tyłu?
- No wiesz lubi, i to bardzo, ale nie w Biedronce!
Facet przespał się z największa przyjaciółka swojej żony. Wstaje z rana, moralniak, i myśli jak wytłumaczyc swoją nieobecnośc żonie:
- Hmm kurde co tu zrobić? Przecież jej nie powiem..
Wtem wpadł na pomysł i mówi do kochanki:
- Masz talk?
- Mam.
Nasmarował ręce i poszedł do domu. Przychodzi a żona standardowo:
- Gdzie byłeś??!!!!
- Kochanie. Wybacz, przespałem się z Twoja przyjaciółką
- Pokaż ręce.. I co kłamiesz!!!! Znowu byłeś na kręglach!!!!!
W Moskwie gość ogląda prognozę pogody. Informują, że na Syberii są 60-stopniowe mrozy. Facet niedowierza i dzwoni do kolegi z wojska.
- Słuchaj, w telewizji mówili, że u was straszne mrozy...
- Eee, nie jest tak źle, minus 20, może 30...
- W telewizji podają, że minus 60!
- Eee, to chyba na dworze..
Co mówi kobieta do męża po wyjściu z łazienki?
- I jak? Ładnie wyglądam?
A co mówi mężczyzna do żony po wyjściu z łazienki?
- Narazie tam nie wchodź!
W sklepie:
- trzy piwa prosze.
- nie ma piwa.
- a co jest???!!!
- no, oranżada, pepsi, fanta....
- nie, nie, ja sie pytam co jest, ze piwa nie ma???
-Z kim spotykaja sie polscy piłkarze w 2 rundzie MŚ?
-Z kibicami ... na lotnisku.
Zebrał wódz indiański "Siedzący Pies" całe swoje plemię na naradę wojenną:
- Czerwonoskórzy! Jesteśmy wielkim narodem?
- Taaaaak!
- To dlaczego nie mamy własnej rakiety z ładunkiem nuklearnym?
- Nie mamy ale zbudujemy!
- Huurraaa!!!
Ścięli tomahawkami największą sekwoję w okolicy, wydrążyli ją w trudzie i znoju, według starej, indiańskiej recepty wyprodukowali proch, napchali do wydrążonego pnia, zapletli linę z lian i jako lont wyprowadzili na
zewnątrz rakiety.
- Gdzie ją wystrzelimy?
- Na Erewań!
- A dlaczego na Erewań?
- Innych miast nie znamy...
Napisali na rakiecie "Na Erewań", zbili się w gromadę i podpalili lont. Jak nie walnęło!!!
Prawdziwy Armagedon! Dym, swąd, wszystkich rozrzuciło w promieniu kilkunastu metrów... Wódz bez nogi, bez ręki otrzepuje się z kurzu i mówi:
- Ja pierd*lę!!! Wyobrażacie sobie, co się dzieje w Erewaniu???
Leży sobie mrówka na plaży i się opala. W pewnym momencie podchodzi do niej słoń i mówi:
- Mrówka, zdejmuj majtki!
Na to mrówka:
- No co ty, słoniu, tak przy wszystkich??
- Mrówka, ja ci mówię, zdejmuj majtki! - odpowiada słoń
- No dobra - powiedziała mrówka i zdjęła majtki.
Słoń wziął je, oglądnął i po chwili mówi:
- Eeee, to nie moje, moje były z kieszonką...
Mężczyzna spaceruje kalifornijską plażą pogrążony w głębokiej modlitwie. Nagle przemówił głośno:
- Panie Boże spełnij jedno moje życzenie.
I usłyszał głos Boga:
- Ponieważ zawsze chodziłeś moimi drogami spełnię twoje życzenie.
Mężczyzna poprosił:
- Zbuduj dla mnie most na Hawaje żebym mógł tam jeździć samochodem, kiedy tylko zechcę.
Bóg odpowiedział:
- Twoje życzenie jest bardzo materialistyczne. Pomyśl logicznie jak wielkich nakładów wymaga takie przedsięwzięcie. Ile betonu, stali. Rzecz jasna mogę to zrobić, ale trudno znaleźć usprawiedliwienie dla
takiej prośby. Może wymyśliłbyś inne życzenie, które bardziej oddałoby moją chwałę?
Mężczyzna długo się zastanawiał i w końcu odrzekł:
- Dobrze Panie Boże, w takim razie chciałbym być w stanie zrozumieć kobiety. Chciałbym, wiedzieć, co One czują, w głębi duszy, co myślą, kiedy nie odzywają się do mnie, albo kiedy płaczą. O co, tak naprawdę Im chodzi, kiedy na moje pytanie: Co Ci jest?? Odpowiadają: ?A nic...? I
chciałbym wiedzieć jak mogę uczynić kobietę naprawdę szczęśliwą.
Po kilku minutach ciszy Bóg odpowiedział:
- Chcesz dwa, czy cztery pasy ruchu na tym moście?
Ulicą idzie elegancka kobieta. Mija siedzącego na chodniku żebraka, gdy ten nagle wyciąga rękę i słabym głosem mówi:
- Nie jadłem już od kilku dni.
Kobieta patrzy na niego z podziwem.
- Chciałabym mieć tak silną wolę!
Studenci sie uczą przed egzaminem. Po kilku godzinach w środku nocy postanowili zadzwonić do profesora:
- Śpisz?
- Tak, śpię
- A my się k.... jeszcze uczymy
Mądre kobiety tak długo tają swe uczucia, dopóki nie wyjdą za mąż.
Małżeństwo jest łapówką, jaką się daje gosposi, żeby się czuła panią domu.
Aby mężczyznę doprowadzić do zdrady, wystarczy po prostu wyjść za niego za mąż.
____####_____
____####_____
____####_____
____####_____
____####_____
_###########_
__#########__
___#######___
____#####____
_____###_____
______#______
_____________
ZOBACZ
Poradnik dla kierowców
1. pamiętaj, że celem każdego kierowcy jest być pierwszym, cokolwiek to oznacza.
2. im szybciej przejedziesz na czerwonym świetle, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś cię stuknie z boku.
3. Włączenie kierunkowskazu ujawnia wszystkim twój zamiar wykonania manewru. Prawdziwy kierowca nigdy tego nie zdradza..
4. nigdy nie wymuszaj pierwszeństwa, ani nie zajeżdżaj drogi starszemu samochodowi. tamten gość prawdopodobnie nie ma nic do stracenia.
5. jeżeli jedziesz lewym pasem bez żadnej możliwości wyprzedzenia auta przed tobą, lub zjechania na prawo a gość z tylu trąbi i błyska światłami, oznacza to, że ma on dodatkowe możliwości.
6. prędkość w kilometrach/h widniejąca na znakach drogowych jest jedynie wielkością sugerowaną i w żadnym wypadku nie należy jej sztywno stosować.
7. nigdy nie utrzymuj takiego odstępu od poprzedzającego pojazdu, aby mogło tam wjechać inne auto. nawet jeżeli uważasz że ten odstęp jest zbyt mały by ktokolwiek mógł się tam wcisnąć, zmniejsz go o połowę.
8. hamować należy w ostatniej chwili i tak mocno, aby bezwzględnie zadziałał ABS, powodując odprężający masaż stopy. W przypadku aut bez ABSu ćwiczymy rozciąganie nogi.
9. nigdy nie podczepiaj się pod karetkę jadącą na sygnale. Z reguły na miejsce przyjedziesz ostatni.
10. wpuszczając przed siebie auto wyjeżdżające z podporządkowanej uszczęśliwiasz jednego a wkurzasz dziesiątki jadących za tobą.
11. pamiętaj, że wśród pieszych, których przepuszczasz na pasach lub wysepce tramwajowej może być terrorysta.
12. zauważ, że jeżeli zaparkujesz samochód na środku trawnika, na pewno żaden pies nie zrobi w tym miejscu kupy.
13. jeżeli nie potrafisz prowadzić samochodu jednocześnie nadając SMSa, jedząc hamburgera, pijąc cole, paląc papierosa i zmieniając CD - nigdy nie zostaniesz sales representative. Kobiety dodatkowo muszą posiąść umiejętność karmienia dzieci piersią podczas jazdy.
14. blondynka napotkana za kierownicą innego pojazdu jest równoważna 100 czarnym kotom przebiegającym drogę.
15. znaki drogowe informujące o niebezpieczeństwie na określonym odcinku drogi pojawiają się zaraz po tym, kiedy przejedziesz już ten odcinek.
16. wyrzucanie śmieci za okno samochodu urozmaica krajobraz oraz nadaje sens istnieniu służb porządkowych.
17. blondynko - jeżeli w czasie godzin szczytu na skrzyżowaniu, z kratki wentylacyjnej wyjdzie ci pająk - nie panikuj, tylko spokojnie opuść samochód.
18. Inteligentna sygnalizacja drogowa nie jest po to aby ułatwić ci życie, ale po to by pokazać, iż odpowiednie służby są na bieżąco z postępem technicznym.
19. miej świadomość, że najlepszy kierowca, to taki który ma w aucie najgłośniejszy klakson.
20. pamiętaj, że zmienne warunki pogodowe nie są w żadnym wypadku powodem dla zmiany powyższych reguł. Są one naturalnym czynnikiem wzrostu gospodarczego w biznesie mechaników samochodowych, lakierników, dilerow oraz w przemyśle medycznym.
Umowa przedmałżeńska
Ja, niżej podpisana kobieta, wyrażająca zgodę na propozycję małżeństwa, akceptuję poniższe postanowienia:
§ 1.
Jeśli nie będę miała orgazmu zaraz po tym jak pijany wdrapiesz się na mnie i po pełnych 5 minutach pompowania i sapania jak starzec z astmą, będę grzecznie udawać, że mam.
§ 1.01
Będzie to mistrzowska gra aktorska, zawierająca moje krzyki np.: Więc TAK wygląda brudny sex! oraz zobowiązuję się także do wierzgania i jęczenia jak kot kłuty pinezką.
§ 1.02
Nigdy nie będę prosić o dłuższą grę wstępną!
§ 2.
Całkowicie rozumiem, że rola kobiety w każdym związku to branie winy na siebie. Więc jeśli przytrzaśniesz sobie palec drzwiami lub przegra Twoja ulubiona drużyna, zgadzam się aby to była moja wina. Nawet jeśli mnie tam nie było.
§ 3.
Zawsze kiedy, wybiorę się na spotkanie z przyjaciółkami na plotki, będę mówiła, że masz większego członka niż Himalajski jak, a każdy słoń mógłby zazdrościć Ci genitalii.
§ 3.01
Będę często wspominać o Twojej seksualnej potencji i tych cudownych, długich godzinach w sypialni.
§ 3.02
I będę to także powtarzać Twoim kumplom. Często.
§ 4.
Po seksie (którego nigdy nie nazwę uprawianiem miłości), nie będę oczekiwać, że będziesz mnie tulił tak długo, aż odpadnie Ci ramię. Nie będę Cię też denerwować wpychając Ci moje włosy w twarz.
§ 4.01
Nigdy, przenigdy nie będę nazywać Twojego członka śmiesznymi zdrobnieniami.
§ 5.
W łóżku będę wciąż nalegać na nowe pozycje. Zwłaszcza te, w których Ty sobie spokojnie leżysz, a ja robię całą resztę.
§ 5.01
Bezwzględnie przesłucham wszystkie moje koleżanki i jeśli któreś będą miały skłonności biseksualne, to zaproszę je na obiad. A potem schowam ich kluczyki do samochodu, aby zmusić je do zostania na noc.
§ 5.02
Zobowiązuję się do codziennego uczęszczania na 2 godziny aerobiku, aby utrzymać moje ciało w idealnej kondycji i figurze. Nawet wtedy, gdy piwo które pijesz sprawi, że będziesz wyglądać jakbyś był w 9 miesiącu ciąży.
§ 5.03
Obiecuję nigdy nie wypominać Ci łysienia, ani brzuszka czy oklapłych pośladków.
§ 5.04
Obiecuję ogolić każdy możliwy centymetr mojego ciała oraz, że zawsze będę kochać Twój tygodniowy zarost.
§ 6.
Po tym jak się rozejdziemy, nigdy nie prześpię z żadnym z Twoich przyjaciół czy znajomych. Ani nikogo innego kogo kiedykolwiek poznałeś. Nawet jeśli widziałeś tę osobę tylko jeden dzień. A jeśli jakiś facet będzie chciał ze mną choć pogadać, od razu szczerze przyznam, że żaden nie będzie mógł mnie tak zaspokoić jak Ty to robiłeś.
§ 6.01
Rozumiem, że wszelkie mechaniczne urządzenia, takie jak: samochody, gry komputerowe, a nawet pilot od telewizora są po za kobiecym umysłem. Zrobię z siebie idiotkę, jeśli będę chciała, któreś z nich używać, więc jeśli coś jest mechanicznego to Ty się tym zajmujesz.
§ 6.02
Oczywiście po za pewnymi wyjątkami, takimi jak: żelazko, zmywarka i suszarka, piecyk, lodówka, pojemnik na śmieci, odkurzacz, pieluchy i sedes.
Będąc zdrową na umyśle i ciele, wstępuje w ten związek małżeński i zobowiązuję się do bezdyskusyjnego przestrzegania powyższego kontraktu.
/czytelny podpis kandydatki/
51 powodów, dla których warto być kobietą
01. Nie musisz zastanawiać się, czy już nadszedł dzień tygodnia, w którym należy się wykąpać.
02. Nikt nie nazwie cię męską szowinistyczną świnią.
03. Możesz uprawiać seks i jeszcze ci za to zapłacą.
04. Potrafisz być dwuznaczna.
05. Od wieków wiadomo, że mężczyzna jest głową, a kobieta szyją, która tą głową kręci.
06. Nie musisz przejmować się nieoczekiwaną wypukłością pod rozporkiem.
07. Wystarczy, że założysz bluzkę z dekoltem, a znajdzie się samiec, który nie oderwie od ciebie wzroku (i rąk).
08. Nigdy nie myślisz o tym o ile centymetrów powinien zwiększyć się twój biceps.
09. Zawsze możesz udawać, że było ci dobrze...
10. Nikt nie oczekuje od ciebie, że utrzymasz rodzinę.
11. Moda męska jest ograniczona.
12. Wchodząc do toalety zawsze odpoczniesz - siadając.
13. Nie trzeba ci mówić, kiedy zmienić skarpetki.
14. Potrafisz ugotować cos więcej niż ryż z paczki.
15. Możesz jeździć stopem, mając pewność, że nie będziesz machać ręką przez 3 godziny.
16. Nie dostaniesz w twarz za chęć do życia.
17. Będąc matką od razu pokochasz własne dziecko.
18. Nie musisz trenować, by twoja klatka piersiowa nabrała odpowiednich rozmiarów.
19. Nikt nie każe ci się ekscytować na widok facetów w kolanówkach biegających za piłką.
20. Zawsze biją się właśnie o ciebie.
21. Nie martwisz się o to, czy już przeszłaś mutację.
22. Kobieta może się rumienić.
23. Nikt nie włoży ci palca w odbyt, jeśli nie masz na to ochoty (a propos komisji poborowych).
24. Płacz - nawet bez powodu - nie będzie przejawem mazgajstwa.
25. To ciebie przepuszcza w drzwiach.
26. Brak wytrysku może doprowadzić cię do śmiechu.
27. Nie martwisz się o to, czy on zamówi coś na co cię nie stać.
28. Możesz udawać małą, bezradną istotę.
29. Być wrażliwą to żaden wstyd.
30. Nie przezywasz stresu związanego z kupnem prezerwatywy.
31. Twoje zachowanie zawsze da się wytłumaczyć - hormony.
32. Wbrew powszechnym opiniom - to facet jest największym plotkarzem.
33. Masz tyle wyobraźni, że nie musisz wydawać pieniędzy na "Catsa".
34. Farbowanie włosów nie będzie uznane za dewiację.
35. Nigdy nie spytasz: czy to jest łechtaczka?
36. Nie musisz wiedzieć nic o czołgach.
37. Przeżywasz dwa rodzaje orgazmu.
38. Nie musisz udawać, że bawią cię dowcipy o blondynkach.
39. Nie myślisz penisem.
40. Tylko w twoim przypadku słowo "nie" może znaczyć "tak".
41. Zawsze możesz użyć świecy.
42. Kobieta nie bije męża.
43. Jesteś w stanie zrobić to 10 razy i nie masz dość.
44. Co to do diabla jest wiertarka udarowa ?!
45. Kobieta wykonująca męski zawód nie będzie zażenowana.
46. Nie zgłupiejesz dla faceta do tego stopnia, by śpiewać serenady pod jego oknem.
47. Kobieta potrafi cieszyć się z kwiatka.
48. Seks miedzy dwiema kobietami nigdy nie powoduje odruchów wymiotnych.
49. Kobieta nigdy nie zostawi cię dla twojej przyjaciółki.
50. Jeśli zajdziesz w ciążę masz pewność, że brałaś w tym udział.
51. To właśnie dla kobiety facet traci głowę!
"Któregoś dnia poszłam do miejscowej księgarni katolickiej i ujrzałam naklejkę na zderzak z napisem: "ZATRAB, JEŚLI KOCHASZ JEZUSA". Akurat byłam w szczególnym nastroju, ponieważ właśnie wróciłam ze wstrząsającego występu chóru, po którym odbyły się gromkie, wspólne modlitwy - więc kupiłam naklejkę i założyłam na zderzak.
Jak dobrze, że to zrobiłam! Co za podniosłe doświadczenie nastąpiło później! Zatrzymałam się na czerwonych światłach na zatłoczonym skrzyżowaniu i pogrążyłam się w myślach o Bogu i o tym, jaki jest dobry... Nie zauważyłam, że światła się zmieniły. Jak to dobrze, że ktoś również kocha Jezusa, bo gdyby nie zatrąbił, nie zauważyłabym... a tak odkryłam, że MNÓSTWO ludzi kocha Jezusa! Więc gdy tam siedziałam, gość za mną zaczął trąbić, jak oszalały, potem otworzył okno i krzyknął: "Na miłość Boską! Naprzód! Naprzód! Jezu Chryste, naprzód!" Jakimże oddanym chwalcą Jezusa był ten człowiek! Potem każdy zaczął trąbić! Wychyliłam się przez okno i zaczęłam machać i uśmiechać się do tych wszystkich, pełnych miłości ludzi.
Sama też kilkakrotnie nacisnęłam klakson, by dzielić z nimi tę miłość! Gdzieś z tyłu musiał być ktoś z Florydy, bo usłyszałam, jak krzyczał coś o "sunny beach". Ujrzałam innego człowieka, który w zabawny sposób wymachiwał dłonią, ze środkowym palcem uniesionym do góry. Gdy zapytałam nastoletniego wnuka, siedzącego z tyłu, co to może znaczyć, odpowiedział, że to chyba jest jakiś hawajski znak na szczęście, czy coś takiego. No cóż, nigdy nie spotkałam nikogo z Hawajów, więc wychyliłam się z okna i też pokazałam mu hawajski znak na szczęście.
Wnuk wybuchnął śmiechem... Nawet jemu podobało się to religijne doświadczenie!
Paru ludzi było tak ujętych radością tej chwili, że wysiedli z samochodów i zaczęli iść w moim kierunku. Z pewnością chcieli się wspólnie pomodlić, lub może zapytać, do jakiego Kościoła należę, ale właśnie zobaczyłam, że mam zielone światła. Pomachałam więc do wszystkich sióstr i braci z miłym uśmiechem, po czym przejechałam przez skrzyżowanie. Zauważyłam, że tylko mój samochód zdążył to zrobić, bo znowu zmieniły się światła - i poczułam smutek, że muszę już opuścić tych ludzi, po okazaniu sobie nawzajem tak pięknej miłości; otworzyłam więc okno i po raz ostatni pokazałam im wszystkim hawajski znak na szczęście, a potem odjechałam.
Niech Bogu będzie chwała za tych cudownych ludzi!"
Nie ma zupełnie znaczenia, z kim się żenisz ? nazajutrz i tak stwierdzisz, że to ktoś zupełnie inny.
Wygląda dżdżownica z ziemi, patrzy a tam druga.
- Dzień dobry.
- Co dzień dobry, pojebało cie? Własnej dupy nie poznajesz?
Lekcja religii dla dorosłych. Ksiądz po kolei omawia 10 przykazań. Po przerobieniu przykazania "szanuj ojca swego i matkę swoją" ksiądz pyta grupy:
- A które przykazanie uczy jak traktować swego współmałżonka?
Natychmiast odpowiada jakiś starszy facet:
- Nie zabijaj.
W sądzie sędzia pyta mrówkę:
- Dlaczego zabiłaś słonia?
Mrówka milczy....
Sąd ponawia pytanie
- Dlaczego zabiłaś słonia???????!!!!!!
Na to mrówka:
- Prawo buszu!!!!!!!!
Stoi przy drodze bezdomny i łapie stopa. Oczywiście nikt się nie zatrzymuje. Nagle staje piękny Merc. Opuszcza się ciemna szyba i siedzący w środku dres pyta:
- Gdzie Ty śmierdzący capie jedziesz?
- Do Warszawy...
- No przecież nie wsadzę Ciebie do mojego pięknego auta ze skórzaną tapicerką, całą mi zabrudzisz.
- Jak mnie zabierzesz dam Ci 15 tys. dolarów
Dres myśli. W końcu pranie tapicerki to najwyżej 200 baksów.
- No to wsiadaj śmierdzielu.
Bezdomny wsiada. Za chwile mówi do dresa:
- Daj mi papierosa
- Spadaj, zaraz cię wykopię z mojego auta, palić ci się zachciało!
- Dam ci za 1 papierosa 5 tys. baksów!
Dres myśli, no w końcu za 1 papierosa 5 tysiączków...masz brudasie i zadław się!
Za chwilę bezdomny mówi:
- Może masz jakieś piwko?
Dres znowu wkurzył się ale bezdomny mówi:
-Dam Ci 10 tys. dolców za jedno
Więc dres wyciągnął zza siedzenia piwko.
W końcu bezdomny jedzie zadowolony, siedzi wygodnie popijając piwko i paląc papieroska. W pewnym momencie mówi do siebie:
- Kurwa, jeszcze nigdy się tak nie zadłużyłem!
Siedzi facet przy grobie i krzyczy:
- Dlaczego musiałes umrzeć! Dlaczego musialeś umrzeć! Dlaczego musiałeś umrzeć!
Podchodzi drugi i pyta
- Panie Kogo pan tak żałuje? Ojca, syna?
- Pierwszego męża mojej żony.
Caryca Katarzyna szukała wytrawnego kochanka, lecz żaden z kandydatów nie wytrwał dłużej niż 50 orgazmów. Katarzyna była niepocieszona. Wkrótce jednak dowiedziała się ze w dalekiej syberyjskiej puszczy mieszka młody drwal, który może zaspokoić każda kobietę. Udała się Katarzyna do owego drwala i mówi:
- Albo zaspokoisz mnie 100 razy, albo mój kat zetnie ci głowę.
Drwal się zgodził i wspólnie z caryca odliczali kolejne orgazmy drwala:
- 1, 2, 3, ..50, ........,90, ..... Katarzyna już nie wytrzymuje, ale drwal mówi miało być 100, to będzie 100, i liczą dalej.
Gdy doszło do 99 orgazmu Katarzyna kłamiąc krzyczy:
- 100!
- Nie, 99 mówi drwal.
- 100, według moich rachunków jest już setny raz.
- Caryco - mówi drwal - ja jestem człowiek prosty, ale uczciwy, pogubiliśmy się w rachunkach więc zaczynamy od nowa!
Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła:
- Stój głupia c..o!
Na to Kapturek:
- Ależ wilku! Nie jestem głupią c..ą, ja jestem grzecznym Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem.
- A gdzie koszyczek?
- O ja głupia c..a, koszyczka zapomniałam.
Student ma za 3 dni ważny egzamin i postanowił poświęcić ten czas na naukę. Gdy tylko usiadł do książek odezwała się intuicja:
- Student nie ucz się, jeszcze mnóstwo czasu na naukę, pójdziesz na ipmrezkę do akademika, odstresujesz się.
Student pomyślał: intuicji trzeba słuchać i niewiele się zastanawiąjąc, ubrał się i poszedł do akademika zabalować.
Na drugi dzień, mimo kaca, świadom tego że egazmin się zbliża, ponownie rozłożył książki i zabrał się do nauki. Nie minęło pół minuty gdy intuicja odzewała sie ponownie:
- Student, no coś Ty, masz jeszcze dwa dni i oba chcesz na naukę zmarnować. Zbieraj się i leć do Ryśka z akademika na balety.
Student, po raz drugi, uległ swojej intuicji, i poszedł sie zabawić. Po przebudzeniu popołudniu drugiego dnia, gdy tylko spojrzał w kierunku zakurzonych książek, odezwała sie intuicja:
- Student a właściwie czego Ty się chcesz uczyć? Naprawdę uważasz, że wiesz tak mało? Myślę że spokojnie dasz sobie jutro radę, nie zaglądając do książek.
- Hmm - powiedział student
A intuicja dalej swoje:
- Student pamietasz tą Jolkę co to była u Ryśka na imprezie?
- Pamiętam
- I nie zauważyłeś jak na Ciebie patrzyła?
No i tyle wystarczyło studentowi by poraz kolejny, polecieć w rejony akademickie.
Na drugi dzień, obudziwszy się rano obok Jolki, z potężnym bólem głowy, pobiegł na egzamin. Oczywiście spóźnił sie kilka minut, podbiegł do profesora, przeprosił, porwał szybko kartkę z pytaniami, usiadł i czyta.
Po chwili myśli:
- O k***...
A intuicja:
- O ja pier***...
Siedzi psychiatra na dyżurze - nudno, cicho, pacjenci śpią chyba.... Nagle otwierają się cicho drzwi i wpełza na kolanach człowiek w coś zaplątany - w zębach, na rękach, nogach i jeszcze parę metrów tego za sobą ciągnie....
Doktor zagaduje:
- O... żmijka mała do nas przyszła... Co żmijko, jak ci pomóc?
Czlowieczek bulgocze coś i kiwa przecząco głową.
-To może żółwik jesteś? Co? Jesteś małym żółwikiem?
Człowieczek znów kręci głową...
- To może mały robaczek, co się właśnie wykluwa z kokonu?
W końcu człowiek wypluwa to co ma w zębach:
- Doktorze, przestań z tym robaczkiem! Jestem waszym adminem sieciowym, kable zakładam...!
Baca wlecze do lasu zwłoki psa. Sąsiad zagaduje:
- A co to się stało, baco?
- Aaaa... musiołek go zastrzelić!
- To pewnie był wściekły, co???
- No, zachwycony to nie był!!!
[ Dodano: 2006-05-21, 23:26 ]
Pewien człowiek zmarł i normalną koleją rzeczy stanął przed świętym Piotrem.
Ten mówi:
- Niestety, przyjacielu. Popełniłeś w życiu straszny grzech i nie zostaniesz wpuszczony do nieba, zanim za niego nie odpokutujesz. Oszukiwałeś mianowicie na podatku dochodowym od osób fizycznych. Twoja kara będzie polegała na tym, że wrócisz na Ziemię i spędzisz pięć lat z obrzydliwą, otyłą i paskudną babą, ze wszystkimi małżeńskimi obowiązkami włącznie. Jeśli ci się uda, wejdziesz do nieba.
Człowiek uznał, że pięć lat to niewiele wobec perspektywy wieczności w niebie, wrócił na Ziemię i żył z kaszalotem, którego mu święty Piotr przeznaczył. Któregoś dnia, idąc z nią po ulicy, zobaczył swego przyjaciela, idącego z naprzeciwka w towarzystwie tak odrażającego babsztyla, że w porównaniu z nią kobieta naszego bohatera była niczym nastolatka.
- Czołem, stary. Jak to się stało, że urzędujesz z taką paszczurą?!
- Hm, no wiesz. zmarło mi się niedawno. Święty Piotr powiedział mi, że popełniłem straszliwy grzech, oszukując na podatku dochodowym od osób fizycznych, przez co narżnąłem rząd na grubą kasę, i że muszę odpokutować, przeżywając pięć lat na Ziemi z tym mięchem, które widzisz.
Panowie uścisnęli sobie dłonie w pełnym zrozumieniu i obiecali sobie wspomagać się nawzajem w biedzie.
Kiedy już mieli się rozejść, zauważyli wspólnego znajomego, idącego ulicą w towarzystwie kobiety pięknej jak marzenie, o boskiej figurze, seksownej jak wszyscy diabli.
- Hej, stary! Rany boskie, skądżeś ty, stary kawaler, dorwał taką lufę?
- Hm, szczerze mówiąc nie wiem. Pewnego razu obudziłem się, a ona leżała koło mnie. Od paru lat mam wszystko, o czym mogę marzyć: piękną kobietę, cudownie prowadzony dom i obłędny, naprawdę bajeczny seks. Nie wiem tylko, dlaczego zawsze, kiedy się skończymy kochać, ona odwraca się do ściany i mruczy coś jak: cholerny podatek dochodowy od osób fizycznych.
Młode małżeństwo ,które niedawno wprowadziło się do nowego mieszkania miało problem z jednym meblem - szafą , która się co jakiś czas otwierała.
Mąż jak to mąż nigdy nie miał czasu by coś z tym zrobić więc żona pewnego razu zadzwoniła po fachowca by naprawił ją i przy okazji zrobić mężowi niespodziankę.
Przychodzi facet, oglada ogląda i nic , mijają godziny i rzeczywiście co jakiś czas otwieraja się te drzwi ale nie wiadomo czemu.
Po kilku godzinach fachowiec zauważył, że przjeżdżający tramwaj powoduje drżenie i przez to otwierają się drzwi , więc wszedł do szafy i czeka ....
Wraca mąż , otwiera szafę patrzy na facet i się pyta mocno zdenerwowany
- Co pan tutaj robi??!!!
- Nie uwierzy Pan ,ale czekam na tramwaj
Narąbany facet zdrzemnął się na cmentarzu. Budzi się, noc,
księżyc świeci. Zbiera się do wyjścia z cmentarza, patrzy, a tu stróż cmentarny kopie grób.
- O, ho, ho - pomyślał sobie - przestraszymy gościa...
Podkradł się cichcem, a kiedy był już tylko kilka kroków
od delikwenta jak nie ryknie:
- BUUUUUUUUUUUU!!!!!!
Żadnej reakcji. Stróż jak kopał tak kopie nawet się nie
obejrzawszy. Więc facet znowu:
-BUHAHAHAHIHIHIHIHIBUUUU!!!!
Znowu nic. Zniechęcony pijaczek odwrócił się na pięcie i idzie do wyjścia. Kiedy już sięgał ręką do furtki nagle z tyłu ktoś go łups w łeb łopatą!
- A nie, nie! Chciałeś pospacerować, to spaceruj, ale poza
teren nie wy-cho-dzi-my! - powiedział stróż.
W przedziale siedzi Polak, Niemiec, zakonnica i modelka.
Pociąg wjeżdza do tunelu, jest zupełnie ciemno i cicho.
Nagle słychac jak ktoś dostaje w pysk.
Pociąg wyjeżdza z tunelu, Niemiec trzyma się za policzek.
Zakonnica myśli:
debil Niemiec złapał modelkę za kolano i dostał w pysk.
Modelka myśli:
debil Niemiec chciał mnie złapać za kolano, pomylił się, złapał zakonnice i dostał w pysk.
Niemiec myśli:
cham Polak złapał modelkę za kolano, ona chciała go uderzyć, on sie uchylił i ja dostałem w pysk.
Polak mysli:
ale ciul z tego Niemca. W nastepnym tunelu znowu go pierdolnę....
Stary farmer miał duży staw na tyłach swojego ogrodu. A i ogród niczego sobie. Stoliki wokół dużego grilla, trawniczek ładnie przystrzyżony, drzewka owocowe itp...
Pewnego wieczora farmer postanowił pójść nad staw i "rzucić gospodarskim okiem".
Przy okazji wziął wiadro, coby w drodze powrotnej przynieść trochę owoców.
W miarę jak zbliżał się do stawu słyszał coraz głośniejsze hałasy i krzyki. W końcu dotarł nad staw i oczom jego ukazał się niespodziewany widok: kilka ładnych młodych dziewczyn kąpało się nago w jego stawie.
Natychmiast go zobaczyły i podpłynęły na głębszą wodę.
- Nie wyjdziemy dopóki pan nie odejdzie! - krzyczały.
Stary farmer zmarszczył tylko brwi i mówi:
- Nie przyszedłem tu po to żeby oglądać was pływające nago, ani po to żeby zmuszać was do wyjścia z wody nago - tu stary farmer popatrzył na trzymane w ręku wiadro - tylko po to żeby nakarmić aligatora.
Jak odroznic gatunki niedzwiedzia (metoda praktyczna).
Najpierw trzeba znalezc niedzwiedzia, podejsc do niego po cichutku i kopnac go w jaja, oczywiscie z calej sily.
Nastepnie spierdalamy i teraz:
- jezeli spierdalamy a niedzwiedz nie goni nas - to jest to mis pluszowy.
- jezeli spierdalamy na drzewo a niedzwiedz wchodzi za nami
- to jest to niedzwiedz brunatny.
- jezeli spierdalamy na drzewo a niedzwiedz zaczyna nim trzasc tak, ze spadamy w jego lapska
- to jest to niedzwiedz Grizzly.
- jezeli spierdalamy na drzewo a niedzwiedz wspina sie za nami i wpieprza liscie
- to jest to mis koala.
- jezeli spierdalamy i nigdzie nie ma drzew
- to jest to niedzwiedz polarny.
- A jak spierdalamy, a niedzwiedz zaczyna plakac - to jest to mis Kolargol
- najwieksza pizda wsród niedzwiedzi
W kurniku panuje idealna cisza, nagle:
- A psssiiik!!! - kichnęła jedna z kur,
- Bardzo k.. śmieszne - odezwała się reszta stada.
Radziecki statek podpływa do afrykańskiego portu. Marynarz rzuca linę cumownicza na brzeg, krzyczał do Murzyna stojącego na nabrzeżu:
- Dierzi linu!
Murzyn nie rozumie. Rosjanin znów rzuca cumę krzycząc: - Dierzi linu!
Murzyn stoi bez ruchu. Rosjanin pyta:
- Gawari pa ruski?
Cisza.
- Parlez vous francais?
Cisza.
- Sprechen Sie Deutsch?
Cisza.
- Do you speak English?
- Yes, I do.
- No to dierzi linu!
W lodówce na półce dziesięć kurzych jaj w rzędzie.
Pierwsze trąca drugie:
- Nie podoba mi się to dziesiąte! Całkowity brak kultury, punk jakiś! U mnie ma przerąbane! Powiedz temu palantowi, że my tu wszyscy jedna drużyna!
Drugie do trzeciego:
- Słuchaj, pierwsze kazało przekazać, że dziesiąte nie pasuje do naszej drużyny. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!
Trzecie - czwartemu, czwarte - piątemu, piąte - szóstemu, szóste - siódmemu, siódme - ósmemu, wszystkie już wzburzone.
Ósme - dziewiątemu:
- Kolego, przekaż temu palantowi, że wszyscy powinniśmy być razem!
Dziewiąte trąca łokciem dziesiąte:
- Wiesz, miły... Nie pasujesz do naszego kolektywu. W nas jest duch współpracy, taki "Building Team" można powiedzieć... Jesteśmy jedną rodziną, współpracujemy ze sobą, powinniśmy trzymać się razem... A Ty z tą swoją niepotrzebnie wyróżniającą się fizjonomią...
Dziesiąty:
- Ile można! Powtarzam już setny raz! Ile można! Jestem KIWI, KIWI JA JESTEM KIWIIIII
Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć dzieci, postanowiło korzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie "specjalisty". Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w nadziei na zarobek.
- Dzień dobry, madame, ja jestem...
- Ależ wiem, oczekiwałam pana - odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
- Ooo, doprawdy? - zdziwił się fotograf. - Ja, widzi pani, specjalizuję się w dzieciach...
- Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. - mówi kobieta i po chwili pyta spłoniona z emocji: - To gdzie zaczniemy?
- No cóż - odpowiada fotograf - myślę, że może pani zdać się zupełnie na mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa - trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z pewnością parę
w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w salonie...
Naprawdę można się wyluzować...
- Dywan w salonie... - Myśli kobieta. - Nic dziwnego, że mnie i Harry'emu nic nie wychodziło...
- Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. - kontynuuje fotograf. - Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę z sześciu - siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani
zadowolona z rezultatu...
Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się gazetą, a facet nawija dalej:
- Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty, człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że rezultaty
mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania...
Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia...
- Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki! Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy współpracy...
- Taka była trudna? - spytała mdlejącym głosem kobieta.
- Straszliwie... Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku. Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby zobaczyć mnie w akcji... TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić: TRZY GODZINY
ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się wkurzyłem, kiedy wiewiórki
zaczęły mi obgryzać sprzęt...
- Sprzęt... - głos kobiety był ledwo słyszalny. - Chce pan powiedzieć, że wiewiórki naprawdę obgryzły panu... khem.. sprzęt..?
- Hehehe, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana stal... No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się zabierać do roboty.
- STATYW?
- No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją stale nosić... Proszę pani! Proszę pani!!! Jasna cholera, ZEMDLAŁA!!!!
Spragniony podróżnik widzi na pustyni Eskimosa zajadającego loda.
- Fatamorgana??? - mówi.
- Nie, Bambino - odpowiada zadowolony Eskimos.
Polak, Rusek i Niemiec jada pociagiem i zlozyli sie, ktory z nich jest lepszym zlodziejem. Rusek: swiatlo gasnie, zapala sie, a po chwili Niemiec krzyczy:
-Gdzie moj zegarek?!
Niemiec: swiatlo gasnie, zapala sie, po chwili rusek krzyczy:
-Gdzie moja walizka?!
Polak: swiatlo gasnie, zapala sie, po chwili do przedzialu wchodzi konduktor:
-Wysiadamy! Koniec torow!
[ Dodano: 2006-05-21, 23:27 ]
Na egzamini z metafizyki student przyszedł z główką kapusty.
Zdziwiony profesor pyta go:
- Na co panu ta kapusta?
Student odpowiada:
- Panie profesorze, co dwie głowy, to nie jedna!
Na wydziale prawa student przychodzi na egzamin z logiki i bezczelnie pyta profesora:
- Pan się łapie w tej logice panie Profesorze?
- Oczywiście, co za pytanie.
- To ja mam taką propozycję panie Profesorze. Zadam panu pytanie i jeśli pan nie odpowie stawia mi pan 5, a jeśli pan odpowie wywala mnie pan na zbity pysk.
- Dobrze. Niech pan pyta.
- Co obecnie jest: legalne, ale nie logiczne, co jest logiczne ale nielegalne, a co nie jest ani logiczne ani legalne?
Profesor nie znał odpowiedzi i postawił studentowi 5. Następnie woła swojego najlepszego studenta i pyta go o odpowiedź. Ten mu natychmiast odpowiada:
- Ma pan panie Profesorze 65 lat i jest pan żonaty z 25 letnią kobietą, co jest legalne, ale nie logiczne. Pana żona ma 20 letniego kochanka, co jest logiczne ale nielegalne. Pan stawia kochankowi swojej żony 5 chociaż powinien go pan wywalić na zbity pysk i to nie jest ani logiczne ani legalne.
Mama, tata i synek wybrali się do cyrku. Gdy na arenie pojawił się słoń, tata poszedł kupić słodycze. Nagle chłopiec wstaje i wyciągając rękę, krzyczy:
- Mamo, mamo, co to jest?
Zaskoczona pytaniem mama odpowiada:
- To jest ogon słonia.
Syn jednak wykrzykuje dalej:
- Nie! Pod spodem.
Zakłopotana mama odpowiada:
- Tooo... nic takiego.
Wraca tata, ale zapomniał kupić napojów, więc idzie po nie mama. Gdy tylko się oddaliła, synek wiesza się ojcu na ramieniu.
- Tato, tato, co to jest?
- To jest ogon, synu.
- Nie, pod spodem.
- To jest siusiak słonia.
Chłopiec chwilę się zastanawia, po czym mówi:
- A mama powiedziała, że to "nic takiego".
Ojciec z dumą rozpiera się na fotelu:
- No cóż, synku. Tatuś trochę mamusię rozpuścił.
Jan często jeździł na delegacje. Lecz gdziekolwiek pojechał, po jakimś czasie przysyłano stamtąd nakazy potrącania z pensji alimentów...
Szef wzywa Jana i pyta:
- Dlaczego ma pan tyle nieślubnych dzieci, a z własną, piękną żoną ani jednego ?...
- Bo ja, szefie... Ja się w niewoli nie rozmnażam
Kobieta stoi przy garach i zeskrobuje brud z patelni teflonowej nożem. Do kuchni wchodzi mąż i mówi:
- Zgłupiałaś? Czemu skrobiesz nożem po teflonie?
- Sam jesteś poteflon.
W zawodach w plywaniu udzial wzięli Polak, Rusek i Niemiec. Tylko że Polak nie mial ani rąk, ani nóg, wiec ratownik chcial go zdyskwalifikowac. Polak powiedzial jednak, że sobie poradzi. Wskoczyli do wody, Polaka wrzucili i rozpoczely sie zawody. Niemiec i Rusek doplyneli, ale patrza, ze nie ma Polaka, wiec ratownik wskoczyl i go wyciagnal z wody i mowi:
-Przeciez mowiles ze sobie porzadzisz!
A Polak na to:
- Niech ja tylko dorwe tego debila co mi czepek na uszy naciagnal!!!
Spotyka sie dwoch kumpli na zajebistym kacu.
- Co tam słychać po weekendzie?
- A nic, wiesz stara bida, chyba czas samochód zmienić, mam juz tym BMW ponad rok, czas wymienic trupa na cos nowszego.
- W sumie to racja moj mercedes też już stary, prawie 2 lata go mam, ty stary a jak tam dupeczki?
- Lipa, caly czas te same, juz mi sie znudzilo, chyba czas na jakieś wakacje wyjechac, moze Seszele, albo do Brazylii na karnawał się wybiorę.
- Nic nie mów, byłem w Grecji w zeszłym miesiącu, kurewsko gorąco było, nic tylko sie napić i leżeć cały dzień
- A co nowego w sprawie twojego basenu, mowiłes, ze ma być jakiś wielki, kryty ze zjezdzalnią i sauną, robisz juz cos?
- Chciałem, ale byli jacyś ludzie, zbadali grunt i powiedzieli ze na plebani nie da rady bo teren podmokły...
15 RZECZY, KTÓRE MOŻESZ ROBIĆ W CENTRUM HANDLOWYM
1. Weź 24 pudełka z prezerwatywami i wrzucaj po jednym do koszyków innych ludzi.
2. W dziale elektronicznym ustaw budziki tak, by dzwoniły co pięć minut.
3. Zrób smugę z soku pomidorowego prowadzącą do toalet.
4. Podejdź do jednego z pracowników i powiedz mu oficjalnym tonem: "Kod 3 w dziale AGD". Zobacz jak zareaguje.
5. Podejdź do okienka ratalnego i poproś o raty na paczkę M&M-sów.
6. Przesuń znak "Uwaga. Mokra podłoga" na wykładzinę.
7. Rozbij namiot w dziale kempingowym i powiedz innym klientom, że ich wpuścisz pod warunkiem, że przyniosą poduszki.
8. Kiedy ktoś z obsługi spyta cię, czy może ci jakoś pomóc, załkaj "Czy nie możecie po prostu zostawić mnie w spokoju" i rozpłacz się.
9. Spójrz prosto w kamerę ochrony i potraktuj ją jak lustro dłubiąc sobie w nosie.
10. Oglądając broń w dziale myśliwskim, spytaj sprzedawcę czy wie, gdzie możesz kupić leki antydepresyjne.
11. Biegaj po sklepie z dziwną miną, nucąc motyw z "Mission Impossible".
12. W dziale samochodowym pozuj na Madonnę, używając lejków różnej wielkości.
13. Ukryj się za wiszącymi ubraniami. Kiedy klienci będą je przeglądać, wykrzykuj "WEŹ MNIE! WEŹ MNIE!".
14. Kiedy z głośników podawać będą jakiś komunikat, upadnij na ziemię, przybierz pozycję embrionalną, chwyć się za głowę i krzycz: "O nie, to znów te głosy!"
15. Wejdź do przymierzalni i krzyknij naprawdę głośno: "HEJ, papier toaletowy się skończył!" .
Biegnie sobie zajączek przez las, nagle widzi lisa. Podbiega do niego i mówi:
- Siema lis.
- Siema bóbr - odpowiada lis.
Zając trochę poirytowany, mówi:
-Nie jestem bobrem.
-Oj jesteś, jesteś - mówi lis.
-Chodźmy do wilka on będzie wiedział kim jestem - mówi zając. Pobiegli więc przez las do jamy wilka. Podbiegają do niego i mówią:
-Siema wilk.
-Siema bobry.
-Nie jesteśmy bobrami!!!! - odpowiedzieli zając i lis wkurzeni.
-Idźmy do sowy, ona jest mądra będzie widziała że nie jesteśmy bobrami.
Więc pobiegli razem z wilkiem przez las do domku sowy. Sowa widzi ich już z daleka.
-Siema sowa - mówią.
-Siema bobry.
To już ich wkurzyło niemiłosiernie. Wzięli ze sobą sowę i mówią
-Biegniemy do niedzwiedzia. On jest najstarszy, najmądrzejszy, powie nam że nie jesteśmy bobrami.
Pomknęła więc cała zgraja leśnych zwierzaków przez cały las. Podbiegają do niedzwiedzia:
-Siema niedzwiedź.
-No siema zając - odpowiada niedźwiedź - Co ty tu robisz z tymi wszystkimi bobrami...?
#39
Napisano 22 May 2006 - 22:00
Pyta się jasio ojca, (tatusiu,tatusiu a barany to się żenią) - wyłącznie barany, wyłącznie
Pani doktor nie może zasnąć - rozum walczy w niej z sumieniem ....
Sumienie: "Nie można spokojnie zasnąć, kiedy się zdradziło męża!"
Rozum: "A to niby dlaczego! Jeśli mąż wiecznie zajęty, nie ma czasu na seks z braku czasu - to i święta by uległa. Dobrze zrobiłaś... "śpij spokojnie,śpij"...
Sumienie: "Zdrada zdradzie nierówna! Kopulować z pacjentem - to naruszenie etyki lekarskiej!"
Rozum: "Tak? A przypomnij sobie Zalewską z Polikliniki. Ona regularnie sypia z pacjentami i wszyscy są zadowoleni, wszystkim jest dobrze."
Sumienie milknie.
Kobieta zapada powoli w sen...
Nagle - Sumienie odzywa się nieśmiałym szeptem:
-"No, ale Zalewska nie jest weterynarzem!"
Pani karze dziecią napisac wierszyk.
Po 10 min wszyscy czytają wierszyki.
Nadchodzi kolej jasia.
-w wielkich górach Himalajach słoń powiesił się na jajach.
-jasiu nie postawie ci dwójki.Ale masz napisc na jutro nowy wierszyk.
Następnego dnia jasiu czyta wierszyk
-w wielkich górach Himalajach słoń powiesił się na...
-jasiu
-...trąbie
-dobrze
-i jajami skałę rombie
A to jakze zyciowe:
Przychodzi pijany student na egzamin z matematyki i pyta profesora, czy może zdawać, jeżeli jest pijany. Egzaminator był litościwy, więc stwierdził, że nie ma sprawy. Na rozgrzewkę kazał studentowi narysować sinusoidę. Student wziął kredę, podszedł do tablicy i narysował piękną sinusoidę. Egzaminator powiedział:
- No widzi Pan, jednak Pan umie.
Na to student:
- Niech Pan poczeka, to dopiero układ współrzędnych.
Koleś ujarał się z kumplami na masakrę. Było mu mało imprezy więc poszedł do swojej panny. Wchodzi, całusy, coś tam gada - ogólnie standardzik.
W pewnym momencie panna mówi, że musi się wykąpać i żeby usiadł, poczekał, ona zaraz będzie gotowa...
Koleś spoko, siedzi i czeka. Po 10 minutach zachciało mu się kupy, tak że nie mógł wytrzymać ( no i jeszcze do tego doszedł trip na grassie ).
Zobaczył siedzącego obok psa panienki... Pokalkulował sobie w czaszce szybko, że się zesra obok niego i jak panna spyta, to zwali na kundla.
Uporał się z tym raz dwa - i siedzi dalej. Panna wychodzi z kąpieli wącha, patrzy ...... SZOK !
I teraz wymiana zdań (szybka - jak na dobrego tripa przystało):
Panna: Co to jest ?!
Koleś: Pies Ci się zesrał !
Panna: PLUSZOWY K.U.R.W.A ?!!!!
Kobitka poszła do dentysty. Leży na fotelu. W ustach gaziki, facio dłubie jej w zębach. Krew się leje, pot i łzy. Nagle - telefon. Dzwoni i dzwoni.
Kobitka bezradna. Dentysta w końcu się zlitował. Bierze komórkę:
- Halo... Kto mówi?
- Jak kto, kto mówi?! MĄŻ !
- Aaaa... Mąż... OK., zaraz kończymy. Żona tylko wypluje i natychmiast oddzwoni.
Dwa kompletnie głupie elfy zabłądziły w lesie. Jeden mówi:
- Strzel, może ktoś nas usłyszy.
Jego towarzysz nie namyślając się wiele strzelił raz, dwa, trzy, cztery razy. Elfy nasłuchują... Nic.
- Strzelaj jeszcze - mówi ten pomysłowy
- Nie mogę. Strzały mi się skończyły.
Tylko bez skojarzen prosze
On: No to zacznijmy kochanie. Najpierw usiądźmy sobie wygodnie.
Ona: Dobrze. A teraz powiedz mi jak to się robi? Tyle o tym słyszałam od koleżanek.
On: Najpierw weź go do ręki.
Ona: ALE OBLEŚNE
On: Zapewniam cię, nie ma w tym nic obleśnego. Chwyć go za główkę jedną reką.
Ona: Tak? I co dalej?
On: Tak, a później pociągnij drugą reką.
Ona: Ach tak !?
On: No właśnie, widzisz jak dobrze idzie?
Ona: I co teraz?
On: Teraz possij.
Ona: NO Ty chyba żartujesz???
On: Nie, nie żartuję. Zacznij ssać.
Ona: Obleśne. Naprawdę ludzie tak robią???
On: Tak.
Ona: Jesteś pewny?
On: Tak, mówiłem ci że jestem doświadczony. Dla mnie to nie pierwszy raz. Uwierz mi. Possij chwilę.
Ona: (ssie) Hmmmmmmmm...
On: No i co ?
Ona: Słonawy w smaku.
On: No, to chyba dobre nie?
Ona: Nawet nie głupie. I co teraz?
On: Teraz rozsuwasz nóżki.
Ona: CO, co ty powiedziałeś??
On: Rozsuwasz nogi.
Ona: Tak miałeś na myśli?
On: Tak, tylko musisz bardziej odgiąć nogi bo będzie ciężko dojść. Pokażę ci.
Ona: A, rozumiem.
On: Właśnie. I znowu bierzesz go w rączkę.
Ona: Hmmm...
On: Jak go już wyciągniesz to wsadzasz go do buzi.
Ona: Taaak.
On: Ooo, właśnie tak.
Ona: A co zrobić z tym żółtawym? To też się połyka?.
On: Zależy od upodobania. Można połknąć jak się chce.
Ona: Spróbuję....Hmmmm.... PYCHAAA... Sam spróbuj
On: Hmm, no nie głupie.
Ona: ---
On: Popatrz teraz na mnie. Spróbuję wyciągnąć to różowe palcami.
Ona: Ooooo?
On: Czasem są małe problemy. Można sobie wtedy pomóc ustami.
Ona: Hmmmmmmmm
On: Można też trochę possać, to czasami pomaga.
Ona: (ssie) Hmmmmmmmmmmmm
On: Aaa Teraz poszło
Ona: Taaak, czułam.
On: I jak? Smaczne było?
Ona: Muszę się przyznać, że nie głupie.
On: Chcesz więcej?
Ona: Tak, chętnie. Powiedz mi tylko czy to musi być tak cholernie
skomplikowane???
On: No, kochanie, ja ci na to nic nie poradzę. Tak się je raki.
Żona blondynka telefonuje do męża astronoma:
- Kochany właśnie popatrzyłam przez twój teleskop na słoneczko.
- Jezu!!! - krzyczy mąż - Którym okiem?
- Prawym.
- To szybko zasłoń dłonią lewe oko. Czy prawym coś widzisz?
- Widzę - odpowiada żona blondynka
- Uff!! Dzięki Bogu!! - uspokaja się mąż - A co widzisz?
- Słoneczko...
Zatrzymuje policjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- O! Widzę, że nie pracujemy.
- Nie pracujemy - potwierdza student.
- Nic nie robimy - mówi dalej policjant.
- Ano, nic nie robimy - potwierdza student.
- O! Studiujemy... - mówi policjant.
- Nie. To ja studiuję.
Noc poślubna na piętrze mąż dobiera się do żony, a na parterze teściowa czuwa
Żona krzyczy:
- Oj Antek zaraz zemdleje!
Z dołu teściowa:
- Nie bój się Antek od tego się nie mdleje!
Żona:
- Oj Antek zaraz umrę!
Teściowa:
- Nie bój się Antek od tego się nie umiera!
Żona:
- Oj Antek bo zaraz się zesram!
Teściowa:
- Folguj Antek to się może zdarzyć...
Pewnego dnia spotykają sie dwie niemowy:
- Cześć. Co u Ciebie słychać?? - gestykuluje pierwszy.
- A właśnie zapisałem się na kurs mowy. Za dwa tygodnie będę mówił jak nigdy!!
- Nie no, to nie możliwe. Przecież Ty nie mowisz od urodzenia!!
- No to sam zobaczysz....
Spotykają sie ponownie po dwóch tygodniach:
- No i co niedowiarku!! Mowiłem że ten kurs czyni cuda!! - mówi piękną polszczyzną pierwszy.
- Ty zdradź mi Swój sekret. Ja też chce.
- Ok. Odź do tego zamku za lasem i powiedz że jesteś od Zenka...
Tak też uczynił. Przychodzi, puka, a tu otwiera mu wielki murzyn i zatrzaskuje za sobą drzwi. Do kolan wisi mu wielki ... jak to bywa u murzynów - członek....
- Kładź się na stół !! - rozkazuje pan domu.
W tym momencie zaczyna "orgie" w d**ę biednego niemowy.
- Aaaaaaa - krzyczy ledwo słyszalnym głosem...
- Dzisiaj "A"... jutro "B".....
- Jakie jest najstraszniejsze słowo wśród fizyków jądrowych?
- Ooops...
Dwóch psychologów czeka na autobus.
- Stefan, patrz, jedzie nasz autobus.
- Chcesz o tym porozmawiać?
Do tirówki podjeżdża auto. Przez okno wychyla się robotnik w pilotce na głowie, kufajce i gumofilcach oraz z jabolem za pasem.
- Co zrobisz za 150? - pyta tirówkę.
-Wszystko - rezolutnie odpowiada profesjonalistka.
- To wsiadaj, będziemy murować!
? Jaki jest najkrótszy dowcip na świecie?
? Mgr Kwaśniewski.
USA.Pierwszy dzień nauki. Nauczycielka przedstawia nowego ucznia:
- To jest Sakiro Suzuki z Japonii.
Lekcja się zaczyna. Nauczycielka mówi:
-Dobrze, zobaczymy, jak sobie radzicie z historią. Ktoś mi powie czyje to są słowa: "Dajcie mi wolnosć, albo śmierć? "
W klasie cisza. Suzuki podnosi ręke:
-Patrick Henry, 1775 Filadelfia.
-Bardzo dobrze Suzuki. A kto powiedział : "Państwo to ludzie, ludzie nie powinni więc ginąć" ?
Znowu Suzuki
-Abraham Lincoln,1863, Waszyngton
Nauczycielka do uczniów z wyrzutem:
-Wstydżcie się. Suzuki to Japończyk, a zna amerykańską historię lepiej niz wy !!!
W klasie zapada cisza i nagle słychać głośny szept:
-Pocałuj mnie w dupe, pieprzony japończyku...
-Kto to powiedział? - krzyczy nauczycielka, na co Suzuki podnosi ręke i mówi:
-Generał McArthur w 1942 roku na Guadalcanal i Lee Lacocca w 1982 roku na walnym zgromadzeniu Chryslera...
W klasie jesczcze ciszej....Ktoś szepcze:
-Rzygać mi się chce
-Kto to ?! - wrzeszczy nauczycielka, na co Suzuki szybko odpowiada:
-George Bush senior do premiera Tasaki w 1991 roku podczas obiadu.
Jeden z naprawdę już wkurzonych uczniów wstaje i mówi głośno:
- Obciągnij mi druta !
Na to nauczycielka zrezygnowanym tonem:
- To już koniec. Kto tym razem?
-Bill Clinton do Monici Lewinsky w 1997 roku w Gabinecie Owalnym w Białym Domu - odpowiada Suzuki
Na to inny uczeń:
Suzuki to kupa gówna !
A Suzuki:
- Valentino Rossi w Rio na Grand Prix Brazylii w 2002 roku
Klasa popada w histerię, nauczycielka mdleje, wchodzi dyrektor:
- Cholera, takiego burdelu to ja jeszcze nie widziałem...
Suzuki:
- Leszek Miller do wicepremiera Hausnera na posiedzieniu komisji budżetowej w Warszawie w 2003 roku...
Pewien Chińczyk nakrywa faceta romansującego z jego żoną i stawia mu ultimatum:
- Jeśli nie zerwie tego związku, on, małżonek, ześle na niego klątwę trzech chińskich tortur.
Facet tylko się uśmiechnął i jeszcze tej samej nocy odwiedził żonę Chińczyka. Następnego dnia rano budzi go w jego sypialni na drugim piętrze ból w piersiach. Otwiera oczy i widzi, że leży na nim wielki głaz. Coraz trudniej mu oddychać. A na głazie widnieje napis: Chińska tortura nr1.
Uśmiecha się, a ponieważ jest silny podnosi kamień i wyrzuca przez okno. W chwili gdy wypuszcza go z rąk, po drugiej stronie głazu dostrzega informację: Chińska tortura nr 2 - prawe jądro jest uwiązane do kamienia. Facet jest bystry, wiec żeby uniknąć spustoszeń w dolnych partiach ciała, rusza za kamieniem, czyli wyskakuje przez okno. Kiedy mija futrynę, widzi trzecią wiadomość: Chińska tortura nr 3 - lewe jądro jest przywiązane do nogi łóżka
Rozmawia syn z ojcem:
- Tato słyszałem że twoj ojciec był debilem
Na te słowa ojciec odpowiada z oburzeniem
- Chyba twój!!!
Jasiu na lekcji strzelił z torebki po cukrze w wyniku czego nauczycielka wystraszyła się i zemdlała. Wezwano dyrektora i po ocuceniu nauczycielki Jasiu usłyszał:
- Jutro do szkoły przyjdziesz z ojcem.
Nazajutrz Jasiu i jego ojciec rozmawiają z nauczycielką.
- Pana syn zachował się wczoraj skandalicznie, strzelił z torebki po cukrze, i tak się wystraszyłam, że zemdlałam.
- Paaaani, to jeszcze nic! - odpowiada ojciec Jasia - Kiedyś posuwam sobie spokojnie kozę za obórką, a ten szczeniak jak nie wystrzeli z worka po cemencie - to mi w rękach ino rogi zostały.
No to chyba tyle...
Milego czytania i mam nadzieje ze sie wam spodobaja
Pozdrawiam
Kuba :-)
#40
Napisano 22 May 2006 - 23:30
Pewnego razu Bóg chciał sobie zobaczyć, jak żyją ludzie na Ziemi. Kazał sobie sprowadzić telewizor, włączył a tu rodzi kobieta! Męczy się okrutnie, krzyczy, więc Bóg pyta:
- Co to jest? Dlaczego ta kobieta się tak męczy?!
- No bo powiedziałeś:"I będziesz rodziła w bólu" - odpowiada któryś anioł.
- Tak? No... Tego....Ja tylko tak żartowałem.
Przełącza program - górnicy. Zharowani,spoceni,walą kilofami. Bóg pyta:
- A to co to jest?! Oni muszą tak się męczyć?!
- Ale sam powiedziałeś:"I w trudzie będziesz pracował"...
- Oj "powiedziałeś, powiedziałeś" - mówi Bóg, drapiąc się w głowę - to takie żarty były, ja żartowałem...
Przełącza program a tam piękna, wielka świątynia, bogato zdobiona od wewnątrz i z zewnątrz. Przed nią luksusowe
lśniące samochody, w środku gromada biskupów - dobrze odżywieni, pięknie ubrani, zrelaksowani itd,itp.
Bóg się uśmiecha promieniście:
- O to mi się podoba! Co to jest?
- A to są właśnie ci, którzy wiedzą, że żartowałeś.
Przedszkole. Mały Jasiu zaczyna zwalać na podłogę wszystkie zabawki poukładane pięknie na półkach :
- Co robisz Jasiu? - pyta wychowawczyni
- Bawię się.
- W co? - drąży pani
- W "Ku**a mać, gdzie są klucze do samochodu".
Siostra Małgorzata przez pomyłkę trafiła do piekła. Przerażona dzwoni do Świętego Piotra i mówi:
- Tu siostra Małgorzata! Popełniono straszny błąd! - wyjaśniła całą sytuację i uzyskała obietnicę, że pomyłka szybko zostanie naprawiona.
Niestety, Święty Piotr w natłoku obowiązków najwyraźniej o niej zapomniał. Następnego dnia siostra Małgorzata znów dzwoni:
- Proszę, zabierzcie mnie stąd natychmiast! Na dzisiejszy wieczór zaplanowana jest orgia! Obecność obowiązkowa...
Święty Piotr przejął się losem siostry Małgorzaty i obiecał jak najszybciej sprawę załatwić. Niestety, zapomniał i tym razem.
Przypomniał sobie dopiero nazajutrz, gdy usłyszał dzwonek telefonu. Z drżącym sercem podnosi słuchawkę i słyszy:
- Cześć Piotrek, tu Gosia. Nie zawracaj już sobie głowy...
Nauczycielka poleciła dzieciom, zeby napisały wypracowanie, które zawierac bedzie cztery tematy:
1. Monarchia
2. Miłość
3. Religia
4. Tajemnica
Powiedziala, ze kto skonczy bedzie mógl iść do domu. Dzieci zaczeły pisać. Po kilkunastu sekundach wstaje Jasio i oddaje prace.
Nauczycielka nie chce wierzyć, że udało mu się już skończyć..
Prosi go, żeby odczytał swoje wypracowanie.
Jasio wstaje i czyta z dumą:
"Ktoś zerżnął królową!!!!! Mój Boże!!!!! Kto??????"
Murzyn na kontrakcie w Polsce pracował na budowie.
Nieszczęśliwie, któregoś dnia piłą odciął sobie palec
wskazujący.
Pobiegł do lekarza, lekarz mówi, że jego
własnego palca nie da się już przyszyć, ale jeżeli chce
to w szpitalu są palce od białych ludzi i taki można
mu przyszyć. Murzyn, że nie był wybredny zgodził się.
Lekarz przyszył mu biały palec, po kilku godzinach.
Murzyn wyszedł ze szpitala, wsiadł do tramwaju.
Jadąc ogląda palec, nie mogąc wyjść ze zdumienia,
że już jest sprawny. Obok siedzi podchmielony
gość i przygląda się z ciekawością. Nagle mówi:
- Widze, że pan kominiarz od dziewczyny wraca....
Poszedł facet przed Świętami wyciąć choinkę do lasu. Tak szukał i szukał, że w końcu zabłądził.
Chodzi więc po lesie i krzyczy. W pewnym momencie coś go szturcha z tyłu w ramię. Odwraca głowę, patrzy a tu stoi wielki niedźwiedź, piana z pyska mu leci i mówi :
- Co tu robisz?
- Zgubiłem się - odpowiada facet
- Ale czego się tak drzesz? - pyta znowu wściekły niedźwiedź?
- Bo może ktoś usłyszy i mi pomoże. - mówi gość
- No to k..wa ja usłyszałem. Pomogło ci?
Blondynka wypełnia ankietę, i przy 5-tym pytaniu "Ojciec" blondynka pisze: nie żyje.
Podchodzi inspektor i mówi:
- Nie, nie oto chodzi - kim był!
Blondynka:
- Gruźlikiem
- Nie, nie, co robił?
- Kaszlał!
- No nie, przecież z tego się nie da żyć!
- No przecież napisałam, że nie żyje...
Mężczyzna około 40-tki pomykał szosą w swoim nowiutkim Porsche. Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość, we wstecznym lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono-niebieskie migające światełka.
Pewien mocy swojego samochodu ostro przyspieszył, ale wóz policyjny nie dawał za wygraną. Po chwili zdał sobie jednak sprawę, że w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i zjechał na pobocze.
Policjant podszedł do niego, bez słowa sprawdził prawo jazdy i powiedział:
- To był dla mnie długi dzień, zbliża się koniec mojej zmiany, na dodatek jest piątek trzynastego. Mam dość papierkowej roboty, więc jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie na swoją ucieczkę, pozwolę panu odjechać bez mandatu.
Mężczyzna pomyślał chwilkę i powiedział:
- W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś policjanta. Bałem się, że chciał mi ją pan oddać.
- Życzę miłego weekendu - powiedział policjant
Pasażerowie czekają na start samolotu ale odlot się opóźnia. Czekają, czekają, po 2 godzinach widzą 2 pilotów. Pierwszy idzie pomagając sobie białą laską, drugi jest prowadzony przez psa. Piloci wchodzą, samolot rusza, kołuje po pasie, do końca pasa zostaje 500 metrów, 300, 100, pasażerowie zdenerwowani zaczynają krzyczeć i w ostatniej chwili samolot podrywa się i zaczyna lecieć.
W kabinie pilotów jeden do drugiego:
- Jak kiedyś nie krzykną to się rozbijemy.
Młode małżeństwo dorobiło się synka, osobnik ten był normalny tylko nie cierpiał mleka i innych przetworów mlecznych. Pewnego ranka mamusia wychodzi do sklepu kupić synkowi drożdżówkę i mówi tatusiowi:
- Ja wychodzę, a ty spróbuj dać mu mleko
Po powrocie... pełne zdziwienie! Synek zjadł mleczną zupę.
- Jak to zrobiłeś? - pyta męża.
- Aaa... opowiadałem mu różne rzeczy... no i zjadł.
- Co mu opowiadałeś?
- No, że jak nie będzie jadł mleka... to będzie miał małego członka. Na to żonka - trzask go w pysk!
- Ty świnio! Dzieciakowi takie świństwa opowiadasz?!
Po ok. 30 minutach wpada do pokoju i znowu wali męża po pysku.
- A teraz to za co?! - krzyczy stary.
- Za to, że jak byłeś mały to mleka nie piłeś!!!
Były sobie dwa gabinety ginekologiczne po przeciwnych stronach jednej ulicy. Do pierwszego przychodzi baba z strasznie dużą dupą. Lekarz nie wytrzymał i zaczął się strasznie śmiać, baba się wkurzyła i wyszła. Lekarz łap za telefon i dzwoni do tego drugiego gabinetu i mówi tamtemu lekarzowi:
-Słuchaj stary zaraz przyjdzie do ciebie baba ze strasznie dużą dupą, tylko się z niej nie śmiej, bo się obrazi, a może jest na coś poważnie chora no i trzeba ją zbadać. Ten odpowiada:
-Nie ma sprawy. No i przychodzi do drugiego gabinetu baba z wielką dupą, lekarz z trudem powstrzymuje śmiech, ale jakoś mu się to udało i pyta:
-Co pani dolega? A baba na to, ze chce mieć większe piersi. Lekarz mówi:
-Niech panie sobie często pociera miedzy piersiami kawałkiem papieru toaletowego. Baba:
-A to pomoże? Lekarz:
-No dupie pomogło.
Dwóch pijaków siedzi pod sklepem i pije wodkę. W pewnym momencie jeden podnosi leżącą obok niego gazetę. Czyta i mówi do drugiego:
-Ty wiesz , że picie skraca życie o połowę.
-Taaa.
-No tak, a ile masz lat?
-30
-No to widzisz, gdybyś nie pił, to byś miał 60.
Córka nowego ruskiego biznesmena przychodzi do ojca i oświadcza, że wychodzi za mąż.
- Za kogo?
- Za popa.
- Zwariowałaś?
- Miłość, tato... Serce, nie sługa.
- No dobrze, przyprowadź go jutro.
Córka przyprowadza młodego diakona. Jedzą, piją. Ojciec mówi:
- Wiesz, że moja córka co miesiąc musi mieć inną kreację za 10.000 dolców? Jak wy będziecie żyć? Jak ty ją utrzymasz?
- Bóg pomoże...
- A jeszcze ona przyzwyczajona co tydzień latać do fryzjera do Paryża. I co?
- Bóg pomoże...
- Ona jeździ tylko Ferrari i Porshe, i musi mieć zawsze najnowszy model. Jak ty sobie wyobrażasz życie z nią?
- Bóg pomoże...
Gdy narzeczony poszedł, córka pyta biznesmena:
- I jak, tato, spodobał ci się?
- Burak, to prawda, ale podobało mi się, jak mnie nazywał Bogiem.
Ulicą jedzie na wózku facet bez nóg. Podbiega do niego dresik i pyta:
- Sie masz stary! Chcesz kupić adidaski?
Kaleka w krzyk:
- Ty gówniarzu, nie widzisz, że ja nie mam nóg?! Co ty sobie myślisz! Czemu się nabijasz z kaleki!
Ruszył kółkami i pojechał na posterunek policji, gdzie melduje dyżurnemu:
- Tutaj obok posterunku jeden taki się ze mnie nabijał i pytał, czy nie chcę kupić adidasków!
Gliniarz na to:
- Wie pan co?! Trzeba było go kopnąć w dupę!
Biedny kaleka załamany zupełnie pojechał do baru. Kupił setkę, wypił, barman pyta:
- To co? Może na drugą nóżkę?
Zdruzgotany facet wraca swoim wózkiem do domu i skarży się żonie, jaki on biedny. To ona do niego:
- Nic się nie martw! Zrobię ci kawę, to postawi cię na nogi

Logowanie
Rejestracja
Pomoc












